„Czubek, histeryczka, zaburzony, świr” – uważaj, jak mówisz! Jedno słowo może wyrządzić krzywdę
Pexels.com

„Czubek, histeryczka, zaburzony, świr” – uważaj, jak mówisz! Jedno słowo może wyrządzić krzywdę

Osoby w kryzysie psychicznym na co dzień mierzą się z odrzuceniem i niezrozumieniem. Wystarczy jedno krzywdzące słowo, żeby np. zamknęły się w sobie i odmawiały leczenia.
Sylwia Arlak
08.10.2020

Niewłaściwe użyte słowo, nawet to wypowiedziane bez złych intencji, może wyrządzić ogromną krzywdę. Szczególnie jeśli mówimy o osobach, które znajdują się w kryzysie psychicznym i które potrzebują szczególnego wsparcia. Kampania „Wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi” ma nam uświadomić, że język, jakiego używamy na co dzień, może wpływać na życie innych osób.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Słowa mogą ranić i budować

O tym, że słowa mają moc przekonuje dr Sławomir Murawiec, psychiatra, członek Zarządu Głównego i Rzecznik Prasowy Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego:

„Słowa mogą budować albo ranić. Osoby z zaburzeniami psychicznymi często mierzą się z odrzuceniem, izolacją, stygmatyzacją, także poprzez słowa. Wiele jest niesprawiedliwych przesądów, lęków, opinii, które ranią chore osoby, a to wymaga aktywnych działań”. Już jedno bezmyślnie rzucone krzywdzące słowo może sprawić, że przestaną szukać pomocy. Zrezygnują z leczenia, albo nawet zdecydują się zakończyć swoje życie.

Jak mówi dr hab. Katarzyna Kłosińska, językoznawca, przewodnicząca Rady Języka Polskiego, używając takich określeń, jak „ma szmergla”, „ma chyzia” czy „kuku na muniu” sugerujemy, że dana osoba ma bałagan w głowie. Że my „zdrowi ludzie” jesteśmy ponad to.

„W języku potocznym jest mnóstwo takich krzywdzących stereotypów. Zastanówmy się dziesięć razy, zanim powiemy o kimś, kto przebywał w szpitalu psychiatrycznym „czubek” albo „świr”. I nie chodzi wcale o to, aby usuwać pewne ze słowa ze słownika. Chodzi o to, aby zastanawiać się, w jaki sposób ich używamy” — podkreśla dr Kłosińska.

Czytaj też: Chcesz być szczęśliwsza? Spokojniejsza? Wprowadź do swojego życia więcej zieleni

Nadajemy ludziom etykiety i oczekujemy od nich konkretnych zachowań.

„Osoby z zaburzeniami psychicznymi uważane są za osoby nieprzewidywalne. Nasz obawy i dystans wobec nich wywołuje ich poczucie wstydu. Czują się upokorzone i mogą zacząć źle myśleć o samych sobie” — podkreśla z kolei dr Antonina Doroszewska, p.o. Kierownika Studium Komunikacji Medycznej WUM i Pełnomocnik Rektora ds. Utworzenia Centrum Edukacji Medycznej WUM, dodając, że stygmatyzujemy nie tylko osoby chore, ale także często ich bliskich.

„Schizofrenik czy dwubiegunowy to pozornie neutralne określenia, ale one też stygmatyzują. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z drugim człowiekiem. Choroba jest tylko częścią ich życia. To pewna cecha człowieka, a nie jego tożsamość. Zamiast schizofrenik powiedzmy raczej „osoba, która choruje na schizofrenię” — mówi Doroszewska i ciągnie dalej: „A »wariatkowo? Kto chciałby trafić do takiego miejsca albo w nim pracować? Takie określenie umniejsza osobom, które chcą być leczone. Dużo lepiej brzmi »szpital dla osób chorób psychicznie«”.

Osoba z zaburzeniami potrzebuje naszego wsparcia

Idąc dalej tym samym tropem, ekspertka proponuje, by unikać określeń typu „psychotropy”, „podawanie końskich dawek”, „faszerowanie lekami”, bo są umniejszające i nie wskazują na racjonalne, medyczne uzasadnienie. Bezpieczniej powiedzieć jest „biorę dużo lekarstw”, „w dużych dawkach”, „leki przeciwlękowe”.

Z drugiej strony, uważajmy, aby nie nadużywać określeń medycznych, bo w ten sposób umniejszamy ich znaczenie:

„Jesteśmy świadkami »depresji pofestiwalowej« »depresji jesiennej« czy »pourlopowej«. Wykorzystanie depresji w kontekście niemedycznym może prowadzić do tego, że ludzie zaczną bagatelizować znaczenie tej choroby” — ostrzega Doroszewska.

Jak wynika z przytoczonych przez ekspertów badań, osoby chore na depresję czy nerwicę najczęściej spotykają się z dyskryminacją w internecie, często również w telewizji i w radio, znacznie mniej w prasie. Na szczęście — jak wykazali ankietowani — ze strony bliskich czy na ulicy czują głównie akceptację.

Jakie określenie jest dla nich najbardziej krzywdzące? „Wariat/wariatka”, a zaraz potem „psychopata/psychopatka”. Dla nich osoba z zaburzeniami to taka, która potrzebuje wsparcia. Jest emocjonalna, samotna, lękliwa, smutna, nadwrażliwa i nie potrafi poradzić sobie z rzeczywistością. 

Problem jest duży. „Przed koronawirusem, około 20- 30 proc. Polaków cierpiało na zaburzenia psychiczne. Z najnowszych badań wynika, ze teraz możemy pomnożyć tę liczbę przynajmniej dwukrotnie. Odczuwamy lęk, źle śpimy, czujemy złość i mamy pogorszony nastrój” — podkreśla dr Sławomir Murawiec. Eksperci podkreślają, że najważniejsza jest edukacja i to już od najmłodszych lat. Rozmawiajmy o tym, jak ważny jest język i jak słowa potrafią ranić.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Zaburzenia lękowe
Adobe Stock

Zaburzenia lękowe – co to takiego?

Zaburzenia lękowe nazywane są inaczej zaburzeniami nerwicowymi. Są bardzo różnorodne, a w ich powstawaniu, rozwoju i przebiegu bardzo istotną rolę pełnią czynniki psychologiczne.
Karolina Morelowska-Siluk redakcja „Uroda Życia”
24.09.2020

Zaburzenia lękowe uznane są za choroby, diagnozuje się je i leczy.  W umiarkowanym natężeniu dotykają co dziesiątej osoby na świecie, zaś w mocnym obserwuje się u aż około 10% populacji! Nie dość, że zaburzenia lękowe same w sobie są bardzo obciążające, często występują wspólnie z innymi schorzeniami, takimi jak depresja czy uzależnienia.   Badania wskazują wyraźnie, że zaburzenia lękowe częściej diagnozowane są u kobiet niż u mężczyzn. Ciężko określić, że te dane odpowiadają stanowi faktycznemu, bowiem przekazy kulturowe sprawiają, że mężczyznom zdecydowanie trudniej jest przyznać się, że lęk ich dotyczy, przecież: mężczyzna nie płacze, nie boi się, itd. Dlatego szacuje się, że około 30% zaburzeń lękowych pozostaje nierozpoznanych. Zaburzenia lękowe są najpowszechniejszymi  zaburzeniami emocjonalnymi, „dopadają” każdego: dorosłych w różnym wieku, ale także dzieci. Niektóre zaburzenia lękowe mają podłoże genetyczne, inne związane są z konkretnymi etapami rozwoju, a jeszcze inne mogą pojawić w reakcji na konkretną, trudną sytuację życiową. Najbardziej charakterystyczne „ataki” lękowe wiążą się z poczuciem niezrozumienia, obawą przed odrzuceniem oraz krytyką, a także strachem przed podejmowaniem rozmaitych działań, często związane są też z nieuzasadnionym strachem o własne zdrowie. Objawy zaburzeń lękowych To, co może dziać się z ciałem osoby doświadczającej zaburzeń lękowych, może mieć bardzo różny przebieg w zależności od przyczyn, które ten stan wywołują. Kiedy podłożem traumatyczne doświadczenie, chory przeżywa ponownie objawy somatyczne wiążące się z danym wydarzeniem. Stany lękowe i ataki paniki wywołują ból w klatce piersiowej, zaburzenia oddechu i rytmu serca, zawroty głowy, czasem także ból brzucha, odczuwany jako...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak NIE rozmawiać z osobą chorą na depresję? Zamiast „weź się w garść” lepiej „słyszę, co mówisz”.

Wszystkie bywamy czasem smutne, ale to nie to samo co depresja. Chora osoba wymaga zrozumienia.
Sylwia Arlak
19.08.2020

Osoby chore na depresję potrzebują wsparcia, ale mądrego. Motywacyjne hasła w stylu „Weź się w garść!”. „Wyjdź do ludzi”. „Inni mają gorzej” nie pomogą – osoby chore na depresję wiedzą doskonale, że powinny wziąć się w garść, że powinny wyjść do ludzi i że są jacyś inni, którzy mają gorzej – to jednak nie zmienia faktu, że przygniata je smutek, lęk, zniechęcenie do jakiegokolwiek działania. Takie pocieszajki na pewno nie pomogą, mogą nawet przynieść odwrotny skutek od zakładanego – chora na depresję osoba może czuć jeszcze większe niezrozumienie przez innych i może jeszcze bardziej zamykać się w swojej chorobie. Depresja to choroba, a nie moda No właśnie – bo depresja to nie smutek, nie zmęczenie, nie niewyspanie. Depresja to choroba. „U chorych na depresję wszystkie bodźce z otoczenia przepuszczane są przez swoisty »depresyjny filtr«, co powoduje, że postrzegają oni świat w sposób diametralnie odmienny od ludzi zdrowych. Słowa pocieszenia mogą odbierać jako próbę wytknięcia ich słabości. Właśnie dlatego, zamiast udzielać rad i podnosić na duchu, w rozmowie z chorym warto podkreślać, że depresja jest stanem przejściowym, że to przykre samopoczucie w końcu minie. Stosujmy zwroty „jestem z tobą”, „tak, wyzdrowiejesz”, „tak, depresja minie” – mówi dr n. med. Monika Dominiak, lekarz, specjalista psychiatra, adiunkt w Zakładzie Farmakologii, Instytut Psychiatrii i Neurologii Wyniki ostatnich badań zrealizowanych na zlecenie Ministerstwa Zdrowia nie są optymistyczne. Aż 62 procent Polaków podejrzewało, że ktoś z ich otoczenia cierpi na depresję. 49 procent spośród nich przyznało, że był to członek najbliższej rodziny. Jak podkreśla Dominiak, świadomość społeczna depresji powoli wzrasta, ale wciąż...

Czytaj dalej
depresja u psychologa
Adobe Stock

Jak się leczy depresję? Kiedy psychoterapia, a kiedy psychiatra?

Prawie 4 miliony Polaków kupiło w 2019 roku leki przeciwdepresyjne. Kiedy i komu są tak naprawdę potrzebne?
Aleksandra Nowakowska
05.05.2020

Według National Institute of Mental Health i wyników wielu badań, które przeprowadzono w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat, depresję kliniczną najskuteczniej leczy się krótkoterminową, ukierunkowaną na cel psychoterapią w połączeniu z nowoczesnymi lekami przeciwdepresyjnymi. Dla większości ludzi połączenie psychoterapii i farmakologii działa najlepiej. Nie zawsze i nie na każdym etapie choroby jest to jednak konieczne. W przypadku początku stanów depresyjnych albo łagodnej depresji pomaga sięgnięcie po wsparcie emocjonalne, które możemy otrzymać od psychologa albo psychoterapeuty. Obniżony nastrój bywa często naturalną konsekwencją problemów życiowych, z którymi się mierzymy, i z którymi mamy trudności. Jeśli ten stan nie przeszkadza nam funkcjonować w codziennym życiu, nie mamy jednoczesnych problemów ze snem, apetytem czy napadami paniki albo z poczuciem totalnej beznadziejności, wystarczy pomoc specjalisty od zdrowia psychicznego. Podczas konsultacji może okazać się, że potrzebna jest nam bardziej długoterminowa psychoterapia, bo objawy depresyjne kryją głębszą przyczynę naszych kłopotów i w jej toku należałoby ją odkryć, żeby poprawić jakość życia. Zmiana negatywnego myślenia W pracy z depresją, według metaanalizy badań podanej przez amerykański portal Psycho Central, sprawdzają się następujące terapie: poznawczo-behawioralną (CBT), interpersonalna i psychodynamiczna. Ale każda inna dostosowana do naszych indywidualnych potrzeb może zakończyć się sukcesem. Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) jest najpopularniejszą i najczęściej na świecie stosowaną terapią przy depresji. Koncentruje się na zmianie negatywnych myśli i zachowań, które utrwalają stan depresyjny. Podczas sesji terapeuta pomaga zidentyfikować przekonania typu: „Jestem...

Czytaj dalej
Pexels.com

Moje dziecko choruje na depresję. Jak mogę mu pomóc?

Przede wszystkim przyjmij to do wiadomości i nie lekceważ. Uważaj na to, co mówisz. Stwierdzenia typu „Jakie ty możesz mieć problemy?” mogą jedynie pogłębić stan depresyjny u twojego dziecka.
Sylwia Arlak
09.10.2020

Kiedy choruje dziecko, choruje cała rodzina. Dlatego — jak czytamy na stronie forumprzeciwdepresji.pl — problemów emocjonalnych dziecka nie da się rozpatrywać w oderwaniu od całości funkcjonowania innych domowników. Podstawową metodą leczenia depresji u nastolatków jest psychoterapia (u części chorych konieczne jest włączenie leków przeciwdepresyjnych), ale w większości przypadków konieczne jest także zaangażowanie rodziców. Czytaj też:  Wakacyjna wojna o dzieci: bezstresowe wychowanie kontra pruska dyscyplina. Kto ma rację? Jak więc mamy rozmawiać z dzieckiem, które ma problemy emocjonalne? Powiedz, że widzisz niepokojące zmiany. Spytaj, czy jest coś, w czym mogłabyś pomóc Nie zniechęcaj się, jeśli pierwsze próby nawiązania kontaktu wywołają opór i niechęć. Bądź delikatna i nie naciskaj. Jeśli trzeba, wróć do rozmowy za kilka dni. Postaraj się spokojnie wysłuchać. Powstrzymaj się od dawania rad czy szukania natychmiastowych rozwiązań. Nie bierz dosłownie wszystkiego, co mówi dziecko. Zwłaszcza jeśli krzyczy „nienawidzę cię”. Zastanów się, co się za tym kryje Nie bagatelizuj, nie umniejszaj przeżyć dziecka. Mówiąc „nie warto się tym przejmować”, „jakie ty możesz mieć problemy”, „ja w twoim wieku”, możesz jedynie pogłębić stan depresyjny. Nie próbuj pocieszać na siłę. Kiedy mówisz „zobaczysz, wszystko się ułoży...”, możesz odnieść odwrotny skutek od zamierzonego Nie skupiaj się na swoim niepokoju. Zamiast mówić „ja przez ciebie zwariuję”, „ciągle są z tobą jakieś problemy”, powiedz „wiem, że jest ci trudno” albo „spróbuję ci pomóc”. Rodzice, którzy zmagają się z...

Czytaj dalej