Kto i jak może pomóc rodzicowi po stracie dziecka?
Fotolia

Kto i jak może pomóc rodzicowi po stracie dziecka?

Jak można pomóc osobie, która straciła dziecko?
Olga Komarnicka-Jędrzejewska
22.08.2013

Czego potrzebuje rodzic po stracie?

Pomoc osobie, która straciła swoje dziecko, powinna przede wszystkim koncentrować się na tym, jak nauczyć się na nowo żyć w bólu i cierpieniu, którego nie da się opisać słowami. Najczęściej rodzic po starcie dziecka szuka pomocy i wsparcia u kogoś, kto jest wstanie go zrozumieć.

Dla rodziców po stracie dziecka bardzo ważna jest świadomość, że otaczają ich troskliwi, godni zaufania ludzie, dla których są ważni, nawet wtedy, kiedy ich ranią, ponieważ nie wiedzą, jak pomóc. Mogą to być osoby z najbliższego otoczenia: rodzina, przyjaciele, współpracownicy, sąsiedzi.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Czym jest interwencja kryzysowa?

Na wstępie należy przybliżyć pojęcie interwencji kryzysowej, którą podręczniki definiują  jako formę pomocy psychologicznej, która polega na kontakcie terapeutycznym, skoncentrowanym na problemie wywołującym kryzys, czasowo ograniczonym, w którym dochodzi do konfrontacji osoby z kryzysem i do jego rozwiązania. Redukcja symptomów i przywrócenie równowagi psychicznej zapobiega dalszej dezorganizacji (W. Badura-Madej, 1996).

Interwencja kryzysowa to działalność prewencyjna, związaną z prewencją wtórną – zapobieganiem pogłębianiu się patologii w konsekwencji nierozwiązanych kryzysów. Prewencja pierwotna to zapobieganie rozwojowi kryzysów i patologizacji w wymiarze ogólnospołecznym. Klasyczny model interwencji kryzysowej polega na zapewnieniu wsparcia emocjonalnego, poczucia bezpieczeństwa, zredukowaniu lęku.

Podstawą wczesnej interwencji jest nawiązanie kontaktu z osobą osieroconą tak szybko, jak to możliwe, oraz stworzenie warunków i atmosfery do rozmowy, a także wyrażania uczuć związanych ze śmiercią dziecka. Na tym etapie interwencji emocjonalne wsparcie odgrywa zasadniczą rolę.

Nieskuteczne jest uspakajanie i dawanie rad w rodzaju: „ weź się w garść, masz, dla kogo żyć”, „jeszcze będziesz miała dzieci”, „to tylko poronienie”, „jeszcze będziesz mamą”, „nie ty pierwsza i nie ostatnia” czy „trzeba żyć dalej”. Decydujące jest pierwsze zdanie rozpoczynające rozmowę, które rzutuje na dalszy przebieg terapii.

Nie ma jednego najlepszego sposobu, by zacząć rozmowę. Dlatego umiejętnością, jakiej wymaga się od osoby pomagającej, jest zdolność do współczującego słuchania, która zaczyna się od autentycznego współczucia w obliczu żałoby i pozostania milczącym, kiedy osierocony mówi.

Nawiązanie kontaktu utrudniają pytania; „ jak się Pani czuje? ”, „ czego Pani oczekuje ode mnie? ”, „co mogę zrobić dla Pani? ”. Ułatwiają natomiast wypowiedzi, w których nazywa się wprost to, co się wydarzyło: „ wiem, że Pani syn nie żyje, czy możemy o tym porozmawiać? ” lub wyjaśnienie, jak ludzie przeżywają utratę: „ dobrze, że przyszliście Państwo do ośrodka, razem będzie lżej ”. Istotne jest, by osieroceni czuli, że są oczekiwani i mogą przyjść nawet po dłuższym okresie braku kontaktu.

 Pierwszy warunek, jaki musi być spełniony w udzielaniu pomocy, to obecność, która prowadzi do wytworzenia atmosfery wzajemnej otwartości i zaufania. Trzeba umieć słuchać o bezgranicznej samotności, braku nadziei  i utraty wiary w przyszłość. Trzeba razem trwać, aby znaleźć drogę, która wyprowadzi cierpiącego z labiryntu rozpaczy.

Jak możesz pomóc osobie po stracie dziecka?

  1. Cierpliwym, empatycznym słuchaniem, pozbawionym pustego pocieszania.
  2. Pozwoleniem na okazanie emocji: wypłakania się, złości , krzyku, słownej agresji.
  3. Wykazując autentyczną troskę, przejawiającą się w zwykłych codziennych czynnościach (np. zrób zakupy).
  4. Wskazuj wartości, które są istotne w życiu, ale unikaj oferowania czegoś w zamian („to wielka strata, ale masz jeszcze wspaniałego syna”).
  5. Motywuj do reorganizacji życia i wspieraj w tym.
  6. Pomóż  w znalezieniu fachowej pomocy, jeżeli widzisz, że taka jest konieczna.
  7. Rozprosz wątpliwości i zapewnij, że dana osoba uczyniła wszystko, co powinna była uczynić dla zmarłego, a jej wysiłek był znaczący i ważny.
  8. Nie powtarzaj oklepanych frazesów („wiem co czujesz”, „czas zagoi rany”, „jutro będzie lepiej”, „wszystko się ułoży”).
  9. Nie sugeruj, co powinien czuć twój rozmówca, nawet jeżeli przeżyłeś/-aś to samo. Pozwól, aby śmierć bliskiej osoby była dla niego/niej tym, co on/ona czuje.
  10. Nie nadawaj sensu cierpieniu (to nie jest odpowiedni czas do tego, na to przyjdzie pora dużo później).
  11. Nie szukaj pozytywnych stron utraty bliskiej osoby.
  12. Przede wszystkim po prostu bądź.

Dobrze przeżyta żałoba to wzbudzenie w sobie nadziei, że utratę można i trzeba uznać za nowe doświadczenie życiowe, które może dla nas stać się źródłem osobistego rozwoju i wzrastania.

Najczęściej popełniane błędy, czyli czego nie wolno robić, jeżeli chcemy pomóc?

  1. Nie pocieszaj osób pogrążonych w żałobie.
  2. Nie używaj stwierdzeń, które mogą zrazić rodzica po stracie.
  3. Nie zaprzeczaj temu, co widzisz i słyszysz, nawet jeśli będzie ci się to wydawało niewiarygodne.
  4. Nie nadawaj odmiennego sensu jego cierpieniu.
  5. Nie poszukuj pozytywnych stron odejścia jego dziecka.
  6. Nie używaj sformułowań „widocznie tak miało być” lub „czemuś ta śmierć miała służyć”.
  7. Nie uspokajaj rozzłoszczonego rodzica, wręcz przeciwnie: pokaż mu, że jego zachowanie jest normalne.
  8. Nie rozpraszaj się ani nie uciekaj wzrokiem, kiedy rodzic po stracie do ciebie mówi.
  9. Unikaj przerywania rozmowy, nawet kiedy przychodzi ci do głowy złota myśl.
  10. Nie kończ za rodzica po stracie rozpoczętych zdań.
  11. Nie próbuj przedstawiać racjonalnych wyjaśnień zaistniałej sytuacji.
  12. Nie mów rodzicom, żeby nie byli smutni.
  13. Nie mów im, co powinni czuć i myśleć.
  14. Nie wmawiaj im, że wiesz, co czują, bo to nieprawda!
  15. Nie mów: „powinieneś już czuć się lepiej” lub „nie jesteś jedyny, którego to spotkało” – nawet gdy od śmierci bliskiej osoby minęło sporo czasu.
  16. Nie mów: „przynajmniej masz drugie dziecko”. 
  17. Nie kwestionuj wyznawanych przez nich wartości czy przekonań (np. religijnych).
  18. Nie zachęcaj rodziców, żeby ukrywali żal i smutek przed swoimi dziećmi.
  19. Nie mów „jesteś młody/młoda. Wszystko przed tobą. Będziesz mieć kolejne dziecko”.
  20. Nie udawaj, że zmarłego dziecka nigdy nie było, nie bój się o nim mówić – wspomnij czasem o dziecku. Nie udawaj, że nie istniało.
  21. Pamiętaj: słowa mniej bolą niż uporczywe milczenie.
  22. Nie uciekaj przed rodzicem po starcie dziecka – ten stan nie jest zaraźliwy, on potrzebuje twojej obecności.
  23. Nie oczekuj, że żal i smutek minie po 3 czy 6 miesiącach.
  24. Nie mów rodzicom po stracie: „nie myśl o tym”, „życie toczy się dalej”.
  25. Nie mów im, jak mają dalej żyć.
  26. Nie oczekuj, że będą jeszcze tacy sami, jak przed stratą.
  27. Bądź z nimi, a nie obok nich. 
 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
problemy psychiczne nastolatków
iStock

„Codziennie odbieramy po 200–300 telefonów” – rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania

Do Telefonu Zaufania dzwonią najczęściej 15-17-latkowie, choć coraz częściej zdarza się w słuchawce nawet i dziesięciolatek. Dzieci mówią, że chcą się zabić, że nienawidzą swojego życia, że nic dobrego już ich nigdy nie spotka.
Magdalena Felis Igor Nazaruk
22.12.2020

Przejście z roli dziecka w rolę dorosłego to ciężkie wyzwanie. Czasem potwornie boli, szczególnie jeśli dziecko tę drogę w dorosłość pokonuje bez prawdziwego wsparcia kogoś z dorosłych. Rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania 116 111 w Fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę” Igor Nazaruk i Magdalena Felis: Mówi się, że „kiedyś było jakoś fajniej”. W tych czasach, kiedy byliśmy dziećmi. Nie chodziliśmy do psychologów, nie potrzebowaliśmy telefonów zaufania i jakoś żyliśmy. Anna Morawska: Ale czy faktycznie tak było? Czy to raczej nasza tendencja do idealizowania przeszłości, zwłaszcza dzieciństwa? Z drugiej strony coraz powszechniejsze staje się wśród nas, dorosłych, korzystanie z pomocy psychologa, terapeuty, również psychiatry. Ale może gdybyśmy w dzieciństwie nie musieli sobie ze wszystkim radzić i „brać się w garść”, gdybyśmy mieli możliwość skorzystania ze wsparcia psychologicznego w razie potrzeby, to dziś byśmy go nie potrzebowali aż tak bardzo? Być może mielibyśmy też większą zdolność do wspierania własnych dzieci?  Depresja u nastolatka może wyglądać jak bunt W naszym pokoleniu dzieci wysyłane były do psychologa zazwyczaj za karę. Prawie jak do poprawczaka.  I to przekonanie wciąż, niestety, pokutuje. Co gorsze, ponieważ sami dorastaliśmy z brakami, z których nie zdawaliśmy sobie sprawy, dziś jako rodzice często nie umiemy rozmawiać z naszymi dziećmi, kiedy przechodzą kryzys. I kiedy nie mają w nas oparcia, dzwonią do waszego Telefon Zaufania? Codziennie odbieramy około 200, 300 połączeń.  Kto najczęściej dzwoni? Nastolatkowie od 13. do 19. roku życia, najczęściej w wieku 15–17 lat, ale coraz częściej zdarzają się młodsi rozmówcy, nawet 10-latkowie w kryzysie, z przedłużającym...

Czytaj dalej
syndrom DDA
iStock

DDA – dorosłe dzieci alkoholików mogą wyzwolić się z przekleństw przeszłości

DDA mają wiele atutów. Są wytrzymałe, zachowują zimną krew w sytuacjach skrajnych, radzą sobie z wyzwaniami. To mocna baza, na której można zbudować siebie na nowo.
Karolina Rogalska
10.09.2020

Dorosłe dzieci alkoholików (DDA) mają w sobie często nieświadomy, silny strach przed porzuceniem. W miłości starają się zaspokoić wszystkie potrzeby ukochanej osoby. A gdy cokolwiek idzie nie tak, wpadają w panikę. Jak sobie pomóc, co zrobić, by życie nie było straszne, tłumaczą psychoterapeuci Anna Maria Seweryńska i Cezary Biernacki. Karolina Rogalska: Umieć kochać i pracować – to najbardziej uniwersalna definicja zdrowia psychicznego, której autorem jest Zygmunt Freud. Dorosłe dzieci alkoholików doskonale radzą sobie w życiu zawodowym. To w miłości zazwyczaj im nie wychodzi. Cezary Biernacki: DDA funkcjonują w modelu skrajności – wszystko albo nic. Jeżeli się uczą, to najlepiej. Zawodowo są perfekcjonistami: ofiarni, lojalni, gotowi do poświęceń, nie boją się podejmowania ryzykownych działań czy pracy ponad siły. Ale pod maską kompetencji kryją się głęboki lęk i niskie poczucie własnej wartości. To emocjonalna huśtawka, balansowanie pomiędzy poczuciem „jestem najlepszy” a „jestem najgorszy, beznadziejny, jestem nikim”. Anna Maria Seweryńska: Jeśli dziecko ma potencjał intelektualny, to prze do przodu. Ale jeśli nie jest zdolne, szybko odłącza się od systemu: rzuca szkołę, kolejne prace. Uważa, że skoro nie jest perfekcyjne, to nigdzie się nie nadaje. Że człowiek jest godny szacunku tylko wtedy, gdy jest godny podziwu. C.B.: Taki komunikat jako dzieci dostały w domu. Dlatego w kolejnych relacjach towarzyszy im lęk, że ktoś je odrzuci. Wszędzie szukają zagrożenia. Żeby poczuć się bezpiecznie, starają się przejąć kontrolę nad relacją miłosną lub przyjacielską. I często jest tak, że gdy już są z kimś blisko, to z lęku przed odrzuceniem sami ją zrywają. Wycofują się, prowokują, żeby wydarzyło się to, czego podświadomie najbardziej się boją. W kółko powtarzają ten...

Czytaj dalej
Adobe Stock

Czy po koronawirusie czeka nas kolejna pandemia – plaga rozwodów?

Znikają codzienne atrakcje – spotkania ze znajomymi, wyjścia na miasto, wspólne zakupy. Izolacja pokazuje jaką relację tworzymy i czy jesteśmy sobie bliscy, kiedy naprawdę musimy być blisko.
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Czy COVID-19 zbliży nas do siebie czy oddali na zawsze? Pandemia w każdej dziedzinie życia, też relacyjnej, wciąż przynosi więcej niewiadomych niż pewności. Można jednak przypuszczać, że efektem przymusowej domowej izolacji będą rozstania tych par, które straciły przyjemność z przebywania razem, a także ludzi, którzy nie potrafią się wspierać w sytuacji kryzysowej.  Pandemia 2.0 Aleksandra Nowakowska: W chińskich urzędach wprowadzono limit – tylko 10 wniosków rozwodowych dziennie. Czy fala rozwodów – jako konsekwencja izolacji domowej podczas pandemii koronawirusa – dotrze też do Polski? Fala rozwodów będzie dotyczyć wszystkich krajów dotkniętych pandemią. Izolacja społeczna wywołuje konkretne skutki i jednym z nich jest – obserwowana już w Chinach – przyspieszona destrukcja tych związków, które od pewnego czasu mierzyły się z mniej lub bardziej uświadomionym kryzysem. Myślę, że rozstania w pierwszej kolejności dotkną relacji powierzchownych, czyli tych par, które mijały się w pośpieszne poranki, a po późnych powrotach do domu każde wpatrywało się w swój komputer lub telefon. Nie mieli nawet czasu na przemyślenia na temat związku i podjęcie decyzji o rozwodzie. Teraz kiedy będą musieli przez dłuższy czas przebywać ze sobą, prawdopodobnie dojdą do wniosku, że niewiele ich już łączy, ale wcześniej izolacja domowa może okazać się dla nich koszmarem. Przymusowe przebywanie w domu to nie są wakacje ani święta. Mierzymy się z ogromnym stresem – o zdrowie i życie nasze oraz bliskich. Sporo osób boi się o dalszy rozwój kariery i o pieniądze. Stres narasta, niektórzy liczą się z bankructwem, koniecznością zmiany pracy, czy choćby z dłuższym kryzysem finansowym. Większość z nas z niepewnością. Na sesjach...

Czytaj dalej
zerwanie z rodziną
Getty Images

Czy zerwanie kontaktu z rodziną może nam wyjść na dobre?

Odpowiada psychoterapeutka, Ewa Chalimoniuk.
Karolina Rogalska
15.10.2018

Rodzina to źródło ciepła, bezpieczeństwa, miłości, a czasem ogromnego cierpienia. Bo konflikty, które bolą najbardziej, to te z najbliższymi. Czasami konflikty rodzinne są tak silne, że łatwiej zerwać relacje z krewnymi, niż utrzymywać więzi i spotykać się przy stole. Co zrobić, kiedy ranimy się tak mocno, że łatwiej zerwać więź, niż o nią walczyć? O tym, dlaczego bliscy nas ranią najmocniej i czy zerwanie kontaktów z rodziną może być dla nas dobre, opowiada Ewa Chalimoniuk, psychoterapeutka. Karolina Rogalska: Artyści z grupy Twożywo zrobili kiedyś plakat z napisem: „Tarcie to ciepło, ciepło to rodzina”. Czy ci, których kochamy najbardziej, mogą najmocniej nas zranić? Ewa Chalimoniuk:  Rodzina jest po to, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby emocjonalne człowieka: bezpieczeństwa, przywiązania, bezwarunkowej akceptacji i miłości. Jeśli tego nie dostajemy, to cierpimy. W stosunku do najbliższych mamy też największe oczekiwania, więc te zawody bardzo bolą. Ktoś, kogo nie kochamy, nie może sprawić nam głębokiego bólu. Jeżeli ubliży pani pijak na ulicy, to zezłości się pani i pójdzie dalej, ale jeśli zrobi to ukochany syn czy rodzic? Miłość i nienawiść to dwa końce tej samej liny. Czasem ten ból jest tak wielki, że ludziom łatwiej zerwać kontakt niż pozostać w relacji, ale czy cena, jaką za to płacą, nie jest zbyt wysoka? Jest bardzo wysoka. Myślę jednak, że rzadko kto zrywa kontakt z rodziną bez ważnego powodu. Musimy czuć się mocno zranieni, nierozumiani czy nieakceptowani w jakiejś swojej decyzji – wyboru partnera, wiary czy ścieżki życiowej – że dokonujemy tak ostatecznego gestu. Najczęściej decydują się na to ludzie, którzy nie mieli bezpiecznej więzi z rodzicami. Doświadczający w tej relacji upokorzeń, odrzucenia albo przemocy psychicznej, fizycznej czy...

Czytaj dalej