Przemoc psychiczna w związku: kłamca, oszust, manipulant – jak się nie dać?
Adobe Stock

Przemoc psychiczna w związku: kłamca, oszust, manipulant – jak się nie dać?

Kiedy partner podniesie rękę, uderzy – sytuacja jest oczywista – padliśmy ofiarą przemocy fizycznej. Są siniaki, zadrapania, złamania, podbite oczy. Wszystko widać, wszystko jasne. Jednak w przypadku przemocy psychicznej o diagnozę nie jest już tak łatwo.
Karolina Morelowska-Siluk
26.10.2020

Przemoc psychiczna zwykle wkrada się w związek powoli, sygnały mogą być dość subtelne, czasem z początku wręcz niezauważalne, szczególnie kiedy ofiara jest bardzo silnie zaangażowana emocjonalnie w relację, albo gdy jej konstrukcja psychiczna sprzyja byciu w roli osoby krzywdzonej.

Przemoc psychiczna stopniowo burzy poczucie wartości i niszczy zaufanie do samego siebie u ofiary. I z każdym kolejnym dniem, nawet jeśli już dostrzegamy, że partner dopuszcza się wobec nas przemocy, jest trudniej powiedzieć: „Stop”, czy tym bardziej, coraz trudniej jest odejść. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Na czym polega przemoc psychiczna?

To trzeba powiedzieć jasno – przemoc to nie tylko wykorzystywanie fizycznej przewagi nad drugim człowiekiem, bicie, czy molestowanie seksualne. Przemoc to także psychiczne znęcanie się nad drugą osobą.

A form takiej przemocy są dziesiątki. Zalicza się do niej między innymi: poniżanie, podnoszenie głosu, wyzywanie, stałe krytykowanie, domaganie się posłuszeństwa. Używanie rozmaitych nacisków: zabieranie dzieci, pieniędzy, samochodu, telefonu. Grożenie na różne sposoby. Lekceważenie, przerywanie rozmów partnera, nieodpowiadanie na jego pytania, brak szacunku dla jego pracy, bagatelizowanie osiągnięć, wyolbrzymianie porażek. Rozpuszczanie plotek i pomówień o partnerze, nastawianie bliskich przeciwko drugiej osobie. Narzucanie własnych poglądów, wyśmiewanie poglądów partnera, kontrolowanie go, ograniczanie czy utrudniania mu kontaktów z innymi osobami.

Nadużycie jego zaufania: kłamstwa, okazywanie zazdrości, zdradzanie, niedotrzymywanie obietnic i wspólnych uzgodnień. Wmawianie choroby psychicznej, czy emocjonalny szantaż.

Ofiary mają skłonność do nazywania takich zachowań partnera bardzo eufemistycznie, mówią, że partner jest cholerykiem, czy że ich związek jest burzliwy. Tymczasem jest to po prostu relacja toksyczna! I nierzadko – „zbrodnia doskonała” – w białych rękawiczkach bez widocznych na pierwszy rzut oka obrażeń sprawca niszczy swoją ofiarę.

Kłamca

Kłamstwo ma krótkie nogi, to wiemy wszyscy. A podstawą związku jest zaufanie, to również wiemy. Przyjmujemy, że słowa partnera są prawdą. Kłamstwo w związku, dotyczące rzeczy poważnej, ale także tej błahej pociąga za sobą konsekwencje. Partnerzy przestają sobie ufać, zaczynają sprawdzać prawdomówność, zaczynają kontrolować drugą osobę. Kłamstwo to bez wątpienia rodzaj przemocy psychicznej. 

Manipulator

Przemoc psychiczna w związku często przejawia się także manipulowaniem drugą osobą. Odbywa się to na różne sposoby, na przykład oprawca manipuluje ofiarą w taki sposób, by ta miała wrażenie, że odchodzi od zmysłów, jest niestabilna emocjonalnie, nie może sobie ufać, więc najlepiej by zawierzyła swojemu katowi. Dr Robin Stern z Centrum Inteligencji Emocjonalnej Uniwersytetu Yale, w książce „The Gaslight Effect” wymienia najczęściej stosowane przez takich manipulatorów triki: zaprzeczanie temu, co mówi ofiara i opowiadanie kłamstw na jej temat najbliższemu otoczeniu, izolowanie od rodziny i najbliższych, podważanie uczuć, uderzanie w czułe punkty, wzbudzanie poczucia winy, wprowadzanie w dezorientację przez zaprzeczanie rzeczywistym informacjom czy zdarzeniom.

Jeśli w zachowaniu partnera zauważamy choćby jedną z takich praktyk, powinna koniecznie zapalić się nam czerwona lampka – prawdopodobnie jesteśmy ofiarą przemocy psychicznej. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Gaslighting
Adobe Stock

Gaslighting: okrutna forma przemocy emocjonalnej. Rozpoznaj i uciekaj!

Mówi się, że gaslighting to najsubtelniejsza, a przez to najgorsza forma przemocy psychicznej. Przestajemy ufać same sobie, tracimy pewność siebie, obwiniamy siebie o swoje cierpienie.
Sylwia Arlak
02.06.2020

Przed ślubem Paula była zwykłą, młodą kobietą. Wszystko się zmieniło, kiedy wyszła za mąż: pojawiły się urojenia, nocne omamy słuchowe, paranoiczne myśli. Przestała ufać swoim zmysłom, emocjom – uwierzyła, że jest chora psychicznie. Nie miała pojęcia, że padła ofiarą okrutnej manipulacji własnego męża – właśnie tak przedstawia się fabuła filmu „Gaslight” nakręconego w 1944 roku. W roli Pauli wystąpiła Ingrid Bergman, która za udział w tym filmie otrzymała Oscara. To właśnie od tytułu filmu wzięła się nazwa gaslighting określająca technikę manipulacji doskonale znaną dyktatorom, przywódcom sekt czy patologicznym kłamcom.  Co to jest gaslighting? Powiem ci, co masz myśleć i czuć Najprościej mówiąc, gaslighting polega na wmówieniu ofierze, że nie powinna sobie ufać: swojej intuicji, inteligencji. Gnębienie często jest bardzo subtelne i narasta stopniowo latami – dlatego często jest niemożliwe nawet wskazanie, kiedy się zaczęło. Niewierny mąż, który wmawia żonie, że ona „przesadza”, bo jest „histeryczką” i „wariatką”, stosuje właśnie tę metodę. Podobnie zaborczy partner, który odcina kontakty z rodziną czy przyjaciółmi: „Naprawdę nie widzisz, jak oni cię wykorzystują?”. Matka, podcinająca skrzydła dorosłej córce, mobbingujący szef – gaslighting to jedna z najczęstszych i jednocześnie najbardziej wyrafinowanych metod manipulacji. Czytaj też: Narcystyczni rodzice niszczą swoje dzieci. 5 sygnałów świadczących o tym, że to oni cię wychowywali Jest duże ryzyko, że jesteś ofiarą gaslightingu, jeśli: pod wpływem kogoś z otoczenia wątpisz w siebie: swoje umiejętności, inteligencję, wydaje ci się, że nie jesteś w stanie podjąć ani jednej dobrej decyzji w życiu,...

Czytaj dalej
Manipulacja w związku
Adobe Stock

Najbardziej powszechne formy manipulacji w związku

Manipulacja jest wszechobecna. Ta w sklepie jest jeszcze do zniesienia, ale bycie ofiarą manipulacji własnego partnera lub przyjaciela sprawia, że nasza czujność jest uśpiona i nie potrafimy się bronić. Kiedy powinna nam się zapalić czerwona lampka, że w naszej relacji dzieje się coś złego i mamy do czynienia z manipulantem?
Karolina Morelowska-Siluk
13.11.2020

Większość z nas zdaje sobie sprawę z tego, że świat pełen jest manipulatorów. Wiemy też, że zdarza nam się paść ich ofiarą. Chociażby w sklepie, kiedy ktoś wywiera na nas wpływ, by nasz koszyk (ten metalowy w supermarkecie czy ten wirtualny w sieci) wypełniony był po brzegi. Wiemy także, że na różne sposoby manipulują nami na przykład nasze dzieci – kombinują, co zrobić, by osiągnąć swój cel. Jednak, o ile manipulację w wydaniu własnego dziecka czy producenta wykryć jest względnie łatwo, o tyle z nieczystymi zagrywkami przyjaciela czy partnera nie radzimy już sobie tak dobrze. Przez to zwykle zdecydowanie trudniej jest nam się przed nimi bronić. Manipulacja w związku to forma przemocy Manipulacja w związku, i trzeba powiedzieć to wyraźnie, jest formą przemocy. Przemoc to nie tylko siniaki. Przemocą jest także każda forma psychicznego znęcania się nad drugim człowiekiem, a manipulowanie bez wątpienia zalicza się do tych praktyk. Jeśli partner wciąż nami manipuluje, oznacza to, że żyjemy w niezdrowej, toksycznej relacji. Manipulator bowiem robi wszystko, by przejąć nad nami kontrolę, a nikt nie ma prawa tego robić. Jeśli zauważysz, że czujesz się w towarzystwie swojego partnera coraz bardziej samotna, skołowana, niepewna, nierozumiana czy poniżana, oznacza to, że… należy uciekać. Jednak nie zawsze potrafimy właściwie odczytać zachowania drugiego człowieka, szczególnie kiedy jesteśmy emocjonalnie zaangażowane w relację. Zdarza się, żę żyjąc w niezdrowym układzie, nie zawsze potrafimy trzeźwo ocenić nawet to, jak się czujemy… Czytaj też: Manipulacja. 10 technik manipulacji, przed którymi możesz się obronić Najbardziej powszechne formy manipulacji w związku Oto kilka najbardziej powszechnych form manipulacji w związku. Jeśli któraś z tych sytuacji brzmi ci znajomo, zdecydowanie...

Czytaj dalej
mat. prasowe

Ujawniła seksskandal w Komitecie Noblowskim – Matilda Voss Gustavsson o gwałtach z Noblem w tle

Sprawca przemocy seksualnej nie jest potworem. Wygląda, jak inni. Ma poczucie humoru, żonę, kocha operę, albo jest po prostu przeciętnym facetem – mówi dziennikarka Matilda Voss Gustavsson.
Magdalena Żakowska
27.08.2020

Matilda Voss Gustavsson miała 30 lat, kiedy największy szwedzki dziennik, „Dagens Nyheter”, opublikował jej reportaż na temat Jeana-Claude'a Arnaulta, 71-letniego męża wybitnej poetki Katariny Frostenson, członkini Akademii Szwedzkiej przyznającej Literacką Nagrodę Nobla. Ujawniła w nim , że Arnault przez ponad 20 lat wykorzystywał swoją pozycję w świecie kultury, by molestować i gwałcić kobiety. Udało jej się namówić kilkanaście z nich na rozmowę i publikację zeznań. Nie było to łatwe, bo Arnault latami zastraszał swoje ofiary, używał wpływów, aby zniszczyć im kariery. Ale był 2017 rok, światem wstrząsały kolejne fale ruchu #MeToo, relacje aktorek napastowanych przez Harveya Weinsteina doprowadziły do jego aresztowania, a kobiety na całym świecie coraz mniej bały się swoich oprawców.  Seksskandal z Noblem w tle Śledztwo Matildy Voss Gustavsson wykazało, że o niestosownych zachowaniach Arnaulta w stosunku do kobiet wiedziała niemal cała szwedzka elita kulturalna. W klubo-galerii Forum założonej przez Frostenson  i Arnaulta występowało dziewięciu spośród 18 członków Akademii Szwedzkiej, wielu z nich nazywało Arnaulta swoim przyjacielem. Kiedy w latach 90-tych jedna z molestowanych przez niego kobiet napisała w tej sprawie list do Akademii, została zignorowana. Reportaż Matildy Voss Gustavsson wstrząsnął nie tylko Szwecją – wywołał gigantyczny skandal w całym świecie kultury. W efekcie pogrążona w kryzysie Akademia Szwedzka, po raz pierwszy od 1949 roku, nie przyznała Literackiej Nagrody Nobla. Dopiero rok później, już w nowym, odświeżonym składzie, przyznała dwie nagrody, w tym za rok 2018 dla Olgi Tokarczuk.  W toku śledztwa, które uruchomił artykuł Matildy Voss Gustavsson okazało się, że Jean-Claude Arnault nie tylko molestował i gwałcił kobiety, ale...

Czytaj dalej
Przemoc domowa wobec kobiet
iStock

„Ustawa izolacyjna może dodać ofiarom trochę siły”, mówi psycholożka

30 listopada weszła w życie tzw. ustawa izolacyjna, która może być ratunkiem dla wielu ofiar przemocy domowej. – To jest bardzo dobry pomysł, bo zrzuca odpowiedzialność na sprawcę – mówi psycholożka Katarzyna Kucewicz.
Kamila Geodecka
02.12.2020

Ustawa izolacyjna w praktyce polega na tym, że funkcjonariusze policji, którzy zostali wezwani przez ofiarę przemocy domowej, będą mogli nakazać oprawcy opuścić mieszkanie w trybie natychmiastowym na okres 14 dni. Wcześniej takie prawo miał jedynie sędzia lub prokurator, a jak wiemy, przejście przez wszystkie procedury sądowe jest bardzo czasochłonne. Ofiary przemocy w strachu musiały więc same opuszczać miejsce zamieszkania i szukać schronienia dla siebie, a często także i dla dzieci. Zdarzało się, że nie miały dokąd uciec, więc zostawały w piekle. Skala problemu jest ogromna. Szacuje się, że w Polsce przemocy domowej doświadcza nawet 90 tys. osób, a 70 tys. z nich to kobiety. Trudno jednak wierzyć w to, że ofiar jest tylko tyle. Kobiety często nie zgłaszają sprawy na policję w obawie, że nikt im nie uwierzy lub ze strachu przed konsekwencjami ze strony oprawcy. Czytaj także:   Reklama, która wywołuje ciarki. IKEA pokazuje, że nie każdy dom jest bezpiecznym miejscem Ustawa izolacyjna – kara dla oprawcy, nie ofiary – To jest bardzo dobry pomysł, bo przenosi odpowiedzialność za zdarzenie i konsekwencje na sprawcę, a nie na ofiarę. Z mojej perspektywy to jest zapewnienie ofierze przemocy pewnego poczucia bezpieczeństwa. Dla sprawcy to będzie jasny sygnał, że już nie tak łatwo uniknie konsekwencji swojego brutalnego zachowania. Bo jednak przymus opuszczenia domu będzie dla wielu katów domowych czymś dotkliwym i problematycznym – mówi Katarzyna Kucewicz, psycholożka i psychoterapeutka. Przestrzega jednak, że wprowadzona ustawa nie jest globalnym rozwiązaniem problemu przemocy domowej. Ofiarom może jednak bardzo pomóc. – Myślę, że ta ustawa może też dodać ofiarom siły. Dzięki tym 14 dniom odizolowania ofiara stanie na  nogi, będzie mogła przyjrzeć się dokładniej swojej sytuacji, zasięgnąć...

Czytaj dalej