Jeśli jesteś w związku, a idealizujesz inną osobę, tak naprawdę nie jesteś z nikim. Przestań żyć przeszłością
Pixabay.com/zdjecie ilustracyjne

Jeśli jesteś w związku, a idealizujesz inną osobę, tak naprawdę nie jesteś z nikim. Przestań żyć przeszłością

„Lubimy się »zawiesić« na kimś z przeszłości [...] Ale musimy pamiętać, że może to zniszczyć nasz aktualny związek, nie pozwolić zbudować innej relacji, a nawet zrujnować życie”  — piszą psychologowie Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski w najnowszej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością ”.
Sylwia Arlak
15.07.2020

Możemy być w stałej relacji, ale wciąż idealizować (zaprzeczać wadom i wyolbrzymiać zalety) poprzedniego partnera. Jak czytamy w najnowszej książce pary psychologów Sylwii Sitkowskiej i Andrzeja Gryżewskiego „Niekochalni. Lęk przed bliskością ”, w ten sposób blokujemy bliskość.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Kto dorówna ideałowi?

„Kto dorówna ideałowi? Raczej nie żona z wałkami na głowie i w pomiętym szlafroku ani mąż, który po pracy leży na kanapie, drapie się po brzuchu i gapi w telewizor. Normalne życie, codzienność, nawet jeśli jest dobra, przegrywa w starciu z ideałami”  — podkreśla Sitkowska.

Dlaczego idealizujemy? Bo — jak tłumaczą autorzy książki — lubimy marzyć. Dzięki temu mamy poczucie, że gdybyśmy tylko mieli tego idealnego partnera, nasze życie byłoby lepsze. „Myślimy: „Ten z przeszłości to taki cudowny i wspaniały. Gdybym z nim była, miałabym lepsze życie, większy dom, pełniejszą miłość” — dodaje Gryżewski.

Niestety, jeśli jesteśmy w związku, a mimo to idealizujemy inną osobę, nie angażujemy się w pełni w obecną relację. Często robimy to, bo mamy wówczas wrażenie, że kontrolujemy swój poziom zaangażowania w aktualny związek. Wydaje nam się, że jeśli się rozpadnie, będziemy mniej cierpieli i szybciej znajdziemy ewentualne „zastępstwo”.

Możemy idealizować partnera, gdy ten zostawił nas w fazie naszego silnego zakochania. Już go nie przy nas nie ma, więc nie patrzymy na niego realnie. Pamiętamy tylko to, co dobre. Dopowiadamy sobie jego zalety. Idealizacja pojawia się też w momencie, gdy kończymy „letni” związek (taki, który nie był zły, ale też nas w pełni nie satysfakcjonował). Kiedy po jakimś czasie wchodzimy w nową relację, na początku odczuwamy euforię, ale później zaczynamy dostrzegać wady partnera.

„Mogą się wówczas pojawić myśli: »poprzedni partner zadbałby o mnie lepiej«, »tamten zarabiał więcej«, »częściej się uśmiechał«, »nie kłócił się tak ze mną« itp. W efekcie rozpoczynamy serię porównań, w których aktualny związek jawi się w szarych barwach w porównaniu z poprzednim” — podkreśla autorka książki.

Tęsknota za bliskością

Idealizujemy, gdy mamy w miarę szczęśliwe małżeństwo, a nagle nasz partner umiera. Zdarza się, że nie potrafimy później nawiązać kolejnej satysfakcjonującej relacji. „Często po utratach, czy to w dorosłym życiu, czy w dzieciństwie, boimy się bliskości, gdyż strata bliskiej osoby boli. Chronimy się przed tym bólem, unikając prawdziwej bliskości i dokonując (często nieświadomie) szeregu wyborów, które mają nas przed bliskością chronić, mimo że tak naprawdę właśnie jej nam brakuje. I za bliskością tęsknimy” — dodaje Sitkowska.

Możemy idealizować partnera, gdy jest daleko. Wizualizujemy, jak już będzie cudownie, gdy już się zobaczymy. „A jeśli spotkania odbywają się niezbyt często, nie następuje faza codzienności i właściwie można żyć na etapie zakochania bardzo długo. Pod warunkiem, że obojgu partnerom taki układ, związku na odległość, odpowiada” — tłumaczy psycholożka. Idealizujemy też, gdy przechodzimy kryzys w związku (a przecież tych nie da się uniknąć).

Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski podkreślają, że warto zastanowić się, dlaczego akurat w tym momencie zaczynamy myśleć o byłym partnerze. Być może stoimy przed ważną życiową decyzją. Czeka nas wspólne mieszkania, albo narodziny dziecka.  A może zdecydowaliśmy się wziąć wspólny kredyt. Takie idealizowanie w psychoterapii poznawczo-behawioralnej nazywa się „zachowaniem zabezpieczającym”.

„Lubimy się tak »zawiesić« na kimś z przeszłości” — puentuje Sitkowska, a Gryżewski dodaje: „Ale musimy pamiętać, jak może być to niebezpieczne. I że może to zniszczyć nasz aktualny związek, nie pozwolić zbudować innej relacji, a nawet zrujnować życie”.

Jak radzić sobie z idealizacją?

  1. Wypisz na kartce wszystkie sytuacje, które pokazują osobę, którą idealizujesz w innym świetle. Napisz o wszystkich powodach, dla których nie jesteście razem. Trzymaj tę listę w zasięgu ręki, żeby zawsze móc na nią spojrzeć.
  2. Zrób listę negatywnych cech wyidealizowanej osoby.
  3. Zacznij praktykować „mindfulness”. To pozwoli ci żyć „tu i teraz” i nie przywiązywać się do żadnych myśli.
  4. Zrób listę pozytywnych cech swojego związku.
  5. Zrób listę pozytywnych cech swojego partnera.
  6. Prowadź dziennik dobrych chwil relacji, w której jesteś (np. rano zrobił mi pyszną kawę, po południu zatroszczył się o mnie, gdy byłam zmęczona, a wieczorem byliśmy na miłym spacerze). 
 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Od zakochania do fazy pustego związku. Co zrobić, żeby miłość się nie wypaliła?

W pustym związku nie ma już namiętności i intymności. Pozostały same zobowiązania. Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski w swojej najnowszej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością ”, radzą, jak do tego nie dopuścić.
Sylwia Arlak
15.07.2020

Wspólne dzieci, mieszkanie, kredyt, ale bez czułości, intymności i chęci spędzania razem czasu. Tak opisują fazę pustego związku psychologowie Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski. W swojej najnowszej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością” (wyd. Rebis) przytaczają klasyczną  teorię miłości Roberta Stenberga. Według znanego amerykańskiego psychologa każdy związek przechodzi podobne fazy, a jeśli nie będziemy uważni, ostatecznie może znaleźć się w punkcie związku pustego. Pierwsza faza to faza zakochania, podczas której najsilniej działa namiętność. Druga to faza, kiedy gorączka pożądania już nieco opada, ale za to wzrasta intymność. Partnerzy budują bliskość między sobą, chcą spędzać ze sobą każdą wolną chwilę i lepiej się poznać. Wtedy pojawia się decyzja o utrzymaniu związku bądź o zakończeniu relacji. Trzecia faza to związek kompletny, w której występują już wszystkie trzy składniki relacji: namiętność, intymność i zaangażowanie. Wtedy najczęściej pojawia się propozycja ślubu, wspólnego mieszkania, często też dzieci. „Zobowiązanie rośnie przy jednoczesnym istnieniu intymności oraz zaangażowania. Koniec tej fazy wyznacza ustanie namiętności” — pisze Sylwia Sitkowska. Czwarta faza to związek przyjacielski. „Dla osób, które utożsamiają miłość z namiętnością, jest to moment określany jako koniec miłości. Jednak badania pokazują, że dla wielu ludzi faza związku przyjacielskiego jest najbardziej satysfakcjonującym okresem wspólnego życia. Dominujące są tu zobowiązanie oraz intymność. Zobowiązanie jest w dużym stopniu zależne od nas, intymność —  w stopniu nieco mniejszym, dlatego zachęca się partnerów, aby właśnie o te elementy, czyli o zaufanie, wzajemną pomoc, okazywanie sobie sympatii dbali przez cały...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Skąd się bierze twój lęk przed bliskością? Zastanów się, jaki styl przywiązania wyniosłaś z domu

„Dorośli, u których wykształcił się bezpieczny styl przywiązania, mają największą szansę na stworzenie długotrwałych, zdrowych relacji. Swoich rodziców wspominają jako troskliwych i czułych” — piszą psychologowie Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski w swojej najnowszej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością”. A co z resztą z nas?
Sylwia Arlak
16.07.2020

Chciałabyś stworzyć zdrową relację, ale od lat ci nie wychodzi. Pociągają cię emocjonalnie niedostępni mężczyźni – ci „normalni” są dla ciebie nudni, zwyczajni. Potrzebujesz silnych wrażeń. Rozpoznajesz się w tym opisie? Jeśli tak – to najpewniej twoim problemem nie jest zły gust, jeśli chodzi o mężczyzn, ale dużo poważniejsza rzecz: lęk przed bliskością. Cztery style przywiązania Skąd on się bierze? Psychologowie Sylwia Sitkowska i Andrzej Gryżewski w swojej książce „Niekochalni. Lęk przed bliskością” powołują się na teorię Johna Bowlby’ego. Brytyjski psychiatra wyróżnił trzy style przywiązania, które wytwarzają się w dzieciństwie i wpływają na całe późniejsze życie. „W zależności od tego, jak rodzic zachowuje się w stosunku do dziecka, taki styl przywiązania ono przyjmuje i stosuje w późniejszym życiu. Jeżeli rodzic reaguje na potrzeby dziecka, przychodzi, kiedy dziecko płacze, jest czuły, rozmawia z dzieckiem już na etapie niemowlęctwa, w dziecku tworzy się poczucie bezpieczeństwa. Rodzi się świadomość, że na tym polega relacja z innymi ludźmi” — pisze Andrzej Gryżewski. Styl lękowo-ambiwalentny reprezentuje około 20 procent ludzi. „Tworzy się on wówczas, gdy dziecko nie wie, czy matka przybędzie z pomocą, kiedy ono płacze, czy może pozostawi je w tej sytuacji. Takie dzieci mają silną potrzebę nieustannego przebywania z opiekunem. Gwałtownie protestują w momencie rozstania, już sama perspektywa rozłąki budzi w nich niezwykle silny lęk. Gdy opiekun wraca, okazują olbrzymią potrzebę kontaktu, ale równocześnie gniew i złości” — dodaje  Sylwia Sitkowska. Jako dorośli czują się niewarci miłości i mają skłonność do chwiejnych nastrojów. Często zakochują się „od pierwszego...

Czytaj dalej
7 książek psycholo
Fot. iStock

Książki psychologiczne pod choinkę – polecamy 10 najciekawszych tytułów

O miłości, wrażliwości, o tym, jak nie zabijać sobie codzienności sprzeczkami, o apetycie na sukces – najlepsze książki psychologiczne na Gwiazdkę dla tych, którzy chcą lepiej poznać siebie i swoje relacje.
Agnieszka Dajbor
16.12.2020

Książki psychologiczne mogą pomóc nam lepiej poznać i zrozumieć siebie. Dają wiedzę, która może nieraz nas uratować: przed depresją, toksycznym związkiem albo decyzjami, których żałowałybyśmy przez resztę życia. Dlatego – jeśli chcesz komuś dać naprawdę dobry prezent na święta, pomyśl o dobrym poradniku psychologicznym. W 2020 roku wyszło dużo naprawdę świetnych propozycji! Polecamy 7 książkowych nowości psychologicznych, które pozwolą nam lepiej zrozumieć siebie i nasze relacje z bliskimi. „Psychiatrzy” Chociaż już co czwarty Polak mierzy się z zaburzeniami psychicznymi, to nadal psychiatria jest traktowana po macoszemu – pokazuje to choćby nikła liczba oddziałów psychiatrycznych i łóżek, które się tam znajdują. Kryzys psychiczny albo choroba psychiczna ciągle są stygmatyzujące. Ciągle wstydzimy się powiedzieć, że potrzebowaliśmy pomocy specjalisty albo że ktoś z naszych bliskich cierpi na schizofrenię czy uzależnienie. Ewa Pągowska, dziennikarka, w swojej książce „Psychiatrzy” rozprawia się z mitami i przekłamaniami, które wciąż towarzyszą tematowi naszego zdrowia psychicznego. Zadaje trudne pytania, ale jej rozmówcy nie boją się na nie odpowiadać. Na książkę składają się rozmowy z piętnaściorgiem wybitnych specjalistów w dziedzinie psychiatrii, m.in. prof. Jackiem Wciórką , drem n. med. Bartoszem Grabskim i prof. dr hab. n. med. Agatą Szulc.  „Psychiatrzy. Sekrety polskich gabinetów”, Ewa Pągowska, Znak 2020 „Nigdy dość. Mózg a uzależnienia” Judith Grisel upiła się po raz pierwszy, kiedy miała 13 lat. I spodobało jej się to uczucie. Niedługo później doszły narkotyki. Przez kolejną dekadę szukała wszelkich okazji, by się odurzyć, to był właściwie cud...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej