Kłótnia w związku — jak to robić konstruktywnie?
Adobe Stock

Kłótnia w związku — jak to robić konstruktywnie?

Kłótnie są potrzebne, bo dzięki nim nie tylko poznajemy się lepiej, lecz także wyrzucamy nagromadzone emocje. Ale kłócić się trzeba umieć, tak, by nie kończyła się awanturą, ale buziakiem na zgodę.
Sylwia Arlak
31.08.2020

Żyjąc z kimś pod jednym dachem, trudno uniknąć kłótni. Dwie osoby zawsze będą się różnić w wielu sprawach (nawet tak błahej jak to, czy skarpetki w nocy powinny spać na podłodze, czy w koszu z praniem).  Kłótnia teoretycznie polega na wymianie zdania i przedstawieniu argumentów, które mogłyby przekonać „przeciwnika”. W teorii każda kłótnia prowadzi do zgody. W praktyce spieramy się, nie po to, żeby dojść do porozumienia, ale, by udowodnić partnerowi swoje racje. Spieramy się, żeby wygrać. To błąd.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Jak się kłócić, by się nadal kochać?

Kłótnie są nie tylko nieuniknione. Są też na, potrzebne. Psycholożka kliniczna Deborah Grody, cytowana przez magazyn „Time”, podkreśla, że małżeństwa, w których nie ma kłótni, często kończą się rozwodem „Relacje, których nie da się uratować, to takie, w których płomień całkowicie zgasł lub w ogóle go nie było” — mówi. Według niej brak kłótni oznacza, że partnerzy stali się obojętni na swój związek.

Bolesne, raniące kłótnie też nie pomogły jeszcze żadnej relacji. Jednak te konstruktywne i oparte na wzajemnym szacunku kłótnie mogą nas zbliżyć do partnera (tak wynika z artykułu opublikowanego w 2012 roku przez Society for Personality and Social Psychology). Naukowcy odkryli, że wyrażanie złości w stosunku do partnera powoduje  krótkotrwały dyskomfort, ale też staje się przyczynkiem do szczerych rozmów. Jeśli chcesz rozwiązać konflikt ze swoim partnerem w zdrowszy i bardziej produktywny sposób, pamiętaj o kilku zasadach:

Zastanów się, co jest zapalnikiem

Większość kłótni kręci się wokół tych samych tematów. Zastanówcie się, co jest u was najczęstszym zapalnikiem i poszukajcie kompromisu. Przykład — wracacie z pracy mniej więcej o tej samej porze. Twój partner zamyka drzwi i od razu chce opowiedzieć ci o swoim dniu. Ty nie chcesz rozpoczynać rozmowy, potrzebujesz chwili na odpoczynek. Parter oskarża cię, że się o niego troszczysz, a ty czujesz się zaatakowana. Możesz powiedzieć: „A co, jeśli po prostu zatrzymamy się, przywitamy się lub pocałujemy, albo pogawędzimy przez 15 minut i wrócimy do swoich spraw” — radzi terapeuta dr Noam Ostrander.

Wyznacz czas na dyskusje

Według Deborah Grody dobrze jest wyznaczyć czas na omówienie problemów. „Jeśli będziecie na granicy kłótni, powiedz: »Omówmy to dzisiaj wieczorem, albo innym razem, kiedy będzie czas na dyskusję« — radzi. Dzięki temu partnerzy zyskują czas. Mają szanse przygotować się do rozmowy, a kiedy już do niej dojdzie, wyrazić swoje uczucia w spokojniejszy, bardziej racjonalny sposób. „W przeciwnym razie mówimy pod wpływem impulsu i gniewu. Ale słowa zostają z nami” — ostrzega.

Proś, zamiast oskarżać

„Nie dostajesz tego, czego chcesz, ponieważ o to nie prosisz. Ludziom łatwiej jest oskarżać partnera, dlaczego nigdy czegoś nie robi, niż po prostu poprosić, aby to wykonał” — mówi Noam Ostrander i dodaje: „Mówiąc: nie czuję się najlepiej, gdy patrzę na ten bałagan. Czy mógłbyś zwracać uwagę na to, gdzie kładziesz swoje rzeczy?”  zwracasz się do partnera w bezpośredni sposób. Pełen szacunku. To duże lepsze niż poniżanie ukochanej osoby za to, że nie spełnia twoich potrzeb”. W ten sposób partner zdecydowanie chętniej posłucha tego, co do niego mówisz. 

Słuchaj i proś o wyjaśnienie

Słuchaj swojego partnera i mu nie przerywaj. Trudne? Oczywiście, że tak. Pamiętaj jednak, że przechodzenie przez rozstanie jest jeszcze trudniejsze. Następnie – gdy skończy mówić – poproś o wyjaśnienie, jeśli czegoś nie zrozumiałaś. „Upewnij się, że utrzymujesz kontakt wzrokowy i ustawiasz swoje ciało w kierunku partnera, kiedy do ciebie mówi. To również sygnalizuje, że go słuchasz” — podkreśla Deborah Grody. Ważne jest też, by nie obrażać partnera. „Kiedy dojdzie do momentu, w którym pojawiają się wyzwiska, dyskusja powinna się zakończyć. W ten sposób do niczego nie dojdziecie. Para może wrócić do rozmowy, kiedy obie strony ochłoną”.

Dajcie sobie czas

Jeśli jedno z parterów jest nastawione na rozwiązanie konfliktu, a drugie wchodzi w tryb „walcz, uciekaj, nie rób nic”, oznacza to, że musicie zrobić przerwę. „Walcz lub uciekaj” odnosi się do sytuacji, gdy hormony stresu aktywują się, aby dać ludziom więcej energii do kłótni lub ucieczki przed sytuacją. A tryb „zamrożenia” pojawia się, gdy osoba nie reaguje w ogóle, w nadziei, że druga osoba straci zainteresowanie kłótnią — mówi Noam Ostrander.

W przypadku, gdy partner koncentruje się wyłącznie na reagowaniu na zagrożenia, rozwiązanie konfliktu jest mało prawdopodobne. Druga osoba może być sfrustrowana jej zachowaniem, co będzie jedynie eskalować problem. „Wracając do dyskusji po krótkiej przerwie, obie osoby wrócą z innym nastawieniem” — dodaje Ostrander.

Naucz się przepraszać

Tak jak ludzie mają różne języki miłości (przeczytaj też nasz artykuł: Pięć języków miłości. Jakim mówisz ty, a jakim twój partner?), tak mamy różne języki przeprosin. Jak podkreśla Ostrander, nie wystarczy przyznać, że skrzywdziłaś ukochaną osobę i jesteś jej winna przeprosiny: musisz ją poznać na tyle, aby dostosować przeprosiny do jej potrzeb: „Niektórzy ludzie chcą wielkich gestów, a niektórzy potrzebują jedynie usłyszeć: »Przykro mi, że zraniłam twoje uczucia, i zrobię wszystko, aby to się nie powtórzyło«”. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
dziedziczenie
Magnum photo/Photo power

Co dziedziczymy po przodkach? Na przykład nieudane związki i nasze lęki

Trauma z przeszłości, np. naszej babci, nie tylko zniszczyła jej psychikę, ale i zmieniła biochemię jej mózgu. Ta zmiana ma też wpływ na nas. „Może wreszcie przyszedł czas, aby się z tymi naszymi wdrukowanymi lękami z przeszłości zacząć rozprawiać”, mówi psychoanalityczka Wiola Rebecka.
Karolina Morelowska-Siluk
12.10.2018

Dziedziczymy cechy charakteru po członkach naszej rodziny – to wiedza powszechna. Jednak jak się okazuje, to nie wszystko: „w spadku” dostajemy znacznie więcej. Na życie prawnuczki bardzo realny wpływ może mieć to, czego w swoim życiu doświadczyła jej prababka. Karolina Morelowska-Siluk: Czy to znaczy, że życie każdego z nas naznaczone jest historiami naszych przodków? Wiola Rebecka: Tak, potencjalnie każdy z nas naznaczony jest przeżyciami poprzednich pokoleń swojej rodziny. I to tymi najgorszymi, najcięższymi doświadczeniami, niestety. Od kilku miesięcy prowadzę w Nowym Jorku projekt, który dotyczy właśnie tego zagadnienia: trauma transmission, czyli przekazywania traumy. Dokładna nazwa mojego projektu brzmi: „Rape. A  History of Shame”, czyli: „Gwałt. Historia wstydu”. Tym konkretnym tematem, tą konkretną traumą nie zajęłam się bez powodu. To temat, który dotyczy mojej własnej rodziny. 20 lat temu poznałam sekret, jaki moja babcia nosiła w sobie przez kilkadziesiąt lat. Była więźniarką obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, przeżyła piekło, będąc poddawana eksperymentom medycznym jako jeden z tak zwanych „rabbits”, czyli królików doświadczalnych. Ale to nie był koniec jej dramatu. Podczas wyzwolenia została zgwałcona przez sołdata Armii Czerwonej. Jak wszyscy wiemy, gwałt jest ogromną traumą. Dla osoby zgwałconej, dla rodziny takiej osoby, dla potencjalnego dziecka, które urodzi się z tego gwałtu, ale także, i z tego już niewielu z nas zdaje sobie sprawę, dla kolejnych pokoleń w tej rodzinie, bo to właśnie jedno z tych doświadczeń, które przenosi się jako tak zwany przekaz transgeneracyjny. Przeżycie mojej babci, przez lata ukrywane, bez wątpienia ma wpływ na życie mojej mamy, na moje życie i życie moich dzieci. Jak to się dzieje? Jak to możliwe, że...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

„Czy nasz związek przetrwa?” Żeby poznać odpowiedź, zadaj sobie te 15 pytań

Na etapie zakochania możesz patrzeć na swój związek przez różowe okulary. Ale kiedy minie pierwsza fascynacja, możesz zacząć zadawać sobie pytanie: „Czy to na pewno to? ”
Sylwia Arlak
24.07.2020

Na początkowym etapie związku możesz czuć się, jak bohaterka komedii romantycznej Chcesz wierzyć, że tak już będzie zawsze. Kiedy minie pierwsza fascynacja, zaczyna się prawdziwe życie i pojawiają się pierwze wątpliwości. Jednak samej może być ci trudno ocenić swoją relację. Z pomocą przychodzi profesor psychologii z Manmouth University, Gay W. Lewandowski, który opracował kwestionariusz składający się z 15 pytań.  Ekspert powiedział „The Independent”, że listę pytań stworzył na podstawie własnych doświadczeń z pacjentami. Kiedy przychodzą do jego gabinetu, najczęściej pytają: „Skąd mam wiedzieć, czy jestem w odpowiednim związku?” Pytania:  Czy twój partner sprawia, że jesteś lepszą osobą i ty tak samo na nią działasz? Czy oboje z partnerem czujecie się bezpiecznie i swobodnie w mówieniu o swoich uczuciach, w bliskości, a także nie obawiacie się, że ta druga osoba odejdzie? Czy oboje akceptujecie się w pełni i nie staracie się wzajemnie zmieniać? Gdy pojawiają się różnice zdań czy rozmawiacie ze sobą z szacunkiem, bez pogardy lub gniewu? Czy dzielicie się podejmowaniem ważnych decyzji i nikt na stałe nie przyjmuje pozycji jedynego lidera w związku? Czy twój partner jest twoim najlepszym przyjacielem, a ty jego? Czy ty i twój partner częściej myślicie w kategorii „my” niż „ty” i „ja”? Czy powierzyłabyś swojemu partnerowi hasło do kont bankowych i social media? Czy macie o sobie wzajemnie dobre zdanie, ale bez przesadnego zachwytu? Czy twoi bliscy przyjaciele, oraz przyjaciele partnera uważają, że wasz związek jest udany i przetrwa próbę czasu? Czy w waszym związku nie ma sygnałów ostrzegawczych (tak zwanych czerwonych flag) takich jak zazdrość, próba nadmiernej kontroli jednej ze...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Nie chcesz się rozwodzić? Zobacz, co pomoże naprawić wasz związek

Przepis na idealny związek nie istnieje, ale wiemy, co mogą zrobić pary, aby zmniejszyć ryzyko rozwodu.
Sylwia Arlak
26.06.2020

Kryzys to jeszcze nie koniec, mówią psycholodzy i nie tylko oni. Jak wynika z badania opublikowanego w „Psychology Today”, jest spory odsetek par, które na pewnym etapie deklarowały, że nie są szczęśliwe, ale po jakimś czasie na nowo zapałały do siebie uczuciem. W badaniu, które przeprowadził psycholog Scott M. Stanley, aż co trzecie małżeństwo sądziło, że ich związek ma poważne kłopoty i rozważało rozwód. Jednak po latach aż 92 proc. z nich nadal było razem. I mówili, że jest im dobrze. Psycholodzy uważnie przyjrzeli się parom, którym udało się zwycięsko przejść przez kryzys. Dzięki temu powstała lista zasad, które – choć z pozoru mogą wydawać się proste – mogą uzdrowić małżeństwo. 1. Wykonaj swoje zadania Jeśli twój związek stoi na krawędzi, nie czekaj aż on „się obudzi i zrozumie swoje błędy”. Zastanów się, co ty sama możesz zrobić, aby poprawić waszą sytuację. Przyjrzyj się sobie, pomyśl, co może jemu przeszkadzać w tobie. „Naprawę” zacznij od swojego zachowania – choćby tylko po to, aby móc potem powiedzieć, że przynajmniej próbowałaś. 2. Rozmawiajcie… Jeżeli oboje chcecie coś zmienić, usiądźcie i porozmawiajcie. To najlepszy sposób na wzmocnienie małżeństwa. Zamiast jednak zagłębiać się w najpoważniejsze problemy czy rozgrzebywać stare rany, skupcie się na tym, co tu i teraz moglibyście dobrego wznieść do waszej relacji. Wsłuchajcie się w swoje wzajemne potrzeby. Nie chodzi o to, aby unikać głębszych rozmów, ale miłe, ostrożne rozmowy to dla większości par o wiele lepsza strategia na początek. Żeby dalej iść w dobrą stronę, znajdźcie czas na podobne rozmowy chociaż raz w miesiącu. Na bieżąco wyjaśniacie wszelkie...

Czytaj dalej