Nawyki, które sprawiają, że czujesz się słabsza psychicznie. Jak się od nich uwolnić?
Adobe Stock

Nawyki, które sprawiają, że czujesz się słabsza psychicznie. Jak się od nich uwolnić?

Niektóre nawyki psychologiczne, jak samokrytyka w niewłaściwym momencie, osłabiają nasze zdrowie psychiczne. Jak je rozpoznać?
Kamila Geodecka
12.03.2021

Niektórzy obgryzają paznokcie, inni palą papierosy, kolejni przerywają ludziom, gdy ci nie skończą jeszcze swojej wypowiedzi. Każdy, kto próbował przezwyciężyć którąkolwiek z tych rzeczy, wie, jak trudne jest to zadanie. Doktor psychologii Guy Winch ma dla nas złe wieści. Nawyki psychologiczne jest jeszcze trudniej zmienić. Dlaczego? Ponieważ często myślimy, że wcale nam nie szkodzą. Co więcej, sądzimy, że nam nawet pomagają. Błędnie racjonalizujemy sobie nasze przyzwyczajenia i przez to nie widzimy ich negatywnych skutków.

Spróbujmy jednak trochę powalczyć z nawykami psychologicznymi, a przynajmniej wykonajmy pierwszy krok, który jest niezbędny do dalszej pracy nad przyzwyczajeniami – czyli uświadomienie. Oto lista najczęstszych nawyków psychologicznych wpływających na nasze zdrowie psychiczne.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Samokrytyka

Samokrytyka to miecz obosieczny. Owszem, często jest potrzebna i pozwala nam uniknąć podejmowania niemądrych decyzji. Krytykowanie samej siebie w momencie, gdy i tak mamy już niską samoocenę, jest jednak jednym z najgorszych nawyków psychologicznych. O jakich sytuacjach mówimy dokładnie?

Pomyśl teraz o tym, jak reagujesz na porażkę – nawet tę małą. Wiele osób rozpoczyna wtedy wewnętrzny dialog, zwykle w surowym, karcącym tonie. Mówimy same sobie, że zasłużyłyśmy na tę surowość, w końcu coś nam nie wyszło. Niektórzy myślą także, że w taki sposób przygotowują się na kolejne rozczarowania.

Efekt jest jednak odwrotny. Myśląc w taki sposób, unicestwiamy swoją pewność siebie i niszczymy poczucie własnej wartości. Nasze myśli czasami płatają nam figle i pod płaszczykiem racjonalności wmawiają nam pewne rzeczy. Nie daj się! Wysoka samoocena i poczucie własnej wartości to nasza broń w walce z odrzuceniem czy skrzywdzeniem. 

Czytaj także: Przestań zadręczać się myślami! Oto 5 sposobów na to, jak to zrobić

Odpychanie ludzi

Jednym z najczęstszych nawyków, jakie popełniamy, jest odpychanie ludzi, gdy jesteśmy samotni. Często robimy to zupełnie nieświadomie. Czujemy się tak podatne na odrzucenie, że nie chcemy nawet rozpoczynać nowych znajomości. Sądzimy, że każdy chce nas oszukać, wyrządzić nam krzywdę.  W taki sposób tracimy jednak szansę na nawiązanie głębokich relacji. Pamiętaj, że samotność ma niszczący wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne!

Ruminowanie

Rozważanie złych, niepokojących, niecodziennych sytuacji jest normalne. W taki sposób chcemy się czegoś nauczyć, dowiedzieć się o potencjalnych zagrożeniach i następnie podjąć świadomą i przemyślaną decyzję. To, co jest bardzo złym nawykiem psychologicznym to ruminowanie, czyli ciągłe zamartwianie się i analizowanie w głowie tych samych sytuacji.

Zdarzyło ci się kiedyś myśleć całymi godzinami o tym, co zrobiłaś źle podczas wczorajszej rozmowy z szefem? Analizowałaś każdy gest, każde słowo, które wypowiedziałaś? A może w przyszłości musisz oddać projekt swojemu przełożonemu i już myślisz o tym, co pójdzie źle podczas tego spotkania? To są właśnie ruminacje, które bardzo skutecznie niszczą nasze zdrowie emocjonalne.

Czytaj także: Jak myśleć… mniej? Przestań rozstrząsać, planować, rozmyślać – uspokój umysł

Ocenianie własnych uczuć i emocji

Czasami uważamy, że nasze uczucia i emocje są złe, nieprawidłowe, niedobre. Myślimy, że pewnie nikt inny nie czuje się tak, jak my. Sądzimy, że jest z nami coś nie tak. Nasze emocje są jednak wskaźnikami, które pokazują nam, co robić, a czego nie. Pomagają nam także w wyznaczeniu własnych granic. Jeśli się w nie wsłuchamy, zobaczymy także, co lubimy, a czego nie, z czym czujemy się komfortowo, a na co reagujemy źle. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

„To oni się mylą, a nie ja!”. Dlaczego myślimy o sobie dobrze, gdy postępujemy źle?

Większość z nas chce wierzyć, że działamy zgodnie z silnym poczuciem tego, co dobre, a co złe. Badania sugerują jednak, że kłamiemy i oszukujemy częściej, niż mogłoby się wydawać.
Sylwia Arlak
01.09.2020

Dlaczego mamy myśleć o sobie źle, skoro możemy myśleć dobrze – to założenie, które przyświeca dokładnie każdemu z nas. Możemy zrobić bardzo wiele, aby tylko ocalić dobre mniemanie o sobie samym. Nie lubimy osób pełnych kompleksów i same ciężko pracujemy, żeby się ich pozbyć. Ale jest też druga strona medalu. Część z nas myśli o sobie dobrze, nawet gdy postępuje źle. A to równie niezdrowe, co samobiczowanie. Bywa, że odczuwamy konflikt pomiędzy pragnieniem zobaczenia siebie — i bycia postrzeganym —  jako dobrego człowieka a pragnieniem zachowania się w sposób, który niekoniecznie jest zgodny z tym obrazem. Możemy próbować rozwiązać ten dysonans na wiele różnych sposobów, od zmiany sposobu, w jaki postrzegamy zachowanie, po zmianę sposobu, w jaki postrzegamy siebie i innych. Oto, jak się usprawiedliwiamy: Usprawiedliwiamy się: „To nie było aż tak złe” Chcąc uniknąć poczucia winy, wmawiamy sobie, że nasze zachowanie było moralnie niejednoznaczne, a nie wyraźnie złe. Niektóre sytuacje rzeczywiście są moralnie złożone lub zagmatwane, ale my często interpretujemy je na własną korzyść.  Wmawiamy sobie, że nasze zachowanie przyniesie korzyści innym Możemy usprawiedliwiać nieetyczne zachowanie, wmawiając sobie, że nie działamy na korzyść własną, a innych. Jak czytamy na stronie Psychology Today, idealnym przykładem są zamożni rodzice, którzy dopuścili się nieetycznych zachowań przy rekrutacji na studia. Oszustwem i przekupstwem starali się zapewnić swoim dzieciom miejsca na elitarnych uczelniach. Czytaj też :  Chcesz być szczęśliwsza? Spokojniejsza? Wprowadź do swojego życia więcej zieleni Mówimy: jeden dobry uczynek wystarczy Choć może zabrzmieć to nieprawdopodobnie, czasem jeden dobry uczynek sprawia, że...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Depresja spotyka 7 na 10 kobiet w okresie menopauzy. Jak ją rozpoznać i zatrzymać?

Lęk, smutek, nerwowość i depresja. W okresie menopauzy u kobiet spada produkcji hormonów, przez co stają się bardziej podatne na wiele chorób psychicznych.
Sylwia Arlak
25.08.2020

Menopauza to nie tylko uderzenia gorąca i zlewne poty, przybieranie na wadze, spadek libido i wahania nastroju. Te objawy rzeczywiście najczęściej towarzyszą burzy hormonalnej u kobiet w wieku ok. 45–55 lat, ale wraz ze spadkiem produkcji hormonów stajemy się też bardziej podatne na szereg problemów psychologicznych. Czas trwania i nasilenie objawów psychicznych jest sprawą indywidualną. Mogą występować nawet 5 lat przed menopauzą i po niej. Lęk, smutek, depresja Do najczęstszych objawów towarzyszących menopauzie należy uczucie lęku, niepokoju i smutku. możemy też być bardziej drażliwe i nerwowe. Spada nasze poczucie pewności siebie, narzekamy na problemy z pamięcią i koncentracją. Pojawia się lęk przed śmiercią, a często również depresja. Szczególnie są na nią narażone osoby, które wcześniej leczyły się z powodu depresji, zwłaszcza jeśli wymagała ona podawania leków. Naukowcy odkryli, że depresja u kobiet po menopauzie jest częstym problemem zdrowotnym. W badaniu opublikowanym w czasopiśmie „The North American Menopause Society” (NAMS) wzięło udział 485 tureckich kobiet po menopauzie w wieku od 35 do 78 lat (średni wiek 56,3 lat). 41 procent uczestniczek badania doświadczyło jakiejś formy depresji. Naukowcy ustalili też czynniki ryzyka, które najbardziej wpłynęły na depresję w okresie pomenopauzalnym: bycie wdową lub oddzielnie od małżonka, spożywanie alkoholu, choroby wymagające ciągłego leczenia, niepełnosprawność fizyczna, choroba psychiczna oraz… posiadanie czwórki lub więcej żyjących dzieci. W trosce o własne zdrowie psychiczne Co ważne, wyniki wielu badań wskazują na częstsze występowanie depresji u kobiet podczas menopauzy niż przed i po menopauzie. Wiąże się to z wahaniami stężeń estrogenów, ze zmianami związanymi z...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Nie walcz z wewnętrznym krytykiem. Zaprzyjaźnij się z nim

„Krytyk kwestionuje wszystko, co robimy. Sprawia, że czujemy się niewystarczająco dobre, niewystarczająco mądre, niewystarczająco ładne. W końcu same uznajemy się za niewystarczająco dobre, ładne, zdolne. To właśnie ten krytyczny głos sprawił, że Polki znalazły się na ostatnim miejscu w Europie pod względem samooceny” — mówią nam autorki książki „Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebie”, psychoterapeutka Joanna Godecka i coach Alina Adamowicz. 
Sylwia Arlak
05.11.2020

Robimy kariery i jesteśmy mistrzyniami ogarniania rzeczywistości. Zawsze znajdujemy czas dla partnera, dzieci, przyjaciółki i naszego psa. Jesteśmy atrakcyjne i wykształcone. A jednak wciąż nie możemy w to wszystko uwierzyć. Dlaczego i jak to zmienić? Zapytałyśmy o to autorki książki „Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebie”, psychoterapeutkę Joannę Godecką i coach Alinę Adamowicz. Sylwia Arlak: Dlaczego tak często sobie umniejszamy? Joanna Godecka : Jest to zazwyczaj spuścizna po osobie (lub osobach), która w taki sposób traktowała nas w dzieciństwie, okresie dojrzewania. Opiekunowie, nauczyciele, rówieśnicy potrafią nieraz mocno zachwiać naszym poczuciem wartości. Nabierając przekonania, że coś jest z nami nie tak, naszym mechanizmem obronnym staje się skupienie na słabościach, brakach, po to, aby uniknąć katastrofy. Jeśli bowiem kiedyś często słyszeliśmy na przykład: „nic z ciebie nie będzie”, „do niczego się nie nadajesz”, „dlaczego inne dzieci mają lepsze stopnie?”, postrzegamy siebie jako nieudaczników. Mówiąc: „przepraszam, kompletna ze mnie idiotka”, usprawiedliwiamy się i uprzedzamy osąd innej osoby, gdyż zakładamy, że jest on właśnie taki. Alina Adamowicz : W naszej książce napisałam, że krytykowanie siebie jest najbardziej destrukcyjnym i odbierającym siły nawykiem myślowym. Wykształcamy w sobie ten nawyk przez lata. Jest to wyuczony nawyk, bo przecież nikt z nas nie urodził się, krytykując siebie. Odwrotnie, tak jak inne małe dzieci – lubiłyśmy siebie i chciałyśmy przyciągać uwagę innych osób – rodziców, dziadków i koleżanek z podwórka. Jednak z upływem czasu widziałyśmy i słyszałyśmy, że większość ludzi wokół nas ciągle osądza innych i siebie samych. I w ten sposób, każdego...

Czytaj dalej
Red Lipstick Monster
instagram.com/redlipstickmonster

Ewa Grzelakowska-Kostoglu szczerze o zaburzeniach odżywiania: „Myślałam o sobie, że jestem głupia, słaba”

Ewa Grzelakowska-Kostoglu, znana jako Red Lipstick Monster, w wywiadzie opowiada, dlaczego i w jaki sposób zmieniła swoje nawyki żywieniowe.
Sylwia Niemczyk
25.09.2020

Byłam przed trzydziestką i nie mogłam wejść po schodach na pierwsze piętro. Nie mogłam mówić bez zadyszki. Moje ciało nie funkcjonowało i to był skutek tego, że wcześniej przez lata jadłam zbyt dużo i zaniedbywałam swoje zdrowie fizyczne i psychiczne”, mówi Ewa Grzelakowska-Kostoglu, najsłynniejsza polska youtuberka, twórczyni marki Red Lipstick Monster. Sylwia Niemczyk: Podobno zaburzenia odżywiania wynosi się z rodzinnego domu. Kiedy myślisz o swojej historii, widzisz tę zależność? Ewa Grzelakowska-Kostoglu: Na pewno w moim domu było tak, jak jest w wielu innych rodzinach, że gdy działo się coś wyjątkowego, to towarzyszył temu wyjątkowy posiłek. Ale ja nie chcę tego oceniać. Coś, co dla jednej osoby będzie podłożem do zaburzeń odżywiania, dla innej nie będzie niczym nadzwyczajnym. W moim przypadku na pewno to, jak jadło się u mnie w domu, nie było kluczowe, było jednym z wielu czynników. Każdy z nas, dorastając, uczy się zarządzania emocjami, każdy w inny sposób sobie z nimi radzi. Ja zaczęłam sobie z nimi radzić, zajadając je. I to był wieloletni proces, który pewnie rzeczywiście zaczął się już w dzieciństwie, ale rozkwitł na studiach, kiedy wyjechałam z domu. Byłam niezależna, więc mogłam decydować co, jak i kiedy jem. I co to były za decyzje? Przede wszystkim zdecydowałam, że jedzenie jest dla mnie najlepszą nagrodą i rozrywką. Jak wielu ludzi na studiach jadłam głównie rzeczy mocno przetworzone, szybkie i bardzo tanie. Nie chcę tutaj wskazywać jakichś konkretnych potraw, bo to moim zdaniem jest bez sensu. To nie jedzenie jest złe – złe może być nadmierne pakowanie w nie emocji.  Jakimi emocjami zarządzałaś poprzez jedzenie?  Wiele osób myśli, że zajadać możemy tylko jakiś wielki stres. Ja odczuwałam raczej mnóstwo małych stresów:...

Czytaj dalej