Odpoczynek należy się każdej z nas. Dawajmy go sobie, nie tylko w wakacje
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Odpoczynek należy się każdej z nas. Dawajmy go sobie, nie tylko w wakacje

Jesteśmy nauczone, jak dbać o potrzeby innych, ale często zapominamy o sobie. Tymczasem — jak przekonuje psycholog Joanna Chmura w wywiadzie dla Tok Fm — nuda i odpoczynek są nam potrzebne, jak powietrze.
Sylwia Arlak
28.08.2020

Pracujemy po godzinach. Wracamy do domu i szybko bierzemy się za przygotowywanie kolacji. Sprzątamy, pierzemy, prasujemy. Dbamy o potrzeby partnera, teściowej, dzieci, a w międzyczasie doradzamy przez telefon przyjaciółce. A co z nami i naszymi potrzebami?

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Odpoczynek na co dzień, nie od święta

Psycholożka i coach Joanna Chmura podkreśla, że większość z nas nie umie dbać o siebie. „Wynosimy z domu wiele szkodliwych przekonań na temat odpoczynku. Nie byliśmy uczeni, jak dbać o siebie. Wiedzieliśmy, jak myć zęby czy pakować tornister, ale nikt nie mówił w otwarty sposób, że należy dbać o sobie potrzeby. Uczono nas dbać o innych, a teraz w dorosłym życiu wstydzimy się dbać o siebie” — mówi Chmura w rozmowie z Zuzanną Piechowicz w radio Tok FM.

Czytaj też: „Wciąż przeżywasz rozstanie? Patrz na kalendarz!” Psycholożka o długoterminowych singielkach

Warto odpoczywać i to nie tylko w wakacje.

„Niektórzy ludzie mówią, że mogą spać trzy godziny i im to wystarcza. Może przez pewien czas rzeczywiście tak jest, ale w dłużej perspektywie to bardzo niebezpieczne” — podkreśla coach. Jak mówi Chmura, wiele osób przechwala się, że są na tyle pracowici, że nie potrzebują odpoczynku. Myślą, że są niezniszczalni. Dlatego wstydzimy się nałogów od używek, ale o pracoholizmie mówimy z dumą. A przecież nie jesteśmy w stanie działać i myśleć na pełnych obrotach przez osiem godzin dziennie.

„To tylko zbroja. Mechanizm obronny, który ma przykryć nasze niepokoje, lęki i poczucie niskiej wartości” — dodaje.

Jak już wybierzemy się na urlop, zamiast ładować baterie, sprzątamy mieszkanie, albo planujemy remont. „Często nam się wydaje, że jak nie idziemy do pracy, to musimy wypełnić czas jakąś pracą w domu. Nie mamy jeszcze w swojej kulturze zachwytu nad odpoczywaniem. Nie widzimy w tym źródła kreatywności czy możliwości budowania głębszych relacji” — podkreśla ekspertka. Kiedy jesteśmy zmęczone, niewyspane łatwiej się irytujemy. Nie trzeba wiele, żeby wyprowadzić nas z równowagi. A to może wywoływać niepotrzebne konflikty.

Czytaj także: Trzy rodzaje wypalenia zawodowego

Liczą się drobne zmiany

Wiele osób skarży się na bezsenność albo inne choroby, które biorą się z tego, że organizm nie ma kiedy zregenerować się i odpocząć. Często budzimy się, dopiero gdy zapadamy na jakieś choroby. „Żeby do tego nie dopuścić, słuchajmy sygnałów z naszego ciała” — mówi Joanna Chmura.

Wniosek? Musimy zmienić przekonania. Chmura radzi, aby zacząć od małych zmian (żeby się na wstępnie nie zniechęcić), bo praca z nawykami wymaga czasu i cierpliwości. Mówi, żeby tak zorganizować dzień, by móc pozwolić sobie na 10-minutowe drzemki w ciągu dnia. Nawet jeśli nie zawsze uda nam się zasnąć, poleżmy w spokoju.

Kluczem do sukcesu są drobne zmiany. Na godzinę przed snem odstawmy ekrany telewizorów, komputerów i telefonów. Zamiast tego weźmy relaksującą kąpiel, przeczytajmy rozdział książki. I — jak podkreśla psycholożka — wpisujmy do kalendarza nie tylko obowiązki, ale i codzienne przyjemności. Nie bójmy się ciszy i nudy. „Pozwalajmy też na nudę naszym dzieciom. To czas, w którym teoretycznie nic się nie dzieje, a tak naprawdę z nudy rodzą się najlepsze pomysły” — przekonuje Joanna Chmura.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Ciągłe zmęczenie i senność? Powodem może być praca zdalna

Pijesz jedną kawę po drugiej, a i tak ziewasz cały dzień? Zasypiasz na kanapie o godzinie 19:00? To może być efekt uboczny pracy zdalnej.
Sylwia Arlak
27.08.2020

Kiedy zaczął się lockdown, a my przeniosłyśmy biuro na domu, część z nas była zachwycona. „Nareszcie się wyśpimy”, „odpoczniemy”, „przestaniemy tracić czas na dojazdy” — myślałyśmy. Tymczasem doszły nam nowe obowiązki (chociażby te związane z nauką zdalną dzieci), a czas jakby się skurczył. Okazało się, że trudno nam oddzielić życie rodzinne od zawodowego. Musiałyśmy nauczyć się nowych nawyków, wejść w nową rutynę dnia, a to nigdy nie jest łatwe. Zweryfikowałyśmy oczekiwania. Zamiast wymyślnych śniadań, codziennych ćwiczeń, cieszymy się, gdy wstajemy na czas i umyjemy sobie włosy. I cały czas jesteśmy zmęczone. Dlaczego? Przecież — bądź co bądź — zyskałyśmy jednak trochę czasu. Tylko sen nas może uratować? „Głównym powodem, dla którego brak aktywności sprawia, że jesteśmy zmęczeni, jest niedostateczne wykorzystanie naszych mięśni i przestój energii” — wyjaśnia dr Nerina Ramlakhan, psycholożka i terapeutka bezsenności, w rozmowie z The Stylist i dodaje: – „Najlepszą rzeczą, jaką możemy dla siebie zrobić, jest unikanie zbyt długiego siedzenia i wpatrywania się w ekrany komputerów i telewizorów. Równie ważne jest regularne wstawanie i ruch. Mniej więcej co godzinę spędźmy aktywnych kilka minut. Oczywiście dobrze jest zacząć regularnie trenować w domu, ale to małe rzeczy, takie jak wstawanie, aby zrobić filiżankę herbaty lub spacer po domu — mogą mieć największy wpływ na nasz poziom energii. Czytaj też :  Chcesz być szczęśliwsza? Spokojniejsza? Wprowadź do swojego życia więcej zieleni Według doktor Ramlakhan drugim powodem, dla którego możemy czuć się tak senne, jest wejście w stan „transu hipnagonicznego”. „To się dzieje, gdy całymi dniami siedzimy...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Sado-maso perfekcjonizm. Dlaczego czuję potrzebę bycia dobrą we wszystkim?

Wiesz, że nie można być najlepszym we wszystkim. Ale i tak zamiast dać sobie trochę więcej luzu, chcesz być perfekcyjna. Najwyższy czas, żeby z tym skończyć.
Sylwia Arlak
22.07.2020

Perfekcjonizm dotyczy przede wszystkim nas, kobiet. Media społecznościowe uczą nas, że sukces jest jedyną rzeczą, którą warto się dzielić. Pokazują, jak przyjemnie jest „żonglować” karierą, obowiązkami matki i kochanki. Trudno się dziwić, że wciąż bodźcowane komunikatami: „Możesz! Powinnaś!” odczuwamy presję i za wszelką cenę chcemy być najlepsze w każdej dziedzinie naszego życia. I koniecznie chcemy spełnić oczekiwania wszystkim wokół. Kluczem jest życzliwość „Samokrytyczny perfekcjonizm to nic innego, jak intensywne pragnienie bycia dobrym we wszystkim w połączeniu ze zwiększoną wrażliwością na oczekiwania innych ludzi i krytykę, jeśli te nie zostaną spełnione” — wyjaśnia psycholożka dr Meg Arroll, cytowana przez portal The Stylist. „Oskarżamy sami siebie i wątpimy w swoje umiejętności. To dość powszechna cecha, szczególnie u kobiet” — dodaje. Ekspertka przytacza wyniki ankiety przeprowadzonej przez firmę Healthspan. Wynika z niej, że to kobiety spędzają więcej czasu, zamartwiając się, czy to, co robią, jest wystarczająco dobre (robi tak aż 30 proc. kobiet i zaledwie 15 proc. mężczyzn).  Poza tym, że mamy obsesję na punkcie samodoskonalenia, opieramy naszą samoocenę na opiniach innych ludzi. Jak możemy z tym walczyć? „Musimy być świadomi, tego co sobie robimy, bo prowadzi to do wielu schorzeń psychicznych. Możemy częściej odczuwać lęk, albo nawet zachorować na depresję. Ważne, żeby kwestionować negatywne myśli” — wyjaśnia Arroll. Psycholog radzi, aby zamienić takie słowa, jak: „zawsze”, „nigdy”, „nic” „doskonałość” łagodniejszymi, mniej czarno-białymi zwrotami, takimi jak: „czasami”, „ok” i  „wystarczająco dobre”. Życzliwość dla samej...

Czytaj dalej
spotkanie biznesowe w kawiarni
Adobe Stock

Wypalenie zawodowe to nowa epidemia! Najszybciej wypalają się perfekcjoniści

Co czwarty Polak ma ten syndrom. Aż 70 proc. firm zmaga się z wypaleniem zawodowym wśród pracowników.
Aleksandra Nowakowska
14.05.2020

Dlaczego jesteśmy wypaleni zawodowo? Najbardziej oczywisty powód? Za dużo pracujemy. Według raportu Hays Poland „Nadgodziny” aż 75 proc. z nas pracuje więcej niż 40 godzin tygodniowo. Jednocześnie pracujemy w dużym stresie. Z raportu ADP „The Workforce View in Europe 2017” wynika, że spośród przebadanych pracowników z ośmiu różnych państw w Europie, Polacy są najbardziej zestresowani. Aż 22 proc. każdego dnia doświadcza stresu w pracy, a połowa czuje go często lub bardzo często. Można przyjąć, że wypalenie zawodowe ( ang. professional burnout ) to odpowiedź organizmu na stres, którego źródłem jest sytuacja w pracy. Najczęściej to reakcja na długotrwały nadmiar obowiązków, zbyt odpowiedzialne oraz trudne zadania, a także wyczerpującą i monotonną pracę. O wypaleniu zawodowym możemy mówić, gdy praca, która kiedyś sprawiała przyjemność, przestaje dawać satysfakcję i zauważamy, że przestaliśmy się rozwijać zawodowo. Możemy czuć się bardzo przepracowani albo śmiertelnie znudzeni. Świadczy o nim także poczucie bezradności wobec narastającej frustracji, a także niemożność pełnego zaangażowania się w zawodowe aktywności.   Objawy wypalenia zawodowego mają wpływ nie tylko na naszą karierę oraz codzienność w pracy, ale również na życie prywatne: relacje ze znajomymi, związki partnerskie i rodzinę. Bezpośrednio oddziałują też na naszą psychikę oraz zdrowie. Patrycja Załuska, konsultant kariery oraz właścicielka serwisu polkaprzedsiebiorcza.pl, w swojej najnowszej książce „reStart kariery” wyróżnia dwa rodzaje wypalenia zawodowego. Aktywne wywołane jest przez niekorzystne warunki pracy, takie jak na przykład nadmierne wymagania, niekorzystną organizację czasu pracy czy toksyczne relacje ze współpracownikami lub szefem. Natomiast...

Czytaj dalej
perfekcjonizm u kobiet
Adobe Stock

Zamiast zabijać się dla czystych okien, naucz się odpuszczać sobie – i innym

Perfekcjonizm to trucizna: zaburza sen, odbiera radość, niszczy relacje. Zobacz, jak zacząć odpuszczać i zacząć żyć.
Anna Maruszeczko
04.01.2019

Niedoskonałe może być całkiem dobre. A perfekcjonizm to jedna z najbardziej podstępnych pułapek umysłu. Odwraca nasze myśli od tego, co ważne, jest złodziejem cennego czasu, przyczyną paraliżu kreatywności... – z Katarzyną Korpolewską, doktorem psychologii i coachem, rozmawia Anna Maruszeczko.  Anna Maruszeczko: Kogo jest więcej – perfekcjonistów czy perfekcjonistek? Katarzyna Korpolewska:  Zdecydowanie więcej jest perfekcyjnych kobiet. Jako coach dużo pracuję z kobietami, które są na kierowniczych stanowiskach, i właściwie już przy pierwszej rozmowie widzę, że każda z nich „kupiła to w najdroższym sklepie”, czyli strasznym kosztem. Widzę, że tak naprawdę nie mają w sobie radości z tego, co osiągnęły, tylko w dalszym ciągu jest pogoń, przekonanie, że ona musi jeszcze. Gdy kobieta wysyła mail, to sprawdza przecinki i duże litery, mężczyzna nie będzie sobie zawracał tym głowy, bo „on jest od większych rzeczy”... Znam nawet takie panie dyrektorki, które, gdy dostają mail od pracownika, to poprawiają błędy i odsyłają z upomnieniem, że ten mail został niestarannie napisany. A tu nie chodzi o staranność, tylko o przekaz informacji, więc jeśli jest czytelny, to spełnia swoją funkcję. To nie jest literatura. A jak perfekcjonistka ma się w domu? „Wczoraj złapałam się na tym, że znowu zrobiłam to samo! – mówi mi jedna z klientek. – Ugotowałam rosół i nagle odkrywam, że nie mam natki pietruszki, więc zjeżdżam windą, lecę do sklepu, ale tam jej nie ma, idę do następnego… W efekcie trzeba było podgrzać rosół i obiad był godzinę później. Jak już posypywałam rosół tą natką, to miałam ochotę puknąć się w czoło, bo przecież co by się takiego stało, gdyby tej pietruszki nie było!”. Chociaż ja też bym...

Czytaj dalej