Możemy przez lata tkwić w przemocowym związku i oszukiwać się, że coś zmienimy
Adobe Stock

Możemy przez lata tkwić w przemocowym związku i oszukiwać się, że coś zmienimy

To, że doświadczamy przemocy domowej, nie jest naszą winą. Taki związek nie pozwala nam na racjonalne działanie.
Sylwia Arlak
30.03.2021

Kiedy widzimy albo słyszymy o toksycznym związku, pytamy same siebie: „Dlaczego on/ona w ogóle z nią/nim jest?”, „Dlaczego ktoś związał się z człowiekiem, który dopuszcza się przemocy?”. Leslie Morgan Steiner, dziennikarka i autorka takich książek jak „The Naked Truth: A Memoir” i „The Baby Chase: How Surrogacy Is Transforming the American Family” udowadnia, że wciąż niewiele wiemy o przemocy domowej.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Zachwycał się nią, jak nikt nigdy wcześniej

Może spotkać każdego niezależnie od rasy, religii, dochodu, poziomu wykształcenia czy miejsca zamieszkania. I nie zawsze łatwo rozpoznać swojego oprawcę. „Powiedziałabym wam, że jestem ostatnią osobą na ziemi, która będzie z mężczyzną, który mnie bije. Ze względu na swój wiek byłam jednak bardzo typową ofiarą. Miałam 22 lata, a w Stanach Zjednoczonych kobiety w wieku od 16 do 24 lat mają trzy razy większe szanse stać się ofiarami przemocy niż kobiety z innych grup wiekowych. Ponad 500 kobiet i dziewcząt w tym wieku traci życie każdego roku z rąk napastliwych partnerów, chłopaków i mężów” – zaczyna swoją opowieść Leslie Morgan Steiner podczas konferencji TED.

Czytaj też: 11 sygnałów ostrzegawczych. Tych zachowań u partnera nie powinnaś tolerować!

Jak mówi sama o sobie, była typową ofiarą, bo nic nie wiedziała o przemocy domowej, jej znakach ostrzegawczych czy schematach. Kiedy poznała swojego przyszłego chłopaka, wydawało się, że wygrała los na loterii. Inteligentny, zabawny, szarmancki i bardzo zainteresowany jej osobą. Stworzył iluzję, że to ona jest dominującą jednostką w związku. Przekonywał ją, że jest wyjątkowa. Chciał wiedzieć wszystko o jej rodzinie, znajomych, planach i marzeniach. Wierzył w nią jako dziennikarkę i kobietę. Patrzył na nią, mówił do niej i zachwycał się nią, jak nikt nigdy wcześniej.

Zdobył zaufanie, powierzając jej mroczny sekret. Opowiedział, że kiedy skończył cztery lata, był brutalnie i wielokrotnie fizycznie maltretowany przez swojego ojczyma. W ósmej klasie rzucił szkołę i przez prawie dwadzieścia kolejnych lat odbudowywał swoje życie.

Po raz pierwszy uderzył ją pięć dni przed ślubem

„Gdybyście powiedzieli mi wtedy, że ten inteligentny, zabawny, wrażliwy człowiek, który mnie uwielbiał, pewnego dnia będzie mi dyktować, czy mogę nosić makijaż, jak krótkie mogą być moje spódnice, gdzie mam mieszkać, jaką pracę podjąć, jakich wybrać przyjaciół i gdzie spędzę święta, roześmiałabym się wam w twarz. Na początku nie było oznak przemocy, chęci kontrolowania czy gniewu” – podkreśla dziennikarka. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że tak wygląda pierwszy etap w każdym przemocowym związku. Sprawca uwodzi i czaruje swoją ofiarę, aż w końcu ta nie widzi świata poza nim.

Czytaj też: Gaslighting: okrutna forma przemocy emocjonalnej. Rozpoznaj i uciekaj!

Nie wiedziała też, że drugim etapem jest wyizolowanie ofiary. Chłopak Leslie Morgan Steiner rzucił pracę, twierdząc, że zrobił to dla niej. Poprosił, żeby i ona zrezygnowała ze swoich obowiązków, żeby mogli wyjechać do małego miasta i zacząć wszystko od początku. Nie miała na to ochoty, ale pomyślała, że dla bratniej duszy warto się poświęcić. I wtedy zaczął się koszmar.

Kolejną fazą w przemocowej relacji jest wprowadzenie groźby przemocy i sprawdzenie, jak ofiara zareaguje. Chłopak Leslie Morgan Steiner kupił kilka pistoletów, tłumacząc, że potrzebuje ich, by (ze względu na uraz, jakiego doznał w dzieciństwie) czuć się bezpiecznie. Po raz pierwszy uderzył ją pięć dni przed ślubem. Pracowała przy komputerze, próbując skończyć zlecenie. Była sfrustrowana, bo kończył jej się czas. „Conor wykorzystał mój gniew jako pretekst” – dodaje Leslie Morgan Steiner.

Pomimo tego, co się stało, dalej wierzyła, że będą szczęśliwi. Przecież go kochała, a on kochał ją. Przeprosił ją za tamto zachowanie i obiecał, że nigdy się nie powtórzy. Tłumaczył, że jest mu bardzo przykro, że był zestresowany ślubem. Wybaczyła mu.

Czytaj też: Czemu nie odchodzimy z przemocowych związków?

„Tylko ja mogę mu pomóc”

Sytuacja powtórzyła się dwukrotnie podczas ich miesiąca miodowego. Pierwszy raz, gdy wiozła ich na plażę i się zgubiła, drugi, gdy zdenerwował się korkiem ulicznym. Bił ją raz lub dwa razy w tygodniu przez następne dwa i pół roku ich małżeństwa.

Nie wiedziała, że mąż się nad nią znęca. „Chociaż przystawiał załadowaną broń do mojej głowy, zepchnął mnie ze schodów, groził, że zabije naszego psa, wyszarpnął kluczyk ze stacyjki, gdy jechałam autostradą, wylał fusy od kawy na moją głowę, gdy ubierałam się na rozmowę o pracę, nigdy nie myślałam o sobie jako maltretowanej żonie. Przeciwnie, byłam bardzo silną kobietą zakochaną w mocno zagubionym człowieku i byłam jedyną osobą na ziemi, która mogła pomóc Conorowi pokonać jego demony” – tłumaczy dziennikarka.

Mogła odejść w każdej chwili, ale przez wiele lat nie potrafiła tego zrobić. Wiedziała, że opuszczenie oprawcy jest bardzo niebezpieczne. Opuściła go dopiero po ostatnim sadystycznym pobiciu. Zrozumiała, że jeśli nie odejdzie, mąż ją zabije. Powiedziała o swojej sytuacji przyjaciołom i rodzinie, sąsiadom, nieznajomym i policji. Wyciągnęła bolesną lekcję i odbudowała swoje życie. „Prześladowanie odbywa się tylko w milczeniu. Wiele osób mówi: »Sama jest sobie winna«, tak jakby ofiary świadomie wybierały za obiekt swej miłości osoby, które chcą je zniszczyć. [...] My, ofiary potrzebujemy, by każdy z was zrozumiał tajemnice domowej przemocy” – apeluje Leslie Morgan Steiner.

Czytaj też: Przemoc w rodzinie to nie tylko bicie. Poznaj rodzaje przemocy psychicznej

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Katarzyna Tubylewicz „Bardzo zimna wiosna”
mat. prasowe

Katarzyna Tubylewicz: „Ofiary przemocy nie są słabe i bezwolne”

Kryminał Katarzyny Tubylewicz, „Bardzo zimna wiosna” pokazuje, że ani teraz Szwecja nie jest rajem, ani nigdy nie była.
Sylwia Niemczyk
21.06.2020

Po świetnie przyjętych „Moralistach. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie” Katarzyna Tubylewicz – polska pisarka i tłumaczka, żyjąca w Szwecji – napisała pierwszy kryminał. „Bardzo zimna wiosna” to historia, w której nie zawsze wiadomo, kto tak naprawdę jest ofiarą, a kto sprawcą przemocy. Bite kobiety i  bezdomni uchodźcy nie zasługują na to, by patrzeć na nich z pobłażliwą wyższością, mówi pisarka – ich siła zasługuje raczej na podziw.  Sylwia Niemczyk: W „Bardzo zimnej wiośnie” opisuje pani mechanizm stawania się ofiarą. Katarzyna Tubylewicz: Ale także proces wychodzenia z tej roli. Chciałam pokazać, że ofiara nie musi być słaba, bezwolna, głupia. W mojej książce Ewa długo wytrzymuje rolę ofiary przemocy domowej właśnie dlatego, że jest silna i jest w stanie znieść bardzo dużo. Poza tym nawet – a może przede wszystkim – silne osoby wstydzą się bycia ofiarą, więc nieraz ukrywają to bardzo długo, nawet przed sobą. Często w naszym patrzeniu na ofiarę kryje się jakaś upokarzająca pobłażliwość wobec niej, poczucie wyższości, przekonanie, że nam nie mogłoby się coś podobnego przytrafić. To samo poczucie wyższości zawiera się w naszym stosunku do uchodźców, o tym też pani pisze. Zależało mi, żeby pokazać, że nie ma czegoś takiego jak jednorodna grupa: „ofiary przemocy” albo właśnie „uchodźcy”, czyli „ofiary historii”. Bardzo brakuje nam uważnego przyjrzenia się konkretnemu człowiekowi, zobaczenia, kim on jest poza tym, że jest uchodźcą czy bitą kobietą. Temat uchodźców znam dobrze, bo zajmowałam się nim, pisząc reportaże i poznałam bardzo różne losy i postawy życiowe uchodźców, różne charaktery. Jak to u ludzi zwykle bywa. W Szwecji tak otwartej i humanitarnej jest...

Czytaj dalej
Gaslighting
Adobe Stock

Gaslighting: okrutna forma przemocy emocjonalnej. Rozpoznaj i uciekaj!

Mówi się, że gaslighting to najsubtelniejsza, a przez to najgorsza forma przemocy psychicznej. Przestajemy ufać same sobie, tracimy pewność siebie, obwiniamy siebie o swoje cierpienie.
Sylwia Arlak
02.06.2020

Przed ślubem Paula była zwykłą, młodą kobietą. Wszystko się zmieniło, kiedy wyszła za mąż: pojawiły się urojenia, nocne omamy słuchowe, paranoiczne myśli. Przestała ufać swoim zmysłom, emocjom – uwierzyła, że jest chora psychicznie. Nie miała pojęcia, że padła ofiarą okrutnej manipulacji własnego męża – właśnie tak przedstawia się fabuła filmu „Gaslight” nakręconego w 1944 roku. W roli Pauli wystąpiła Ingrid Bergman, która za udział w tym filmie otrzymała Oscara. To właśnie od tytułu filmu wzięła się nazwa gaslighting określająca technikę manipulacji doskonale znaną dyktatorom, przywódcom sekt czy patologicznym kłamcom.  Co to jest gaslighting? Powiem ci, co masz myśleć i czuć Najprościej mówiąc, gaslighting polega na wmówieniu ofierze, że nie powinna sobie ufać: swojej intuicji, inteligencji. Gnębienie często jest bardzo subtelne i narasta stopniowo latami – dlatego często jest niemożliwe nawet wskazanie, kiedy się zaczęło. Niewierny mąż, który wmawia żonie, że ona „przesadza”, bo jest „histeryczką” i „wariatką”, stosuje właśnie tę metodę. Podobnie zaborczy partner, który odcina kontakty z rodziną czy przyjaciółmi: „Naprawdę nie widzisz, jak oni cię wykorzystują?”. Matka, podcinająca skrzydła dorosłej córce, mobbingujący szef – gaslighting to jedna z najczęstszych i jednocześnie najbardziej wyrafinowanych metod manipulacji. Czytaj też: Narcystyczni rodzice niszczą swoje dzieci. 5 sygnałów świadczących o tym, że to oni cię wychowywali Jest duże ryzyko, że jesteś ofiarą gaslightingu, jeśli: pod wpływem kogoś z otoczenia wątpisz w siebie: swoje umiejętności, inteligencję, wydaje ci się, że nie jesteś w stanie podjąć ani jednej dobrej decyzji w życiu,...

Czytaj dalej
agresja w szkole
getty images,

Polska szkoła bardziej przypomina „13 powodów” a nie „Sex Education”

Przemoc, agresja, molestowanie. Dzieci nikomu o tym nie mówią.
Krystyna Romanowska
04.01.2019

Ile razy można nazwać dziewczynkę dziwką, żeby w końcu coś w niej pękło i by powiedziała: „stop”? „Niestety z moich obserwacji wynika, że współczesne nastolatki w ogóle nie powiedzą »stop«, bo agresja i wulgaryzmy to norma wśród dzisiejszej młodzieży” – mówi socjolog i pedagog dr Iwona Chmura-Rutkowska. Czytaj wywiad.    Krystyna Romanowska: Rozmawiała pani z 400 uczniami gimnazjów w dużych miastach i na prowincji. Dr Iwona Chmura-Rutkowska: To było bardzo trudne doświadczenie – wylałam wiadro łez. Sama jestem matką dwóch synów. Za moment ten starszy będzie w wieku dzieciaków, z którymi rozmawiałam. Wyobrażam sobie, co go czeka...   Aż boję się zapytać... 60 proc. dziewczyn i 50 proc. chłopaków każdego dnia słyszy bardzo wulgarne określenia albo używa ich wobec innych. Rodzice i nauczyciele powinni przejrzeć te tabelki z setkami straszliwych wyrazów: dziwka, cipa, towar, fiut, lesba, pedał, dupa, świnia. Codzienne doświadczenie gimnazjalistów to określenia: "biegasz jak ciota", "rzucasz jak pizda", "zachowujesz się jak głupia blondynka". To nie wszystko: 40 proc. dziewczyn i 30 proc. chłopaków doświadcza przemocy seksualnej! Najczęściej są to niepożądane dotknięcia, uściski, łaskotanie, klepanie, szczypanie, napieranie, ocieranie, blokowanie możliwości poruszania się.   Molestowanie? Molestowaniem seksualnym określamy tylko to, co się dzieje w pracy, wśród dorosłych. De facto nie mamy określenia na to, co robią sobie nawzajem młodzi ludzie w sferze naruszającej granice intymności. Ale dla mnie ważne i przerażające jest także to, co myślą o takich zachowaniach młodzi.   Co myślą? Dziewczyny uważają, że to nie jest przemoc....

Czytaj dalej
newton
PAP/DPA

„Miłość? To tylko kilka liter”. Wielki fotograf,  Helmut Newton i jego jedyna miłość: June

Mówił, że w życiu liczą się seks i dobra zabawa. Ale to nieprawda. Dla niego liczyła się fotografia, a zaraz po niej... żona. June i Helmut Newton spędzili razem 56 lat. Szczęśliwych!
Dorota Szuszkiewicz
25.10.2020

13 listopada do kin wejdzie  film „Piękno i bestia” o legendarnym fotografie mody Helmucie Newtonie. W dokumencie opowiadają o nim jego gwiazdy i modelki m.in. Catherine Deneuve, Claudia Schiffer, Grace Jones, Isabella Rossellini. Newton lubił seksualizować swoje modelki, ale nawet rozebrane czy w kajdankach nie wyglądały na ofiary. Były piękne i silne. Taka też była jego żona – June. Ale kiedy się w niej zakochał, od razu zaznaczył, że fotografia będzie jego pierwszą miłością. Ona może być drugą. I że nie znosi odpowiedzialności. I myśli tylko o sobie. Jak to możliwe, że spędzili razem szczęśliwych 56 lat? Helmut Newton urodził się w 1920 w Berlinie, jako Helmut Neustädter, w bogatej żydowskiej rodzinie. Mieszkał w 10-pokojowym apartamencie otoczony liczną służbą i kolejnymi opiekunkami. Matka stroiła go jak lalkę – w piękne ubrania z miękkiego aksamitu – i strzygła na pazia. Kiedy poszedł do szkoły, stał się obiektem kpin kolegów. Z powodu zbyt dziewczyńskiego wyglądu, ale też dlatego, że jako jedyny przyjeżdżał do szkoły samochodem z własnym szoferem. W wieku 12 lat za trzy i pół marki kieszonkowego kupił pierwszy aparat fotograficzny. W wieku 16 lat porzucił szkołę i zaczął praktykę u znanej berlińskiej fotograficzki mody Elsy Neuländer-Simon – Yvy. Dziewictwo stracił jako 14-latek i od tej pory seks i fotografia stały się sensem jego życia. Z Berlina, uciekając przed hitlerowcami, wyjechał w 1938 roku do Singapuru. Rodzice popłynęli kilka miesięcy później do Ameryki Południowej. Ojca już nigdy nie zobaczył, Neustädter senior zmarł wkrótce po opuszczeniu Niemiec. Żyć jak w Hollywood W Singapurze Helmut był, jak wspomina, żigolakiem. Miał 18 lat, wdał się w romans z 34-letnią rozwódką Josette Fabien, właścicielką agencji reklamowej. Pomogła mu...

Czytaj dalej