Najlepszy sposób na rozwój osobisty? Nie traktuj życia – i siebie! – aż tak serio
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Najlepszy sposób na rozwój osobisty? Nie traktuj życia – i siebie! – aż tak serio

Wiesz, co najbardziej utrudnia ci rozwój osobisty? Strach przed porażką albo ośmieszeniem. Boisz się, jak wypadniesz przed innymi, dlatego nie próbujesz nowych rzeczy. Sprawia, że nasze życie staje się nudne i powtarzalne.
Sylwia Arlak
31.07.2020

Wiesz, co się stanie, gdy poprosisz dziecko o narysowanie czegoś pięknego? Pobiegnie po kredki i zacznie rysować. A jeśli poprosisz je do tańca? Zacznie tańczyć. Jeśli jednak na miejscu dziecka będzie dorosły, zazwyczaj odpowie: „Nie umiem” albo „Nie wiem jak”. Zamiast wkroczyć do akcji, zacznie się zastanawiać, czy się nadaje, czy się nie ośmieszy, czy ktoś nie pomyśli o nim w krytyczny sposób. I nie zrobi nic, przez co nie dowie się nawet, że w rysowaniu, tańcu czy innych naszych życiowych działaniach chodzi po prostu o samo działanie – o to, żeby próbować, starać się i rozwijać. A nie o to – jak wyglądamy z boku. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Strach kradnie całą naszą zabawę 

Dorośli desperacko szukają aprobaty. Strach przed zawstydzeniem czy ośmieszeniem uniemożliwia nam robienie tego, na co mamy ochotę. Dzieci rysują i tańczą (zostańmy przy tych przykładach) nie dlatego, że są w tym dobre. Bawią się, przyjmują nowe wyzwania i robią to, na co mają ochotę, a przez to uczą się nowych rzeczy. 

Kiedy boimy się, że ktoś na wyśmieje, przestajemy:

  • Robić to, co chcemy
  • Bawić się
  • Uczyć 

Na tym polega problem z traktowaniem siebie zbyt poważnie. Wolimy nie wychylać się, nie próbować, zamiast uczyć się nowych rzeczy. Strach sprawia, że nasze życie jest nudne i powtarzalne. 

Skąd bierze się strach przed ośmieszeniem?

Strach jest emocjonalną odpowiedzią na zagrożenie. To naturalna reakcja na atak (faktyczny lub domniemany). Bojąc się ośmieszenia, martwimy się czymś, co może się wydarzyć. 

Wszystko zaczyna się, gdy pozwalamy, by cudze oczekiwania określały to, jak żyjemy. Zaczynamy traktować siebie zbyt poważnie, a potem szukamy aprobaty. W ten sposób inni ludzie stają się naszymi sędziami. Musimy jednak pamiętać, że próbując zadowolić wszystkich, nie zadowalamy nikogo. Łącznie z samą sobą.  

Kiedy traktujemy siebie zbyt poważnie, tak samo traktujemy innych. To właśnie dlatego ich opinie są dla nas tak bardzo krzywdzące. Ludzie mogą nazywać nas, jak chcą, ale ty wcale nie musisz się z tym zgadzać. Dopóki im na to nie pozwolimy, nie wpłyną na nasze życie. Osoby o wysokim poczuciu własnej wartości, łatwiej podejmują ryzyko. Żyją na własnych zasadach.  

Jak traktować siebie mniej poważnie?

Po pierwsze zmierz się z lękiem przed oceną. Zakończ błędne koło — strach podsyca więcej strachu. I pamiętaj, że im bardziej jesteśmy krytyczni i wymagający wobec samych siebie, tym większe znaczenie ma dla nas to, co pomyślą inni. Wówczas wszystko przyjmujemy jako krytykę. Po drugie, pozwól sobie na błędy. Uświadom sobie, że jeden błąd, jedna porażka czy niepowodzenie cię nie zabije. Nadal to ty będziesz mieć kontrolę nad swoim życiem.

Zastanów się też, jaka jest najgorsza rzecz, jaka może się wydarzyć? To proste pytanie może pomóc ci spojrzeć na sprawy z odpowiedniej perspektywy. Nie chodzi o to, żebyś nie mierzyła wysoko, ale abyś znalazła równowagę. 

Pamiętaj też, że najlepszym sposobem na przezwyciężenie presji ze strony perfekcjonistów jest nietraktowanie ich zbyt poważnie. Perfekcjoniści mają tendencję do myślenia w kategoriach dobrych lub złych. Albo odniesiesz sukces, albo poniesiesz porażkę. Użyj humoru, aby rozbroić ich podejście. Pokaż im życiowe odcienie szarości. Dodaj więcej humoru do swojego życia. Naucz śmiać się sama z siebie, a uodpornisz się na śmiech innych ludzi. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pexels

Bój się i rób! 9 prostych rzeczy, które powinnaś zacząć  w życiu robić od zaraz

Możesz przeżyć całe życie w swojej strefie komfortu, nie próbować nowych rzeczy, nie sprawdzać się w nowych rolach. Tylko po co?
Sylwia Arlak
14.10.2020

Jak często powstrzymuje cię strach przed porażką? Albo myślisz sobie, że nie jesteś wystarczająco ładna, dobra, nie masz odpowiednich kwalifikacji? Działaj pomimo lęku. Oto dziesięć rzeczy, które powinnaś zacząć robić już teraz. Wyjdź ze strefy komfortu 1. Mów o swoich uczuciach Wszystkie uczucia są dobre (nawet, te, których nie lubimy przeżywać) i do wszystkich mamy prawo. Oczywiście nie chodzi o to, aby wyładowywać na partnerze swoją złość, ale jeśli czujesz, że przekroczył jakąś granicę — nie bój się mu o tym powiedzieć. Zamiast „Dlaczego się tak zachowujesz? Dlaczego wciąż mi to robisz?”, powiedz: „Jest mi smutno, kiedy się tak zachowujesz. Chciałabym, żebyśmy na spokojnie omawiali nasze problemy”. 2. Mów, co myślisz Nie musisz słuchać powtarzających się pytań życzliwych członków rodziny: „A dlaczego nie zdecydowaliście się na dziecko”? Nie musisz stosować się do „dobrych rad” swojej przyjaciółki: „Chyba ostatnio przytyłaś. Nie chciałabyś wrócić do poprzedniej wagi?” Możesz grzecznie powiedzieć, że nie życzysz sobie takich rad i komentarzy i wyjść. A jeśli sytuacja będzie się powtarzać, zrezygnować ze znajomości (albo przynajmniej unikać spotkań). 3. Stawaj za sobą Nie czekaj, aż znajdzie się ktoś, kto będzie cię bronił. Sama bądź dla siebie oparciem. Kiedy ktoś próbuje cię skrzywdzić, głośno protestuj. Pokaż, że nie warto wchodzić ci w drogę. 4. Odrzuć toksycznych ludzi Toksyczni ludzie zabiorą ci całą radość życia. Zawsze znajdą powód, żeby ściągnąć cię w dół. Nie warto ich słuchać i nie warto utrzymywać z nimi kontaktów. Nawet jeśli miałabyś stracić większość swoich znajomych, nie trać na nich czasu i nerwów. Jeśli będziesz...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jakie jest naprawdę twoje poczucie własnej wartości? Odpowiedz na te pytania i sprawdź.

Niska samoocena hamuje nas przed działaniem, dlatego warto budować prawidłowe poczucie własnej wartości. Jak to robić? Zacznij od uważnego przyjrzenia się sobie.
Sylwia Arlak
12.08.2020

Zawsze i wszędzie: w pracy i w domu, w relacjach z dziećmi, partnerem i z przyjaciółmi, a nawet jeśli chodzi o nasz wygląd — chcemy być perfekcyjne. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo te nasze własne wygórowane oczekiwania wpływają negatywnie na naszą samoocenę. Zdrowa samoocena pomaga nam skupić się na pozytywnych aspektach życia i nas samych. Dzięki niej tworzymy zdrowe relacje. Od czasu do czasu wszyscy doświadczamy chwil zwątpienia. Zaczynamy kwestionować własne umiejętności, wydaje nam się, że każdy poradziłby sobie lepiej od nas. Jeśli jednak stale siebie krytykujesz, prawdopodobnie borykasz się z niską samooceną. Jak to sprawdzić? Odpowiedz na poniższe pytania: Czy masz niską, czy wysoką samoocenę: Czy często wątpisz w siebie i swoje umiejętności? Szukasz otuchy u innych, by poczuć się lepiej? Masz negatywne nastawienie do życia? Doświadczasz nadmiernego wstydu, lęk, smutku? Czujesz się bezwartościowa lub niekompetentna? Masz problem z wyrażaniem swoich potrzeb? Odczuwasz silny strach przed porażką lub złym samopoczuciem? Masz problem z przyjmowaniem komplementów? Wierzysz, że inni ludzie są lepsi od ciebie i w rezultacie wycofujesz się? Jeśli na większość pytań odpowiedziałaś: Tak, nadszedł czas, aby cofnąć się o krok i zmienić sposób myślenia o sobie/mówienia do siebie. Jakie są częste powody niskiej samooceny? Częstym powodem niskiej samooceny jest brak wiary w siebie. U źródła problemu mogą leżeć własne niepowodzenia życiowe, niezdrowe kontakty z innymi, ale też  trudne doświadczenia z dzieciństwa. Rodzice mogli nam stawiać zbyt wysokie wymagania, albo wręcz przeciwnie, wszystko robić za nas. Doświadczenia z wczesnego dzieciństwa Jeśli byłaś zastraszana, znęcano się nad tobą, albo często byłaś świadkiem...

Czytaj dalej
mruganie
getty images

Z poczuciem humoru żyje się łatwiej! Zobacz, jak je w sobie pielęgnować

Śmiech, dowcip pomagają nam oswajać traumy i brać się za bary z życiem. Ludzie z poczuciem humoru mają łatwiej. Choćby dlatego warto je pielęgnować – mówi znawczyni tematu, dr Anna Branicka.
Ewa Pągowska
24.01.2020

Szczęście to nie jest coś, co jest nam dane. Musimy się go uczyć, pielęgnować w sobie i dzielić z innymi. Pomocnym narzędziem będzie nasze własne poczucie humoru, a także zdrowy dystans do siebie i świata . Właśnie te rzeczy mogą nas uratować w trudnych chwilach.  Ewa Pągowska: Czytałam wyniki badań, które pokazują, że my, Polacy, w opinii innych Europejczyków jesteśmy narodem, któremu brakuje poczucia humoru. Daleko nam chociażby do Anglików. Rzeczywiście jesteśmy takimi ponurakami? dr Anna Branicka: Oczywiście że nie. Każdy naród ma swoje poczucie humoru dostosowane do realiów, w jakich żyje. Czasem obcokrajowcy wydają nam się mniej dowcipni, a oni po prostu śmieją się z innych rzeczy. My jesteśmy narodem, który ma trochę wisielcze, nihilistyczne poczucie humoru. Czasem żartujemy z siebie, ze swoich minusów i problemów w sposób, który dla innych może być zaskakujący, budzić zdziwienie: „Czy z takich rzeczy w ogóle wypada się śmiać?”. Dla nas jednak oswajanie dowcipem trudności czy nawet dramatów wynika z naszej historii. W czasach zaborów, okupacji i komunizmu humor pomagał przetrwać. Osoby, które pamiętają dawne trudne czasy, przekazują swój wisielczy sposób żartowania młodszym generacjom.  Można nauczyć się być dowcipnym albo pomóc komuś, kto jest ponurakiem, by stał się weselszy? Osoba bardzo ponura nie zmieni się w bardzo wesołą. Jeśli jednak będzie chciała, może trochę rozwinąć swoje poczucie humoru. Ono jest uważane za umiejętność, którą rozwijamy w sposób naturalny, ale możemy też świadomie ją kształtować. Wiele jednak zależy od wrodzonego temperamentu, a konkretnie od temperamentalnej podstawy poczucia humoru. Składają się na nią trzy cechy, które można zmierzyć za...

Czytaj dalej
Dystans społeczny. Jak sobie z nim radzić
Pexels.com

„Mały lockdown” zabiera nam chęci do życia. Oto 4 strategie, które pomogą przetrwać

Ostatnie miesiące nieźle dały nam wszystkim w kość – mamy prawo być zmęczone, sfrustrowane i niepewne tego, co przyniesie jutro. Jak sobie radzić w tym trudnym czasie? Co zrobić, by „mały lockdown”, który będzie obowiązywał jeszcze przynajmniej przez najbliższe tygodnie, nie był tak wyczerpujący?
Hanna Szczesiak
12.11.2020

Nie bez powodu mówi się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. Na co dzień potrzebujemy interakcji z innymi ludźmi, potrzebujemy bliskości, kontaktu fizycznego, rozmowy – czasem nawet zwykłego „dzień dobry” z ust sąsiada czy kasjerki w supermarkecie. Dziś nie możemy sobie na to pozwolić. Podczas „małego lockdownu ” po raz drugi większość czasu spędzamy w domach, a jeśli już wychodzimy, nasze twarze zasłaniają maski. Ta nowa rzeczywistość może być obciążająca psychicznie nawet dla osób, której do tej pory uważały się za introwertyków uwielbiających spędzać czas w domowym zaciszu. Jak zatem sobie z nią poradzić? Zamiast „dystans społeczny”, myśl „dystans fizyczny” Jedną z najbardziej podstawowych rzeczy, jakie możemy zrobić, jest zaprzestanie używania sformułowania „dystans społeczny”. To określenie od razu kojarzy się z samotnością i odizolowaniem, choć tak naprawdę powinniśmy się dystansować wyłącznie fizycznie. W końcu to zachowywanie bezpiecznej odległości od innych ludzi i zostawanie w domu, jeśli mamy taką możliwość, może pomóc zmniejszyć transmisję koronawirusa . Choć nie możemy spędzać długich godzin w ulubionej kawiarni, sączyć wina z przyjaciółkami, a czasem nawet zjeść niedzielnego obiadu z rodziną, nie oznacza to, że jesteśmy skazani na samotność. Wręcz przeciwnie, podtrzymujmy kontakt przy pomocy środków, które są w zasięgu naszych rąk: łączmy się na Zoomie, rozmawiajmy godzinami przez telefon, a może nawet piszmy listy? Dzieli nas dystans fizyczny, jednak myślami i sercem możemy być ze sobą bliżej niż kiedykolwiek. Czytaj także: Psycholożka Katarzyna Kucewicz: „Lockdown to sytuacja kryzysowa. Więc my też zachowujmy się kryzysowo” Zrób coś dobrego dla innych Izolacja...

Czytaj dalej