Miłosny trójkąt: zobacz kiedy i komu potrzebna jest zdrada w związku
Adobe Stock

Miłosny trójkąt: zobacz kiedy i komu potrzebna jest zdrada w związku

Winę za zdradę w małżeństwie ponosi ta osoba, która zdradza, to oczywiste. Ale zdrada często ma miejsce wtedy, kiedy w związku brakuje uwagi, akceptacji, uznania, czułości.
Aleksandra Nowakowska
18.05.2020

Zdrada zmusza nas do zobaczenia prawdy nie tylko o naszym partnerze, ale też o naszym związku. Według dra Davida Richo, terapeuty par oraz rodzin zdrada zawsze dotyczy obojga partnerów, nigdy nie jest to sprawa tylko jednego z nich. I chociaż trudno nam to przyznać, ale romans nie jest zaburzeniem, lecz symptomem zaburzenia, tak samo jak gorączka nie jest chorobą, tylko jednym z jej objawów.  Kochanek lub kochanka potrzebni są do tego, żeby stworzyć dystans, którego zdradzający partner potrzebuje w relacji. Zdrada może też być sposobem na zakończenie związku dla kogoś, kto nie ma wystarczająco dużo siły, aby odejść z własnej woli.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Ale to już było

Dr David Richo w książce „Dojrzałość związku. Jak kochać świadomie” pisze, że z perspektywy jego gabinetu, poprzez zdradę zawsze zaspokajamy sobie jakąś potrzebę, która wydaje nam się nie do zaspokojenia w pierwszym związku. Richo obserwuje, że mężczyźni na przykład mogą zaspokajać swoją potrzebę uległości u boku żony, a dominacji z kochanką. Zauważa też, że zdrada może pobudzać naszą pozytywną stronę, jakiś potencjał, który się nie ujawnił w dotychczasowym układzie – przy „tej trzeciej”  albo „tym trzecim” możemy być bardziej kreatywni, otwarci, zadaniowi, subtelni, kobiecy bądź męscy. Czasem romans jest jedynym sposobem na to, żeby stały związek, w którym brak bliskości, zrozumienia, wspólnych płaszczyzn, znowu stał się znośny.

Teoria dra Davida Richo zakłada, że w relacjach z ludźmi dążymy do zaspokojenia pięciu fundamentalnych potrzeb ludzkich. Są to: akceptacja, uwaga, czułość, uznanie i zaspokajanie indywidualnych potrzeb. Nasi rodzice lepiej lub gorzej wywiązali się z tego zadania, a potem my szukamy kogoś, kto ma wynagrodzić nam to, czego nie dostaliśmy od nich. Na początku miłosnych doświadczeń nasze zainteresowanie kierujemy ku osobom podobnym do rodziców, a potem o cechach odwrotnych niż oni mieli – władczość ojca może zostać zastąpiona podporządkowującym się partnerem, krytyczna matka pobłażliwą żoną. Potem, jeśli nasza postawa staje się coraz bardziej dojrzała, nie oczekujemy już od innego dorosłego człowieka, że zaspokoi nasze niespełnione pragnienia z czasów dzieciństwa. To my obdarzamy innych, sięgając do naszych wewnętrznych źródeł.

Zdrada – trampolina do rozwoju

Jednak jako że jesteśmy istotami społecznymi, na nasze poczucie własnej wartości wpływa obcowanie z innymi osobami, które oferują nam (albo nie) powyższe pięć aspektów miłości. Kiedy czujemy, że partner poświęca nam swoją uwagę, bardziej szanujemy i dostrzegamy też same siebie. Gdy czujemy się akceptowane, rodzi w nas poczucie bycia z gruntu dobrą osobą. Uznanie w oczach kochanej osoby podnosi nam samoocenę. A uwzględnienie przez partnera naszej indywidualności daje nam przestrzeń, żeby odczuwać i zaspokajać osobiste potrzeby, mieć własne wartości i marzenia. 

Jednocześnie jednak wrażliwość i wyczucie dorosłego człowieka uwalnia nas od oczekiwań, że potrzeby te zostaną całkowicie zaspokojone przez jedną osobę. Mimo to mamy pokusę, bo te pięć elementów daje nam poczucie bezpieczeństwa i wsparcia, których tak bardzo potrzebujemy. Kiedy ich nam brakuje, zaczynamy szukać. I jeśli robimy to nieświadomie, możemy skończyć w miłosnym trójkącie.

***

Warto przeczytać: dr David Richo, „Dojrzałość związku. Jak kochać świadomie”, wydawnictwo Sensus

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
dobry seks
getty images

Sex coach Karo Akabal: „W miłości cały czas prowadzimy wojnę”

Seks wciąż się nam kojarzy albo z prokreacją, albo z wyuzdaniem. Tymczasem dobry seks to źródło przyjemności i spoiwo miłości. Kluczem do niego jest poznanie i uznanie własnej seksualności.
Aleksandra Pezda
04.01.2019

Dobry seks wzmacnia relację w związku i dodaje nam energii. Sprawia przyjemność i przynosi odprężęnie – tymczasem ciągle jest tematem tabu, nawet w naszych związkach. Co tam w związkach – nawet same w swoich myślach nie dajemy sobie prawa, żeby traktować seks jako źródło czystej przyjemności! Tymczasem sex coach Karo Akabal już od lat przekonuje nas, że dla naszego szczęścia ważne jest, byśmy odnaleźli naszą seksualność i umieli się nią cieszyć. Czym jest dobry seks? Aleksandra Pezda: Napisałaś: „Wierzę, że ludzie, którzy mają dobry seks, tworzą dobry świat”. Naprawdę? Karo Akabal: Oczywiście, że ta zależność nie jest taka prosta. Tym stwierdzeniem chciałam sprowokować pytania o to, czym jest dobry seks. Wbrew pozorom bardzo trudno o jednoznaczną odpowiedź. Większość ludzi przez dobry seks rozumie seks regularny i taki, który przynosi rozładowanie napięcia seksualnego.   A nie o to chodzi? Bywa i tak, skoro seksualne spełnienie jest jedną z podstawowych potrzeb życiowych. Ale nie to jest w seksie najpiękniejsze. Seks jest potrzebny i zdrowy, bo upiększa nasze życie i miłosne relacje, bo daje radość i satysfakcję, dodaje energii.   To dlatego przeciętny stosunek seksualny Polaków trwa 13 minut i odbywa się głównie wieczorem? Cóż, w seksie odbija się nasza cywilizacja: dominują pośpiech, stres i substytuty satysfakcji, takie jak kariera zawodowa czy sporty ekstremalne. Do tego żyjemy w kulturze, która spycha naszą seksualność na obrzeża. Nie uczymy się tego, nie wiemy, jak pielęgnować seksualność. Rozejrzyj się, jakie są relacje między ludźmi? Ile jest wojen i przemocy. Tę samą dynamikę obserwujemy w naszym życiu miłosnym i seksualnym.   Chcesz powiedzieć „make love, not war”? Raczej „stop war...

Czytaj dalej
PIRAMIDA MASLOWA
Pexels.com

Piramida potrzeb Maslowa – jak wygląda hierarchia potrzeb człowieka?

Piramida Maslowa to opracowana przez amerykańskiego psychologa (Abrahama Maslowa) klasyfikacja potrzeb człowieka. Jest najbardziej znaną teorią dotyczącą zagadnienia potrzeb i motywacji kierujących ludzkimi zachowaniami.
Karolina Morelowska-Siluk
19.11.2020

Potrzeba to według Maslowa biologiczny lub psychiczny stan człowieka, który wpływa na nasze motywacje. Te następnie ukierunkowują  nasze zachowanie w taki sposób, aby potrzeba została zaspokojona.  Potrzeby możemy podzielić na te niższego oraz wyższego rzędu. Potrzeby niższego rzędu muszą być zaspokajane jako pierwsze, bo to od nich zależy przetrwanie człowieka. Zaspokojenie potrzeb wyższego rzędu nie jest równie istotne, może nastąpić później lub wcale. Pięć grup potrzeb według piramidy Maslowa Maslow wyróżnił pięć podstawowych grup potrzeb: potrzeby fizjologiczne, potrzeba bezpieczeństwa, potrzeba miłości i przynależności, potrzeba szacunku i uznania oraz potrzeba samorealizacji.  Według Maslowa to właśnie one, a nie „marchewka i kij”, czyli nagrody i kary, są głównymi motywatorami naszych zachowań. Człowiek – pisał Maslow – to zwierzę, które żywi pragnienia i rzadko osiąga stan całkowitej satysfakcji. Gdy jedna potrzeba zostaje zaspokojona, na jej miejsce pojawia się inna. A potem kolejna i kolejna. Maslow swoją teorię   przedstawił w formie piramidy. Na samym dole piramidy znajdują się potrzeby podstawowe, kolejno ku górze umiejscowione są potrzeby wyższe. Czytaj także: Jak mówić o swoich potrzebach w związku? Otwarcie, na bieżąco i na chłodno Potrzeby fizjologiczne Głód, pragnienie czy sen należą do podstawowych potrzeb, których zaspokojenie konieczne jest, by przetrwać. Muszą być spełnione w pierwszej kolejności. Maslow do podstawowych potrzeb zaliczył także seks jako konieczny do zachowania gatunku (niektórzy tę potrzebę zaliczają do wyższego, trzeciego rzędu, czyli potrzeby miłości). Potrzeba bezpieczeństwa Chodzi tu o przynajmniej kilka czynników: bezpieczeństwo fizyczne (np. pokój w...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej
kłótnia w związku
Adobe Stock

7 zdań, które świadczą, że on chce tobą manipulować

Relacja z manipulatorem to niebezpieczna gra. Jeśli w nią wejdziemy, kwestionowane jest nasze zdanie, lekceważone uczucia, podważane decyzje. Jak nie przegrać?
Aleksandra Nowakowska
31.03.2020

Przemoc w związku miewa często charakter emocjonalny, a jej sprawcami wcale nie muszą być sadyści czy psychopaci – często są to po prostu osoby z zaburzeniami narcystycznymi. Przebywanie z manipulatorem pod jednym dachem osłabia psychicznie. Na efekty jego znęcania długo nie trzeba czekać – to podniesiony poziom niepokoju i utrata pewności siebie. Jakich wyrażeń nadużywa manipulator, żeby zachwiać naszym poczuciem własnej wartości? Manipulacja w związku 1. „Idź się leczyć”  Sugerowanie problemów ze zdrowiem psychicznym, kiedy okazujemy swoje emocje, ma sprawić, że to, co czujemy, przestaje być dla nas wiarygodne. Tracimy wewnętrzny kompas, który ma nas prowadzić i chronić. Również przed agresorami psychicznymi w relacjach. Kiedy słyszymy takie zdanie, zaczynamy wierzyć we własny brak stabilności i tracimy wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. W dalszej kolejności negujemy własne uczucia, tłumiąc je, a to z biegiem czasu może doprowadzić do depresji. Obronić nas przed tym może jawne wyrażanie swojego gniewu czy żalu, ale ciągłe powtarzanie tego stwierdzenia przez manipulatora skutecznie zamyka nam usta. 2. „Jesteś po prostu zaborcza” Osobowość narcystyczna objawia się między innymi brakiem umiejętności tworzenia autentycznych długotrwałych relacji. Jeśli dodamy do tego nieustanną potrzebę upewniania się co do swojej atrakcyjności oraz wywierania wpływu na płeć przeciwną, mamy niemal pewność, że tego typu partner będzie nas zdradzał. Nielojalność może dotyczyć zarówno zdrady emocjonalnej, jak i fizycznej. Egocentrycy potrafią wytworzyć wokół siebie skuteczną aurę pożądania, dzięki której bez problemu nawiązują flirty i romanse. W ten sposób świadomie wywołują zazdrość, niepewność i potrzebę kontroli u swoich...

Czytaj dalej