Myśliwy, księżniczka, murarz - czy jesteś jedną z tych postaci w związku
Fot. iStock

Myśliwy, księżniczka, murarz - czy jesteś jedną z tych postaci w związku

Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że nasze złe relacje w związku wynikają z lęku przed bliskością. Taki lęk jest głęboko ukryty, lubi się kamuflować i przywdziewa różne maski. Jak go rozpoznać?
redakcja „Uroda Życia”
26.11.2020

Lęk przed związkiem (inaczej przed bliskością) bierze się zazwyczaj z naszego dzieciństwa i relacji z matką. Długo może pozostać w ukryciu i daje o sobie znać dopiero wtedy, gdy wchodzimy w relacje oparte na miłości, przyjaźni. Utrudnia je, a czasem prowadzi do ich rozpadu. Znana psycholożka i terapeutka Stephanie Stahl w swojej nowej książce „Jak nie bać się bliskości” (wyd. „Otwarte”, Kraków, 2021) nazywa ów lęk demonem, który tkwi w naszej psychice i sprawia, że nie może powstać prawdziwa bliskość. Opisuje też 3 rodzaje relacji, które mają taki lęk u podstaw i nadaje im etykiety myśliwego, księżniczki i murarza (oczywiście odnoszą się do obu płci).
 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Myśliwy: muszę cię mieć, dopóki jeszcze cię nie mam!

Peter właściwie nie był w typie Sonji. Poznali się na przyjęciu. Dobrze im się rozmawiało.Dwa dni później zadzwonił i zapytał, czy nie miałaby ochoty pójść z nim na otwarcie pubu. Sonja uznała, że zaproszenie brzmi zachęcająco. Peter znów z nią flirtował, ona natomiast delikatnie dawała mu do zrozumienia, że na jego zainteresowanie może odpowiedzieć tylko znajomością na stopie przyjacielskiej. Peter wcale nie wydawał się tym zirytowany, był niezmiennie w świetnym humorze i nadal ją podrywał. W kolejnych dniach kontaktował się z Sonją częściej, by się z nią umawiać, proponując przy tym zawsze ciekawe aktywności. Koniec końców pewnego wieczora Sonja przestała się opierać. W jej mieszkaniu Sonja i Peter wypili po kieliszku wina i spędzili razem noc. Po jakimś czasie spędzili wspólnie weekend, to był cudowny wyjazd, po którym Sonja pozbyła się reszty wątpliwości. Stało się dla niej jasne, że naprawdę zakochała się w Peterze i potrafi wyobrazić sobie dłuższy związek z nim.

Teraz również Sonja zaczęła inicjować kontakt, nieraz tęskniła za Peterem i chciała go widywać częściej niż do tej pory. Peter jednak coraz częściej nie miał czasu. Sonja cierpiała. Tęskniła za nim, była zakochana. Co się stało? Peter próbował znaleźć wymówkę: „Sprawy restauracji w tym momencie zupełnie mnie pochłaniają... Jeszcze nie jestem gotowy... Czas spędzony z tobą jest zawsze cudowny, często też o tobie myślę, nawet jeśli nie dzwonię... Daj mi trochę więcej czasu... Niech nasz związek nadal funkcjonuje na luźnej zasadzie...”.

Co się wydarzyło? Peter należy do tych osób unikających związków, które nazywam klasycznymi myśliwymi, przy czym należy wyraźnie podkreślić, że nie jest to domena wyłącznie męska – tłumaczy Stephanie Stahl.  Życie takich ludzi jest naznaczone wieloma związkami i/lub romansami. Niektórzy z nich mają za sobą jedno lub nawet kilka małżeństw. Myśliwy jest zainteresowany przede wszystkim polowaniem jako takim. W pierwszej fazie zdobywania lub związku jest najczęściej niezrównany. Typowe cechy myśliwego to urok i otwartość, ponadto bardzo trudno sprawić mu przykrość. Odrzucenie zwykle nie robi wrażenia na myśliwych, dopóki mają nadal szanse na odniesienie sukcesu w przyszłości. Wręcz przeciwnie, porażka, o ile nie jest definitywna, wzmaga u nich instynkt myśliwski. Ale nawet kategoryczny kosz nie dotyka ich szczególnie mocno, w myśl zasady, że jest wiele innych, następnym razem szczęście się do mnie uśmiechnie.

Myśliwi mogą również być zadziwiającymi długodystansowcami w dążeniu do wyznaczonych sobie celów. W ten sposób osoby, o których zdobycie się starają, mogą mieć błędne wrażenie, że myśliwemu rzeczywiście bardzo zależy. Przy czym osoby takie zazwyczaj nie zauważają, że myśliwi mają na muszce nie tylko „zwierzynę”, ale i samo polowanie, ponieważ zazwyczaj są świetnymi graczami i działają bardzo zręcznie.

Typowy myśliwy zawsze traci zainteresowanie dokładnie w momencie, gdy polowanie jest zakończone. Zazwyczaj dzieje się tak wtedy, gdy czuje, że ofiara zaczyna wykazywać poważne zainteresowanie związkiem, a myśliwy wie, że ma już ofiarę w garści. Ta gra może trwać latami, na przykład wtedy, gdy zdobywana osoba również cierpi na lęk przed związkiem.
 

Księżniczka: nikt nie jest dla mnie dostatecznie dobry!

Rita i Thomas zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Po raz pierwszy spotkali się w supermarkecie i nie mogli od siebie oderwać wzroku. Rita natychmiast się zakochała. Uważała, że spotkanie Thomasa było jej pisane, i miała całkowitą pewność, że znalazła tego jedynego. Thomas czuł to samo. Spędzili razem namiętne miesiące. Jednak gdy pierwsze uczucie zakochania u Rity osłabło, coraz więcej rzeczy w Thomasie zaczęło jej przeszkadzać. Często uważała, że jego ubrania są źle dobrane. Poza tym opowiadał tak rozwlekle, jakby nie był na tyle inteligentny, by streścić to, co istotne.

Denerwowało ją też strasznie, jak bardzo był uzależniony od pochwał swojego szefa. Thomas nie bronił się specjalnie i w wielu kwestiach przyznawał Ricie rację. Również to jakoś ją wkurzało. Skrycie życzyłaby sobie, żeby umiał postawić jej więcej granic, takie zachowanie byłoby męskie. Zamiast tego ciągle ten jego ślepo oddany i zakochany wzrok, nie do zniesienia. Rita miała oczywiście również wyrzuty sumienia, w końcu Thomas niczego jej nie zrobił, ale uważała, że powinien więcej nad sobą pracować. W końcu Rita doszła do wniosku, że Thomas jednak nie jest odpowiedni dla niej, ponieważ ona potrzebuje mężczyzny bardziej niezależnego, który twardo stąpa po ziemi. Zerwała z nim i poczuła się uwolniona. Thomasowi świat się zawalił. Co zrobił nie tak?

W tej historii to Rita ma problem z tworzeniem więzi. Niewykluczone, że w tym momencie masz zastrzeżenie, że każdemu może się przytrafić pomyłka w wyborze partnera. Z tego powodu Rita wcale nie musi cierpieć na lęk przed związkiem! Taka obiekcja jest słuszna. Jak w przypadku wszystkich osób z lękiem przed bliskością (a także pozostałych ludzi) decydujące jest przyjrzenie się przeszłości tej osoby. Ricie przytrafia się to stale – po burzliwej fazie zakochania i idealizowania partnera przychodzi drugi etap, w którym umniejsza go i dogłębnie analizuje. Taki typ osoby cierpiącej na lęk przed bliskością ma silnie narcystyczny rys charakteru. Nazywam ten typ księżniczką (męskim odpowiednikiem będzie książę).

Rita potrafi zakochać się po uszy, i to często od pierwszego wejrzenia. Jest cała w skowronkach i otumaniona uczuciem zakochania. Nie umie natomiast dzielić codziennego życia z partnerem i akceptować jego słabości. Codzienność w związku nie daje jej energii, czuje się znudzona, jakby utknęła w martwym punkcie. A ona chce przecież czerpać z życia garściami, musi być ekscytująco, stagnacja jest zagrożeniem. Dla osób takich jak Rita bezruch oznacza „śmierć”. Tak samo jak trwałe związki. Ale z tego Rita nie zdaje sobie sprawy, ciągle tęskni za odpowiednim dla siebie mężczyzną, który zapewni jej ekscytujące życie.

Ponadto chce być opromieniona blaskiem, dlatego musi mieć u boku partnera, który nie tylko jej się podoba, ale także będzie służyć podniesieniu jej poczucia własnej wartości, ma być kimś szczególnym. Dlatego właśnie „zwyczajni” faceci nigdy jej nie pociągali. Stale zadaje sobie pytanie, dlaczego wszyscy inni mają szczęście w miłości, a tylko ona ciągle trafia na tego niewłaściwego. Stwarza dystans wobec partnera poprzez umniejszenie go. Zrzędzi i bez przerwy go krytykuje, licząc, że jednak urobi go na swój ideał. Ponieważ Thomas nie za bardzo się bronił, Rita coraz bardziej traciła do niego szacunek. W końcu zawiedziona odwróciła się od swojego rzekomego księcia z bajki i zaczęła się rozglądać za kolejnym przeznaczeniem.

Murarz: to ja decyduję o bliskości i dystansie między nami

Ira i Lukas żyją ze sobą od sześciu lat. Lukas pracuje jako grafik i ma własną działalność, Ira jest zatrudniona w banku. Ira właściwie chciałaby mieć dzieci, ale Lukas mówi, że jeszcze nie czuje się na to gotowy, najpierw musi zabezpieczyć finansowo swoją firmę, jeszcze mają trochę czasu na założenie rodziny. Ira ma wrażenie, że jej o wiele bardziej niż jemu zależy na wspólnym spędzaniu czasu. Często czuje się samotna. Nawet jeśli Lukas fizycznie jest z nią, myślami wydaje się od niej daleko. Dlatego Ira nieraz czuje się zupełnie sama, nawet jeśli on przebywa z nią w jednym pokoju. A przy tym jest pewna, że nie ma żadnego romansu i że zależy mu na ich relacji. Tak też mówi, gdy go o to zapyta. Twierdzi, że czuje się dobrze w tym związku, ale że potrzebuje też swobody. Ira wie również, że nie ma sensu zmuszać go do okazjonalnego wspólnego wyjścia wieczorem, gdy on nie ma na to ochoty. Wtedy siedzi, jakby był „wyłączony”, i wprawdzie z nią rozmawia, ale Ira cały wieczór ma wrażenie, że najchętniej byłby gdzie indziej. Są jednak takie dni i wieczory, kiedy jest jak najbardziej obecny duchem. W tych chwilach Ira czuje, że jest jej bardzo bliski, czuje, że ją kocha, w co zwykle wątpi. Za każdym razem postanawia, że następnym razem, gdy Lukas znów stworzy dystans, ona podejdzie do tego luźniej i wykaże się wiarą w ich związek.

Również Lukas jest typową osobą cierpiącą na lęk przed związkiem. Notoryczny brak zdecydowania, pod którego znakiem tacy ludzie kształtują swoje związki, widać bardzo wyraźnie w zachowaniu Lukasa. Pozornie wprawdzie postanowił stworzyć trwały związek, ale w przeróżne sposoby dąży do ciągłego trzymania dystansu. Lukas odgradza się murem, „muruje”, dlatego ten typ osób stroniących od bliskości można nazwać murarzami.

Taki człowiek stosuje różne strategie, ucieka w pracę lub uprawiane z ogromną pasją hobby. Kolejną cechą takiej osoby jest brak efektywnego planowania. Ludzie cierpiący na lęk przed związkiem ogólnie nie lubią się zobowiązywać. Dotyczy to nie tylko związków, ale z reguły wszystkich sfer ich życia. Chcą mieć możliwość podejmowania decyzji wciąż na nowo, bez żadnej presji z zewnątrz. Kolejnym zjawiskiem, które bardzo wyraźnie widać w związku Iry i Lukasa, jest to, że osoba unikająca bliskości posiada władzę. Lukas jest autokratą, który samodzielnie decyduje o bliskości i dystansie w związku. To on ustala, kiedy chce być blisko, a kiedy nie. Nie potrafi zbliżyć się do niej ze względu na nią samą, nawet jeśli ona go o to prosi, pozostaje zdystansowany. Do bliskości dopuszcza tylko wtedy, kiedy on ma na to ochotę. Samotność, z którą Ira musi się mierzyć, jest równocześnie uczuciem bezsilności, ponieważ bycie razem w związku pod każdym względem na tym cierpi. Ira nie ma żadnego wpływu na to, czy jej życzenie bliskości się spełni.

Podczas gdy w zdrowej relacji dawanie i branie oraz kompromisy są na porządku dziennym, w związkach z osobami dotkniętymi lękiem przed bliskością władza leży wyłącznie po jednej stronie. Osoba unikająca bliskości wyznacza granice, a partner może tylko obserwować i próbować sobie z tym poradzić. L
 

ksiązka
mat.prasowe

Sposób istnienia w związku, który u murarza przejawia się wyjątkowo drastycznie, jest ostatecznie typowy dla wszystkich osób z lękiem przed bliskością – to one wyznaczają granice relacji. Może być tak jak u Lukasa, który sam decyduje, czy akurat ma ochotę na rozmowę, czy woli zagłębić się w gazecie lub zająć się pracą. Nierzadko też jest tak jak w przypadku myśliwego Petera, że osoba z lękiem przed bliskością ostatecznie decyduje o częstotliwości spotkań. Również księżniczka samodzielnie decyduje o układzie sił w związku, rozstrzygając, czy jej partner jest „odpowiedni”, czy „nieodpowiedni”, i pozwalając sobie na ostrą krytykę aż po zerwanie związku, ponieważ partner nie spełnia jej oczekiwań.

W rzeczywistości typowe zachowania myśliwego, księżniczki i murarza przeplatają się ze sobą u osób z lękiem przed związkiem. Gdyby Thomas, partner księżniczki Rity, był niezależny, zajmował się swoimi sprawami i stwarzał w ten sposób dystans, to z dużym prawdopodobieństwem wzbudziłoby u Rity instynkt myśliwego. Wówczas przypuszczalnie nie narzekałaby, lecz skupiłaby się na zdobywaniu i zatrzymaniu swojego księcia z bajki. Zgodnie z dewizą: „Nie jest specjalnie przystojny, wiele spraw nas dzieli,mimo to szaleję za nim!”. Jakże często słyszy się takie deklaracje. Albo nieraz sobie myślimy: dlaczego on lub ona tak lata za tym gościem czy kobietą? „Kocham tego, kogo nie mogę zdobyć” – brzmi podświadome motto wielu osób z lękiem przed związkiem. Z kolei partner już „zdobyty” szybko traci na atrakcyjności.

Zdanie: „Jeszcze nie jestem gotowy”, jest w moim mniemaniu wypowiadane przez wszystkie osoby z lękiem przed bliskością we wszystkich językach na całym świecie. Takie osoby nie chcą się zobowiązywać! Zawsze pozostawiają sobie możliwość wyboru, zwodząc tym swoich partnerów. Fraza: „Jeszcze nie jestem gotowy”, jest niezastąpiona, ponieważ łączy w sobie dwa stwierdzenia: „TERAZ jeszcze nie jestem gotowy” i „ALE (być może) kiedyś będę”. Adresat tych słów może sam zdecydować, co CHCE usłyszeć. Może usłyszeć: „Nie chcę trwałego związku” (co byłoby bardzo rozsądne), albo, jak czyni większość, wybierze opcję: „Może coś z tego jeszcze będzie”, i zacznie walczyć. Rozdarcie wewnętrzne osób z lękiem przed związkiem rozgrywa się między pragnieniem bliskości i związku a równoczesnym strachem przed nim, co ma bardzo wyraźne odzwierciedlenie w ich języku w postaci wiecznego„chcę i nie chcę”, co nieraz doprowadza ich partnerów do szału.

Szczególnym zagrożeniem jest to, że myśliwego, który walczy o zdobycie serca wybranki, trudno odróżnić od osób zdolnych do wchodzenia w związki.Przede wszystkim ich wytrwałość można błędnie zinterpretować jako powagę zamiarów. Dzieje się tak często dlatego, że rzeczywiście z początku takie osoby szczerze wierzą, że stworzą trwały związek. Jak już wspomniałam, większość ludzi cierpiących na lęk przed związkiem daleko odsuwa od siebie myśl, że się z nim zmagają. Oznacza to, że w trakcie każdego nowego zauroczenia sądzą, że tym razem odnalazły tę „jedyną” osobę.Jednak gdy tylko myśliwy zorientuje się, że on czy ona rzeczywiście go chce, zaczyna się czuć bardzo nieswojo. Od tej chwili dostrzega, że nie tylko on czegoś chce, ale że druga strona też chce czegoś od niego. Nagle myśliwy czuje, że drugi człowiek ma wobec niego oczekiwania. A oczekiwania to dla każdej osoby z lękiem przed bliskością śmiertelna trucizna – oznacza dla niej tyle, co skrępowanie, pozbawienie wolności i wodzenie na pasku.
 

Są to fragmenty książki „Jak nie bać się bliskości”, która ukaże się na początku przyszłego roku nakładem wydawnictwa „Otwarte”, Kraków, 2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
dobre rady Miller
fot. iStock

Od nudnej pracy po zdradę. Ludzie piszą: Pani Kasiu, co robić gdy…. Katarzyna Miller odpowiada.

Co robić, gdy mąż ogląda porno, dzieci nawzajem sobie dokuczają, a w pracy jest toksycznie - Katarzyna Miller wnikliwie odpowiada na pytania ludzi, którzy szukają pomocy w mniej lub bardziej codziennych sprawach.
Agnieszka Dajbor
26.11.2020

W swojej nowej książce „Droga Kasiu,jak żyć lepiej?” Katarzyny Miller zaczyna się od wspomnienia jej najważniejszego listu w życiu. „Był to mój list do siebie samej, w którym zgodziłam się na siebie. Napisałam go w momencie, gdy odkryłam, jak potrzebne jest to, by stawać się coraz bardziej dorosłą i odpowiedzialną za siebie samą” – tłumaczy Katarzyna Miller. Do niej samej ludzie piszą zwykle o tym, co ich boli, z czym nie potrafią sobie poradzić. Historie są różne, ale nasze lęki, smutki i potrzeby podobne. Można się więc tymi listowną terapią inspirować. Zdrada w związku Mnóstwo tu tematów i wątków. Pierwszy z brzegu, zdrada. „Tydzień temu dowiedziałam się, że mąż mnie zdradza. Zawalił mi się świat –  pisze jedna z kobiet. I jak wiele z nas, które tego doświadczyłyśmy dodaje: Nie jem, nie śpię, nie mogę zajmować się córką. Poprosiłam o pomoc mamę, bo nie daję rady. W przypływie furii spakowałam jego rzeczy i poczułam, że wcale nie chcę , by się wyprowadzał. On najpierw próbował się wszystkiego wyprzeć, potem to umniejszał, twierdząc, że to nic nie znaczy (ale jak to może nic nie znaczyć?!), a potem wykrzyczał w nerwach, że to wszystko przeze mnie, i wyszedł z domu. Mama mi tego nie ułatwia. Jest załamana. Nie lubiła go nigdy, twierdzi, że powinien się wynieść z domu, abym mogła tę sytuację przemyśleć. Jestem jej mimo wszystko wdzięczna, że zajmuje się Julką. Wczoraj nie spałam całą noc. Pomyślałam, że go już nie chcę, że nie wyobrażam sobie, bym kiedykolwiek miała z nim pójść do łóżka, brzydzi mnie wszystko, co się z nim wiąże. Boję się o córkę. Ma tylko siedem lat, widzi, że dzieje się coś złego, martwi się. Wczoraj popłakała się bez powodu. Nie mogłam jej...

Czytaj dalej
hollis
Fot. iStock

Work-life balance? Nie istnieje, równowaga między pracą a życiem prywatnym to mit. I to szkodliwy

Praca i dom zawsze będą konkurencyjne.Będą kradły dla siebie nasz czas. Mówienie, że można harmonijnie łączyć wszystkie życiowe obowiązki wpędza nas tylko w poczucie winy.
redakcja „Uroda Życia”
17.10.2020

Domyślam się, że kwestia równowagi między domem a pracą spędza sen z powiek każdej pracującej mamie. Ktoś kiedyś wspomniał o istnieniu takiej możliwości – wyrażając w ten sposób swoją opinię – a media ochoczo podchwyciły temat. Gdy ktoś z trudem łączy różne życiowe obowiązki i stale ma poczucie braku równowagi, automatycznie zakładamy, że nie poradził sobie z właściwym wyważeniem składowych swojego życia. Lista macierzyńskich niepowodzeń, na której mamy już „niezbyt udaną fryzurę do szkoły” i nie ten jogurt, co trzeba, wydłuża się tym samym o kolejny punkt... Ech... Szczerze nie cierpię wszystkiego, od czego kobiety czują się gorzej i utwierdzają się w przekonaniu, że sobie z czymś nie radzą – mówi Rachel Hollis, pisarka, blogerka i mówca motywacyjny. Jej książki m.in. „Dziewczyno ogarnij się”, pisane zawsze z bardzo osobistej perspektywy trafiały na listę bestsellerów „New York Timesa”. W nowej książce „Dziewczyno, przestań ciągle przepraszać!” namawia kobiety, by nie przeglądały się stale w oczach partnerów, matek, dzieci, znajomych. Tylko realizowały siebie i swoje życiowe cele. Cóż to jest ta równowaga między życiem zawodowym a osobistym? Już sama nazwa sugeruje, że mamy do czynienia z dwoma harmonijnymi elementami, które da się równo rozłożyć na szalach życia - tłumaczy Racchel Hollis. Tymczasem moja praca i moje życie rodzinne nigdy, przenigdy nie znajdowały się w stanie równowagi, nawet gdy jako siedemnastolatka robiłam kanapki w Sub Station w moim rodzinnym mieście. Nawet wtedy zdarzało się bowiem, że z powodu jakiegoś ważnego projektu do szkoły musiałam ograniczyć liczbę godzin przeznaczonych na pracę. Zdarzało się też, że rezygnowałam ze spotkania z przyjaciółmi,...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Kłótnia w związku – lepsza niż małe,codzienne sprzeczki

Kłótnia czasem pomaga lepiej się poznać. Zaakceptować nie tylko zalety, ale i wady partnera. Lepiej się nawykłócać, nagadać, niż tonąć w codziennym rozdrażnieniu.
redakcja „Uroda Życia”
13.07.2020

Kiedy się poznajemy wszystko jest cudowne. Ale po jakimś czasie bycia razem zaczynamy dostrzegać słabości i wady partnera, to co kiedyś wzruszało, drażni. Monika Janiszewska i Katarzyna Kucewicz w swojej nowej książce „Pięknie podzieleni. Jak uwolnić związek od codziennych sprzeczek i nieporozumień” piszą, że kobiety, kiedy przychodzą po poradę często wyznają, że marzy im się, by partner był taki „jak na początku”. A to przecież niemożliwe, bo pierwszy etap miłości ma swoje prawa i już do takiego stanu zauroczenia sobą nie wrócimy. Musimy w pewnym momencie zobaczyć naszego realnego partnera, a nie nasze wyobrażenie o nim. Poza tym wszyscy się zmieniamy. W pewnym sensie trzeba nauczyć się siebie od nowa czy też nauczyć się bycia ze sobą. Zaakceptować, że nasz partner to nie jest rycerz na koniu ani jakiś święty mikołaj, któremu podstawimy pod nos listę życzeń. Tylko nasz (nie)zwykły Wojtek, Grzesiek czy Błażej. Ze wszystkimi swoimi zaletami, ale i słabostkami - tłumaczą Monika Janiszewska i Katarzyna Kucewicz. Kłótnia w związku: nauczyć się bycia ze sobą Tracimy immunitet wyjątkowości. W głowie pojawiają się myśli: co się z nim dzieje?, co z nami jest nie tak? Partner już się nie stara. A po co? Wszak odbył już taniec godowy. Już ją zdobył. Zaklepał. Już jest jego na zawsze. Co się będzie dalej wydurniał i piórka stroszył. Ona z kolei staje się coraz bardziej roszczeniowa i zrzędliwa, bo to, na co zupełnie nie zwracała uwagi na etapie zauroczenia, najwyraźniej zaczyna ją mierzić - tłumaczą Monika Janiszewska i Katarzyna Kucewicz. Teraz trzeba usiąść, nagadać się, czasem nawykłócać, czasem pomilczeć. Spraw do przegadania będzie mnóstwo. Kto robi zakupy? Kto zajmuje się domowymi zwierzakami? Kto jest od sprawdzania szkolnych zeszytów, a kto zawozi dzieci na...

Czytaj dalej
aga maciąg
Robert Wolański

„Nie idź na kulinarny kompromis” – Agnieszka Maciąg poleca swoje 7 superskładników

„Nasze ciało chce być w pełni zdrowe i sprawne, nie utrudniajmy mu tego, nie grzeszmy kulinarnie” – namawia Agnieszka Maciąg w swojej nowej książce „Smak wiecznej młodości” (wyd. Otwarte).
Agnieszka Maciąg Agnieszka Dajbor
10.06.2020

Agnieszka Maciąg od lat jest autorytetem w dziedzinie mądrego odżywiania. Gotuje zdrowo i pysznie, ma prawdziwy talent, nie tylko do doboru składników, ale też do przyprawiania dań i nadawania im smaku. Jej kulinarne wskazówki odnoszą się jednak bardziej do stylu życia niż jakiejkolwiek diety cud. „Nadszedł czas, abyś uhonorowała, nagrodziła i w pełni ukochała siebie – istotę, którą jesteś. Dotyczy to wszystkich aspektów twojego życia, ale zmiana życia zwykle zaczyna się... na talerzu” – pisze w nowej książce „Smak wiecznej młodości” (wyd. Otwarte). I tłumaczy: „Kobiety często idą na kulinarne kompromisy: ponad własne potrzeby przedkładają preferencje męża, partnera, dzieci. Tymczasem menopauza dokonuje niezbędnej korekty. To my musimy znaleźć się w centrum naszego świata – jak słońce, które opromienia wszystko wokół. Aby było to możliwe, musimy dobrze się czuć i cieszyć się zdrowiem. Musimy o siebie zadbać”. Menopauza to temat także innej książki Agnieszki Maciąg:  „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości". Autorka pisze w niej: „To od nas zależy, jaki będzie czas naszej dojrzałości, czy będziemy nosić koronę złotą, czy cierniową”. Produkty, które poleca Agnieszka Maciąg, mogą wydać się czasem niepozorne, jak np. kiełki. Ale warto uświadomić sobie ich moc, by z jedzenia korzystać, jako z dodatkowej, łagodnej terapii. 7 superfoods Agnieszki Maciąg Kasze i ryż. Kasze i ryż kupuję pełnoziarniste – tłumaczy Agnieszka Maciąg. „W wielu „dietach cud” są zupełnie zabronione, ponieważ uważa się, że zawierają dużo kalorii. Jest to niezwykle szkodliwy mit, ponieważ te kalorie mają bardzo wysoką wartość odżywczą. Karmią nas i zapewniają...

Czytaj dalej