„Wyszedł z domu i nie wrócił…” Zaginieni ludzie-duchy nieraz odnajdują się po latach
Unsplash

„Wyszedł z domu i nie wrócił…” Zaginieni ludzie-duchy nieraz odnajdują się po latach

Zaginięcie wiąże się często z wielką tragedią. Ale czasem ludzie znikają, bo chcą przed czymś uciec. Bo „nie mają odwagi powiedzieć bliskiej osobie: »Nie chcę już z tobą być«. Wolą wyjść bez słowa”, mówi Adam Cioczek, autor książki „Zamieć” o zaginionych.
Aleksandra Pezda
13.01.2021

Zaginięcie kogoś bliskiego to trudna do wyobrażenia trauma i dramat na całe życie. Temat wraca teraz  w serialu „Nieobecni” (można go oglądać na Player.pl), którego bohaterka po powrocie do swojej rodzinnej miejscowości odkrywa, że jej bliscy zaginęli w tajemniczych okolicznościach – choć w domu wszystko wygląda tak, jakby przed chwilą byli i za chwilę mieli wrócić. Jak mówi Adam Cioczek, scenarzysta „Ojca Mateusza” i autor książki „Zamieć” (fabularnej opowieści o zaginionych) powody tego, że ktoś znika bez śladu bywają zaskakujące.

Aleksandra Pezda: Marzyłeś kiedyś o tym, żeby zniknąć – odjechać w siną dal i rozpocząć nowe życie?

Adam Cioczek: Pewnie każdy choć raz o tym myślał. Co prawda mam świadomość, że taka ucieczka to iluzja, bo jak mówi Haruki Murakami: „Można pojechać daleko, lecz nie ucieknie się od samego siebie”. Ale jest to pociągające: jednym ruchem zamknąć rozdział w życiu i zacząć nowy…

Ale ludzie zwykle tego nie robią. Dlaczego?

Czemu w chwilach kryzysu powstrzymują się przed taką ucieczką? Pewnie blokuje ich świadomość, jak wielką krzywdę wyrządziliby swoim bliskim.

Bohaterowie twojej książki nikogo nie żałowali.

Tak zakładam, choć nie mam pewności. Mimo że moje historie są oparte na prawdziwych zdarzeniach, to jednak są fabułą. Motywacje bohaterów uzupełniałem wyobraźnią. W wielu przypadkach trudno było sprawdzić, co tak naprawdę kryło się za ich decyzjami. Mówimy przecież o ludziach, którzy zaginęli bez wieści i dotąd się nie odnaleźli lub zostali odnalezieni martwi. Dlaczego opuścili swoich bliskich? Czemu zrezygnowali z dotychczasowego życia, zwłaszcza jeśli było ustabilizowane, a nawet budziło zazdrość u innych.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Zaginieni szukają nowego życia?

Jeden z twoich bohaterów, maturzysta, mówi: „Nie słyszałem swojego głosu, zamknięty w willi z basenem i otumaniony niezliczoną ilością zajęć, które miały sprawić, że znajdę własne miejsce”.

Na tę wypowiedź natknąłem się przez przypadek w internecie. „Zniknął chłopak z dobrego domu” – głosił tytuł. Zaintrygował mnie. Od patologii ucieka wielu, ale z zamożnego, „normalnego” domu rzadko kto miałby ochotę zniknąć. Zapytałem sam siebie, co mogło się kryć pod tą gładką powierzchnią. Jakie mogły paść słowa, jakie decyzje, że młody chłopak z zamożnego domu ucieka tuż przed maturą i perspektywą studiów?

Nigdy potem nie dał znaku życia, a do rodziny dotarły wieści, że był widziany gdzieś w Ameryce. Dopisałem do tego możliwy scenariusz o braku porozumienia nastolatka z rodzicami, o tym, że decydowali za niego o jego życiu. Chłopak nie miał wpływu na swój los. Dlatego uciekł: żeby wreszcie żyć po swojemu.

Zadzwonił jednak do domu i powiedział: „Żyję, nie szukajcie mnie”.

To z kolei cytat z innej, ale też prawdziwej historii. Ojciec rodziny uciekł za granicę przed długami. To się oczywiście okazało później, bo przez pierwsze miesiące bliscy, szukając go, odchodzili od zmysłów. Córka wystąpiła w końcu w programie interwencyjnym, który ten człowiek oglądał. Dopiero wtedy przyszło mu do głowy, co tak naprawdę zrobił: że wybrał własny spokój, ale bliskich naraził na cierpienie. Zadzwonił więc do córki i powiedział: „Żyję, nie szukajcie mnie”.

To jeden z najbardziej dramatycznych przekazów, jakie w życiu słyszałem. Wiem, że takie telefony zdarzają się częściej. Na przykład, kiedy sieć poszukiwań zawęża się, policja ma już trop i uciekinier orientuje się, że niedługo zostanie zdemaskowany.

zaginieni ludzie duchy
Unsplash

Wyszedł z domu i nie wrócił…

Ujawnia się, bo boi się ujawnienia?

Bo to mu zagwarantuje dalszy spokój. Małoletni nie mają do tego prawa, ale dorośli mogą zażądać od policji gwarancji, że nie ujawni rodzinie miejsca ich pobytu. I korzystają z tego. Dzwonią wtedy z informacją, że są zdrowi, ale nie życzą sobie kontaktów. To odkrycie, że ludzie potrafią swoim bliskim zrobić coś takiego, zaszokowało mnie! Bardzo rzadko, ale zdarza się też odwrotna sytuacja, że rodzina nie chce powrotu odnalezionego człowieka.

Kiedy bliscy się już dowiedzą, że jest bezpieczny, nie chcą się z nim kontaktować, bo są urażeni albo zranieni. Albo inaczej: mężczyzna odchodzi od rodziny do innej kobiety. Z dotychczasowego życia znika bez śladu, a nowej partnerce nie opowiada o swojej przeszłości. I po latach kobiety poznają się przez przypadek, wszystko wychodzi na jaw. Obie po tym odkryciu nie chcą już mieć z nim do czynienia.

Czemu wybrałeś ten temat?

Te historie mnie intrygowały, a nie wystarczały mi dostępne relacje na ich temat. O zaginionych często opowiada się wyłącznie przez pryzmat śledztwa. Czyli: chłopak wyszedł z domu i nie wrócił, policja go szuka, rodzina rozpacza, sprawdzają wśród znajomych, wynajmują detektywa, oglądają zapis monitoringu itd. Robi się z tego śledczy news. A mnie interesują emocje. Czemu ludzie odchodzą? Co czują ci, którzy zostają?

 

Więc? Dlaczego odchodzą?

Nastolatki najczęściej uciekają w związku z problemami wieku dorastania. Nie mogą znaleźć wspólnego języka z rówieśnikami, nie mogą dojść do porozumienia z rodzicami. To prozaiczne z naszego punktu widzenia, ale dla nich jest trudne do przejścia i często dramatyczne.

Dorośli znikają najczęściej wtedy, gdy brakuje im odwagi, by przyznać, że po prostu zdecydowali się odejść. Nie umieją powiedzieć otwarcie: „Nie chcę już z tobą być”. Wolą wyjść bez słowa, pod byle pretekstem, zamknąć za sobą drzwi i już nie wrócić. Częstym powodem są długi. Ludzie znikają w obawie przed ich windykacją. Niestety, dług nie znika wraz z nimi, musi spłacić je porzucona rodzina. Inna przyczyna: strach przed przyznaniem się do porażki. Ktoś wyjeżdża na przykład do pracy za granicę, nie znajduje jej, ląduje na ulicy i nie umie wrócić do domu, spojrzeć w twarz rodzinie, która czeka na pieniądze.

Czasem, np. na spotkaniach autorskich, słyszę pytania, czemu ten, kto chce odejść, po prostu nie przyzna się do tego otwarcie? Jak można swoich bliskich skazywać na tak wielkie cierpienie? Według mnie odpowiedź jest jedna: taka po prostu jest ludzka natura, taki bywa człowiek: tchórzliwy. Często wybieramy najwygodniejsze dla nas rozwiązania, niekoniecznie dobre dla innych.

Gdzie był, daleko czy za rogiem?

Jak w przypadku mężczyzny z Warszawy, który po 20 latach małżeństwa wyszedł po zakupy i przepadł bez wieści?

I poszukiwania nic nie dały przez kolejne sześć lat, aż go wreszcie odnaleziono, martwego. Nie wiemy do dziś, co się wydarzyło. Mamy punkt wyjścia, znamy finał, ale co się działo pomiędzy? Dlaczego zniknął? Czemu zostawił rodzinę, którą budował przez 20 lat? Co robił przez długie sześć lat, kiedy oni go poszukiwali? Zastanawiałem się, czy przez ten cały czas nadal mieszkał w Warszawie, skoro został znaleziony właśnie tutaj? Ale gdzie się ukrywał: w innej dzielnicy czy może tuż za rogiem? Zazwyczaj myślimy, że uciekinier wyjeżdża „na koniec świata”. W tym przypadku tak nie było.

W dodatku okazało się, że jego znajomy wpadł na niego raz w komunikacji miejskiej. „Szukamy cię od lat!” – krzyknął uradowany tym, że tajemnica się wyjaśni. Ale zaczepiony przez niego człowiek zaprzeczył. Użył jednak zwrotu charakterystycznego dla zaginionego: „Czasem tak bywa, że ktoś jest do kogoś podobny, ale to nie ja”. Niechcący potwierdził swoją tożsamość, ale jednocześnie, jak widać, nie chciał wrócić do domu.

Oczywiście, mówiąc o tchórzliwości, mam na myśli dobrowolne ucieczki, bo przecież są i takie zaginięcia, gdzie zachodzi podejrzenie utraty życia.

Tak było w historii studenta, którą opisałeś?

Ta historia jest najbliższa prawdziwym zdarzeniom. Z tym że u mnie ojciec tropi zaginionego syna, a w tej prawdziwej matka szuka córki. Studentka wyszła na imprezę, pokłóciła się z chłopakiem, wracała sama i zaginęła na odcinku drogi przez las. To się wydarzyło kilka lat temu na Pomorzu. Prawdopodobnie doszło do zabójstwa. Głośna historia, wciąż niewyjaśniona. Zachowałem wiernie jej przebieg, jeśli chodzi o poszukiwania i tropy, które się pojawiały w śledztwie.

Chyba wyszło dość autentycznie, za co pochwalił mnie Andrzej Minko, autor programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”, który od lat zajmuje się poszukiwaniem osób zaginionych. Jego zdaniem moje opowieści są bardzo wiarygodne, jeśli chodzi o pokazanie emocji ludzi poszukujących swoich bliskich.

Ludzie jak duchy

Jak oni sobie radzą z taką tragedią?

Myślę, że tak do końca nie można sobie z tym poradzić, ci ludzie żyją z niezamkniętą raną, w nieustannym napięciu i niepewności. O ile sprawa się nie wyjaśni, zaginiony nie znajdzie, bliscy nie przestają szukać i cierpią mimo upływu czasu. Takie sprawy pozostają nierozwiązane przez kilkanaście, a nawet i kilkadziesiąt lat albo do końca życia osób poszukujących. Dla nich lepsza byłaby najgorsza prawda niż niewiedza.

Pokazują to np. słowa używane na zamkniętych forach internetowych, skupiających rodziny i bliskich osób zaginionych. „Ghosting” – od angielskiego ghost, czyli duch – oznacza coś w rodzaju oczekiwania. Tak jakby „duch” tych, którzy zaginęli, towarzyszył stale ich bliskim. Albo „cienie” – tak mówi się na tych, którzy zaginęli. Niby ich nie ma, a pozostał po nich cień w domu, w sercach bliskich.

Emocje to niejedyny problem, z którym zmagają się rodziny zaginionych.

Nie zdawałem sobie wcześniej sprawy, że bliscy często oprócz wsparcia psychicznego potrzebują pomocy w załatwieniu zwykłych, codziennych spraw. Muszą też radzić sobie nie tylko z traumą, ale też z jak najbardziej przyziemnymi problemami. Choćby takimi: jak wyrobić paszport dziecku, którego ojciec zniknął lata wcześniej, ale nie został uznany za zmarłego? Jak żona może sprzedać mieszkanie, jeśli męża – współwłaściciela nie ma, w dodatku nie wiadomo, gdzie go szukać? Jak podzielić spadek po rodzicach, jeśli jeden z braci zaginął bez wieści?

zaginieni ludzie duchy
Unsplash

Ile w tej chwili jest w Polsce osób zaginionych?

Każdego roku poszukuje się w naszym kraju około 20 tysięcy zaginionych, natomiast nierozwikłanych, tajemniczych zaginięć mamy w tej chwili około czterech tysięcy. I te są najtrudniejsze.

Może to dziwnie zabrzmi, ale dla najbliższych najłatwiejszy jest pierwszy okres, kiedy jeszcze podejmowane są działania poszukiwawcze. Policja aktywnie działa, często się kontaktuje z rodziną. Jest rozwieszanie plakatów, są akcje w internecie, znajomi się angażują. Potem przychodzi trudniejszy okres, kiedy w końcu nastaje cisza. Dla poszukujących naprawdę jest ona udręką.

Więc np. wynajmują jasnowidza. Napiętnowałeś to w książce.

Nie nazwałbym tego napiętnowaniem, raczej próbą odtworzenia sytuacji, o których słyszałem. Wątek jasnowidza oparłem na konkretnych wywiadach i zapisanych relacjach w prawdziwej sprawie. Niczego nie wymyślałem i też w żaden sposób nie oceniam takich decyzji. Każdy, kto poszukuje bliskiego, ma prawo sięgać po wszelkie metody. Niektórzy wierzą, że pomoże im jasnowidz. Mają do tego prawo. Rozumiem, że trzeba zrobić dosłownie wszystko, by przybliżyć się do wyjaśnienia sprawy.

Codzienne sprawy, niecodzienne reakcje

Napisałeś mroczną „Zamieć”, żeby odpocząć od cieplarnianego „Ojca Mateusza”?

Rzeczywiście praca nad „Ojcem…” jest przyjemna, bo dużą wagę przykładamy w nim do ciepłych i komediowych wątków. Serial jest kryminalny, ale również przyjazny, a wątki kryminalne zawsze zostają wyjaśnione. To jest jego siła.

„Zamieć” napisałem nie tylko z potrzeby zmiany tematu w swojej głowie. Chciałbym poprzez nią zwrócić uwagę na istotny problem. Na zniknięcia na tle kryminalnym mamy ograniczony wpływ, ale dobrowolne zniknięcia i ucieczki to już sfera, w której dużo zależy od nas. Dzięki świadomości, jakie mechanizmy tym rządzą, może uda się uniknąć wielu następnych tego typu zdarzeń?

W jaki sposób?

Tym, co mnie w nich interesowało psychologicznie, było pytanie: w jakim stopniu znamy ludzi, z którymi żyjemy? No i przyszła gorzka refleksja: nie jesteśmy w stanie kogokolwiek poznać tak naprawdę, do końca. Nigdy nie możemy być pewni, czy nie skrywa drugiej twarzy, jakichś pragnień, które w nieoczekiwanym dla nas momencie dojdą do głosu. Świadczą o tym, niestety, prawdziwe historie zaginionych osób, które poznałem m.in. dzięki współpracy z Itaką oraz na internetowych forach. Drugi człowiek zawsze jest zagadką.

To byłaby pesymistyczna pointa.

Nie, to tylko ostrzeżenie. Pointę mam właśnie optymistyczną: warto się w życiu zatrzymać na chwilę i nie ulegać codziennej rutynie. W codziennej pogoni te najważniejsze rzeczy często schodzą na drugi plan – te, które dotyczą naszych relacji z drugim człowiekiem. Dlatego warto być uważnym i nie zamiatać pod dywan trudnych spraw: rodzinnych konfliktów, nieporozumień między rodzicami a dorastającymi dziećmi. Jeśli będzie więcej rozmów, a mniej milczenia przy wspólnym stole, może uda się uniknąć kolejnych tragedii.

***

Rozmowa z Adamem Cioczkiem ukazała się w „Urodzie Życia” 4/2019

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Andrzej Zaucha
East News

Andrzej Zaucha zginął z ręki zazdrosnego męża kochanki. To zabójstwo wstrząsnęło cała Polską!

Andrzej Zaucha po śmierci żony ukojenie znalazł w ramionach Zuzanny Leśniak. Ta miłosna historia zakończyła się tragedią.
Kamila Geodecka
12.01.2021

Andrzej Zaucha chciał żyć pełnią życia – pokazywał to na scenie i poza nią. Jego przeboje znała, uwielbiała i śpiewała cała Polska. Artysta występował w Opolu, grał z największymi gwiazdami estrady. Utwory takie jak „Byłaś serca biciem” czy „C’est la vie –  Paryż z pocztówki” znają wszyscy – młodsi i starsi. Jego kariera zakończyła się jednak zdecydowanie zbyt wcześnie. 10 października 1991 roku artysta został zastrzelony. W jego stronę oddano aż 9 strzałów. Za spust pociągał zazdrosny mąż kochanki artysty. Andrzej Zaucha i Elżbieta Andrzej Zaucha poznał swoją żonę Elżbietę na jednej z krakowskich dyskotek. Miał wtedy zaledwie 17 lat, ona była o rok młodsza. Byli młodzi, ale już wtedy zadecydowali, że będą ze sobą, dopóki śmierć ich nie rozłączy. I dotrzymali złożonej przysięgi. Współpracownicy Zauchy mówili, że kobieta była zaborcza, zawsze stała za kulisami i wiernie czekała na swojego męża, aż ten zejdzie ze sceny. Podobno uczestniczyła też w próbach, ingerowała w muzyczne i sceniczne aranżacje, chciała decydować o repertuarze, pozwalała sobie na komentarze. To, co denerwowało innych muzyków, zupełnie nie przeszkadzało zakochanemu artyście. Tłumaczył, że zdanie żony  jest dla niego ważne – w końcu ukochana Elżbieta była jego najbliższą przyjaciółką, której radził się we wszystkich sprawach. Wkrótce Elżbieta urodziła córkę – Agnieszkę. Nikt nie przypuszczał, że cokolwiek jest w stanie zniszczyć rodzinę związaną taką więzią. Do czasu, gdy u żony artysty zdiagnozowano guza pnia mózgu. Możliwa była operacja. Szanse na przeżycie: 50 procent. Loteria. Elżbieta nie zdecydowała się na interwencję chirurga. Zmarła z powodu udaru mózgu w 1989 roku....

Czytaj dalej
Ajurweda
pexels.com

Ajurweda – sposób na zdrowie znany od tysięcy lat. Pochodzenie, leczenie, diagnozy 

Ajurweda to tradycyjna nauka o zdrowiu wywodząca się z Indii. Niektórzy nazywają ją kolebką medycyny, a według WHO jest to koncepcja zdrowia i terapii.
Kamila Geodecka
12.01.2021

Ajurweda to starohinduska metoda leczenia, która łączy w sobie medycynę, psychologię oraz filozofię. Pierwsze teksty na ten temat powstały około 5 tys. lat temu i zostały spisane na południowo-wschodnim wybrzeżu półwyspu Indyjskiego. Do dziś w tych rejonach ajurweda jest powszechnie praktykowana, a na indyjskich uniwersytetach ta metoda leczenia jest wykładana już od ponad stu lat. W końcu ajurweda zainteresowała także zachodnie społeczeństwo, a na Starym Kontynencie zaczęło pojawiać się coraz więcej osób, które także postanowiły skorzystać z mądrości ajurwedy. W końcu w 1979 roku ajurweda została oficjalnie uznana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za jedną z koncepcji zdrowienia i terapii. Czytaj także:  Palo Santo – kadzidła z Peru, które leczą duszę Ajurweda – co to jest? Według założeń klasycznej księgi medycyny ajurwedycznej „Charaka samhita”, gdy się rodzimy, nasza energia znajduje się w doskonałej pierwotnej równowadze. Ten perfekcyjny czas trwa jednak bardzo krótko, ponieważ zaczynamy niszczyć nasz energię złym jedzeniem, stresem czy pragnieniem dojścia do celu, który jest dla nas nieosiągalny. Wraz z wiekiem nabieramy także wielu przekonań, które zostały nam wpojone nam przez społeczeństwo. Coraz częściej odsuwamy się od własnej natury i zaczynamy udawać innych. Szczególnie życie w szybkim i dynamicznym środowisku może sprawić, że nasz naturalny styl życia stanie się zaburzony i zachwiany Jedna z podstawowych zasad ajurwedy mówi o tym, że cały wszechświat, a więc także i człowiek, jest energią. Jesteśmy stworzeni z trzech podstawowych rodzajów energii: Pitta, Vata i Kapha. Jakiekolwiek ich zachwianie powoduje najróżniejsze dolegliwości w naszym organizmie. Odkrycie własnego typu energetycznego jest ważne,...

Czytaj dalej
Diana, Wilde, Lennon
East News

Ostatnie słowa wielkich ludzi. Co mówili na łożu śmierci m.in. Steve Jobs, Beethoven i Jan Paweł II?

Czasem ostatnie słowa są wzruszające, czasem dziwne. „Oh wow, oh wow, oh wow”, miał powtarzać umierający Steve Jobs, patrząc nad głowami rodziny.
Agnieszka Dajbor
11.01.2021

Ostatnie słowa wielkich ludzi, czasem filozoficzne, brzmiące jak ważne wyznanie, czasem kompletnie przypadkowe. Zawsze skrzętnie zapisywane i przekazywane potomności. Być może spodziewamy się, że dostaniemy jakąś niesamowitą myśl albo ważną wskazówkę. Na przykład ostatnie słowa poety Johanna Wolfganga Goethego: „Więcej światła” przeszły do legendy. Niektórzy uważają, że były dosłowne, chodziło o otwarcie okiennic – zresztą ludzie obecni przy śmierci Goethego trzaskali okiennicami, by go wybudzać i skłonić do wypowiedzenia przesłania. Inni sądzą, że owo „Więcej światła”, to przesłanie do ludzkości – nawoływanie do jasności w myśleniu, wyjście z ciemnoty i ciasnoty umysłowej. W każdym razie jest to hasło cały czas aktualne. Nie wszyscy jednak w swojej ostatniej chwili życia byli tak trafni i błyskotliwi, jak Goethe. Nostradamus się (choć raz!) nie mylił Z pewnych względów ciekawe wydają się ostatnie słowa Nostradamusa, który umierając 2 lipca 1566 roku, powiedział: „Jutro o wschodzie słońca już mnie tu nie będzie”. Rzeczywiście tak się stało i była to chyba jedyna sprawdzona przepowiednia tego francuskiego aptekarza, astrologa i autora proroctw. „Obraziłem Boga i rodzaj ludzki, ponieważ moja praca nie osiągnęła poziomu, jaki powinna osiągnąć” to ostatnie słowa genialnego artysty Leonardo da Vinci. „Chcę iść do piekła, a nie do nieba. W piekle będę miał towarzystwo papieży, królów i książąt. A w niebie są sami żebracy, mnisi, pustelnicy i apostołowie” – takie były ostatnie słowa przewrotnego filozofa  i polityka Niccolo Machiavellego, gdy umierał we Florencji w 1527 roku. Uznano je za cyniczne i wpisano na indeks myśli zakazanych. Nieco absurdalnie brzmią ostatnie słowa królowej Marii...

Czytaj dalej
rodzaje uzależnień
unsplash.com

Uzależnienia: typy, leczenie – jakie są rodzaje uzależnień?

Uzależnienie to choroba mózgu, tak definiuje się je współcześnie. Chorujący odczuwa przymus przyjmowania jakiejś substancji lub wykonywania jakiejś czynności i nie ma nad tym kontroli. Jakie wyróżniamy rodzaje uzależnień i jak sobie z nimi radzić?
Karolina Morelowska-Siluk
11.01.2021

Uzależnienie jest zaburzeniem chronicznym i może powracać mimo podjętego leczenia, a nawet po jego zakończeniu. Mechanizm powstawania uzależnienia związany jest z zaburzeniem tak zwanego układu nagrody, czyli zbioru struktur mózgowych związanych z motywacją i kontrolą zachowania. Jak powstaje uzależnienie? Niektórzy z nas mają genetyczne predyspozycje do popadania w uzależnienia, jednak bywa i tak, że uzależnia się ktoś, kto nie ma w swojej rodzinie takich przypadków. U takiej osoby także może dojść do zaburzeń w układzie nagrody w mózgu – i na przykład przyjmowanie  narkotyków czy uprawianie hazardu pomaga zminimalizować poziom stresu. Po wejściu do kasyna wydziela się dopamina, uzależniony odczuwa przyjemność, a jego mózg uczy się, że wizyta w tym miejscu to przyjemność, więc to zachowanie włącza do układu nagrody. Tak powstaje uzależnienie. Wyróżnia się trzy podstawowe rodzaje uzależnień: fizjologiczne, psychiczne, społeczne.  Czytaj także: Uzależnienie: dlaczego jedni się uzależniają, a inni nie? Uzależnienie fizjologiczne Uzależnienie fizjologiczne (inaczej fizyczne) to potrzeba stałego dostarczania do organizmu jakiejś substancji albo związku. Jeśli się ich nie dostarczy, pojawia się szereg objawów odstawienia – rozdrażnienie, niepokój, lęk, dreszcze, biegunka, wymioty, drżenie mięśni, bezsenność . Do najczęściej występujących uzależnień fizjologicznych zalicza się: alkoholizm, narkomanię, uzależnienie od nikotyny, uzależnienie od leków, uzależnienie od cukru. Jak leczyć uzależnienie fizjologiczne? Leczenie: pierwszy etap to zwykle odtrucie organizmu, następnie dość często stosuje się środki pomocnicze (zapobiegają one negatywnym efektom odstawienia i zmniejszają ból) na czas leczenia, a potem powoli...

Czytaj dalej