Depresja częściej spotyka sowy niż skowronki! Wczesne pobudki zmniejszają ryzyko depresji
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Depresja częściej spotyka sowy niż skowronki! Wczesne pobudki zmniejszają ryzyko depresji

Naukowcy z University of Colorado przeprowadzili badania na grupie 32 tys. kobiet. Odkryli, że osoby, które wcześnie kładą się spać i wcześnie wstają, są mniej narażone na depresję.
Sylwia Arlak
25.08.2020

Depresja dotyka nas niezależnie od wieku i płci. W Polsce zmaga się z nią nawet 1,5 mln osób. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia do 2030 roku to właśnie depresja będzie najczęściej występującą chorobą na świecie. Czy mamy na nią wpływ? I tak i nie. Często zakrada się do naszego życia niepostrzeżenie. Ale nie dbając o higienę psychiczną, jesteśmy na nią bardziej podatni.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Sowy i skowronki w depresji

Naukowcy z University of Colorado odkryli, że osoby, które wstają wcześnie rano, są mniej podatne na depresję i innego rodzaju zaburzenia psychiczne. Przeprowadzili badania na grupie 32 tys. kobiet i przeanalizowali ich rytm dobowy. Wyniki opublikowali w „Journal Psychiatric Research”.

W eksperymencie wzięło udział 32 470 pielęgniarek (średnia wieku 55 lat), które nigdy nie zmagały się z depresją.  Naukowcy podzielili je na grupy. W jednej z nich znajdowały się „sowy” (osoby, które późno kładą się stać i późno wstają) i „skowronki” (kładą się wcześnie i wcześnie wstają). 37 procent badanych zadeklarowało, że kładą się i wstają wcześnie, 10 procent, że późno, a 53 procent, że ani wcześnie, ani późno. W badaniu uwzględniono sprzyjające depresji czynniki  m.in. masę ciała, aktywność fizyczną, przewlekłe choroby i czas trwania snu. Przez cztery lata analizowali ich stan i rytm dobowy.

Czytaj też: Jak NIE rozmawiać z osobą chorą na depresję?

U niektórych z badanych na przestrzeni tych lat rozwinęła się depresja albo innego rodzaju schorzenia psychiczne. Badacze zaobserwowali, że te panie, które budziły się wcześniej, były mniej podatne na depresję. Tę zależność tłumaczą większą ekspozycją na naturalne światło dzienne, które zapewnia lepszą kondycję psychiczną. Zdaniem naukowców osoby, które wstają wcześnie, mają od 12 do 27 procent mniejsze ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych.

Śpij dłużej i jedz zdrowiej

„Sowy” miały depresję o 6 proc. częściej niż „skowronki” i „typ pośredni”. Rzadziej były zamężne, częściej mieszkały same i paliły, a także cierpiały na zaburzenia snu. Wcześniejsze badania wskazywały, że „sowy” są nawet dwukrotnie bardziej podatne na depresję. Najnowsze są jednak dużo bardziej miarodajne, bo nie wykorzystują danych tylko z określonego momentu i uwzględniają wiele innych czynników wpływających na ryzyko choroby.

Naukowcy od lat mówią m.in. o wpływie długości snu na zdrowie psychiczne. Sześciogodzinny sen (i krótszy) w ciągu doby zwiększa ryzyko wystąpienia depresji nawet o 80 procent. Z badań opublikowanych przez Binghamton University wynika, że kiedy jesteśmy niewyspani, stajemy się nerwowi i bezradni. Odczuwamy niepokój i gorzej radzimy sobie z problemami. Na skutki bezsenności szczególnie wrażliwe są kobiety (według naukowców może to wynikać z hormonów). Tym samym, są znacznie bardziej podatne na wystąpienie depresji. Dobra wiadomość jest taka, że dieta oparta na produktach pełnoziarnistych, pełna warzyw i owoców zmniejsza ryzyko wystąpienia tej choroby o więcej niż 10 procent.

Badacze zalecają „sowom” wysypianie się, aktywność fizyczną, spędzanie czasu na świeżym powietrzu, przyciemnianie światła w nocy i jak najwięcej naturalnego światła w dzień.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Depresja spotyka 7 na 10 kobiet w okresie menopauzy. Jak ją rozpoznać i zatrzymać?

Lęk, smutek, nerwowość i depresja. W okresie menopauzy u kobiet spada produkcji hormonów, przez co stają się bardziej podatne na wiele chorób psychicznych.
Sylwia Arlak
25.08.2020

Menopauza to nie tylko uderzenia gorąca i zlewne poty, przybieranie na wadze, spadek libido i wahania nastroju. Te objawy rzeczywiście najczęściej towarzyszą burzy hormonalnej u kobiet w wieku ok. 45–55 lat, ale wraz ze spadkiem produkcji hormonów stajemy się też bardziej podatne na szereg problemów psychologicznych. Czas trwania i nasilenie objawów psychicznych jest sprawą indywidualną. Mogą występować nawet 5 lat przed menopauzą i po niej. Lęk, smutek, depresja Do najczęstszych objawów towarzyszących menopauzie należy uczucie lęku, niepokoju i smutku. możemy też być bardziej drażliwe i nerwowe. Spada nasze poczucie pewności siebie, narzekamy na problemy z pamięcią i koncentracją. Pojawia się lęk przed śmiercią, a często również depresja. Szczególnie są na nią narażone osoby, które wcześniej leczyły się z powodu depresji, zwłaszcza jeśli wymagała ona podawania leków. Naukowcy odkryli, że depresja u kobiet po menopauzie jest częstym problemem zdrowotnym. W badaniu opublikowanym w czasopiśmie „The North American Menopause Society” (NAMS) wzięło udział 485 tureckich kobiet po menopauzie w wieku od 35 do 78 lat (średni wiek 56,3 lat). 41 procent uczestniczek badania doświadczyło jakiejś formy depresji. Naukowcy ustalili też czynniki ryzyka, które najbardziej wpłynęły na depresję w okresie pomenopauzalnym: bycie wdową lub oddzielnie od małżonka, spożywanie alkoholu, choroby wymagające ciągłego leczenia, niepełnosprawność fizyczna, choroba psychiczna oraz… posiadanie czwórki lub więcej żyjących dzieci. W trosce o własne zdrowie psychiczne Co ważne, wyniki wielu badań wskazują na częstsze występowanie depresji u kobiet podczas menopauzy niż przed i po menopauzie. Wiąże się to z wahaniami stężeń estrogenów, ze zmianami związanymi z...

Czytaj dalej
rodzina w domu
Adobe Stock

Przyczyny depresji: geny, środowisko czy dzieciństwo? Kto jest na nią najbardziej narażony?

Bardziej geny czy sposób wychowania? Odporność na stres, a może hormony? Co jest przyczyną depresji?
Aleksandra Nowakowska
04.05.2020

Naukowcy od dziesiątek lat pracują nad ustaleniem przyczyn depresji naukowcy i wciąż nie przedstawili jednoznacznych wniosków. Obecnie przyjmuje się, że wszystkie zaburzenia psychiczne – również depresja kliniczna – są spowodowane złożoną kombinacją czynników fizjologicznych, psychologicznych i społecznych. Ta teoria jest najpopularniejsza wśród specjalistów, którzy zajmują się zdrowiem psychicznym i badają przyczyny zaburzeń. Depresja zawiera się w genach? Faktem jest, że określone rodzaje depresji występują dziedzicznie. Podłoże genetyczne dotyczy zwłaszcza choroby afektywnej dwubiegunowej, której jednym z elementów jest depresja kliniczna. Badania wykazały, że osoby w rodzinie, które na nią chorują, mają nieco inny układ genów, niż te, które na nią nie zapadają. Jednocześnie jednak zauważono, że nie wszyscy z tym określonym genotypem zachorowali na chorobę dwubiegunową. Najwyraźniej więc za depresję odpowiadają jeszcze dodatkowe czynniki, na przykład atmosfera w domu, w której przyszło nam wyrosnąć. W niektórych rodzinach depresja pojawia się z przewidywalną częstotliwością z pokolenia na pokolenie. Psycholodzy są zdania, że wynika to nie tylko z podłoża genetycznego, ale także z faktu, że na ogół rodzice uczą swoje dzieci umiejętności psychicznych, które sami posiadają. Od nich przejmujemy, jak okazywać emocje i jak radzić sobie ze stresem czy lękiem, a to czyni nas bardziej lub mniej podatnymi na depresję. Naukowcy sprawdzili też, że depresja – niezależnie czy dziedziczna, czy nie – wiąże się ze zmianami w strukturze i chemii mózgu. Sprzyjają jej: niska samoocena, pesymizm oraz łatwość ulegania stresowi. Nie jest do końca jasne, czy jest to predyspozycja psychologiczna, czy wczesna postać choroby. Depresyjne...

Czytaj dalej
Joga a sezonowa depresja
iStock

Joga koi i odpręża. Oto dlaczego warto praktykować przy obniżonym nastroju i depresji sezonowej

Sezonowa depresja o różnym nasileniu dotyka w okresie jesienno-zimowym wielu z nas. Warto wiedzieć, jak za pomocą praktyki jogi można zmniejszyć jej objawy.
Izabela Raczkowska
30.12.2020

Kiedy szybciej zapada zmrok, robi się zimniej, częściej pada, a zasnute chmurami niebo przybiera siny odcień, spora część osób cierpi z powodu obniżonego nastroju. Jakie są jego objawy? Przestaje się nam chcieć chcieć. Jesteśmy przewlekle zmęczeni i z dnia na dzień mamy coraz mniej energii. Stale towarzyszy nam senność połączona z gorszą jakością snu. Nieustannie jesteśmy głodni i podjadamy słodycze. Stan ten pogłębia się z nadejściem kolejnych zimowych miesięcy, owocując smutkiem, obojętnością, wycofaniem, przygnębieniem, poczuciem bezradności i zniechęceniem. Częściej niż zwykle dajemy upust rozdrażnieniu i ciągłemu poczuciu irytacji. Czym jest depresja sezonowa i dlaczego nas dotyka? Warto zastanowić, czy nie mamy do czynienia sezonową depresją (SAD – seasonal affective disorder). W zależności od stanu aury pojawia się ona w okresie od września do listopada, narasta aż do lutego, a później ulega remisji wraz z nastaniem marca lub kwietnia. Według naukowców etiologia tego zaburzenia nie do końca jest wyjaśniona, ale za najpewniejszą przyczynę przyjmuje się zakłócone procesy biochemiczne naszego mózgu. Z badań wynika, że coraz mniejsza ilość światła słonecznego, coraz niższe temperatury, zmiany ciśnienia i wilgotności wpływają bezpośrednio na funkcjonowanie neuroprzekaźników w obrębie naszego ośrodkowego układu nerwowego. Czytaj także: Depresja sezonowa może dotknąć każdego. Psycholożka tłumaczy, jakie objawy powinny nas zaniepokoić Ów zespół objawów spowodowany nastaniem jesieni to częściowo zupełnie naturalne zjawisko, z którym mieliśmy do czynienia od zawsze. W czasach, kiedy człowiek żył blisko natury, prowadząc spokojne i przewidywalne życie, taki zespół objawów przystosowywał nas do naturalnego cyklu. Mogliśmy wyhamować dynamizm wiosny i...

Czytaj dalej
Małe gesty mają ogromne znaczenie w miłości
Pexels.com

Doceń małe gesty: zauważaj i sama je okazuj

Kto choć raz był w związku, ten wie, że konflikty i nieporozumienia są nieuniknione. Niezależnie od tego, czy chodzi o to, kto zmywa naczynia, czy o dużo poważniejsze sprawy, takie jak finanse, ważne, by umieć znaleźć kompromis i… nie zwariować.
Sylwia Arlak
28.12.2020

Z badania przeprowadzonego przez naukowców z Wayne State University i University of Georgia wynika, że umiejętność radzenia sobie z nieporozumieniami nie tylko wpływa na nasz związek, ale również może mieć również wpływ na ogólny poziom stresu. Badania, które zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym „Psychoneuroendocrinology”, wykazały, że pary, które potrafiły okazywać sobie czułość w trakcie kłótni (np. trzymając się za ręce), w dłuższej perspektywie były mniej zestresowane. Czytaj także: Model Knappa: 10 etapów związku, które przechodzi (prawie) każda para Kłótnie w związku a poziom kortyzolu we krwi Jak czytamy w internetowym wydaniu magazynu „Stylist”, naukowcy Sabrina Bierstetel i Richard Slatcher poprosili wybrane pary o dostarczanie próbek ze śliną pobranych w ciągu trzech dni. Dzięki temu badacze mogli śledzić poziom kortyzolu (zwanego hormonem stresu) w ich organizmach przez cały dzień. Nagrali też 10-minutowe dyskusje partnerów, aby upewnić się, w jaki sposób rozwiązują oni spory. Wydzielanie kortyzolu wykazuje charakterystyczny rytm dobowy. Zwykle oznacza to, że jego poziom wzrasta rano, osiąga swój szczyt po południu – kiedy jesteśmy najbardziej pobudzeni, a następnie opada, gdy idziemy spać. Jednak u osób, które są narażone na wyższy poziom stresu, nie będzie większych różnic. Zgodnie z badaniem Bierstetel i Slatchera u par, które rozwiązywały konflikt w zdrowy sposób – z uczuciem, humorem i zaangażowaniem – poziom stresu rósł i spadał w umiarkowany sposób. Z drugiej strony „negatywne zachowania konfliktowe”, takie jak agresja i przyjmowanie postawy obronnej, w większości nie miały ogólnego wpływu na poziom stresu u par. Wyjątkami były jednak...

Czytaj dalej