Maminsynek w związku: jak budować relację z takim partnerem? 
Adobe Stock

Maminsynek w związku: jak budować relację z takim partnerem? 

Psychologowie mówią jasno – jeśli twój partner jest tzw. mamisynkiem – na cuda nie należy liczyć. Związek z takim mężczyzną to duże wyzwanie. Czy taka relacja może się udać?
Karolina Morelowska-Siluk
25.10.2020

Na samym początku nie widzisz niczego dziwnego. Jesteś zakochana. Niby wiesz, że mama w życiu twojego partnera istnieje, ale przecież to normalne  – wszyscy mamy rodziców. Nie przyglądasz się więc tej relacji. Z czasem zaczynasz jednak dostrzegać, że coś jest nie tak, bo matka partnera pojawia się w jego słowach, myślach i… mieszkaniu zadziwiająco często. Ale nadal myślisz, że „będzie dobrze”, kochasz, więc przymykasz oko. Albo wierzysz, że jak już założycie swoją własną rodzinę, wszystko – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zmieni się. I nagle to do ciebie mąż zacznie zwracać się ze wszystkim: poprosi o radę, będzie chciał wiedzieć, co myślisz na jakiś temat, czyli – mówiąc najprościej – to wreszcie ty staniesz się najważniejszą kobietą w jego życiu. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Za blisko, za bardzo

Matka jest tą pierwszą i – co oczywiste – przez pewien okres  najważniejszą kobietą w życiu chłopca. No właśnie – chłopca… A kiedy ten staje się mężczyzną, relacja z matką powinna zmienić swój charakter. 

Ale, by tak się stało wcześniejsza więź musi być „zdrowa”. Natomiast jeśli jest nim jakiś toksyczny element efektem miłości matki może być właśnie mamisynek. Dzieje się tak często dlatego, że matka traktuje syna z przesadną troską. Jest zbyt opiekuńcza, wyręcza syna we wszystkich obowiązkach, roztacza nad nim ochronny parasol. To wszystko sprawia, że z chłopca wyrasta nieporadny mężczyzna. Nieporadność może przejawiać się we wszystkich życiowych kwestiach, tych zupełnie błahych jak „technika” wieszania prania, po ważne, fundamentalne kwestie jak światopogląd, wybór pracy, itd. A kiedy w życiu takiego mężczyzny pojawi się kobieta jego ciągła potrzeba konsultacji wszystkiego z matką doprowadza partnerkę mamisynka do szaleństwa.

Często słyszymy jak mądre, doświadczone kobiety przekazują tym młodszym pewną radę: syna wychowujesz dla innej kobiety. I to bez wątpienia rada, którą każda matka powinna wziąć sobie do serca. Bo swoim postępowaniem może skazać swoją potencjalną synową, a jednocześnie swojego syna na życiową porażkę. 

Schody (czasem) nie do pokonania

Pewna kobieta napisała na internetowym forum: „Życie z takim facetem to koszmar, nigdy nie będziesz tą jedyną. Mamusia będzie zawsze na pierwszym miejscu. Byłam z takim facetem kilka lat i nie wytrzymałam. Facet po czterdziestce, a mamusia wszystko mu w domu robiła – zakupy, pranie, sprzątanie, nawet mu na kartce pisała stan licznika, (…) jeszcze mu ubranie szykowała, jak mieliśmy iść na zabawę (…). Odeszłam, bo nie da się z kimś takim być. Jeżeli ktoś nie zadba o siebie, to jak zatroszczy się o drugą osobę?”.
Jest zasadnicza różnica między szacunkiem do matki, liczeniem się z jej zdaniem, a ślepym posłuszeństwem. Gdy niezdrowa więź nie jest przecięta, prędzej czy później stanie się źródłem negatywnych emocji u całej trójki: matki, syna i jego partnerki.

Partnerka maminsynka jest w bardzo trudnym położeniu, musi wręcz „walczyć” o uwagę, czułość i czas swojego partnera z jego matką. Czy tego chce czy nie musi stanąć do rywalizacji. A nawet jeśli to zrobi zwykle ma niewielkie szanse na zwycięstwo. Bez przerwy spotyka się bowiem z krytyką ze strony teściowej, która jest pewna, że absolutnie żadna kobieta nie jest wystarczająco dobra dla jej ukochanego syna. A syn? Kiedy jego partnerka prosi i błaga, by jej mąż stanął po jednej ze stron – raczej może mieć pewność, że ten wybierze „mamusię”. Bo to z nią i z jej zdaniem jest nierozerwalnie zrośnięty. Tylko matka „wie” czego on naprawdę potrzebuje, a jeśli syn przejawia chęć zasięgnięcia języka u żony/partnerki matka potrafi posunąć się wtedy do emocjonalnego szantażu – syn słyszy, że poświęciła mu całe swoje życie, a on jest niewdzięczny.

Specjaliści, terapeuci nie pozostawiają wątpliwości – jeżeli kobieta decyduje się na walkę o związek z mamisynkiem – jedyna droga do ewentualnego sukcesu, zwycięstwa, wiedzie przez gabinet psychoterapeuty i terapię małżeńską. Innej ścieżki raczej nie ma. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Fotolia

Jak żyć z maminsynkiem? Trudne życie w rodzinnym trójkącie

Związek z mężczyzną emocjonalnie uzależnionym od matki to nieustające źródło konfliktów
Anna Leo-Wiśniewska
22.08.2012

Mąż prawie każdą decyzję musi skonsultować z mamą. Nieważne, czy chodzi o kupno swetra, czy zmianę pracy. Najgorsze, że Marek nie pyta matki tylko o sprawy dotyczące jego. Często wspólnie omawiają też nasze domowe plany, np. związane wzięciem kredytu. To nie ja, tylko teściowa zawsze jest u niego na pierwszym miejscu. Mąż potrafi np. odwołać nasze wyjście do kina, bo mama dzwoniła, że czeka na niego z obiadem. Coraz częściej zastanawiam się, dlaczego właściwie on się ze mną ożenił, skoro — jak sam stwierdził — najlepiej troszczy się o niego mamusia. Ostatnio np. usłyszałam, że moje zupy nigdy nie są tak smaczne jak jej. A gdy proszę męża, by zrobił pranie czy zakupy, denerwuje się, bo dla niego to są „babskie” prace („U mnie w domu takie rzeczy mama robiła”). Oczywiście ja tego wszystkiego nie akceptuję, jest mi przykro, więc stale się kłócimy. Jednak Marek nie rozumie moich pretensji. Mówi, że przesadzam i... dalej trzyma się maminej spódnicy. Taki związek to koszmar! Ta historia pokazuje, w jaką pułapkę możemy wpaść, wiążąc się z mężczyzną, który nie potrafi uwolnić się od wpływu swojej matki. Wplątany w sieć jej czułości partner nie jest po prostu wystarczająco dojrzały, by odseparować się od swej rodzicielki i zacząć budować własne dorosłe życie u boku żony. Skąd ta niezdrowa zależność Przyczyną nadmiernego podporządkowania się matce jest szczególny model rodziny, w której wychował się mężczyzna. Matka pełni w rodzinie rolę dominującą. Chłopcu brakuje więc odpowiedniego wzorca typowo męskich zachowań, które mógłby później naśladować. We wszystkim podporządkowany mamie, która dużo wymaga i skąpi pochwał, wyrasta na osobę uległą, niepewną siebie, z niską samooceną. Dlatego nawet w dorosłym życiu nie...

Czytaj dalej
Relacja matka-syn
McDermott & McGough/Trunk Archive

Jacek Masłowski, psychoterapeuta apeluje do nadopiekuńczych matek: „Puść go!”

Kiedy matka powinna wycofać się z życia syna, by pozwolić mu dorosnąć?
Anna Maruszeczko, red. naczelna miesięcznika „Uroda Życia”
04.11.2018

Przychodzi taki moment, że matka powoli schodzi ze sceny, przestaje być głównym bohaterem w życiu syna. Jej ukochany chłopak teraz z całą mocą będzie budował swoją tożsamość, będzie wyraźnie zaznaczał swoje granice i będzie ich bronił. Wpuści ją do swego świata tylko, jeśli będzie chciał – mówi psychoterapeuta Jacek Masłowski w rozmowie z Anną Maruszeczko.   *Jacek Masłowski - psychoterapeuta i filozof; prowadzi warsztaty rozwoju osobistego dla mężczyzn, prezes Fundacji Masculinum.   Anna Maruszeczko: Syn dorasta, jego zainteresowania się zmieniają i matka zaczyna się obawiać, czy będzie miała jeszcze dostęp do jego świata – gier, sportu, vlogerów, blogerów etc. Chciałaby, ale nie rozumie tego świata za bardzo. Jej rola zaczyna się niepokojąco redukować do tego, że dobrze ugotuje, pogłaszcze, przypomni o czapce. Jacek Masłowski: Niepokojąco? A ja bym powiedział, że zupełnie naturalnie. Chociaż wiele matek zaczyna się czuć niekomfortowo w takiej sytuacji, ponieważ czują się coraz mniej potrzebne. Muszą zejść ze sceny, przestają być głównymi postaciami w życiu syna. I bardzo dobrze, tak właśnie ma być. A czy ona będzie jeszcze miała dostęp do świata syna? Od razu zapytam taką matkę: „Ale po co? W jakim celu chciałabyś mieć ten dostęp?”.   Żeby lepiej go rozumieć. Żeby nie tracić kontaktu, nie tracić więzi. No i go kocha!!! Kluczowa jest intencja matki, która chce ten kontakt utrzymać, co jest zresztą naturalną potrzebą. Intencją wielu matek jest ingerowanie w świat dorastającego syna po to, żeby go kontrolować, a kontrola to jest paliwo do buntu, które ten młodzieńczy ogień jeszcze podsyca. Twój syn w tym czasie rzeczywiście dynamicznie się zmienia. Ale jeżeli chcesz wejść do jego świata, ponieważ to...

Czytaj dalej
teściowa i synowa
iStock

Teściowa i synowa: jak unikać napięć i jak stawiać granice?

Relacja między teściową i synową zawsze jest podszyta silnymi emocjami. Kłopoty zaczynają się, gdy któraś ze stron ma poczucie, że przestała być ważna.
Karolina Rogalska
25.10.2020

Teściowa może traktować synową jako rywalkę. Zagrożenie. Z tego wynikają jej próby nadmiernej kontroli, krytyka, manipulacja. Jak stawiać granice i… zrozumieć własną teściową? Z terapeutką Anną Bersz z Laboratorium Psychoedukacji rozmawia Karolina Rogalska. Teściowa kontra synowa Karolina Rogalska: Psycholog Menelaos Apostolou twierdzi, że konflikt teściowa – synowa ma podłoże ewolucyjne. Teściowe nie lubią nas wtedy, gdy – z ich perspektywy – nie stanowimy dość dobrego materiału genetycznego dla potencjalnych potomków. Oczywiście wszystko dzieje się na poziomie nieświadomym. Czy zabieganie o względy teściowej ma w takim razie jakikolwiek sens? Anną Bersz: Teściowa i synowa nie muszą się lubić. Ważne, żeby ich relacje były oparte na szacunku, uznaniu wzajemnych granic i różnic. Jest to trudne do osiągnięcia, bo ten układ podszyty jest silnymi emocjami, a one, jak wiadomo, są pierwsze przed rozumem. Oczywiście wiele kobiet ma wspaniałe relacje z matkami swoich partnerów, ale my rozmawiamy o sytuacji, w której te dwa światy z różnych powodów się rozjeżdżają. Część matek rzeczywiście ma trudności z odpuszczeniem kontroli, którą sprawowały nad synem. Nie akceptują jego wyborów, także tych romantycznych. Pielęgnują w głowie wyidealizowaną wizję partnerki dla syna, z którą trudno im się rozstać. Te kobiety – nawet jeśli pragną, żeby syn założył rodzinę, żeby pojawiły się wnuki – roszczą sobie prawo do decydowania, z kim on tę rodzinę ma założyć.  Są i takie, które sabotują każdą synowską próbę ułożenia sobie życia. Zdarzają się matki, które traktują synów jak życiowych partnerów. Z oczekiwaniem, że dostaną od nich to, czego nie dostały we własnych związkach. Oczywiście nie musi to być...

Czytaj dalej
Tata z córeczką
getty images

Zamiana ról. Kiedy mężczyzna zostaje w domu, a kobieta idzie do pracy

Czy jesteśmy gotowi na pełne równouprawnienie w związku?
Anna Maruszeczko
01.02.2020

„Wielu mężczyzn asekuracyjnie banuje swoje partnerki w rozwoju – wiedzą, że w dziewięciu na dziesięć przypadków to jest zagrożenie dla ich funkcjonowania. I tak będzie, dopóki nie powstaną kontrpropozycje dla aktualnych męskich ról społecznych. One powoli się tworzą, ale to jest w offie, w tle, pod spodem”, przekonuje psychoterapeuta i filozof Jacek Masłowski. Anna Maruszeczko: Sheryl Sandberg, dyrektorka operacyjna Facebooka, napisała w książce „Włącz się do gry”, że nie osiągnęłaby sukcesu i satysfakcji zawodowej, gdyby nie jej mąż – prezes Survey Monkey, potentat w badaniach online – który kiedyś powiedział: „Teraz ty” i postanowił bardziej zająć się dziećmi, żeby żona mogła bardziej zająć się biznesem. Oczywiście stać ich było na najlepsze opiekunki, ale wiadomo, że to nie to samo. Mąż chciał pomóc realizować się żonie bez poczucia winy, że nie ma jej w domu tyle, ile potrzebują dzieci i ile ona by chciała. W Polsce też są tacy mężczyźni? Czy jest to raczej niedościgły wzór? Jacek Masłowski: Z radością tego słucham. Z moich obserwacji wynika, że coraz więcej mężczyzn zaczyna myśleć w podobny sposób. To jest dla mnie świadectwo głębokiej dojrzałości emocjonalnej. Wspieranie kariery zawodowej, hobby, pasji, czegokolwiek „beze mnie” wymaga uwewnętrznionego źródła siły. Niemniej odnoszę wrażenie, graniczące z pewnością, że jednak życie większości par tak nie wygląda. Zwykle jest to związek oparty na micie romantycznej miłości, co raczej mi przypomina wymienną relację ojciec-córka, matka-syn. To jest taki rodzaj wiązania, które nie pozwala ludziom na budowanie autonomii w ramach związku. Partnerzy wychodzą z założenia, albo tak mają wpojone, że jeśli się z kimś wiążą, to musi to być zlanie się...

Czytaj dalej