Mechanizmy obronne – kiedy pomagają przetrwać, a kiedy nam szkodzą?
Pexels.com

Mechanizmy obronne – kiedy pomagają przetrwać, a kiedy nam szkodzą?

Wszyscy korzystamy z mechanizmów obronnych. To forma samoobrony, radzenia sobie z trudnymi uczuciami, lękiem, frustracją czy poczuciem winy. Stosujemy je zwykle nieświadomie, by poczuć się lepiej, a konkretnie, by zachować stabilny obraz samych siebie.
Karolina Morelowska-Siluk
25.02.2021

Pojęcie mechanizmu obronnego wprowadził Zygmunt Freud. Współczesna psychologia wciąż bardzo intensywnie z niego korzysta.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Czym są mechanizmy obronne?

Mechanizmy obronne pełnią rolę przystosowawczą, są więc niezbędne. Jednak warto pamiętać, że zawsze są zniekształceniem zachowania lub oglądu rzeczywistości oraz – co bardzo ważne – stosowane zbyt często albo nieadekwatnie do sytuacji mogą mocno utrudniać funkcjonowanie, szczególnie w bliskich relacjach.

Najlepiej byłoby gdybyśmy dysponowali szeroką gamą mechanizmów i potrafili odpowiednio dobrać je do sytuacji. Elastyczne używanie mechanizmów obronnych byłoby genialnym rozwiązaniem. Jednak w rzeczywistości genialnie nie jest… Możemy być w stu procentach pewni, że w naszych najbliższych relacjach mechanizmy będą włączały się z pełną mocą po to, by opanować trudne emocje, które zawsze pojawiają się w bliskich związkach. Jednak może zdarzyć się tak, że wiele z nich przyniesie odwrotny efekt – wpędzi nas w jeszcze większe kłopoty.

Czytaj też: Nullofobia, czyli lęk przed odrzuceniem, zabiera nam szansę na szczęście i wartościowe relacje

Dojrzałe i niedojrzałe

Dotąd większość psychologów dzieliła mechanizmy obronne na te dojrzałe i te niedojrzałe. Jednak naukowcy z Nanjing’s Normal University, Wei Zhang i Ben-yu Guo, przedstawili całkiem nowy podział i wyróżnili trzy kategorie: mechanizmy związane z izolowaniem, mechanizmy związane z kompensacją oraz mechanizmy związane z  rozszczepieniem.

I tak zachowania związane z izolowaniem pomagają zachować twarz poprzez niedopuszczanie do świadomości własnych wad i przewinień. Mechanizmy kompensacyjne polegają na neutralizowaniu negatywnych emocji (negatywnych poglądów na samego siebie) w sposób zastępczy (np. poprzez używki). Mechanizmy związane z rozszczepieniem polegają na łagodzeniu lęku poprzez fantazje lub wyidealizowane wyobrażenia. Kryterium oceny skuteczności mechanizmów obronnych w przekonaniu Zhanga i Guo jest to, czy narusza on samoocenę jednostki i przyczynia się do pogorszenia relacji z innymi.

Czytaj także: Samoopieka nie ma nic wspólnego z egoizmem! To również troska o innych

Nie bronią, tylko szkodzą

Do mechanizmów, które mocno utrudniają relacje z innymi ludźmi, należą z pewnością:

  • Projekcja. Mechanizm ten w skrócie polega na przypisaniu własnych negatywnych emocji innej osobie. Łatwo domyślić się, że to nigdy nie będzie dobra baza do budowania relacji.
  • Zaprzeczenie. Każdemu czasem zdarza się udawać, że nic się nie stało. Jednak to może jedynie „zdarzać się”. Jeśli dzieje się zbyt często, czyli ciągle oszukujemy samych siebie, np. że zachowanie partnera wcale nas nie zabolało, z pewnością prędzej czy później uniemożliwi to trwanie zdrowej relacji.
  • Kompensacja. To mechanizm polegający na wynagradzaniu sobie pewnych deficytów czymś, co jest łatwo dostępne. Odczuwamy chwilową przyjemność, ale z czasem wpędza nas w kłopoty, choćby wtedy, gdy zamiast porozmawiać z partnerem o tym, co dzieli, czy o tym co boli, sięgamy po kieliszek wina…
  • Fantazjowanie. Zamiast zmierzyć się z tym, co tu i teraz, czasem z trudną rzeczywistością,  z problemami w związku, przenosisz się w „swój” świat, w świat marzeń, bo tam jest idealnie i bezpiecznie. To tylko odroczenie konfrontacji z tym, co realne, bo problemy nie rozwiążą się same, kiedy my będziemy przebywać w świecie swoich fantazji, przeciwnie – będą wtedy narastać, a związek będzie się sypać.
 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
DDA – JAKIE OBJAWY MOGĄ WSKAZYWAĆ NA TO, 
ŻE POWINNAŚ IŚĆ NA TERAPIĘ.
Adobe Stock

DDA – jakie objawy mogą wskazywać na to, że powinnaś iść na terapię dla Dorosłych dzieci alkoholików

DDA (dorosłe dziecko alkoholika) często nie uświadamia sobie związku między tym, co działo się w domu rodzinnym a niepowodzeniami życia dorosłego. Wciąż niewiele jest osób, które rozpoczynają terapię z tego powodu. Jakie objawy są sygnałem do tego, żeby skorzystać z pomocy psychologa?
Karolina Morelowska-Siluk
29.10.2020

DDA, czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików, to ludzie, którzy nie doświadczyli w dzieciństwie miłości i akceptacji ze strony najważniejszych dla nich osób. W dorosłym życiu noszą więc w sobie ogromny bagaż negatywnych emocji skrzywdzonego dziecka, co bardzo często uniemożliwia im normalne funkcjonowanie wśród ludzi, a  szczególnie w bliskich relacjach, w związku. Alkoholizm to choroba całej rodziny Jeśli w rodzinie choruje jedna osoba, w tym przypadku jest ona alkoholikiem, chorują wszyscy wokół. A dzieci są wtedy szczególnie narażone, „skazane” na toksyczną atmosferę, wpływ dorosłych, są kompletnie bezradne wobec tego, co się dzieje. Jeśli dorasta się w dysfunkcyjnej rodzinie, nie ma innej możliwości – w dorosłość wchodzi się z rozmaitymi trudnościami. Takie osoby nie radzą sobie w życiu, bo nie posiadły odpowiednich umiejętności. Ponadto bardzo często w dorosłości nadal odgrywają role, których nauczyły się w dzieciństwie. Wyróżnia się cztery postawy dzieci alkoholików: bohater, błazen, kozioł ofiarny i cień. DDA – kiedy konieczna jest terapia?  Scenariusz najczęściej jest taki: bohater w dorosłym życiu będzie zatruwał codzienność swojemu otoczeniu, bo wszystko wie najlepiej i wszystko musi kontrolować, każdy musi bezkrytycznie wykonywać jego rozkazy; błazen nigdy nie dojrzeje, a życie z nim jest wielką niewiadomą; kozioł ofiarny będzie dźwigał swój bagaż win, poczucia odpowiedzialności; cień nigdy nie zyska pewności siebie i nie będzie mógł rozwinąć swoich zdolności. Z pewnością wszystkich będzie łączyło jedno – paniczny lęk przed zmianą, przed nowym. DDA da się pociąć za – oczywiście pozorne, ale jednak – poczucie bezpieczeństwa. Będzie wybierać to, co zna, by „bezpiecznie” odtwarzać schemat z...

Czytaj dalej
depresja u psychologa
Adobe Stock

Jak się leczy depresję? Kiedy psychoterapia, a kiedy psychiatra?

Prawie 4 miliony Polaków kupiło w 2019 roku leki przeciwdepresyjne. Kiedy i komu są tak naprawdę potrzebne?
Aleksandra Nowakowska
05.05.2020

Według National Institute of Mental Health i wyników wielu badań, które przeprowadzono w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat, depresję kliniczną najskuteczniej leczy się krótkoterminową, ukierunkowaną na cel psychoterapią w połączeniu z nowoczesnymi lekami przeciwdepresyjnymi. Dla większości ludzi połączenie psychoterapii i farmakologii działa najlepiej. Nie zawsze i nie na każdym etapie choroby jest to jednak konieczne. W przypadku początku stanów depresyjnych albo łagodnej depresji pomaga sięgnięcie po wsparcie emocjonalne, które możemy otrzymać od psychologa albo psychoterapeuty. Obniżony nastrój bywa często naturalną konsekwencją problemów życiowych, z którymi się mierzymy, i z którymi mamy trudności. Jeśli ten stan nie przeszkadza nam funkcjonować w codziennym życiu, nie mamy jednoczesnych problemów ze snem, apetytem czy napadami paniki albo z poczuciem totalnej beznadziejności, wystarczy pomoc specjalisty od zdrowia psychicznego. Podczas konsultacji może okazać się, że potrzebna jest nam bardziej długoterminowa psychoterapia, bo objawy depresyjne kryją głębszą przyczynę naszych kłopotów i w jej toku należałoby ją odkryć, żeby poprawić jakość życia. Zmiana negatywnego myślenia W pracy z depresją, według metaanalizy badań podanej przez amerykański portal Psycho Central, sprawdzają się następujące terapie: poznawczo-behawioralną (CBT), interpersonalna i psychodynamiczna. Ale każda inna dostosowana do naszych indywidualnych potrzeb może zakończyć się sukcesem. Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) jest najpopularniejszą i najczęściej na świecie stosowaną terapią przy depresji. Koncentruje się na zmianie negatywnych myśli i zachowań, które utrwalają stan depresyjny. Podczas sesji terapeuta pomaga zidentyfikować przekonania typu: „Jestem...

Czytaj dalej
Seks a nastolatki
getty images

Agnieszka Stein o współczesnym wychowaniu seksualnym dzieci: „Nie demonizujmy tematu”

Znana psycholog dziecięca rozwiewa mity
Aleksandra Pezda
25.03.2019

Nie mamy żadnych przesłanek, żeby sądzić, że dotykanie własnych narządów płciowych może mieć dla dzieci jakieś negatywne skutki. Nie stają się od tego rozerotyzowane, rozwijają się prawidłowo i nie ma to związku z nadmiernym skupieniem się na seksie w dorosłości” – rozmowa z Agnieszką Stein.   Agnieszka Stein – psycholog,   prowadzi warsztaty dla  rodziców, doradza nauczycielom. Autorka książek m.in. „Dziecko z bliska” i wydanego ostatnio poradnika dla rodziców:  „Nowe wychowanie seksualne” (wyd. Mamania 2018).   Matka przyłapuje nastoletniego syna na masturbacji – powinna mu przerwać? Nic podobnego. Zastała syna w intymnej sytuacji i warto, żeby nie naruszała jego granic osobistych. To tak, jakby przeszkodziła komuś w uprawianiu seksu. Ja bym przeprosiła i wyszła. To jest pełnoprawny seks? A według pani pełnoprawny seks to tylko ten, który angażuje dwoje ludzi i prowadzi do związku? Seks przede wszystkim zaczynamy od relacji z  samym sobą. Książkę „Nowe wychowanie seksualne” napisałam między innymi po to, aby pokazać, że bez dobrego kontaktu ze sobą nie będziemy w stanie budować zdrowych relacji z  innymi. A masturbacja jest jak każda inna czynność właściwa ludziom: jemy, pijemy, uprawiamy sport, myjemy się, masturbujemy – to wszystko poznawanie siebie. Może dzieciom lepiej dawać za wzór historie romantyczne? I oszukiwać je? Seks nie zawsze idzie w  parze z miłością. Jeśli będziemy dzieciom opowiadać o tym, jak chcielibyśmy, żeby było, a ukrywać przed nimi prawdę, pozostaną bezradne wobec rzeczywistości i zapewne trudniej będą sobie radzić w życiu. Wie pani, że zakochanie jako główny powód małżeństwa ma bardzo krótką historię? Jakieś sto lat, mniej więcej. Warto o...

Czytaj dalej
syndrom DDA
iStock

DDA – dorosłe dzieci alkoholików mogą wyzwolić się z przekleństw przeszłości

DDA mają wiele atutów. Są wytrzymałe, zachowują zimną krew w sytuacjach skrajnych, radzą sobie z wyzwaniami. To mocna baza, na której można zbudować siebie na nowo.
Karolina Rogalska
10.09.2020

Dorosłe dzieci alkoholików (DDA) mają w sobie często nieświadomy, silny strach przed porzuceniem. W miłości starają się zaspokoić wszystkie potrzeby ukochanej osoby. A gdy cokolwiek idzie nie tak, wpadają w panikę. Jak sobie pomóc, co zrobić, by życie nie było straszne, tłumaczą psychoterapeuci Anna Maria Seweryńska i Cezary Biernacki. Karolina Rogalska: Umieć kochać i pracować – to najbardziej uniwersalna definicja zdrowia psychicznego, której autorem jest Zygmunt Freud. Dorosłe dzieci alkoholików doskonale radzą sobie w życiu zawodowym. To w miłości zazwyczaj im nie wychodzi. Cezary Biernacki: DDA funkcjonują w modelu skrajności – wszystko albo nic. Jeżeli się uczą, to najlepiej. Zawodowo są perfekcjonistami: ofiarni, lojalni, gotowi do poświęceń, nie boją się podejmowania ryzykownych działań czy pracy ponad siły. Ale pod maską kompetencji kryją się głęboki lęk i niskie poczucie własnej wartości. To emocjonalna huśtawka, balansowanie pomiędzy poczuciem „jestem najlepszy” a „jestem najgorszy, beznadziejny, jestem nikim”. Anna Maria Seweryńska: Jeśli dziecko ma potencjał intelektualny, to prze do przodu. Ale jeśli nie jest zdolne, szybko odłącza się od systemu: rzuca szkołę, kolejne prace. Uważa, że skoro nie jest perfekcyjne, to nigdzie się nie nadaje. Że człowiek jest godny szacunku tylko wtedy, gdy jest godny podziwu. C.B.: Taki komunikat jako dzieci dostały w domu. Dlatego w kolejnych relacjach towarzyszy im lęk, że ktoś je odrzuci. Wszędzie szukają zagrożenia. Żeby poczuć się bezpiecznie, starają się przejąć kontrolę nad relacją miłosną lub przyjacielską. I często jest tak, że gdy już są z kimś blisko, to z lęku przed odrzuceniem sami ją zrywają. Wycofują się, prowokują, żeby wydarzyło się to, czego podświadomie najbardziej się boją. W kółko powtarzają ten...

Czytaj dalej