Od nudnej pracy po zdradę. Ludzie piszą: Pani Kasiu, co robić gdy…. Katarzyna Miller odpowiada.
fot. iStock

Od nudnej pracy po zdradę. Ludzie piszą: Pani Kasiu, co robić gdy…. Katarzyna Miller odpowiada.

Co robić, gdy mąż ogląda porno, dzieci nawzajem sobie dokuczają, a w pracy jest toksycznie - Katarzyna Miller wnikliwie odpowiada na pytania ludzi, którzy szukają pomocy w mniej lub bardziej codziennych sprawach.
Agnieszka Dajbor
26.11.2020

W swojej nowej książce „Droga Kasiu,jak żyć lepiej?” Katarzyny Miller zaczyna się od wspomnienia jej najważniejszego listu w życiu. „Był to mój list do siebie samej, w którym zgodziłam się na siebie. Napisałam go w momencie, gdy odkryłam, jak potrzebne jest to, by stawać się coraz bardziej dorosłą i odpowiedzialną za siebie samą” – tłumaczy Katarzyna Miller. Do niej samej ludzie piszą zwykle o tym, co ich boli, z czym nie potrafią sobie poradzić. Historie są różne, ale nasze lęki, smutki i potrzeby podobne. Można się więc tymi listowną terapią inspirować.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Zdrada w związku

Mnóstwo tu tematów i wątków. Pierwszy z brzegu, zdrada.

„Tydzień temu dowiedziałam się, że mąż mnie zdradza. Zawalił mi się świat –  pisze jedna z kobiet. I jak wiele z nas, które tego doświadczyłyśmy dodaje: Nie jem, nie śpię, nie mogę zajmować się córką. Poprosiłam o pomoc mamę, bo nie daję rady. W przypływie furii spakowałam jego rzeczy i poczułam, że wcale nie chcę, by się wyprowadzał. On najpierw próbował się wszystkiego wyprzeć, potem to umniejszał, twierdząc, że to nic nie znaczy (ale jak to może nic nie znaczyć?!), a potem wykrzyczał w nerwach, że to wszystko przeze mnie, i wyszedł z domu.

Mama mi tego nie ułatwia. Jest załamana. Nie lubiła go nigdy, twierdzi, że powinien się wynieść z domu, abym mogła tę sytuację przemyśleć. Jestem jej mimo wszystko wdzięczna, że zajmuje się Julką. Wczoraj nie spałam całą noc. Pomyślałam, że go już nie chcę, że nie wyobrażam sobie, bym kiedykolwiek miała z nim pójść do łóżka, brzydzi mnie wszystko, co się z nim wiąże.

Boję się o córkę. Ma tylko siedem lat, widzi, że dzieje się coś złego, martwi się. Wczoraj popłakała się bez powodu. Nie mogłam jej uspokoić. Proszę, pomóż mi. Jola"

Katarzyna Miller: mężczyźni są egoistami, kobiety niestety nie

Jolu (pozwól, że tak się do Ciebie zwrócę), rozumiem, że należysz do grupy kobiet, które przyjmują zdradę jako koniec świata - pisze Katarzyna Miller. Według mnie zdrada nim nie jest. Współczuję Ci, ale pojawia się też we mnie rodzaj buntu i sprzeciw, ponieważ Twój list jest głosem kobiety, która w żaden sposób nie bierze za siebie odpowiedzialności. Jesteś kobietą, która oddaje swoje życie przede wszystkim mężczyźnie, ale również matce. Sama piszesz, Jolu, że mama Ci tego nie ułatwia. Mądrze też zauważasz: „Wiem, że tak mówi każda zdradzona kobieta” — ale nie wyciągasz wniosków! Reagujesz odruchowo, spontanicznie, ale co znaczą wydarzenia, o których piszesz? Czy wiesz, co się z Tobą dzieje, kim jesteś?

A jesteś, niestety, w szalenie typowej sytuacji. Żeby się o tym przekonać, wystarczy przeczytać książkę, gazetę, porozmawiać z koleżankami, z przyjaciółkami (mam nadzieję, że je masz), rozejrzeć się naokoło. To oczywiście nie znaczy, że zdrada jest w porządku. Pamiętajmy też, że zdradzają nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, bo z kimś przecież mężczyźni to robią, z mężatkami również. Nikt nie chce być zdradzany. Każdemu zdradzonemu człowiekowi jest niezmiernie przykro i boleśnie.

Dobrze Cię rozumiem i Ci współczuję. Rozumiem też te pierwsze odruchy, typu: „wyrzucam cię z domu”, „nie chcę cię wyrzucić”, „nigdy więcej nie chcę cię widzieć!”, a za chwilę: „nie chcę, żebyś odszedł”. Sama nie wiesz, czego chcesz. Ale piszesz także: „Nigdy nie sądziłam, że mnie to spotka”. Więc zapamiętaj to doświadczenie i wiedz, że mogą nas spotkać przeróżne rzeczy, nie tylko te, których c h c e m y. Piszesz: „Nie wiem, co robić”. Nie musisz wiedzieć teraz, już. To nie jest sprawa do załatwienia w tydzień. Muszą przebrzmieć uczucia. To zrozumiałe, że czujesz się okropnie, że go nienawidzisz, a za chwilę boisz się, że go stracisz.

On też głupieje. Mówi Ci, że to nic nie znaczyło — w co ja w wypadku facetów nawet wierzę, bo oni mają dużą umiejętność dzielenia kobiet na te, z którymi się żyje w związku małżeńskim, i te, z którymi można sobie zrobić przyjemność — a za chwilę Cię obwinia. To, że Ty byś sobie pewnie nigdy na taką przyjemność jak on nie pozwoliła z powodu swoich przekonań, hierarchii wartości albo po prostu dlatego, że byś się bała, nie pomaga Ci zrozumieć męża. On z jednej strony czuje się winny, a z drugiej jest zły, bo chciał mieć przyjemność, a tu sprawa wyszła na jaw, więc obwinia Ciebie.

Mężczyźni są egoistami, kobiety, niestety, nie. Mężczyznom różne rzeczy wolno, więc je robią. Te kobiety, które przyznają sobie więcej praw, również zdradzają, co nie znaczy, że to dobre rozwiązanie na złe okresy w małżeństwie. Ale ludziom, zwłaszcza mężczyznom, jest łatwiej pójść do kogoś trzeciego, kto pogłaszcze, niż powiedzieć żonie/mę- żowi: „Słuchaj, między nami jest kiepsko, zróbmy coś z tym”. Zdrada jest łatwiejsza niż wzięcie odpowiedzialności za to, że się pogubiliśmy. Było fajnie, ale teraz już nam się nie chce ze sobą sypiać, chodzić na spacery ani nawet wracać do domu, ani robić niczego dla tej drugiej osoby. Jeśli się coś takiego głośno powie mężowi czy żonie, pewnie będzie z tego przykra rozmowa, może niejedna. Niestety, gdy faceci coś takiego mówią, kobiety reagują obronnie, wściekają się i udowadniają, że to wina facetów, więc oni wolą takich rzeczy nie mówić.

Piszesz, Jolu, że ostatnio się między Wami nie układało. Co to znaczy? Samo się miało ułożyć? Samo się nic, niestety, nie układa, samo się najwyżej psuje. Nie wiadomo, od jak dawna mąż Cię zdradzał ani jak często, ponieważ o tym nie rozmawialiście. On nie chce mówić, bo pytasz o to w taki sposób, że powiedzenie Ci prawdy byłoby dla niego ryzykowne. Mówi, że to nieważne. Może naprawdę tak jest? Gdy z kolei on złości się na Ciebie, boisz się, że Cię zostawi. Nie ma między Wami miejsca na rozmowę, rozumiesz? Nie ma w Tobie miejsca na przyjęcie możliwości, że on mógł mieć prawdziwy interes w tym, żeby sobie pozwolić na romans.

To jasne, że gdy się dowiadujemy, iż jesteśmy zdradzani, musimy trochę ochłonąć. Oczywiście, że trzeba się wściekać, płakać, ponieważ uczucia są dojmujące. Ale należy sobie również dać chwilę na refleksję: „Zaraz, zaraz, jak długo nam się nie układało? Rok, dwa, pięć, dziesięć? I co to znaczy, że się nie układało? Na co ja się godziłam? Wydawało mi się, że trzeba przyjąć to, co jest, i tyle? To dlaczego w takim razie nie przyjmuję zdrady?”.

Odejdź czy zostań

Ważne jest, byś miała świadomość, że w tym momencie nie musisz wszystkiego wiedzieć, na przykład — co będzie dalej z Twoim małżeństwem. Możesz powiedzieć mężowi: „Słuchaj, ja ci teraz nie powiem ani «odejdź», ani «zostań», bo nie wiem, czego chcę. Mam do tego prawo, ponieważ jestem kompletnie ogłupiała. I to jakiś czas będzie trwało”.

Jeśli nie myślałaś, Jolu, że ten kryzys jest tak głęboki, to oznacza, że nie pytałaś samej siebie, jak Ci jest w małżeństwie i co z tym zrobić. Jeśli przeżywamy kryzys, możemy zapytać męża: „Słuchaj, jak ty się ostatnio czujesz? Bo ja kiepsko”. A jeżeli on powie: „E tam, co ty, normalnie, w życiu tak jest”, trzeba powiedzieć: „Nie jest normalnie, bo przecież nie czujemy się z tym dobrze, nie?”. To jasne, że po wielu latach wspólnego życia ludzie nie są już sobą tak zachwyceni jak na początku, ale dzieje się tak właśnie dlatego, że przestali się sobą zajmować. Jolu, Ty się przede wszystkim s o b ą nie zajmujesz. Przestałaś być dla siebie ważna (istotne jest pytanie, czy kiedykolwiek byłaś), a dla niego przestałaś być interesująca, przestałaś być kimś.

Nie uważam bynajmniej, że mężczyźni mają prawo zdradzać. To w ogóle nie jest kwestia prawa. Tak samo niefajnie jest, kiedy zdradza kobieta. Mało tego — jeżeli dla ludzi w związku wierność jest ważna i razem to ustalili, powinni się tej zasady trzymać albo jasno i wyraźnie „renegocjować” umowę.

Wasza córka jest zagubiona, bo rodzice są zagubieni i skołowani. Powiedzcie jej z mężem tak: „Słuchaj, kochanie, mamy trudny okres. Zdarza ci się pokłócić czasem z przyjaciółką w szkole? Dorośli też się kłócą. Mamy kryzys i sami musimy go rozwiązać. Jest ci przykro, bo widzisz, że zachowujemy się w tej chwili inaczej niż normalnie, boisz się, ale to nie ty jesteś temu winna”. To bardzo istotne, by powiedzieć dziecku, że nie jest odpowiedzialne za kłótnie rodziców i nic z tym nie może zrobić. Ważne, by rodzice powiedzieli to dziecku razem, bo wtedy ono widzi, że pomimo wszystko potrafią coś wspólnie załatwić. Dziecko, które obserwuje, że rodzice się załamują, a mama histeryzuje, nie może czuć się bezpiecznie.

Zresztą Ty też nie czujesz się bezpiecznie i uciekasz do swojej mamy, która wcale Ci nie daje poczucia bezpieczeństwa. I zobacz, kochana — to przechodzi na córkę.Znam historię związku, w którym kobieta została zdradzona. Pierwszej nocy, gdy się o tym dowiedziała, najpierw wyrzuciła męża do drugiego pokoju, ale potem sobie pomyślała: „Zaraz, zaraz, przecież to jest m ó j facet, ja go chcę i nie oddam”. Poszła do niego i mieli taki seks, jakiego nie przeżyli od niepamiętnych czasów. On potem stwierdził: „Po co szukam innych kobiet, skoro mam taką kochankę w domu?”.

To była mądra kobieta, która powiedziała sobie: to jest mój facet i mam ochotę na seks z nim. Potem przychodzili do mnie na terapię zarówno razem, jak i osobno. To była najlepiej rozwiązana zdrada, jaką oglądałam. Mężczyzna odpoczątku mówił: „Mam fajną, piękną żonę, którą kocham, która mi zawsze odpowiadała, tylko jej się ostatnio nic ze mną nie chciało robić”. Ona też to przyznała i powiedziała: „Rozumiem, że poszedł do innej”.

Słyszysz, Jolu? Zdradzona żona go zrozumiała! Podejrzewam jednak, że Ty myślisz w ten sposób: „Tamta, z którą mnie zdradził, jest lepsza ode mnie”. To jest najgorsza rzecz, jaką kobiety sobie robią. To słynne: co ona takiego ma? Ona nie ma nic innego niż Ty, tylko na przykład jest dla niego miła. Mówi mu przyjemne rzeczy, patrzy na niego zachwyconymi oczami, śmieje się z jego dowcipów, z których Ty już dawno się nie śmiałaś.

No, Jolu, nieźle Ci nagadałam i się rozpisałam! Przeczytaj to parę razy i myśl o tym, kochanie, jak najwięcej. Gdy zachce Ci się płakać — płacz, ale potem znów myśl...

Powodzenia! Kasia

kasia okładka
Fot. mat. prasowe

Fragment książki Katarzyny Miller „Droga Kasiu, jak żyć lepiej?”, Wydawnictwo literackie, Kraków, wydanie  z ebookiem.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jak dbać o odporność psychiczną?
Artem Kovalev/Unsplash.com

Odporność psychiczna. Jak ją wzmocnić, by stać się silnym człowiekiem?

Wiesz, że o odporność organizmu trzeba dbać. To pozwoli ci uniknąć chorób, nie będziesz się tak często przeziębiać, łapać infekcji. Pamiętasz więc, by łykać witaminy, suplementy diety, słuchasz rad swojego lekarza. A czy z równym zaangażowaniem dbasz o swoją odporność psychiczną?
Karolina Morelowska-Siluk
26.11.2020

Czy wiesz, że odporność psychiczną należy wspomagać, by nie dawać się codziennym problemom, by kłopoty nie rozłożyły nas tak, jak wirus rozkłada kogoś, kto ma niską odporność organizmu? Owszem, natura wyposażyła nas w rozmaite narzędzia, by radzić sobie w życiu, ale po pierwsze – nie każdy z nas dostał w pakiecie startowym tyle samo mocy, po drugie – jesteśmy „zobowiązani” do tego, by naturze w tej kwestii pomóc. Czym jest odporność psychiczna? „Chociaż są dowody na to, że odporność psychiczna jest przekazywana genetycznie, nie ma gwarancji, że silni rodzice będą mieli silne psychicznie dzieci. Dobra wiadomość za to jest taka, że odporność psychiczną można w sobie wyćwiczyć”, przekonuje Doug Strycharczyk, dyrektor organizacji opracowującej innowacyjne narzędzia badawcze i testy psychometryczne. Czytaj też: Stres wpływa na odporność. Oto jak możesz z nim walczyć Według Douga Strycharczyka oraz prof. Petera Clougha z Manchester Metropolitan University, autorów książki „Odporność psychiczna. Strategie i narzędzia rozwoju”, wspomniana odporność psychiczna to jedna z cech osobowości, która w znaczącym stopniu odpowiada za to, w jaki sposób człowiek radzi sobie z wyzwaniami, stresem i presją, niezależnie od aktualnych okoliczności, w jakich te wyzwania, stres i presja go dopadły. Zatem niezależnie od tego czy jest akurat mocny fizycznie, otoczony przyjaciółmi, bogaty czy przeciwnie – schorowany, samotny, bez grosza. Cztery filary odporności psychicznej Autorzy w swojej książce wspominają o tzw. modelu 4C, czyli o czterech filarach odporności psychicznej. Są nimi: wyzwanie, czyli postrzeganie życiowych wyzwań jako szansy; pewność siebie, czyli wysoki poziom wiary w swoje możliwości; zaangażowanie, czyli wytrwałość w realizowaniu zadań; poczucie kontroli, czyli...

Czytaj dalej
Czy jesteś toksyczną matką?
Pexels.com

Toksyczni rodzice są obciążeniem dla dziecka. Sprawdź, czy nie jesteś toksyczną matką

Bycie dzieckiem toksycznej matki to bagaż na całe życie. Według specjalistów szanse na samodzielne pozbycie się tego obciążenia bliskie są zeru. Zazwyczaj to dopiero lata psychoterapii pozwalają stanąć na nogi i przerwać niszczący wpływ toksycznego rodzica na teraźniejsze, dorosłe życie.
Karolina Morelowska-Siluk
26.11.2020

Toksyczność matki przejawiać się może na wiele różnych sposobów. Toksyczna matka może być nadopiekuńcza, osaczająca, nieszanująca granic, uważająca, że dziecko – nawet to całkiem dorosłe – jest jej własnością. Czasem działa jak taran, czasem w białych rękawiczkach, więc trudno zauważyć, jaką destrukcję wprowadza w nasze życie. Trudno zorientować się, że depresja, nerwica, zaburzenia lękowe czy niemożność budowania trwałych i bliskich relacji są efektem działania toksycznej matki. Toksyczna matka to nie zawsze matka przemocowa Bardzo często jest tak, że taka matka nie zdaje sobie sprawy ze swojej toksyczności, przez co nie wie, jaki wpływ ma na swoje dziecko. Sprawdź, czy w twoim matczynym zachowaniu nie ma symptomów toksyczności. Czytaj też: Jacek Masłowski, psychoterapeuta apeluje do nadopiekuńczych matek: „Puść go!” Przyjaciółka Toksyczna matka bywa przyjaciółką swojego dziecka. Musi wiedzieć wszystko, dziecko ma się jej zwierzać w taki sposób, w jaki opowiadamy o sobie przyjacielowi.  Na bazie tej wiedzy nieproszona „doradza”, a raczej wymusza podejmowanie konkretnych decyzji, wydaje polecenia. W ten sposób czuje się bardziej pewna siebie, okazuje wyższość, rywalizuje z dzieckiem. O sobie samej Toksyczna matka bywa skupiona wyłącznie na sobie. Każdą rozmowę, prędzej czy później, przekierowuje na siebie. Dla dziecka, jego przemyśleń, odczuć czy kłopotów nie ma miejsca. Matka jest centralnym punktem każdego spotkania, każdej wymiany zdań. Zawsze źle Toksyczna matka bywa najbardziej surowym krytykiem swojego dziecka. Wciąż wytyka błędy, narzeka, poucza, gani, nigdy nie chwali. Wynikiem jej postawy jest stopniowe obniżanie samooceny dziecka. Czytaj też: Nie walcz z wewnętrznym krytykiem. Zaprzyjaźnij się z nim Nie...

Czytaj dalej
East News

Nicole Kidman i Keith Urban: „Spotkanie jej i małżeństwo nie zmieniło mojego życia. Było jego początkiem”

Kiedy się poznali, oboje czuli się bardzo samotni. „Weszliśmy do swojego życia w najlepszym czasie, gdy mogliśmy się na siebie otworzyć” — mówiła Nicole Kidman o relacji ze swoim mężem, Keithem Urbanem.
Sylwia Arlak
25.11.2020

Poznali się w styczniu 2005 roku podczas gali honorującej osiągnięcia australijskich artystów w USA. „Po raz pierwszy spotkaliśmy się na przyjęciu w Los Angeles. Pamiętam, że pomyślałem: »O rany, naprawdę chciałbym ją poznać. Oboje pochodzimy z Australii i jestem pewien, że przeszliśmy podobną drogę«. Kiedy weszła do pokoju, w którym stałem z przyjaciółmi, byłem pod wrażeniem. Przysięgam, że sunęła po pokoju, unosiła się. Nie wiem, jak to zrobiła. To było nie z tego świata. Pomyślałem. »Po prostu idź do niej i przywitaj się« — wspominał słynny muzyk country Keith Urban, dodając: „Zebrałem się na odwagę, by iść i to zrobić. Byłem bardzo zdenerwowany, a ona bardzo miła. Powiedziałem »Miło cię poznać« i odszedłem. Dopiero potem pomyślałem: »Może powinienem powiedzieć coś więcej?«. Wróciłem, przeprosiłem i zaczęliśmy rozmawiać. Zaiskrzyło”. Nicole Kidman w wywiadzie dla Ellen DeGeneres w 2017 roku wspominała: „Podkochiwałam się w nim, a on nie był mną zainteresowany. Tak mi się wtedy wydawało. Po naszym spotkaniu nie dzwonił do mnie przez cztery miesiące”. Kidman i Cruise. To miała być miłość na całe życie Nie dzwonił ze strachu. „Ktoś dał mi kartkę z jej numerem i przez jakiś czas trzymałem ją w kieszeni. Patrzyłem na nią i myślałem: »Jeśli zadzwonię pod ten numer, ona odbierze. Nie wiem, co mam jej powiedzieć« — wspominał w australijskim talk-show Interview w 2018 roku. „Nie byłem w najlepszym miejscu w swoim życiu. Nigdy bym nie pomyślał, że Nicole zobaczy coś w takim facecie, jak ja. Ale w końcu się odważyłem. Zadzwoniłem i zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy, i rozmawialiśmy, i rozmawialiśmy. Szło nam świetnie” — dodał. Oboje czuli się bardzo samotni....

Czytaj dalej