Patchworkowa rodzina – jak ułożyć relacje z jego dziećmi i byłą żoną?
Pexels.com

Patchworkowa rodzina – jak ułożyć relacje z jego dziećmi i byłą żoną?

Rodzina patchworkowa już nie jest ewenementem. Jeśli sami nie jesteśmy jej członkiem, już każdy z nas ma wśród swoich bliskich znajomych takie rodziny. Coś, co jeszcze dwadzieścia lat temu było wyjątkiem, dziś staje się rzeczywistością coraz większej grupy ludzi.
Karolina Morelowska-Siluk
25.11.2020

Ze statystyk wynika, że co trzecie małżeństwo w Polsce kończy się rozwodem. Dzieje się tak coraz częściej i coraz wcześniej – to znaczy całkiem młode stażem związki, czyli coraz młodsi ludzie, decydują się na rozstanie. Nie porzucają przy tym myśli o ułożeniu sobie życia na nowo.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Czym jest rodzina patchworkowa?

Nawet jeśli przez jakiś czas bardzo zranieni i okaleczeni myślimy, że chcemy zostać w pojedynkę do końca naszych dni, zwykle u większości z nas przychodzi jednak moment, kiedy zaczynamy tęsknić za bliskością i jesteśmy gotowi, by dać sobie przynajmniej jeszcze jedną szansę na szczęście. Na nowo zaczynamy wierzyć w magię miłości oraz w to, że trudne doświadczenia uczyniły nas mądrzejszymi, że z czystą kartą możemy startować w nowe życie.

Dość często okazuje się, że nie jest to takie proste, a trudność tkwi w tej „czystej karcie”, a konkretnie w tym, że ona wcale nie jest czysta… Na zawsze zapisani są w niej przecież nasi byli partnerzy, byłe rodziny naszych partnerów, byłe i nadal obecne kredyty, finansowe zobowiązania i przede wszystkim dzieci. Moje, jego, jej i te potencjalnie wspólne. Ta sieć powiązań i zobowiązań bywa bardzo trudna do poukładania nawet wtedy, kiedy dwoje ludzi darzy siebie prawdziwym i głębokim uczuciem. Jeśli jednak udaje nam się stworzyć takie relacje, mówimy wtedy o rodzinie patchworkowej.

Czytaj także: Najpiękniejsze cytaty o rodzinie – od Dalajlamy po Lwa Tołstoja

Jak stworzyć szczęśliwą rodzinę patchworkową?

Czy da się ocalić miłość pod naporem awantur z byłymi partnerami, rozżalenia, smutku? Czy da się przetrwać czas buntu i agresji dzieci, którym często nie odpowiada nowy porządek rzeczy? Jak stworzyć rodzinę, gdy w związku pojawia się podejrzliwość i pytania, dlaczego już trzeci raz rozmawiamy dziś z byłym mężem? To wszystko jest możliwe, choć nie da się uniknąć niepowodzeń i trudności.

Zbudowanie patchworkowej rodziny wymaga zaangażowania. Nie jest o nie tak trudno, kiedy ludzie się kochają, ale wymaga także cierpliwości, a o tę już trochę trudniej. Specjaliści szacują, że czas konieczny do wstępnej akceptacji nowego układu w patchworkowej rodzinie to zwykle około dwóch lata, natomiast układ osiąga pełną stabilizację zazwyczaj w okresie od pięciu do siedmiu lat.

Nie są to bardzo optymistyczne dane dla ludzi, którzy marzą, by być ze sobą w miłości i spokoju. Warto jednak wiedzieć o tym, że kolejne związki są zwykle lepsze, dlatego że zyskujemy umiejętność posługiwania się w miłości rozumem, nie tylko sercem, a to bardzo ułatwia przetrwanie czasu potrzebnego do zbudowania szczęśliwej i stabilnej rodziny patchworkowej.

Czytaj też: Katarzyna Miller: „Nie ma miłości bez wolności”

Dobro dzieci w rodzinie patchworkowej

Psychologowie przekonują także, że nie należy przesadnie bać się o dzieci i o to, czy odnajdą się w nowych warunkach. Z badań wynika bowiem, że posiadanie dwóch par rodziców wcale, tak jak nam się zwykle wydaje, nie zaburza rozwoju dziecka. Zdecydowanie ważniejsze od modelu rodziny są dla dzieci miłość, akceptacja, poczucie bycia zrozumianym i zauważanym. Ponadto, to także twarde dane, dzieci generalnie zdecydowanie łatwiej i szybciej radzą sobie z rozwodem niż ich rodzice, są bardziej otwarte (nawet jeśli na początku się buntują, to jest to element procesu przyzwyczajania się do nowej sytuacji) i elastyczne.

Mimo to ich dobro powinno być absolutnym priorytetem dla nowej pary. Zresztą właśnie to założenie, że dobro dzieci jest kluczowe, bardzo ułatwia także odnalezienie się w nowej sytuacji dorosłym i pozwala poprawnie ułożyć relacje z byłą partnerką obecnego męża. Pomaga także zachować dystans, studzi emocje, pozwala na zbudowanie poprawnych relacji. Takie w zupełności wystarczą, są złotym środkiem. Nie trzeba się zaprzyjaźniać z byłą żoną męża, ale nie należy także prowadzić z nią wojny. Nie należy zbytnio ingerować w relację byłych małżonków, przy zastrzeżeniu, że ta powinna dotyczyć wyłącznie spraw związanych ze wspólnymi dziećmi. Jednak jeśli coś, co ustalą byli małżonkowie, zagraża w naszym mniemaniu dobru naszej rodziny, nie wolno pozostawać biernym, warto to omówić i wspólnie wypracować inną strategię.

Czytaj także: Jacek Masłowski, psychoterapeuta apeluje do nadopiekuńczych matek: „Puść go!”

To, co także bardzo ważne zdaniem psychologów, to to, aby starać się o ułożenie relacji z dziećmi partnera, ale by nie starać się o to „za bardzo”. Wtedy łatwo o przekroczenie granicy i nawet nieświadome próby wchodzenia w rolę matki/ojca dzieci swojego partnera. Patchworkowy partner nie powinien starać się zastępować prawdziwego rodzica. Warto przyjąć rolę mądrego i serdecznego, ale także egzekwującego pewne zasady przyjaciela.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Związek starsza-młodszy
Getty Images

On młodszy, ona starsza: kobiety-kuguarzyce burzą stereotyp „normalnego związku”

„Mamy dość poukładanego związku, w którym czasem nie możemy już na siebie patrzeć. Bo tak, niestety, czasami wyglądają związki, gdy jesteśmy w średnim wieku. Wtedy może pojawić się pragnienie, żeby spotkać kogoś młodszego, otwartego na nasze potrzeby”, mówi dr Alicja Długołęcka, seksuolożka.
Karolina Rogalska
14.06.2020

Związek premiera Francji Emmanuela Macrona z jego byłą nauczycielką od lat budzi sensację. O wiele większą niż małżeństwo Donalda Trumpa z młodszą o 24 lata Melanią. Relacja: starszy-młodsza jest w naszych oczach „normalna”, na miłość starszej kobiety i młodszego mężczyzny patrzymy podejrzliwie albo z politowaniem. Tymczasem dr Alicja Długołęcka, seksuolożka, przekonuje, że takie związki często są bardzo szczęśliwe i mimo różnicy wieku świetnie dobrane, zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. Różnica wieku to nie wszystko Karolina Rogalska: Starsza kobieta plus młodszy partner to konfiguracja, która nie ma w naszej kulturze dobrej prasy. Takie związki, choć coraz częstsze, obarczone są masą negatywnych stereotypów. Dr Alicja Długołęcka: Na szczęście powoli to się zmienia. Od kilku lat w naszym języku funkcjonuje termin „kuguarzyca”, określający dojrzałą, atrakcyjną kobietę, która dobrze radzi sobie zawodowo, jest niezależna i prowadzi satysfakcjonujące życie seksualne, często z młodszym partnerem. Są to przeważnie osoby dobrze wykształcone, znające swoją wartość i układające sobie życie na własnych zasadach. Dzięki temu mogą mieć w nosie to, co inni mówią na ich temat. Zresztą kobiety niezależne od zawsze robiły to, co chciały. Żyjące we wcześniejszych epokach arystokratki, artystki, kobiety wyzwolone też często miały znacznie młodszych kochanków, czasami wielu. Moim zdaniem w tym kontekście mamy problemem już na poziomie rozumienia pojęcia „związek”. Bo zwykle, jak myślimy o miłości, to takiej do końca życia, a jak o relacji, to „na zawsze”. I rzeczywiście, kiedy zaczynamy dorosłe życie i zakładamy rodzinę, planujemy dzieci, wspólny dom, kredyt itd. to ta kategoria jest dla nas bardzo ważna. Czasami bywa tak,...

Czytaj dalej
lewan bonasz
Fot. Piotr Porebsky/Metaluna

Dorota Landowska i Mariusz Bonaszewski: „Miłość zawsze wymaga troski”

„Na przestrzeni lat scalały nas różne rzeczy. Dziś jesteśmy siebie zupełnie inaczej głodni niż na początku” – mówi aktorska para Dorota Landowska i Mariusz Bonaszewski.
Karolina Morelowska-Siluk
03.07.2020

Poznali się w końcu lat 90. pracując nad spektaklem „Ninoczka” dla sceny „Prezentacje”. Oboje bardzo zdolni i doceniani jako aktorzy. Dorota Landowska, laureatka prestiżowej nagrody aktorskiej im. Schillera,   znana jest choćby z takich filmów, jak „Historia Roja" i seriali : „Kryminalni", „Ojciec Mateusz",  „Na dobre i na złe", „W rytmie serca". Mariusz Bonaszewski zagrał wiele wybitnych ról teatralnych, grał u Wajdy, Pasikowskiego, Trzosa-Rastawieckiego w jego serialu „Marszałek Piłsudski".  Kiedy się spotkali mieli już za sobą inne związki. Do swoich uczuć podchodzili niepewnie, jakby bali się kolejnego rozczarowania. Spotykali się, a potem wycofywali, na miesiąc, dwa. Ślub wzięli w 2014 roku, po 16 latach wspólnego życia. Dziś mówią, że naprawdę trzeba kogoś mocno kochać, by znieść taką emocjonalną huśtawkę. I opowiadają o tym, jak przez lata zmieniała się ich miłość i jak dojrzewał ich związek. O miłości Doroty Landowskiej i Mariusza Bonaszewskiego Karolina Morelowska-Siluk: Może zacznijmy od początku. Najpierw było olśnienie? Dorota Landowska: Najpierw był moment zachłyśnięcia się sobą. Piękny. A potem zaczęło się prawdziwe życie. Ciekawe. Rozumiem, że nie bez przyczyny do tych dwóch etapów dodałaś zupełnie inne przymiotniki? Dorota Landowska: Chyba najtrafniej opisują te dwa stany. Są zupełnie inne. I dobrze. Mariusz Bonaszewski: Nie próbowałbym ich porównywać, wartościować. Minęło kilkanaście lat, oboje zmieniliśmy się. I nie ma możliwości, żeby nas dzisiejszych przenieść w tamto pierwsze spotkanie przepełnione gorączką. To jest zupełnie inny związek. Co nie oznacza, że nie ma w nim temperatury. Nadal są chwile, kiedy czuję się przy Dorocie jak mały, namiętny...

Czytaj dalej
Jaką terapię wybrać
Adobe Stock

Jaką psychoterapię wybrać: psychodynamiczną, Gestalt czy systemową? 

Zanim wybierzemy terapeutę, warto zastanowić się nad rodzajem psychoterapii, który będzie odpowiadał naszym potrzebom. Oto podpowiedź, przegląd trzech znanych metod psychoterapii: psychodynamicznej, Gestalt oraz systemowej.  
Karolina Morelowska-Siluk
09.09.2020

Wiemy już, że mamy problemy emocjonalne, z którymi sami nie damy sobie rady. Podejmujemy więc decyzję o pójściu na psychoterapię. Zaczynamy szukać odpowiedniego miejsca i okazuje się, że nim dokonamy wyboru psychoterapeuty musimy dokonać wyboru rodzaju psychoterapii, bo tych jest przynajmniej kilka. Zastanawiamy się, który wybrać, który będzie dla nas najbardziej odpowiedni. Oto podpowiedź, przegląd trzech znanych metod psychoterapii: psychodynamicznej, gestalt oraz systemowej.   Terapia psychodynamiczna  To metoda, która łączy w sobie elementy psychoanalizy oraz terapii poznawczo-behawioralnej. Pozwala zidentyfikować nasze świadome i nieświadome reakcje, zachowania i schematy myślenia.  Psychoterapia psychodynamiczna oparta jest na stwierdzeniu, że główną przyczyną problemów emocjonalnych są nieuświadomione popędy, tłumione przez naszego wewnętrznego krytyka, który nie pozwala im manifestować się w życiu człowieka w „zdrowej” formie. Dlatego tłumione potrzeby i popędy szukają alternatywnej drogi ujścia, wywołując objawy neurotyczne. Terapia ma więc na celu wydobycie ukrytych popędów i potrzeb. Jej zadaniem jest minimalizowanie wewnętrznej cenzury, tak by człowiek był w stanie realizować swoje potrzeby w „zdrowy”, nieszkodliwy dla niego sposób.  Terapia psychodynamiczna polega na rozmowie pacjenta z terapeutą. Pacjent sugeruje, o jakim problemie chciałby rozmawiać, terapeuta zgodnie z sugestią dopasowuje do tego sposób prowadzenia rozmowy. Czyli, zadaniem pacjenta jest opowiadanie o swoich problemach, a zadaniem terapeuty jest dokonywanie interpretacji tych wypowiedzi i „prowadzenie” pacjenta w taki sposób, aby ten mógł zrozumieć mechanizmy, które wywołują jego określone zachowania, szczególnie te niechciane i będące...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej