Introwertycy, samotnicy, domatorzy. Komu sprzyja izolacja?
Adobe Stock

Introwertycy, samotnicy, domatorzy. Komu sprzyja izolacja?

Jeśli myślisz, że podczas pandemii wszyscy mierzymy się z podobnymi wyzwaniami, jesteś w błędzie. Są ludzie, którzy w izolacji czują się wyjątkowo dobrze.
Aleksandra Nowakowska
14.04.2020

Podczas pandemii większość z nas odczuwa trudne emocje: lęk o zdrowie i życie swoje oraz najbliższych, obawę o byt, żal za utratą wolności, smutek z powodu utraconych osobistych kontaktów z innymi. Chociaż to dość powszechne uczucia, nie dotyczą wszystkich. Pewne grupy ludzi w dużo mniejszym stopniu doświadczają stresu z powodu pandemii koronawirusa. Są osoby, które podczas izolacji społecznej czują się spokojniejsze, mniej samotne, mniej zagubione niż zwykle. Kto to taki?

Osoby ze zdiagnozowanym FOMO (Fear Of Missing Out) – to lękowe zaburzenie, które można nazwać cywilizacyjnym, ponieważ oznacza strach przed tym, co nas omija. Wiąże się z ono z obsesyjną obawą, że coś wyjątkowo interesującego dzieje się bez naszej wiedzy. Ludzie ze zdiagnozowanym FOMO panicznie wręcz boją się być offline. Dzięki urządzeniom mobilnym odnoszą wrażenie, że trzymają rękę na pulsie, ale to i tak nie przynosi im ukojenia, ponieważ żyją w przekonaniu, że „wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma” a „trawa sąsiada jest bardziej zielona”. Skutkuje to zwykle problemami z podejmowaniem decyzji – skoro wydaje się im, że powinni być gdzieś indziej i robić coś innego, nie wiedzą, co mają wybrać. Bywa to uciążliwe i powoduje ciągłą dekoncentrację. Pracownik z FOMO nie potrafi sobie odpuścić żadnego zebrania, a i tak mu się wydaje, że to na innych spotkaniach dzieje się coś ważniejszego. Uważa też, że pozostali pracownicy dostają bardziej ekscytujące zadania lub jeżdżą w ciekawsze delegacje. Ludzie chorujący na FOMO przejmują się, że ich życie jest gorsze od życia innych, przeglądają media społecznościowe znajomych i czują zazdrość. Ludzie ci egzystują, czując się „obok” – ludzi oraz nurtu życia. Przyglądają się, jak inni cieszą się i są szczęśliwi. Teraz, podczas pandemii, kiedy wszyscy są uwięzieni w domach i mierzą się z różnymi problemami – po pierwsze łatwiej im odpocząć, bo i tak mniej się dzieje i nic im nie umknie. Poza tym osoba z FOMO może wreszcie odetchnąć, że inni mają tak samo beznadziejne życie jak ona.  

Ludzie, którzy w dzieciństwie doświadczyli zaniedbania emocjonalnego – jeśli rodzice nie byli wsparciem, nie okazywali dziecku uczuć i nie pozwalali mu na odczuwanie emocji, takie dziecko jako dorosły idzie przez życie, czując się samotnie. Ma wrażenie, że jest odizolowany od innych, bo ci inni są jakby za szybą. To efekt braku kontaktu z uczuciami – swoimi oraz otaczających ludzi. Taki człowiek jest przyzwyczajony do pewnego oddalenia od innych a chęć przybliżenia się kogo, odbiera jako zagrożenie, które może zaburzyć jego bezpieczeństwo i komfort. Osoby zaniedbane emocjonalnie w dzieciństwie samotność znoszą całkiem dobrze. Izolacja społeczna jest dla nich potwierdzeniem, że to, co się teraz dzieje na zewnątrz, jest tym, co czują w środku i to przynosi im coś w rodzaju ulgi.

Przyzwyczajeni do wyjątkowo trudnych granicznych wyzwań – jeśli dzieciństwo było dla kogoś nieprzewidywalne, pełne niepewności lub zmusiło go do podejmowania decyzji, do których jako dziecko nie był jeszcze przygotowany – teraz taki ktoś czuje się przygotowany do pandemii z jej wyzwaniami. Ludzie, którzy mają za sobą trudne, często nawet traumatyczne wydarzenia, potrafią „chodzić po krawędziach”. Właśnie w niesprzyjających sytuacjach działają szybko, podejmując trafne decyzje, bo wiedzą że mogą na sobie polegać. Ufają sobie na tyle, że pandemia ich nie przeraża.

Ci, którzy z emocjonalnego odrętwienia budzą się pod wpływem ekstremalnych wydarzeń – one też mogą mieć za sobą trudne emocjonalnie dzieciństwo, w wyniku czego ich uczucia są jakby zamrożone. Zaczynają czuć w momencie poważnego niebezpieczeństwa, dlatego na przykład uprawiają sporty ekstremalne, prowokują stratę pracy czy podejmują duże ryzyko finansowe. Pandemia tak jak wszystkich wystawiła ich na ekstremalnie trudne sytuacje i oni z tym doskonale sobie radzą. Wreszcie coś czują i emocje napędzają ich do brania sprawy w swoje ręce. Takim ludziom łatwo podjąć w życiu zmianę i zacząć wszystko od nowa, bo tym co, znane i spokojne, szybko się nudzą.

Aspołeczni introwertycy – dla nich wychodzenie z domu i interakcje z innymi ludźmi są źródłem udręki i dyskomfortu. Kiedy wracają do domu, cieszą się jak dzieci, to zawsze ten moment, który przynosi im wytchnienie i ulgę. Introwertyk podczas pandemii wreszcie ma poczucie, że to nie on dostosował się do świata, tylko świat do niego.

Zmagający się z kryzysem już przed pandemią – to ludzie, którzy już przed „zatrzymaniem się świata” mieli jakieś poważne kłopoty – na przykład czuli, że wypalili się zawodowo lub przez złą sytuację finansową trudno im było podjąć decyzję o zamknięciu firmy. Dla nich koronawirus jest czynnikiem, który tylko przyśpiesza to, co i tak miało nadejść. Mogą zatem poddać się wydarzeniom, a nawet odpocząć, bo o tym ostatnio marzyli. Tacy ludzie w tym momencie nie mają o co walczyć, a czas izolacji społecznej mogą wykorzystać, by na nowo zbudować swoje życie, odważnie je zmieniając.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
kobieta przed laptopem

Inteligentni, wrażliwi, kreatywni... Kto w izolacji nudzi się najbardziej?

Pandemia spowodowała, że świat się zatrzymał. Dawne aktywności są nie tylko niemożliwe do wykonania, ale i straciły na znaczeniu, a my coraz bardziej popadamy w stagnację.
Aleksandra Nowakowska
03.04.2020

Myślisz szybko i irytuje cię, że inni nie nadążają za tobą? Masz wrażenie, że widzisz więcej, bywasz więc krytyczny i zdarza ci się coś ostro skomentować? Dzielisz włos na czworo, zamiast poprzestać na uproszczeniach albo ponieść się fali uczuć? Działasz według schematu – wszystko albo nic, choć czujesz, że takie perfekcjonistyczne podejście osłabia? Czasem tak przytłacza cię ogrom napływających informacji, że codzienne czynności to dla ciebie zbyt wiele? Twoje życie to wieczny rollercoaster, ponieważ potrzebujesz nieustannych bodźców? Najbardziej na świecie boisz się nudy? Funkcjonujesz między hiperaktywnością a spadkami energetycznymi? Często boisz się, ale nie wiesz dlaczego? Jeśli chociaż na część z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, należysz do ludzi określanych jako nadinteligentni, ludzi o nadwydajności mentalnej i wysokiej wrażliwości. Kwarantanna jest dla ciebie wyjątkowo trudna, ponieważ twój mózg ma mniejszą tolerancję na odosobnienie. Nietypowe IQ Nadinteligentni to typ ludzi, który szczególnie intensywnie postrzega i odczuwa wszystkie elementy zarówno świata materialnego, jak i relacji międzyludzkich. Powoduje to nieustanne pobudzenie emocjonalne, które jest źródłem lęku – to czyni bardziej kruchym i podatnym na zranienie. Myśląc o hiperinteligentnych ludziach, należy nie mylić inteligencji z osiągnięciami a kompetencji z sukcesem. Ich IQ jest wyższe nie pod względem ilościowym, ale jakościowym, oznaczającym szybsze rozumienie, analizowanie, zapamiętywanie oraz przenikliwość. To, paradoksalnie, może powodować cierpienia i porażki, bo jest niedostosowane do ogólnie powszechnych standardów. Nadinteligentni ludzie myślą intensywniej i czują pięcioma zmysłami, ich receptywność emocjonalna jest ponadprzeciętna. Te zasoby mogą stać się siłą...

Czytaj dalej
kobieta maluje obraz
Adobe Stock

Sztuka relaksu – zajęcia twórcze obniżają poziom stresu

Kiedy tworzymy, nie tylko odpoczywamy, ale również lepiej poznajemy siebie – mówi psychoterapeutka Anna Pilecka.
Aleksandra Nowakowska
17.04.2020

Większość przypadków kobiecych depresji, marazmu i zagubienia wynika z rygorystycznego ograniczenia życia duchowego, w którym nie ma miejsca na innowacje, natchnienie, tworzenie – pisała Clarissa Pinkola Estez, autorka „Tańczącej z wilkami”. O tym, jak wyzwolić  Aleksandra Nowakowska: Przez pandemię żyjemy w stresie. Chyba jak nigdy wcześniej potrzebne są nam skuteczne metody radzenia sobie z nim, a nie każdy odnajduje się w medytacji. Badania wskazują, że zajęcia twórcze mają uspokajające działanie na ciało migdałowate w mózgu, które kontroluje nasze emocje. To prawda? Anna Pilecka:  Tak. Ciało migdałowate to część mózgu, którą mocno pobudzają bodźce stresowe. Kiedy zajmujemy się twórczością, te impulsy są wyciszane. Twórczość bezpośrednio wpływa na chemię mózgu, co przekłada się na naszą psychikę. Carl Gustav Jung, znany szwajcarski psycholog, psychiatra, naukowiec i artysta, przed przystąpieniem do pisania książek, szedł nad Jezioro Zuryskie i tam bawił się kamykami – układał z nich wieże i inne konstrukcje, by wprowadzić się w stan relaksacji. Napisaniu jego „Czerwonej księgi”, dziełu, w którym zawarł podwaliny swojej filozofii i systemu psychologicznego, towarzyszyło malowanie obrazów. Pisał i malował, jedno zasilało drugie. Nasz mózg podczas tworzenia zaczyna produkować fale alfa. Zwykle, w stresującej i zagonionej codzienności, funkcjonujemy na szybszych falach beta – jesteśmy czujni, szybko myślimy, ale mamy utrudniony dostęp do refleksji i kreatywności. Kiedy rysujemy, robimy na drutach albo sadzimy kwiaty w ogrodzie, fale mózgowe zmieniają swoją częstotliwość na niższą, wolniejszą. W procesie twórczym możemy wchodzić w częstotliwość fal theta, które sprzyjają głębokiej relaksacji, a...

Czytaj dalej