Każda z nas potrzebuje samotności! Dlaczego warto pobyć trochę w pojedynkę?
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Każda z nas potrzebuje samotności! Dlaczego warto pobyć trochę w pojedynkę?

Samotność boli i może negatywnie wpłynąć na nasze zdrowie. Ale spędzanie czasu z samą sobą nie musi być złe. Eksperci przekonują, że może wręcz pomóc naszym relacjom. Dzięki samotności z wyboru lepiej radzimy sobie z emocjami, uczy nas kreatywności i pewności siebie.
Sylwia Arlak
22.07.2020

Czerpmy garściami z czasu spędzanego w pojedynkę. „Nie chodzi o to, że samotność jest zawsze dobra, ale może być dobra” — podkreśla psycholog Thuy-vy Nguyen w  wywiadzie dla „New York Times”. Wystarczy, że odrzucimy — powszechne w naszej kulturze — przekonanie, że czas spędzony w samotności jest zawsze negatywnym doświadczeniem, do którego jesteśmy zmuszani.

Czy Elena Ferrante naprawdę istnieje? O fenomenie pisarki opowiada Anna Zaleska

Będąc sama, z niczego nie rezygnujesz

„Istnieją dowody na to, że docenianie samotności tak naprawdę nie szkodzi twojemu życiu towarzyskiemu, a wręcz może się do niego przyczynić” — dodaje ekspertka, wskazując, że robienie rzeczy w pojedynkę może przynieść nie tylko korzyści społeczne, ale i psychiczne oraz emocjonalne. Pomoże nam naładować energię i zastanowić się nad sobą. Reguluje nasze emocje i pozwala lepiej radzić sobie ze stresem i wypaleniem. Przygotowuje nas też do lepszej współpracy z innymi.
 
„Samotność ma bardzo złą reputację, ponieważ czasem jest używana, jako forma kary” — mówi Robert Coplan, psycholog rozwojowy i profesor psychologii na Carleton University. 

Zapominamy, że może być naszym wyborem i nie musi trwać w nieskończoność. „Jest tak wiele badań wskazujących na to, że jesteśmy istotami społecznymi, które czerpią korzyści z interakcji z innymi. Dlatego odrzucamy myśl o tym, że ważny jest również czas spędzony samotnie. Czasem trudno nam sobie wyobrazić, że możemy mieć jedno i drugie” — dodaje psycholog. 
 
Nasza niechęć do samotności jest zaskakująca. Co czwarta kobieta i aż dwie trzecie mężczyzn (!) biorących udział w badaniu na Uniwersytecie w Wirginii wolała poddać się porażeniu prądem, niż nic nie robić i spędzać czas sam na sam ze swoimi myślami. Z drugiej strony: z ankiety internetowej  The Rest Test wynika, że większość czynności, które ludzie określają, jako najbardziej relaksujące, to te wykonywane w pojedynkę. Jak przypomina dr Nguyen, często nie potrafimy czerpać z nich przyjemności, kiedy myślimy, że ktoś nas obserwuje. Martwimy się, że jesteśmy oceniani. Czynności, które w innym wypadku sprawiłyby nam radość, wprawiają nas wówczas w zakłopotanie. 

Postaw siebie na pierwszym miejscu

Kiedy jesteś sama, możesz przyjrzeć się lepiej sobie. Poznać się – dowiedzieć, co tak naprawdę chcesz, co tak naprawdę lubisz.  Bez martwienia się o opinię innych. Znajomość siebie ułatwia nam znalezienie osób, które podzielają nasze pasje i wartości.

Jeśli nie boisz się samotności, zrezygnujesz z relacji, których jedynym celem jest „wypełnianie” czasu. Często podtrzymujemy je tylko dlatego, żeby nie zostać samej w piątkowy wieczór. „Czas spędzany w samotności może być regenerujący, budować pewność siebie i ułatwiać stawianie granic. Zwiększa także naszą produktywność, uczy kreatywności” — dodaje dr Coplan i tłumaczy: „Samotność to też naturalne pragnienie bycia samemu. Ponieważ nie jesteśmy przyzwyczajeni do etykietowania tego uczucia, łatwo mylimy je z niepokojem, wyczerpaniem czy stresem. Zwłaszcza jeśli nie wiemy, że czas sam na sam jest nam potrzeby, aby poczuć się lepiej”. Podkreśla, że czerpanie korzyści z samotności nie jest cechą introwertyków. To cecha każdego, kto nie ignoruje własnych pragnień w dążeniu do zadowolenia innych.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
mobbing w pracy
Adobe Stock

Mobbing w pracy może cię zniszczyć psychicznie: zobacz, jak go rozpoznać

Mobbing, czyli wg definicji uporczywe nękanie w pracy przez bardzo długi czas rozwija się po cichu, jak nowotwór. Często zaczyna się od pozornie życzliwych rad i troskliwych komentarzy. 
Sylwia Niemczyk
20.07.2020

Mobbingujący i mobbingowany – oboje są uwikłani w niebezpieczną grę mobbingu. „Problemy z granicami mają zwykle zarówno osoby prześladujące, jak i te, które prześladowane. Przeważnie jest tak, że ci pierwsi nie umieją poszanować cudzych granic, a ci drudzy – ustrzec własnych”, mówi Katarzyna Kucewicz, psychoterapeutka i psycholożka, współwłaścicielka ośrodka Inner Garden, która razem z prawniczką Moniką Wieczorek pracuje nad książką o psychologicznych aspektach mobbingu. Sylwia Niemczyk: Jak to jest, że dorośli, samodzielni, często bardzo dobrze wykształceni ludzie godzą się na to, żeby ktoś w pracy ich prześladował albo poniżał? Dlaczego nie ucinamy mobbingu już na samym początku?  Katarzyna Kucewicz: Chciałabym, żeby to było takie proste: ktoś spotyka się z prześladowaniem i stanowczo mówi: nie. Zwykle tak się nie dzieje i to nie tylko ze względu na nieraz trudne okoliczności życiowe: kredyt do spłacenia czy podbramkową sytuację rodzinną, ale też ze względu na samą naturę mobbingu, bardzo przebiegłą. Nękanie w pracy przez bardzo długi czas rozwija się po cichu, w utajony sposób, trochę jak nowotwór. Najpierw daje niespecyficzne objawy, pobolewa tylko od czasu do czasu, człowiek przez długi czas nie zdaje sobie sprawy, że jest w wirze przemocy psychicznej. Nie podejrzewa tego nawet przez całe tygodnie i miesiące.  Poza tym większość z nas reaguje na mobbing gwałtownym obniżeniem samooceny. A jeśli już od dziecka mamy dość niską samoocenę, to kiedy znajdziemy się w sytuacji mobbingu, łatwo uwierzymy, że nic nie znaczymy i nic nie możemy zrobić. I nawet jeśli przyjdzie nam do głowy: „To jest mobbing. Nie jestem dobrze traktowana” – to i tak raczej nic z tym nie zrobimy. Bo uznamy, że nie jesteśmy w stanie skutecznie zadziałać: „Nie mam...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak być dobrą dla samej siebie? O trudnej sztuce samo-empatii

Obwiniasz się, nie wspierasz i nie rozumiesz swoich zachowań. Naucz się empatii wobec samej siebie.
Sylwia Arlak
20.07.2020

Uczymy się tego, jak być dobrą dla innych, ale często zapominamy o empatii wobec samych siebie. Boimy się etykietki „egoistka”, dlatego nadmiarowo, często nawet nieproszone poświęcamy swój czas i uwagę potrzebom innych ludzi. Zastanów się – kiedy ostatnio skupiłaś swoje myśli na tym, czego TY potrzebujesz, czego TY chcesz i na czym TOBIE zależy? Kiedy byłaś empatyczna wobec siebie samej? Psycholodzy alarmują, że poświęcanie się dla innych zawsze, prędzej czy później, skończy się frustracją i to obu stron. O wiele lepiej niż poświęcać się dla innych, jest budować samo-empatię i zdrowy egoizm. „Zdrowa egoistka” wie, że musi być dla siebie najważniejsza. Jest silna i bierze odpowiedzialność za siebie i własne życie. Nie obwinia innych za swoje braki czy niepowodzenia – nie oczekuje, że ktoś się „odpłaci” jej za jej poświęcenie. Jest szczęśliwa i spełniona. Chcesz taka być? Naukę empatii wobec samej siebie zacznij od kilku prostych porad. Myśl o swoich potrzebach Każda z nas chce być szczęśliwa i chce uniknąć cierpienia. To jeden z naszych najbardziej pierwotnych instynktów. Uczucia miały nam pomóc przetrwać, bo zawsze dążyliśmy do potencjalnych korzyści i unikaliśmy potencjalnych zagrożeń. Jesteśmy do tego zaprogramowani, choć część z nas może ignorować albo tłumić te popędy i postrzegać, je jako źródło słabości. Empatia wobec siebie wymaga wrażliwości na nasze potrzeby emocjonalne. Raz na jakiś czas zatrzymaj się i zastanów, czego tak naprawdę chcesz. Kto może powiedzieć więcej o twoich potrzebach, niż ty sama? Zaakceptuj, że życie to także porażki Trudno mieć dobre samopoczucie i uwolnić się od cierpienia w świecie, który tak często nas rani. Będąc empatyczną wobec siebie, wiesz, że codziennie wykonujesz...

Czytaj dalej
Technologiczny detoks
Adobe Stock

Żeby odpocząć i uspokoić się, naprawdę potrzebujemy detoksu od świata – pisze joginka, Kasia Bem

Z okazji sezonu urlopowego spraw sobie prezent i odłącz się od internetu i technologii. Tylko wtedy twoja głowa naprawdę odpocznie. Jak to zrobić? Metodą drobnych kroków.
Kasia Bem
15.07.2020

Jesteśmy coraz bardziej cyfrowo uzależnione – od ciągłego kontaktu na messengerze, od „lajków”, od bycia na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami i informacjami ze świata. Obecnie czas spędzony poza zasięgiem sieci, telefonu czy innego rodzaje elektroniki skraca się drastycznie każdego dnia. Warto jednak znaleźć balans pomiędzy życiem w świecie wirtualnym i realnym. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem podpowiada kilka praktycznych sposobów, które pomogą odnaleźć złoty środek pomiędzy światem technologii a tym, który dzieje się poza ekranem. Inspiracja: „Opróżniając życie ze spraw, które nas rozpraszają, napełniamy studnię. Gdy nic nie zakłóca naszej uwagi, znów zanurzamy się w świecie zmysłów” – Julia Cameron „Masz telefon z internetem, możesz wszystko!” Ostatnio trafiłam na badania, których wyniki zjeżyły mi włosy na głowie. Wynikało z nich, że Amerykanie spędzają nawet do 11 godzin (!), patrząc w ekran komputera, telefonu, tabletu, telewizora i innych nowoczesnych gadżetów. Nie trzeba być badaczem, wystarczy się rozejrzeć, żeby zaobserwować, że cały świat zmierza w tym samym kierunku. Jechałam ostatnio metrem i uderzyło mnie nieprawdopodobne spiętrzenie stymulacji zewnętrznej i różnorodnych bodźców tylko w jednym wagonie: liczba reklam, ruchomych paneli, ludzi bawiących się komórkami, tabletami. Wszyscy zajęci klikaniem. Do tego na jednym z ekraników wyświetliło się hasło telefonii komórkowej: „Masz telefon z internetem, możesz wszystko!”. Przeraziłam się. Co to za ściema?! Z mojego punktu widzenia – nauczycielki jogi i medytacji – hasło, jakie należałoby zaproponować światu, to: „Masz spokojny umysł, możesz wszystko”. Jak...

Czytaj dalej