Osoby z osobowością depresyjną zawsze czują się winne. Od rodziców słyszały: „Jesteś do niczego”
Pexels.com

Osoby z osobowością depresyjną zawsze czują się winne. Od rodziców słyszały: „Jesteś do niczego”

Smutek, brak poczucia sensu, żal i samokrytyka. Osoby z osobowością depresyjną niosą na swoich barkach duży ciężar.
Sylwia Arlak
10.03.2021

Są niezwykle wrażliwe, melancholijne i refleksyjne. We wszystkich nieszczęściach, które je spotykają, doszukują się własnej winy. Osoby z osobowością depresyjną noszą w sobie smutek. Wydaje się, że towarzyszy im on od zawsze, że stał się częścią ich natury.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Osobowość depresyjna – cechy

Osoby o osobowości depresyjnej czują się bezwartościowe. Są pesymistami, brak im poczucia sensu. Nie mają energii i nie potrafią czerpać przyjemności z życia. Spacer po lesie, popołudniowa kawa z przyjaciółką czy wieczór z książką nie poprawiają ich nastroju.

Nie potrafią okazać złości w sytuacji, gdy są niesprawiedliwie traktowane. Zamiast wyrazić swoje uczucia, postawić granice, atakują same siebie. Krytykują siebie, obwiniają i same wymierzają sobie kary. Zawsze biorą winę na siebie. Czują się winne. Uwierzą w każde złe słowo, każdą krytykę na swój temat. Bardzo źle ją znoszą (nawet, jeśli jest konstruktywna). Usłyszą tylko negatywny komentarz, pomijając pozytywne informacje na swój temat. Choć dbają o kontakty z innymi ludźmi, często maskują swoje emocje, co prowadzi do izolacji.

Czytaj też: 5 nawyków ludzi z ukrytą depresją. Rozpoznaj je i zareaguj!

Wciąż powtarzają słowa zasłyszane niegdyś od rodziców: „Jesteś do niczego”, „Nic ci się nie udaje”, „Nikt cię nie pokocha”. Umniejszają własne osiągnięcia i idealizują je u innych. U siebie widzą same złe cechy, u innych – tylko te dobre. Wybaczają innym, ale nigdy sobie. Boją się samotności i odrzucenia. Odejście partnera traktują jako potwierdzenie swojej „złej” natury. Niepowodzenia w każdej relacji przypisują wyłącznie sobie. Uważają, że zasługują na wszystkie złe i trudne rzeczy, które im się przytrafiają. Ich lęki często są wyolbrzymione i nierealistyczne.

Osobowość depresyjna nie jest jednak tożsama z depresją. Choć wiele zachowań jest zbieżnych, osoby z osobowością depresyjną mogą nigdy na nią nie zachorować.

Skąd się bierze i jak się kształtuje osobowość depresyjna?

Wiele osób z osobowością depresyjną doświadczyło w dzieciństwie różnych strat (śmierć ważnej osoby, choroba, rozwód rodziców, niedostępny emocjonalnie opiekun). Im wcześniej miało miejsce traumatyczne dla dziecka wydarzenie, tym większe jest ryzyko rozwinięcia w dorosłym życiu osobowości depresyjnej.

Bardziej narażone na rozwinięcie się osobowości depresyjnej lub depresji są też osoby, które miały chorujących na depresję rodziców. Chorujący na depresję są nieobecni emocjonalnie i nie potrafią adekwatnie odpowiedzieć na emocjonalne potrzeby dziecka (nawet jeśli dbają o jego potrzeby fizyczne).

Podobnie dzieje się, gdy rodzice lub opiekunowie są tak pochłonięci swoimi problemami, że nie poświęcają dziecku wystarczająco dużo uwagi. Nie mają dla niego czasu i nie rozmawiają z nim o ważnych dla niego sprawach. Osobowość depresyjna lub depresja może rozwinąć się również u osób, które miały wiecznie krytykujących rodziców. Takie dziecko uczy się, że „coś musi być z nim nie tak”. Myśli, że skoro najważniejsze dla niego osoby wciąż mają do niego jakieś pretensje, widocznie mają rację. „To wszystko przeze mnie” – mówi samo sobie.

Czy osobowość depresyjną można wyleczyć?

W przypadku depresji (poza psychoterapią) niezbędne może okazać się leczenie farmakologiczne i hospitalizacja. Osobowość depresyjna nie wymaga leków, a psychoterapii.

Podczas terapii osoby z osobowością depresyjną uczą się patrzeć na swoich opiekunów „na chłodno”, bez emocji. Dostrzegają ich wady i zalety. Zaczynają rozumieć, że choć mogli oni mieć dobre intencje, popełnili wiele błędów. Nie zrzucają winy na rodziców, ale zrzucają winę z siebie. Uczą się, że nikt nie jest idealny.

Wielu osobom o osobowości depresyjnej pomaga czynienie dobra, działalność charytatywna, społeczna. Dzięki temu maleje ich poczucie winy.

Czytaj też: Poczucie własnej wartości zależy od tego, jak wyglądało twoje dzieciństwo

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
syndrom DDA
iStock

DDA – dorosłe dzieci alkoholików mogą wyzwolić się z przekleństw przeszłości

DDA mają wiele atutów. Są wytrzymałe, zachowują zimną krew w sytuacjach skrajnych, radzą sobie z wyzwaniami. To mocna baza, na której można zbudować siebie na nowo.
Karolina Rogalska
10.09.2020

Dorosłe dzieci alkoholików (DDA) mają w sobie często nieświadomy, silny strach przed porzuceniem. W miłości starają się zaspokoić wszystkie potrzeby ukochanej osoby. A gdy cokolwiek idzie nie tak, wpadają w panikę. Jak sobie pomóc, co zrobić, by życie nie było straszne, tłumaczą psychoterapeuci Anna Maria Seweryńska i Cezary Biernacki. Karolina Rogalska: Umieć kochać i pracować – to najbardziej uniwersalna definicja zdrowia psychicznego, której autorem jest Zygmunt Freud. Dorosłe dzieci alkoholików doskonale radzą sobie w życiu zawodowym. To w miłości zazwyczaj im nie wychodzi. Cezary Biernacki: DDA funkcjonują w modelu skrajności – wszystko albo nic. Jeżeli się uczą, to najlepiej. Zawodowo są perfekcjonistami: ofiarni, lojalni, gotowi do poświęceń, nie boją się podejmowania ryzykownych działań czy pracy ponad siły. Ale pod maską kompetencji kryją się głęboki lęk i niskie poczucie własnej wartości. To emocjonalna huśtawka, balansowanie pomiędzy poczuciem „jestem najlepszy” a „jestem najgorszy, beznadziejny, jestem nikim”. Anna Maria Seweryńska: Jeśli dziecko ma potencjał intelektualny, to prze do przodu. Ale jeśli nie jest zdolne, szybko odłącza się od systemu: rzuca szkołę, kolejne prace. Uważa, że skoro nie jest perfekcyjne, to nigdzie się nie nadaje. Że człowiek jest godny szacunku tylko wtedy, gdy jest godny podziwu. C.B.: Taki komunikat jako dzieci dostały w domu. Dlatego w kolejnych relacjach towarzyszy im lęk, że ktoś je odrzuci. Wszędzie szukają zagrożenia. Żeby poczuć się bezpiecznie, starają się przejąć kontrolę nad relacją miłosną lub przyjacielską. I często jest tak, że gdy już są z kimś blisko, to z lęku przed odrzuceniem sami ją zrywają. Wycofują się, prowokują, żeby wydarzyło się to, czego podświadomie najbardziej się boją. W kółko powtarzają ten...

Czytaj dalej
rodzina w domu
Adobe Stock

Przyczyny depresji: geny, środowisko czy dzieciństwo? Kto jest na nią najbardziej narażony?

Bardziej geny czy sposób wychowania? Odporność na stres, a może hormony? Co jest przyczyną depresji?
Aleksandra Nowakowska
04.05.2020

Naukowcy od dziesiątek lat pracują nad ustaleniem przyczyn depresji naukowcy i wciąż nie przedstawili jednoznacznych wniosków. Obecnie przyjmuje się, że wszystkie zaburzenia psychiczne – również depresja kliniczna – są spowodowane złożoną kombinacją czynników fizjologicznych, psychologicznych i społecznych. Ta teoria jest najpopularniejsza wśród specjalistów, którzy zajmują się zdrowiem psychicznym i badają przyczyny zaburzeń. Depresja zawiera się w genach? Faktem jest, że określone rodzaje depresji występują dziedzicznie. Podłoże genetyczne dotyczy zwłaszcza choroby afektywnej dwubiegunowej, której jednym z elementów jest depresja kliniczna. Badania wykazały, że osoby w rodzinie, które na nią chorują, mają nieco inny układ genów, niż te, które na nią nie zapadają. Jednocześnie jednak zauważono, że nie wszyscy z tym określonym genotypem zachorowali na chorobę dwubiegunową. Najwyraźniej więc za depresję odpowiadają jeszcze dodatkowe czynniki, na przykład atmosfera w domu, w której przyszło nam wyrosnąć. W niektórych rodzinach depresja pojawia się z przewidywalną częstotliwością z pokolenia na pokolenie. Psycholodzy są zdania, że wynika to nie tylko z podłoża genetycznego, ale także z faktu, że na ogół rodzice uczą swoje dzieci umiejętności psychicznych, które sami posiadają. Od nich przejmujemy, jak okazywać emocje i jak radzić sobie ze stresem czy lękiem, a to czyni nas bardziej lub mniej podatnymi na depresję. Naukowcy sprawdzili też, że depresja – niezależnie czy dziedziczna, czy nie – wiąże się ze zmianami w strukturze i chemii mózgu. Sprzyjają jej: niska samoocena, pesymizm oraz łatwość ulegania stresowi. Nie jest do końca jasne, czy jest to predyspozycja psychologiczna, czy wczesna postać choroby. Depresyjne...

Czytaj dalej
Syndrom DDD. Co to takiego?
Adobe Stock

Syndrom DDD, czyli Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych. Ten ból można wyleczyć!

Kiedy cień nieszczęśliwego dzieciństwa kładzie się na nasze dorosłe życie, możemy zmagać się z syndromem DDD. Warto uświadomić sobie, w jakich wzorcach tkwimy i poszukać pomocy, żeby z nich wyjść.
Aleksandra Nowakowska
29.05.2020

Perfekcjonistka. Idealna matka. Przyjaciółka, na której zawsze można polegać – bardzo często osoba DDD, czyli Dorosłe Dziecko z rodziny Dysfunkcyjnej, pozornie świetnie sobie radzi w życiu. Napięta do ostatnich granic umie ogarnąć rzeczywistość – bo nauczyła się tego, gdy była mała. Wiedziała, że musi liczyć tylko na siebie, nieraz – że to na jej plecach spoczywa odpowiedzialność za całą rodzinę, dlatego dziś, w dorosłym życiu, nadal prze do przodu jak automat. Cechy osób DDD (Dorosłych Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych) Porównanie do bezdusznego automatu nie jest przypadkowe: osoby DDD, pochodzące z dysfunkcyjnych rodzin, mają ogromny problem z odczuwaniem jakichkolwiek uczuć: zarówno trudnych (złości, gniewu), jak i pozytywnych (radości czy nadziei). Często nie umieją kochać i być kochane – w środku czują ciągły lęk przed odrzuceniem. Nawet kiedy odnoszą sukcesy zawodowe – a tak bywa bardzo często – nie mają poczucia własnej wartości, często towarzyszy im tzw. syndrom oszusta , czyli przekonanie, że wszystko, co osiągnęły, przytrafiło im się przez przypadek. Cały czas są głodne pochwał i uznania – nigdy nie są w stanie się tym nasycić. Czują pustkę, której nic nie jest w stanie wypełnić. Jeżeli nie uzyskają pomocy terapeutycznej, z tym strasznym poczuciem pustki przejdą przez całe życie. Czytaj też: Nie umniejszaj emocji: wszystkie są nam potrzebne do życia Skąd się bierze syndrom DDD? Trauma z dzieciństwa nie musi być związana z przemocą i wykorzystywaniem seksualnym. O wiele częściej w naszym kraju DDD – syndrom Dorosłego Dziecka z rodziny Dysfunkcyjnej – jest spowodowany po prostu alkoholizmem rodziców, zaniedbaniami czy rozwodem.   Każde dziecko, aby prawidłowo się rozwijać, potrzebuje...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Skąd się bierze twój lęk przed bliskością? Zastanów się, jaki styl przywiązania wyniosłaś z domu

„Dorośli, u których wykształcił się bezpieczny styl przywiązania, mają największą szansę na stworzenie długotrwałych, zdrowych relacji. Swoich rodziców wspominają jako troskliwych i czułych” — piszą psychologowie Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski w swojej najnowszej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością”. A co z resztą z nas?
Sylwia Arlak
16.07.2020

Chciałabyś stworzyć zdrową relację, ale od lat ci nie wychodzi. Pociągają cię emocjonalnie niedostępni mężczyźni – ci „normalni” są dla ciebie nudni, zwyczajni. Potrzebujesz silnych wrażeń. Rozpoznajesz się w tym opisie? Jeśli tak – to najpewniej twoim problemem nie jest zły gust, jeśli chodzi o mężczyzn, ale dużo poważniejsza rzecz: lęk przed bliskością. Cztery style przywiązania Skąd on się bierze? Psychologowie Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski w swojej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością” powołują się na teorię Johna Bowlby’ego. Brytyjski psychiatra wyróżnił trzy style przywiązania, które wytwarzają się w dzieciństwie i wpływają na całe późniejsze życie. „W zależności od tego, jak rodzic zachowuje się w stosunku do dziecka, taki styl przywiązania ono przyjmuje i stosuje w późniejszym życiu. Jeżeli rodzic reaguje na potrzeby dziecka, przychodzi, kiedy dziecko płacze, jest czuły, rozmawia z dzieckiem już na etapie niemowlęctwa, w dziecku tworzy się poczucie bezpieczeństwa. Rodzi się świadomość, że na tym polega relacja z innymi ludźmi” — pisze Andrzej Gryżewski. Styl lękowo-ambiwalentny reprezentuje około 20 procent ludzi. „Tworzy się on wówczas, gdy dziecko nie wie, czy matka przybędzie z pomocą, kiedy ono płacze, czy może pozostawi je w tej sytuacji. Takie dzieci mają silną potrzebę nieustannego przebywania z opiekunem. Gwałtownie protestują w momencie rozstania, już sama perspektywa rozłąki budzi w nich niezwykle silny lęk. Gdy opiekun wraca, okazują olbrzymią potrzebę kontaktu, ale równocześnie gniew i złości” — dodaje  Sylwia Sitkowska. Jako dorośli czują się niewarci miłości i mają skłonność do chwiejnych nastrojów. Często zakochują się „od pierwszego...

Czytaj dalej