5 prostych rad, jak przetrwać kłótnię z partnerem
Fotolia

5 prostych rad, jak przetrwać kłótnię z partnerem

Konflikty zdarzają się w każdym związku. I nic w tym złego!
Marta Wilczkowska
17.12.2013

Zwykle zaczyna się od jakiejś przykrej uwagi rzuconej pod adresem współmałżonka. Potem atmosfera szybko się zagęszcza, słowa stają się coraz ostrzejsze i... awantura gotowa. Znacie z partnerem ten scenariusz aż za dobrze? Wskazówki specjalistów od sztuki negocjacji pomogą wam go zmienić.

Zaczepki, złośliwości, aluzje…Kiedy kłótnia wisi na włosku, najważniejsze to nie dopuścić do zbytniego zacietrzewienia się. Jak zatem postępować, żeby zaogniający się spór zamienić w rzeczową dyskusję?

  1. Spójrz na sprawę z dystansem. Wściekasz się, że jego buty znowu stoją na środku przedpokoju? Zamiast się nakręcać, pomyśl: „Czy to aż takie ważne?”. Złość szybko wtedy ustąpi i dojdzie do rzeczowej rozmowy, a nie do awantury.
  2. Spróbuj partnera zrozumieć. Denerwuje cię, że mąż w weekendy często jeździ do matki? Jeżeli weźmiesz pod uwagę, że teściowa to np. starsza schorowana osoba, dyskutując z partnerem o problemie, łatwiej pohamujesz gniew.
  3. Zastopuj gniewne emocje. Czujesz, że zaraz wybuchniesz, bo on znowu nie wyrzucił śmieci? Weź kilka głębokich oddechów lub policz listki na kwiatku w doniczce. Wyciszysz się, uspokoisz i... nie powiesz o słowo za dużo.
  4. Zawsze mów „ja” zamiast „ty”. Podczas kłótni on często słyszy: „Nic nie robisz w domu” lub  „Dziecko mało cię obchodzi”? Zastąp te zarzuty zdaniami formułowanymi w pierwszej osobie, nie w drugiej. Mów przy tym, co czujesz, np.: „Jestem zła, bo zakupy niezrobione”. „Irytuje mnie, że tylko ja sprawdzam Ani lekcje”. Niby to samo, a brzmi o wiele lepiej, prawda?
  5. Unikaj ogólników. Partner nie wie, dlaczego się dąsasz? Zamiast krzyczeć: „Ty nic nie rozumiesz!”, wyjaśnij np.: „Liczyłam na kwiaty w rocznicę ślubu”. Zawsze krytykuj zachowanie męża, nie jego osobę. To ważne, bo np. uwaga: „Jesteś podły” brzmi obraźliwie. Natomiast kiedy mówisz: „Zapomniałeś o naszym święcie”, tylko stwierdzasz fakt. Trzymaj się konkretów!

Już powiedzieliście sobie, co was boli? To dobry moment, by wspólnie się zastanowić, jak rozwiązać sporny problem. Najlepiej starajcie się wypracować kompromis. Czyli jasno określcie swoje priorytety, po czym rozważcie, jak można je pogodzić.

  • Traktujcie siebie z szacunkiem. Podczas rozmowy wciąż wchodzicie sobie w zdanie. Uzgadniacie: gdy jedno mówi, drugie słucha i stara się nie  przerywać. Cierpliwie czeka, aż współmałżonek skończy. To ważne, bo inaczej emocje mogą znowu wziąć nad wami górę i spór wybuchnie od nowa.
  • Spotkajcie się w połowie drogi. Kłóciliście się, bo partner jest zazdrośnikiem. Ustalacie: ty starasz się nie kokietować przystojnego sąsiada, a mąż nie kontroluje twoich SMS-ów.
  • Nie obawiajcie się ustępstw. On naciska, byś pracę, którą lubisz, zmieniła na mniej absorbującą. Rozwiązaniem może być propozycja: partner wycofuje swoje żądanie, a ty rezygnujesz z nadgodzin, żeby więcej czasu móc poświęcić rodzinie.
  • Nie zaprzeczajcie faktom. Mąż twierdzi, że za rzadko się z nim kochasz. Jeżeli faktycznie robisz w sypialni uniki, to nie wypierasz się tego, tylko proponujesz, że od tej pory to partner będzie wieczorem gotował obiad na następny dzień. A ty w tym czasie zrelaksuj się, by nabrać sił na pieszczoty.
  • Pamiętajcie o przeprosinach. Podczas kłótni zagalopowałaś się i wykrzyczałaś, że ukochany jest kiepski w łóżku. Aby on z tego powodu nie pielęgnował w sercu urazy, spróbuj załagodzić sytuację. Powiedz np.: „Wybacz, przeholowałam, bo po prostu byłam wściekła”. Widząc, że druga strona żałuje kąśliwych uwag i nie waha się za nie przeprosić, łatwiej pozbywamy się zadr z serca.

Jeśli nie udaje się rozwiązać problemu, zawieście dyskusję i powróćcie do niej w bardziej sprzyjającym momencie, np. po głębszym przemyśleniu sprawy. Także wówczas, gdy sytuacja znów się zaognia, dalszą rozmowę warto przełożyć na później. Kiedy oboje ochłoniecie, o kompromis będzie dużo łatwiej! 

Na podstawie artykułu Anny Leo-Wiśniewskiej z Pani Domu

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
kłótnia w związku
Adobe Stock

Kłótnia w związku — jak to robić konstruktywnie?

Kłótnie są potrzebne, bo dzięki nim nie tylko poznajemy się lepiej, lecz także wyrzucamy nagromadzone emocje. Ale kłócić się trzeba umieć, tak, by nie kończyła się awanturą, ale buziakiem na zgodę.
Sylwia Arlak
31.08.2020

Żyjąc z kimś pod jednym dachem, trudno uniknąć kłótni. Dwie osoby zawsze będą się różnić w wielu sprawach (nawet tak błahej jak to, czy skarpetki w nocy powinny spać na podłodze, czy w koszu z praniem).  Kłótnia teoretycznie polega na wymianie zdania i przedstawieniu argumentów, które mogłyby przekonać „przeciwnika”. W teorii każda kłótnia prowadzi do zgody. W praktyce spieramy się, nie po to, żeby dojść do porozumienia, ale, by udowodnić partnerowi swoje racje. Spieramy się, żeby wygrać. To błąd. Jak się kłócić, by się nadal kochać? Kłótnie są nie tylko nieuniknione. Są też na, potrzebne. Psycholożka kliniczna Deborah Grody, cytowana przez magazyn „Time”, podkreśla, że małżeństwa, w których nie ma kłótni, często kończą się rozwodem „Relacje, których nie da się uratować, to takie, w których płomień całkowicie zgasł lub w ogóle go nie było” — mówi. Według niej brak kłótni oznacza, że partnerzy stali się obojętni na swój związek. Bolesne, raniące kłótnie też nie pomogły jeszcze żadnej relacji. Jednak te konstruktywne i oparte na wzajemnym szacunku kłótnie mogą nas zbliżyć do partnera (tak wynika z artykułu opublikowanego w 2012 roku przez Society for Personality and Social Psychology). Naukowcy odkryli, że wyrażanie złości w stosunku do partnera powoduje  krótkotrwały dyskomfort, ale też staje się przyczynkiem do szczerych rozmów. Jeśli chcesz rozwiązać konflikt ze swoim partnerem w zdrowszy i bardziej produktywny sposób, pamiętaj o kilku zasadach: Zastanów się, co jest zapalnikiem Większość kłótni kręci się wokół tych samych tematów. Zastanówcie się, co jest u was najczęstszym zapalnikiem i...

Czytaj dalej
mediacje rodzinne
Getty Images

Rozwód? Mediacje rodzinne to ostatnia szansa przez rozpadem związku

Mediacje rodzinne może uchronić przed rozwodem albo sprawić, że rozwód przebiegnie spokojniej. Na czym polegają? Pytamy mediatorki, Anny Cebulko.
Karolina Rogalska
21.10.2018

Z perspektywy mediatorki widzę, jak często mamy kłopot w kontaktach z bliskimi. Nie rozmawiamy z partnerami o tym, co nas niepokoi. Nie komunikujemy potrzeb. Robimy to dopiero wtedy, gdy jesteśmy już ekstremalnie wściekłe i sfrustrowane. A skrajne emocje blokują nam możliwość porozumienia” – mówi w „Urodzie Życia” Anna Cybulko, wykładowczyni i mediatorka w sprawach cywilnych i rodzinnych. Karolina Rogalska, „Uroda Życia”: Mediacje rodzinne to takie rozmowy ostatniej szansy. Skrajne emocje. Pewnie się pani nasłucha płaczu, krzyków? Anna Cybulko:  Emocji jest rzeczywiście dużo. Podczas mediacji ludzie zwykle bardzo szybko wchodzą w te same schematy reagowania, które stosują, kłócąc się w  domu. Czasem destrukcyjne: agresywne, sarkastyczne, przemocowe. Rola mediatora polega między innymi na tym, żeby pomóc im te schematy dostrzec, przewentylować emocje. Żeby ludzie mogli się wzajemnie spotkać, usłyszeć, porozumieć. I wypracować wspólnie rozwiązania, które zadowolą obie strony sporu. Część par na mediacje zgłasza się z własnej inicjatywy, czasem takie rozwiązanie proponuje sąd. Ale zawsze naczelną zasadą jest dobrowolność – ludzie muszą chcieć się dogadać. Najtrudniejsze jest pierwsze spotkanie. Potem już jest tylko lepiej. Co podsyca konflikt? Powodów może być wiele. Podzieliłabym je roboczo na trzy poziomy. Pierwszy to różnice społeczne: odmienne potrzeby, wartości, oczekiwania, style życia, konteksty rodzinne, w których się wychowywaliśmy. Drugi to poziom indywidualny. Tu przeszkody mogą być natury psychologicznej: brak poczucia bezpieczeństwa, stabilności czy własnej wartości. Ostatni, ten najbliższy mojej pracy, to poziom komunikacyjny. Z perspektywy gabinetu widzę, jak duża część z nas ma z tym kłopot. Nie rozmawiamy z partnerami...

Czytaj dalej
Fotolia

5 prostych rad, jak ożywić gasnącą miłość

Nawet najbardziej zagrożoną miłość można uratować
Marta Wilczkowska
05.11.2013

Kryzys w związku to sygnał, że trzeba nad nim trochę popracować. Jak? Terapeuci rodzinni proponują parom wcielić w życie kilka prostych strategii. Skorzystaj ze strategii specjalistów i dowiedz się, jak ożywić związek! 1. Odkryjcie siebie na nowo Najbardziej udane są te związki, w których partnerzy dużo o sobie wiedzą. Ona, szykując śniadanie, pamięta np., że on nie lubi mocnej kawy, więc nigdy nie podaje mu „szatana”. On z kolei zna jej estetyczne wymagania i dlatego nie chodzi po domu w wymiętym podkoszulku, tylko stara się jej podobać. W waszym małżeństwie nikt już nie myśli o takich drobiazgach? Czas to zmienić! Starajcie się rozpoznawać swoje potrzeby i odpowiadajcie na nie. Partner nie może obejrzeć ważnego meczu? Nagraj mu go, jeśli możesz. Jest szansa, że innym razem on odwzajemni się równie miłym gestem. Dzielcie się ze sobą swoimi spostrzeżeniami, marzeniami, opowiadajcie o swoich upodobaniach. To ważne, bo taka wymiana myśli buduje między partnerami bliskość. 2. Postarajcie się wzajemnie lubić To właśnie dzięki sympatii potrafimy przymknąć oko na niektóre wady partnera i wciąż widzieć w nim zalety, które kiedyś nas zauroczyły. Wy już od dawna nie zastanawiacie się nad tym, co w sobie wzajemnie lubicie? Pora zatem zacząć działać! Każdego dnia starajcie się znaleźć choć jedną rzecz, która wam się w sobie podoba. Wyślijcie sobie sygnał, że zostało to przez was zauważone. Komplementy działają jak afrodyzjaki! Często zadawaj sobie proste pytanie: „Co sprawiło, że właśnie tego człowieka wybrałam na wspólne życie?”. Pamiętając o dobrych stronach partnera, dużo łatwiej darujesz mu jego różne przykre zwyczaje – np. to, że nie gasi światła w łazience czy wiesza ubrania na krzesłach. 3. Stwórzcie razem...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak mówić o swoich potrzebach w związku? Otwarcie, na bieżąco i na chłodno

Zamiast doprowadzać do skrajnych sytuacji, sygnalizuj swoje potrzeby na bieżąco.
Sylwia Arlak
27.10.2020

Zamiast  dusić w sobie żal i poczucie krzywdy, zamiast pielęgnować urazę (o której twój partner może nie mieć bladego pojęcia!), zamiast czekać, aż w końcu wybuchniesz – zmień strategię działania. Nie czekaj na dobrą okazję, żeby rozmawiać o tym, co ci się nie podoba albo cię gryzie. Nie zbieraj haków do następnej kłótni. I nie przechowuj w nieskończoność bolesnych wspomnień: nawet jeśli twój partner albo mąż kilka razy popełnił błąd, uraził cię albo zranił, wypominanie mu tego po latach nie służy niczemu dobremu. Patrz do przodu – tu i teraz budujesz waszą dalszą przyszłość. Jeśli naprawdę ci zależy na tym, aby to była wspólna przyszłość, zadbaj o przejrzystość waszej relacji. Oto kilka strategii, jak komunikować się w związku, tak aby obie strony czuły się bezpieczne i kochane: Bądź otwarta na dialog Zamykając się na argumenty partnera, zamykasz się na wasz związek. To proste równanie. Bądź otwarta na to, co komunikuje i sama mów, to co myślisz. Nie zamiataj problemów pod dywan, nie bagatelizuj ich. Rozmawiajcie o tym, co was boli na bieżąco. Nie doprowadzajcie do skrajnych konfliktowych sytuacji.   Panuj nad emocjami Emocjonalność to wielka broń. W sytuacjach konfliktowych warto jednak umieć utrzymać nerwy na wodzy. Jeśli czujesz się wściekła, rozżalona i nie potrafisz zapanować nad łzami albo podniesionym tonem, ochłoń, daj sobie czas. Partner zupełnie inaczej odbierze to, co mówisz, gdy będziesz konkretna i rzeczowa. Czytaj też:  Pożądanie, namiętność, intymność: z czego składa się miłość w związku? Nie stawiaj ultimatum Kiedy brakuje ci czegoś w związku, powiedz o tym swojemu partnerowi. Nigdy nie stawiaj jednak sprawy na ostrzu noża. Teksty typu: „Albo to zmienisz, albo zrywam z...

Czytaj dalej