Kryzys wieku średniego dotyka też kobiety! I dobrze, bo jest nam potrzebny
Adobe Stock

Kryzys wieku średniego dotyka też kobiety! I dobrze, bo jest nam potrzebny

Syndrom pustego gniazda, rozwód, śmierć rodziców. W drugiej połowie życia musimy się zmierzyć z jego trudnymi stronami. Ale kryzys wieku średniego może nas nauczyć na nowo korzystać z życia. Uczyć się, rozwijać, znaleźć wreszcie czas dla siebie.
Karolina Morelowska-Siluk
01.09.2020

Kryzys wieku średniego jest z pewnością jedną z najpopularniejszych teorii opisujących dojrzałość. Człowiek znajduje się na tzw. półmetku życia i nagle zdaje sobie sprawę z tego, że jego życie też kiedyś się skończy. To skłania do refleksji.

„Mając przed sobą perspektywę ograniczonego czasu, jaki pozostał do śmierci, mężczyźni zaprzestają aktywnego dążenia do osiągnięcia celów i poddają rewizji swoje sukcesy, podsumowują to, co się udało, a czego nie udało im się zdobyć i czasem podejmują drastyczne kroki, by spełnić swoje marzenia”, pisali w swoim artykule badacze Alexandra M. Freund i Johannes O. Ritter. Skupili się na męskim kryzysie, ale dziś wiemy dobrze, że podobny kryzys wieku średniego dotyczy także kobiet. 

Kobiecy kryzys wieku średniego

Wiele kobiet skoncentrowanych w swoich latach 30. i 40. prawie wyłącznie na rodzinie i domu, w wieku średnim zaczyna bardzo jaskrawo dostrzegać swoje niezrealizowane marzenia związane z życiem zawodowym, z własnym rozwojem. Kobiety czują, że to jest być może „ostatni dzwonek”, by zawalczyć o siebie. Natomiast te, które wcześniej bez umiaru inwestowały w karierę zawodową kosztem życia osobistego, w tym okresie zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że być może przegapiły coś bardzo ważnego – czas na założenie rodziny, zbudowanie życia prywatnego. I w jednym i drugim przypadku chodzi o refleksję i zaangażowanie w realizację tych pragnień, które wcześniej nie zostały spełnione.

Jedną z pierwszych koncepcji rozwoju człowieka, zwracających uwagę na to, jak istotny jest dla człowieka moment, kiedy wchodzi w drugą połowę życia, była koncepcja Carla Gustava Junga, szwajcarskiego psychiatry i psychologa, który wywarł olbrzymi wpływ na współczesną psychologię. 

Jung uważał, że przez wszystkie inne kryzysy rozwojowe większość z nas przechodzi wręcz niezauważenie, jednak w przypadku kryzysu połowy życia jest inaczej. Mniej więcej około 40. roku życia lub trochę później człowiekowi wystarczy dosłownie jeden bodziec, by „uruchomił się” w nim kryzys, który z punktu widzenia rozwoju psychologicznego jest absolutnie kluczowy. Tym bodźcem może być np. odejście dzieci z domu, czyli syndrom pustego gniazda, rozwód, śmierć czy choroba rodziców. Ale według Junga najczęściej jest to po prostu pierwszy bilans życia, na który czujemy, że „już przyszedł czas”.

Jung był zdania, że człowiek w pierwszej części życia dostosowuje się do tego, co poza nim, do okoliczności zewnętrznych, społeczeństwa, a druga połowa życia to czas na zwrócenie się ku sobie, ku swojemu wnętrzu. Człowiek potrzebuje porozumieć się ze swoją duchowością, przeanalizować nieświadomość kolektywną, archetypy, które wszyscy nosimy w sobie, aż w końcu ze sprawami związanymi z boskością, ze wszechświatem. Stajemy zatem na rozstaju dróg, a kryzys popycha nas, by skręcić w stronę swojego wnętrza i poszerzyć swoją świadomość. I dopiero od tego momentu mamy, według Junga, szansę na dojrzałość. 

Kryzys połowy życia to absolutna zmiana postrzegania samego siebie, świata i relacji z nim. Zaczynamy myśleć intensywnie o czasie, który pozostał. A to zmusza do oceny dotychczasowych zysków i strat, a co za tym idzie do przedefiniowania swoich celów, potrzeb, wyborów, ambicji. Pojawia się z jednej strony myślenie pod hasłem „teraz albo nigdy”, a z drugiej strony świadomość, że wielu rzeczy już zrobić się raczej nie uda. 

Archetypy i integracja cienia Junga

Koncepcja Junga ujmuje zatem rozwój człowieka jako proces indywiduacji, która dokonuje się w dwóch fazach. Indywiduacja to dokładnie – jak pisał Jung – dążenie do osobowości traktowanej jako ideał, proces polegający na stopniowym odkrywaniu i kształtowaniu autentycznych, niepowtarzalnych właściwości psychicznych. A staje się to możliwe dzięki integracji przeciwieństw i stopniowemu odkrywaniu cienia, czyli nieakceptowanej części psychiki, w której ukrywają się między innymi skłonności agresywne. 

Jung uważał, że człowiek przybliża się dzięki temu do archetypowego mędrca. A ten jest świadomy, że pełno w nim przeciwieństw, poza ich świadomością potrafi je zintegrować w całość, potrafi także zmierzyć się z tym, co do tej pory było przez niego wypierane bądź tłumione. Dlatego np. ktoś, kto dotąd kierował się głównie rozumem, zaczyna przyglądać się swoim uczuciom, intuicji. 

Zatem dzięki kryzysowi wieku średniego człowiek ma szansę zacząć wreszcie korzystać z tego wszystkiego, co w sobie ma. Oczywiście, nie dzieje się to bez naszego wysiłku, i to od nas zależy, jak szybko przebiega ten proces oraz to, jakim efektem się zakończy.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Depresja spotyka 7 na 10 kobiet w okresie menopauzy. Jak ją rozpoznać i zatrzymać?

Lęk, smutek, nerwowość i depresja. W okresie menopauzy u kobiet spada produkcji hormonów, przez co stają się bardziej podatne na wiele chorób psychicznych.
Sylwia Arlak
25.08.2020

Menopauza to nie tylko uderzenia gorąca i zlewne poty, przybieranie na wadze, spadek libido i wahania nastroju. Te objawy rzeczywiście najczęściej towarzyszą burzy hormonalnej u kobiet w wieku ok. 45–55 lat, ale wraz ze spadkiem produkcji hormonów stajemy się też bardziej podatne na szereg problemów psychologicznych. Czas trwania i nasilenie objawów psychicznych jest sprawą indywidualną. Mogą występować nawet 5 lat przed menopauzą i po niej. Lęk, smutek, depresja Do najczęstszych objawów towarzyszących menopauzie należy uczucie lęku, niepokoju i smutku. możemy też być bardziej drażliwe i nerwowe. Spada nasze poczucie pewności siebie, narzekamy na problemy z pamięcią i koncentracją. Pojawia się lęk przed śmiercią, a często również depresja. Szczególnie są na nią narażone osoby, które wcześniej leczyły się z powodu depresji, zwłaszcza jeśli wymagała ona podawania leków. Naukowcy odkryli, że depresja u kobiet po menopauzie jest częstym problemem zdrowotnym. W badaniu opublikowanym w czasopiśmie „The North American Menopause Society” (NAMS) wzięło udział 485 tureckich kobiet po menopauzie w wieku od 35 do 78 lat (średni wiek 56,3 lat). 41 procent uczestniczek badania doświadczyło jakiejś formy depresji. Naukowcy ustalili też czynniki ryzyka, które najbardziej wpłynęły na depresję w okresie pomenopauzalnym: bycie wdową lub oddzielnie od małżonka, spożywanie alkoholu, choroby wymagające ciągłego leczenia, niepełnosprawność fizyczna, choroba psychiczna oraz… posiadanie czwórki lub więcej żyjących dzieci. W trosce o własne zdrowie psychiczne Co ważne, wyniki wielu badań wskazują na częstsze występowanie depresji u kobiet podczas menopauzy niż przed i po menopauzie. Wiąże się to z wahaniami stężeń estrogenów, ze zmianami związanymi z...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Depresja częściej spotyka sowy niż skowronki! Wczesne pobudki zmniejszają ryzyko depresji

Naukowcy z University of Colorado przeprowadzili badania na grupie 32 tys. kobiet. Odkryli, że osoby, które wcześnie kładą się spać i wcześnie wstają, są mniej narażone na depresję.
Sylwia Arlak
25.08.2020

Depresja dotyka nas niezależnie od wieku i płci. W Polsce zmaga się z nią nawet 1,5 mln osób. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia do 2030 roku to właśnie depresja będzie najczęściej występującą chorobą na świecie. Czy mamy na nią wpływ? I tak i nie. Często zakrada się do naszego życia niepostrzeżenie. Ale nie dbając o higienę psychiczną, jesteśmy na nią bardziej podatni. Sowy i skowronki w depresji Naukowcy z University of Colorado odkryli, że osoby, które wstają wcześnie rano, są mniej podatne na depresję i innego rodzaju zaburzenia psychiczne. Przeprowadzili badania na grupie 32 tys. kobiet i przeanalizowali ich rytm dobowy. Wyniki opublikowali w „Journal Psychiatric Research”. W eksperymencie wzięło udział 32 470 pielęgniarek (średnia wieku 55 lat), które nigdy nie zmagały się z depresją.  Naukowcy podzielili je na grupy. W jednej z nich znajdowały się „sowy” (osoby, które późno kładą się stać i późno wstają) i „skowronki” (kładą się wcześnie i wcześnie wstają). 37 procent badanych zadeklarowało, że kładą się i wstają wcześnie, 10 procent, że późno, a 53 procent, że ani wcześnie, ani późno. W badaniu uwzględniono sprzyjające depresji czynniki  m.in. masę ciała, aktywność fizyczną, przewlekłe choroby i czas trwania snu. Przez cztery lata analizowali ich stan i rytm dobowy. Czytaj też:  Jak NIE rozmawiać z osobą chorą na depresję? U niektórych z badanych na przestrzeni tych lat rozwinęła się depresja albo innego rodzaju schorzenia psychiczne. Badacze zaobserwowali, że te panie, które budziły się wcześniej, były mniej podatne na depresję. Tę zależność tłumaczą większą ekspozycją na naturalne światło dzienne, które zapewnia lepszą kondycję psychiczną. Zdaniem naukowców osoby,...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Introwertyk w związku potrzebuje specjalnej taryfy! Zobacz, jak kochają introwertycy?

Czy introwertycy boją się miłości? Niekoniecznie. Dla ukochanej osoby opuszczą swoją strefę komfortu, ale wciąż będą potrzebowali spokoju.
Sylwia Arlak
24.08.2020

Introwertyk to trudny orzech do zgryzienia, w przeciwieństwie do ekstrawertyków i ambivertów, introwertycy nie dzielą się swoimi uczuciami ze wszystkim wokół. Czy w takim razie introwertyk i ekstrawertyk mogą stworzyć szczęśliwy związek? Na pewno nie raz słyszałaś, że przeciwieństwa się przyciągają. I w dużej mierze to prawda. Czasami różnice mogą jednak działać na niekorzyść relacji. Kochanie introwertyka nie jest łatwe dla ekstrawertyka (i na odwrót), para musi więc nauczyć się dawać sobie przestrzeń. Kluczem jest też wzajemne słuchanie swoich potrzeb i komunikacja z partnerem, szczególnie gdy oboje patrzycie na związek w zupełnie inny sposób.  Czytaj też:  Chcesz się odkochać? Jest lepsze wyjście… Częstym źródłem kłopotów w związku ekstrawertyczki z introwertykiem jest to, że ona nie jest w stanie dostrzec miłością, jaką on do niej czuje. Introwertyk nie będzie powtarzał zbyt często: „Kocham cię”, opowiadał o tęsknocie ani bólu rozstania. Będzie robił za to inne rzeczy. Zobacz, co musisz wiedzieć o introwertykach, którzy wchodzą w poważny związek: Opuszczają swoją strefę komfortu Introwertycy lubią swoją przestrzeń i czują się komfortowo, przebywając w ciszy. Nie potrzebują rozmów, muzyki i dźwięku telewizora działającego w tle, żeby wypełnić przestrzeń. Introwertycy, którzy zakochują się w ekstrawertykach, są w stanie wyjść ze swojej strefy komfortu, ale nie jest to dla nich łatwe. Dla ukochanej osoby  dadzą się wciągnąć rozmowę, a nawet zgodzą się wyjść na spotkanie ze znajomymi albo na randkę do restauracji. Wciąż jednak będą potrzebowali czasu tylko dla siebie, odrobinę spokoju, dzięki której naładują baterie. Zakochani introwertycy szukają kogoś, z kim mogliby pomilczeć. Chcieliby...

Czytaj dalej
do stahk
fot. iStock

Psycholożka Stefanie Stahl: „Jesteśmy wobec siebie bezlitosne, gnębimy same siebie”

Boimy się odrzucenia, wyszydzenia, braku akceptacji. W różnych sytuacjach życiowych cierpimy z powodu niskiej samooceny. Skąd ona się w nas bierze, jak poczuć się pewniej?
redakcja „Uroda Życia”
21.08.2020

Stefanie Stahl jest jedną z najbardziej znanych niemieckich psycholożek i psychoterapeutek, wydała wiele książek, które stały się głośne m.in. o wewnętrznym dziecku. W nowej książce „ Jak myśleć o sobie dobrze. O sztuce akceptacji i życiu bez lęków” (wyd. Otwarte, 2020) pisze o tym, jak bardzo nasze przeżycia z dzieciństwa – często głębokiego, nieświadomego wpływają na naszą samoocenę. Poczucie, że jestem „nic niewarta” albo że „na wszystko muszę zasłużyć” ukształtowały się w nas pod wpływem tamtych doznań i dlatego są tak silnie zakorzenione. Można jednak nad nimi pracować. „Bardzo trudno nam zmienić poczucie własnej wartości na najgłębszym poziomie, ponieważ obraz samego siebie, czyli przekonanie, kim jestem i jaki jestem, jest zakorzeniony w naszej podświadomości” –  tłumaczy Stefanie Stahl. Jeśli człowiek w głębi siebie nosi fundamentalne przekonanie: „Jestem zły”, to przenika ono całą jego istotę. Wszystkie jego doświadczenia są niejako zafarbowane tym przeświadczeniem, działającym tak jak czarna koszula, która wymieszana w pralce z białą bielizną barwi ją na szaro. „Z mojego doświadczenia wynika, że wewnętrzne schematy myślowe, nabyte w dzieciństwie, zostają przez naszą nieświadomość skondensowane do postaci zdania, które staje się główną zasadą naszego funkcjonowania” – precyzuje Stefanie Stahl. Nieświadomość używa prostych haseł i prostych obrazów. Dlatego ma tak ogromny wpływ na nasze zachowanie i nim steruje. Działa szybciej niż świadomość,  często niepostrzeżenie wpycha się przed rozum. *** Czytaj fragment książki Stephanie Stahl „Jak myśleć o sobie dobrze. O sztuce akceptacji i życiu bez lęków”: Akceptuj siebie: odrzuć zakorzenione schematy myślenia...

Czytaj dalej