Chcesz się lepiej skupić? Nie wystarczy wyłączyć telefon, musisz schować go naprawdę głęboko
Adobe Stock

Chcesz się lepiej skupić? Nie wystarczy wyłączyć telefon, musisz schować go naprawdę głęboko

Coraz trudniej nam przyjemnie „odpłynąć”, czytając książkę i zapomnieć o całym świecie, bo ciekawsze niż fabuła jest dla nas to, co się dzieje na Messengerze czy Instagramie.
Aleksandra Nowakowska
15.05.2020

Zdarza ci się oglądać film, a jednocześnie kupować sukienkę na Zalando? Dzwonisz do przyjaciółki, gotując zupę? Prasujesz i rozwiązujesz z dzieckiem zadania z matematyki? Jesteś dumna, że masz tak podzielną uwagę? Dowiedz się, ile za to płacisz. Multitasking, czyli wykonywanie kilku rzeczy naraz, jest powszechne w naszym zabieganym świecie. Ale mylisz się, jeśli wydaje ci się, że w ten sposób oszczędzasz czas.  Dowiedziono naukowo, że multitasking zabija naszą koncentrację, a to oznacza, że zabiera nam czas, który chcieliśmy zyskać, uwijając się przy kilku rzeczach naraz. 

Bermudy na 5 sposobów!

Wielozadaniowy, ale czy efektywni?

Potrafimy być wielozadaniowi, ale czy jesteśmy równie efektywni? Sprawdzili to badacze z Uniwersytetu Stanforda. Po serii testów sprawdzających koncentrację u 300 osób okazało się, że skupienie uwagi u wielozadaniowców było o wiele gorsze. Najwięcej trudności sprawiało im ignorowanie nieistotnych informacji. Sprawiali wrażenie, jakby wszystko ich rozpraszało. Niezadowalająca była również ich pamięć. Naukowcy szukali, w czym wielozadaniowcy mogą być lepsi od tych uczestników badania, którzy wykonywali jedną rzecz – ale nie znaleźli ani jednej takiej rzeczy. Nawet w dziedzinach, które im były znane, wielozadawniowcy wypadli blado. Dlaczego? Wytłumaczenie jest proste: nasz mózg wcale nie został stworzony do multitaskingu.

Mózg – kiepski żongler, ale dobry oszust

Andrers Hansen, szwedzki psychiatra, w książce „Wyloguj swój mózg”, wyjaśnia, dlaczego potrafimy skupić się tylko na jednej rzeczy, choć najczęściej nie mamy świadomości tego  ograniczenia. Ba, bywamy wręcz dumni ze swojej umiejętności wykonywania dwóch lub więcej zadań w jednym czasie. Ale czy naprawdę to umiemy? W rzeczywistości nasz mózg wprawdzie potrafi przełączać się z jednej czynności na drugą, ale i tak ma lekkie opóźnienie. Rozmawiamy z kimś na przykład, ale jednocześnie chcemy sprawdzić połączenia w telefonie. Kierujemy wzrok na ekran, ale zanim dowiemy się, że to dziecko dzwoniło kilka razy, mija ułamek sekundy. Mózg tkwi jeszcze przy naszym rozmówcy. Możemy teraz pomyśleć, że ułamek sekundy to przecież wcale nie tak wiele, ale cena, którą płacimy za to rozproszenie uwagi, jest wyższa. Bo mózg potrzebuje aż kilku minut, żeby ponownie w stu procentach skupić się na poprzednim zadaniu. 

Jeśli jesteś skoncentrowana na pracy, coś piszesz na przykład i odbierzesz telefon, po rozmowie nie tak szybko wrócisz do poprzedniego stanu uwagi, nawet jeśli odbyłaś miłą rozmowę. A jeśli niemiłą, będzie to trwało znacznie dłużej. Tylko mniej niż jeden procent ludzi jest „supermultitaskami” i nie traci tego czasu. Co ciekawe – wśród nich więcej jest kobiet niż mężczyzn. 

Kiedy próbujemy przełączać uwagę z jednej czynności na drugą, mózg nie działa efektywnie. Jest kiepskim żonglerem, więc wydawać by się mogło, że powinien nas do tego zniechęcać. Tak się jednak nie dzieje, ponieważ w tym czasie wydziela nagrodę, czyli dopaminę, dzięki której mamy dobre samopoczucie. I cieszymy się, bo tyle udało nam się zrobić!

Dlaczego – na własną zgubę – mózg motywuje nas do multitaskingu? Najprawdopodobniej to spadek po przodkach, którzy musieli „mieć oczy dookoła głowy”. Podzielność uwagi miała znaczenie dawno temu, ale obecnie nagroda w postaci dopaminy za podzielność uwagi nie tylko nie jest nam do niczego potrzebna, ale też upośledza nasze myślenie. Pozbawia nie tylko koncentracji, ale pogarsza też pamięć roboczą, czyli tę, która jest zaangażowana w bieżące zajęcia (używamy jej na przykład wtedy, gdy zapamiętujemy cyfry kodu, który mamy wpisać, żeby zrobić przelew). Badania przytoczone przez Hansena, są dowodem, że pamięć robocza wielozadaniowców pozostawia wiele do życzenia. Są oni zbyt rozproszeni, żeby szybko zapamiętywać cyfry czy inne informacje. Ich mózgi angażują płat czołowy, żeby pozyskać dodatkowe zasoby mentalne, a i tak na niewiele się to zdaje, bo mają kłopoty z wyselekcjonowaniem potrzebnych danych.

Siła przyciągania telefonu

Można wnioskować, że skoro multitaksing zabiera nam koncentrację i uszkadza pamięć roboczą, to wystarczy wyciszyć telefon i spokojnie pracować nad jednym zadaniem. To jednak wcale nie jest takie proste, bo uzależniliśmy się już od łatwo dostępnej dopaminy, która wydziela się, gdy się rozpraszamy.

Według najnowszych badań najwięcej naszej uwagi kradnie telefon, który „woła” nas nawet wtedy, gdy go nie widzimy ani nie słyszymy. Psycholodzy ostrzegają, że już sama jego obecność w pobliżu zmniejsza  naszą zdolność poznawczą. Nawet telefon, który jest własnością kogoś innego i nie możemy go dotykać, zaburza naszą koncentrację! Mózg podświadomie odpowiada na cyfrową siłę przyciągania telefonu – musi wykorzystać część swoich zasobów, żeby go ignorować. A to ignorowanie także jest aktywnym działaniem, na które trzeba poświęcić określoną ilość energii. Tracimy ją, gdy na przykład jesteśmy na obiedzie z kolegą i kładziemy telefon obok ekranem do spodu, obiecując sobie, że go nie weźmiemy do ręki. Daremny trud – mózg się wtedy strasznie męczy, bo kombinuje, jak tu dostać swoją dopaminę. Tak samo działają na nas linki w tekście, który czytamy w internecie. Nawet gdy na nie klikniemy, dekoncentrują nas, bo mózg rozważa – wejść tam, czy nie wejść? Każda taka minidecyzja uszczupla nasz potencjał umysłowy w postaci koncentracji i pamięci roboczej.

Pożądanie rozproszenia

Niebezpieczeństwo poddawania się wyrzutom dopaminy w wyniku multitaskingu polega na tym, że im więcej w naszym życiu rozpraszaczy, tym łatwiej się rozpraszamy. Mózg bombardowany wieloma bodźcami wcale nie uczy się, jak je lepiej przyjmować, a wprost przeciwnie – coraz gorzej sobie z tym radzi. Zdaniem szwedzkiego psychiatry strumień cyfrowych zakłócaczy uwagi zwiększa wrażliwość na zakłócenia. Andrew Hansen pisze, że w swoim gabinecie coraz częściej słyszy od klientów, że nawet gdy nie serfują po internecie, coraz trudniej się im koncentrować. Coraz trudniej nam przyjemnie „odpłynąć”, czytając książkę i zapomnieć o całym świecie, bo ciekawsze niż fabuła jest dla nas to, co się dzieje na Messengerze czy Instagramie. Pożądamy rozproszenia nawet wtedy, gdy nic nam nie zakłóca spokoju. Pożądamy dopaminy, którą mózg nam daje, gdy stracimy koncentrację. Właśnie dlatego pożądamy łatwo dostępnego telefonu, który potrafi dać nam zastrzyk dopaminy 300 razy dziennie!

***
Warto przeczytać: Andrew Hansen, „Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii”, wyd. Znak

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
rodzina na kanapie
Adobe Stock

Ciemna strona niebieskiego światła: stres, lęk, depresja. 

Im częściej korzystamy ze smartfonów i tabletów, tym silniej odczuwamy stres oraz lęk. I częściej chorujemy na depresję.
Aleksandra Nowakowska
03.04.2020

Bierzemy telefon do ręki „żeby tylko sprawdzić jedną rzecz” – i odpływamy w wirtualną przestrzeń. Coraz częściej telefon jest dla nas nie tylko narzędziem komunikacji, ale też najlepszą rozrywką i jedyną odskocznią od rzeczywistości. Uzależnienie od telefonu to coraz większy problem – nie tylko dlatego, że kradnie nasz czas, ale przede wszystkim dlatego, że zabiera nam zdrowie.  Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne po przeprowadzeniu wywiadów z 3,5 tys. osób opublikowało raport, z którego  wynika, że osoby, które często korzystały z telefonu, komputera czy laptopa, były o wiele bardziej zestresowane. Ale – mimo tego – tylko co trzeci z badanych wyraził chęć cyfrowego „detoksu”! Podczas innych wielkich badań znaleziono też związek między nadmiernym używaniem telefonu a stanami lękowymi. Z kolei Anders Hansen, szwedzki psychiatra i autor książki „Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie cyfrowych technologii” przytacza jeszcze inne badania, które udowadniają, że u osób poproszonych o oddanie telefonu, poziom lęku i niepokoju narastał bardziej, im dłużej pozostawali z dala od aparatu.  W ich mózgach w momencie zabrania urządzeń uruchomiła się oś: podwzgórze–przysadka–nadnercza, a mózg zaczął apelować: „Natychmiast zrób coś, żeby dostarczyć mi dopaminę!”. Strata telefonu okazała się dla mózgów ich właścicieli czynnikiem wysokiego stresu. Zachowywali się tak, jakby utracili coś ważnego dla przetrwania.  Bez e-booka przed snem Anders Hansen w swoim gabinecie psychiatrycznym zauważył też, że nowe technologie zaburzają nasz sen. Śpimy coraz krócej, średnio jedynie 7 godzin na dobę, czyli...

Czytaj dalej
praca zdalna
Adobe Stock

Praca zdalna to marzenie? Nie dla każdego. Sprawdzamy, jak to wygląda w praktyce

Nie musimy stać w korkach ani przestrzegać biurowego dress codu, ale pojawiają się nowe wyzwania. O pracy z domu rozmawiamy z trenerką biznesu i coachem Małgorzatą Kniaź.
Aleksandra Nowakowska
01.04.2020

Izolacja społeczna nagle przemieniła nasze domy w miejsca pracy. Okazuje się, że nie wszyscy o tym marzyliśmy, bo niektóre firmy uruchamiają linie wsparcia emocjonalnego dla swoich pracowników. Najnowsze badania Instytutu Gallupa przeprowadzone w marcu tego roku mówią, że w pracy potrzebujemy teraz: zaufania, empatii, poczucia stabilizacji oraz nadziei. Jakiej konkretnie pomocy oczekujemy od swoich szefów, a jak sami możemy zaadaptować się do nowej sytuacji? I co będzie potem? Czy praca zdalna stanie się naszą codziennością? Może wielkie biurowce zaczną świecić pustkami? Aleksandra Nowakowska: Pandemia koronawirusa wielu z nas postawiła przed koniecznością pracy zdalnej. Czy jako trenerka biznesu, prowadząca szkolenia dla firm, wiesz już, jak sobie z tym poradziliśmy? Dla tych branż, które miały już wprowadzony – chociażby częściowy – system pracy zdalnej, funkcjonowanie podczas pandemii jest mniejszym zaskoczeniem. Jednak dla części firm, dla których praca na odległość okazała się nagłym przymusem, przestawianie ludzi na nią było dużym wyzwaniem, głównie organizacyjnym. Niektóre firmy zwracają się teraz do nas z prośbą o mentoring on-line dla menadżerów, którzy potrzebują wsparcia, bo nie wiedzą, jak mają w tych nowych warunkach zarządzać ludźmi, jakie praktyki pracy zdalnej wprowadzać, jak się ze swoimi pracownikami komunikować. Po sesjach z nimi widzę, że jedni tę konieczność przyjęli pozytywnie, radzą sobie i jest to zgodne z ich potrzebami, ale są też i tacy – bardziej ekstrawertyczni, czerpiący energię do działania z kontaktów międzyludzkich – którzy mówią, że pracując z domu, zaraz oszaleją. Druga sprawa – zwracają się do nas firmy, które chcą uruchamiać linie wsparcia emocjonalnego dla swoich pracowników. Ludzie w czasie...

Czytaj dalej
kobieta przy laptopie
Adobe Stock

Masz wiadomość. Czyli czy wiesz jak sprawnie odpowiadać na e-maile

Jak często sprawdzasz pocztę? Kilka, kilkanaście, a może kilkadziesiąt razy dziennie? Ciągłe zaglądanie do skrzynki dekoncentruje i zmniejsza efektywność.
Aleksandra Nowakowska
31.03.2020

Skrzynka pocztowa uzależnia nas i hipnotyzuje. Nawyk częstego sprawdzania poczty i natychmiastowego odpowiadania na e-maile mamy we krwi i nie jest to dla nas dobre. Impulsywne zajmowanie się e-mailami zabiera nam czas, rozprasza uwagę i obniża wydajność. Dla ludzkiego mózgu koncentrowanie się na jednej rzeczy jest trudne, energochłonne. Nie przychodzi w sposób naturalny, bo jesteśmy zaprogramowani, aby być czujni i szybko reagować na każdy bodziec, który może okazać potencjalnym niebezpieczeństwem. Dodatkowo w obecnych czasach w naszym życiu pojawia się coraz więcej elementów odciągających uwagę. Niewiele z nich stanowi zagrożenie, często jednak bywają uporczywe i kuszące. Tak jak elektroniczna poczta – zabójcza dla koncentracji uwagi. Amerykański psycholog behawioralny David Lykken zdefiniował energię mentalną jako „umiejętność wytrwania w długich okresach na produktywnym myśleniu o problemie, wyłączania się od rzeczy rozpraszających i trwania przy dążeniu do rozwiązania”. Większość naukowców uważa obecnie, że dzięki nauce zarządzania czasem, jesteśmy w stanie osiągnąć najwyższy poziom koncentracji uwagi w niemal każdej dziedzinie. Niestety, nie osiągniemy tego się na skróty, tylko zaangażowaniem w ćwiczenia doskonalące tę umiejętność. 800 miliardów e-maili Pierwszym krokiem na drodze do lepszego panowania nad uwagą jest zrozumienie, co się dzieje, gdy jej nie kontrolujemy. Przede wszystkim spada efektywność naszego działania. Im bardziej pozwalamy sobie na dekoncentrację, tym bardziej obniża się nasza zdolność do skupiania uwagi. Do jej rozproszenia dochodzi z dwóch powodów. Pierwszy – wewnętrzny – to bezustanny głos naszych myśli, a drugi – zewnętrzny – to wydarzenia z otoczenia. W większości miejsc pracy najpowszechniejszym i najbardziej uporczywym...

Czytaj dalej