Jak rozpoznać syndrom maltretowanego męża?
Fotolia

Jak rozpoznać syndrom maltretowanego męża?

Jak agresja partnerki wpływa na zdrowie mężczyzny?
Urszula Wilczkowska
25.04.2014

Maltretowanie w małżeństwie to wszelkie zachowania, które prowadzą do zdominowania i objęcia pełną kontrolą życia partnera w celu pozbawienia go swobody działania i podejmowania decyzji, czyli faktycznego ubezwłasnowolnienia.

W literaturze przedmiotu zespół takich zachowań jest opisywany jako syndrom maltretowanego współmałżonka (battered spouse syndrome). Może przyjmować postać syndromu maltretowanej żony lub syndromu maltretowanego męża. Oba zjawiska zostały zdiagnozowane przez amerykańskich badaczy życia społecznego już w latach siedemdziesiątych minionego stulecia.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Czym charakteryzuje się syndrom maltretowanego męża?

Syndrom maltretowanego męża wprowadziła do nauki Susan Steinmetz, używając określenia battered husband syndrome (zespół bitego męża). W swojej książce przedstawiła żonę jako agresora, wskazując, że czynne uczestnictwo kobiet w domowych aktach przemocy jest porównywalne z udziałem mężczyzn. Na podstawie przeprowadzonych badań jako pierwsza ogłosiła, że nie tylko kobieta jest ofiarą przemocy w rodzinie, ale bywa nią również mężczyzna, wobec którego partnerka używa siły fizycznej.

Z biegiem lat pojęcia husband battering i husband abuse (bicie męża oraz przemoc wobec męża) weszły na stałe do terminologii używanej w piśmiennictwie anglojęzycznym. Był to rezultat pojawienia się kolejnych dowodów na to, że zjawisko fizycznej przemocy żon wobec mężów jest realnym bytem społecznym i wykazuje tendencje wzrostowe.

W ciągu ostatnich 40 lat przemoc stosowana przez agresywne kobiety przybrała formy upodabniające ją do przemocy używanej przez agresywnych mężczyzn. Na podstawie wielu projektów badawczych stwierdzono, że maltretowani mężowie są nie tylko bici, ale również poddawani mniej lub bardziej wyrafinowanym praktykom maltretowania psychicznego, na przykład w postaci nachalnej i uporczywej kontroli, systematycznego okazywania pogardy, cynicznego poniżania. Okazało się również, że niektóre kobiety używają wobec swoich mężów przemocy seksualnej i ekonomicznej.

W małżeństwach, w których kobieta jest sprawcą przemocy, bierny i niewydolny mąż uznawany jest za bezwartościowego i niepotrzebnego. Dla silniejszej psychicznie kobiety staje się kulą u nogi. Skoro nie sprawdził się jako głowa rodziny i nie potrafi udzielić żonie oczekiwanego wsparcia, zasługuje na wzgardę i złe traktowanie. Samodzielnie radząca sobie z trudnościami życia codziennego i coraz pewniejsza siebie kobieta niepostrzeżenie wchodzi w rolę brutalnego faceta, a jej partner zamienia się w coraz bardziej bezradną ofiarę.

Po okresie wątpliwości i krytyki syndromu maltretowanego męża (jeszcze ma przełomie XX i XXI stulecia wielu badaczy uważało go za artefakt) pogląd, że mężczyzna może być obiektem brutalnej przemocy małżeńskiej, stał się elementem socjopsychologicznego spojrzenia na życie rodziny.

Na podstawie badań przeprowadzonych wśród amerykańskich kobiet i mężczyzn, poszukujących pomocy psychologicznej i terapeutycznej, do piśmiennictwa naukowego został wprowadzony nowy termin na oznaczenie maltretowania w intymnych związkach obu płci, to znaczy w małżeństwach, konkubinatach, parach randkowych, relacjach wewnątrzrodzinnych. Jest nim syndrom przemocy ze strony bliskiego partnera (intimate partner violence: IPV).

Terror małżeński

W przypadkach dotyczących przemocy stosowanej przez kobiety odnosi się go do przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej ze strony partnerek, które sprawują kontrolę nad swoimi mężczyznami. Z upływem czasu w związkach opartych na tego typu interakcjach mężczyzna staje się coraz bardziej zależny, a nawet zniewolony. Jego rolą staje się bycie czarną owcą, której przypisuje się winę za niemal każde wspólne niepowodzenie. W skrajnych przypadkach ów rodzaj zniewolenia bywa nazywany terrorem małżeńskim.

W toku badań okazało się, że mężczyźni doświadczają również niewielkich (niegroźnych dla ich zdrowia i samopoczucia) aktów przemocy fizycznej i psychicznej podczas sprzeczek lub kłótni ze swoją partnerką. Ten rodzaj przemocy wobec mężczyzny polega na szarpaniu, popychaniu, zadawaniu kuksańców, wygłaszaniu złośliwych uwag, rzucaniu inwektyw i przekleństw, upartym narzucaniu swojego zdania, zmuszaniu do posłuchu itp.

Czy przemoc wśród par to naturalne zjawisko?

Opisana wyżej przemoc została sklasyfikowana jako część znacznie szerszego zjawiska społecznego, określonego jako powszechna przemoc wśród par (common couple violence: CCV). Obejmuje ona wszystkie typy bliskich relacji hetero- i homoseksualnych mężczyzn i kobiet. Jedną z jego cech jest to, że – występując niemal nagminnie – nie rujnuje, jak się wydaje, koegzystencji mężczyzny i kobiety. Sami zainteresowani uznają go za zdarzenie dnia powszedniego, naturalną ekspresję trudnych do powstrzymania afektów i zwyczajny rezultat wahań ich samopoczucia.

W ocenie amerykańskich badaczy syndrom przemocy partnerskiej (IPV) w wersji soft występuje także wśród par, które cieszą się wzajemną miłością. Oboje partnerzy tolerują agresywne zachowania i złośliwe wypowiedzi drugiej strony, traktując je jako wydarzenia bez większego znaczenia. Według wielu z nich incydenty te w niczym nie osłabiają łączącej ich więzi uczuciowej.

W skład zespołu IPV w stosunku do mężczyzny wchodzą takie zachowania, jak nieodzywanie się do niego (tzw. ciche dni), odmowa stosunków intymnych, niegotowanie posiłków czy bojkot wykonywania innych czynności domowych.

Dokonane w licznych krajach ustalenia wskazują na nagminność występowania zjawiska. Prowadzi to do wniosku, że również w stabilnych i zgodnych małżeństwach oraz w prowadzących podobny styl życia wolnych związkach partnerskich występuje zakorzeniony w myśl pradawnej tradycji obyczaj przyzwalania na zachowania oparte na przemocy, ograniczonej jednak do poziomu, który akceptują obie strony.

„Żonie, ale tylko jej, wybacza się dużo” – mawiają zwykle pogodzeni z rzeczywistością trudnego małżeństwa mężczyźni. Jednakże wielu innych odnosi tę tolerancję także do swoich dziewcząt, kochanek czy konkubin. W ten sposób – i jedni, i drudzy – wyrażają przyzwyczajenie do bycia obiektem ataków i jednocześnie milczącą zgodę na dalsze ekscesy ze strony osoby najbliższej.

We wszystkich państwach, gdzie zidentyfikowano ów problem, wielu mężów i partnerów nie uznaje agresji słownej i fizycznej, kierowanej do nich przez ich kobietę za przejaw przemocy. Podobnie jak ich żony, uważają, że są to drobne incydenty, o których dla świętego spokoju należy zapomnieć. Mężczyźni ci są przekonani, że tego rodzaju wydarzeń nie powinno się traktować jako przejawów stosowania przemocy.

Jak agresja partnerki wpływa na zdrowie mężczyzny?

Decydujący głos w sprawie występowania syndromu maltretowanego męża mieli seksuolodzy. W swojej praktyce leczniczej zajmują się bowiem licznymi przypadkami bitych, lżonych oraz w różny sposób dyskryminowanych mężów i partnerów. Wielokrotnie rozpoznawali i rozpoznają związek przyczynowy między przemocą ze strony kobiet a zaburzeniami psychicznymi i popędowymi u mężczyzn.

W wyniku silnej presji fizycznej i psychicznej wywieranej przez partnerki pacjenci podupadali na zdrowiu.

Długotrwały stres nieudanego pożycia wywoływał depresje oraz ciężkie urazy psychiczne, niekiedy powiązane z myślami lub próbami samobójczymi. Wśród tych zaburzeń psychoterapeuci wyodrębnili zespół stresu pourazowego (posttraumatic stress disorder: PTSD).

Główne elementy składowe syndromu maltretowanego męża

Współcześnie za główne elementy składowe syndromu maltretowanego męża uważa się:

  • agresję słowną (ośmieszanie, lekceważenie, upokarzanie prowadzące niekiedy do „kastracji psychicznej” partnera),

  • agresję fizyczną (zadawanie uderzeń, powodowanie ran i okaleczeń, używanie niebezpiecznych przedmiotów, w tym między innymi broni gazowej lub palnej, usiłowanie pozbawienia życia),

  • agresję seksualną (akty sadystyczne, zmuszanie do akceptowania kochanka i jawne współżycie z nim, zmuszanie do zachowań dewiacyjnych, gwałcenie),

  • agresję o charakterze ekonomicznym (odbieranie mężowi zarobionych przez niego pieniędzy, utrudnianie rozwoju kariery zawodowej, zaniedbywanie jego podstawowych potrzeb materialnych, wpędzanie rodziny w długi itp.).

Fragment pochodzi z książki „Przemoc stosowana przez kobiety” autorstwa M. Cabalskiego (Impuls 2014). Publikacja za zgodą wydawcy. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
maja hand
Olga Majrowska

Marta Handschke, pisarka o sile polskich babek, matek i córek

„Dorastałam wśród silnych kobiet, z trudem budujących partnerskie związki z mężczyznami” – mówi pisarka Marta Handschke, autorka głośnej powieści „Brzuch Matki Boskiej”.
Marta Strzelecka
18.06.2020

Marta Handschke słuchała od dzieciństwa opowieści kobiet w swojej rodzinie. Z czasem zaczęła je nagrywać i spisywać, by upamiętnić świat swojego dzieciństwa i młodości. Chciała też stworzyć portret trzech pokoleń kobiet – babci, cioci i mamy. Kobiet władczych i ukrywających słabości. Zarządzająch codziennym życiem w domu, ale nie potrafiących budować zdrowych partnerskich relacji. Tak powstała jej głośna książka „Brzuch Matki Boskiej”. W Gdańsku, gdzie mieszka, znana jest też jako autorka tekstów piosenek, wokalistka zespołów „Oczi Cziorne” oraz „Kobiety”. Jest też fotograficzką, ilustratorką, projektuje okładki płyt, plakaty, zajmuje się grafiką. Mówi: „Odziedziczyłam po kobietach w swojej rodzinie jakąś podświadomą niechęć w stosunku do mężczyzn. Jakby był we mnie gen skrzywdzonych kobiet. Do dziś, a jestem po czterdziestce, uczę się, jak wchodzić w relacje”. Marta Strzelecka: Od jakiej rozmowy zaczęła pani pracę nad książką? Marta Handschke: Od niekończących się rozmów z jedną z sióstr mojej babci, ciocią Ziutą. Jej opowieści słuchałam od dzieciństwa, mama wysyłała mnie często do niej, do Ustki. Były w tych historiach obrazki niesamowite, sugerujące obecność duchów, istot nie z tego świata, ale też zupełnie zwyczajne, czasem tragiczne, pełne żalu do losu, bliskich, związane z codziennością kobiety w przeciętnej polskiej rodzinie po wojnie – brak partnerskiej relacji w małżeństwie, poczucie odrzucenia przez rodziców, tęsknota za zakorzenieniem. Kiedy zaczęłam pracować nad „Brzuchem Matki Boskiej”, ciocia, staruszka, mieszkała sama, miała jeszcze dobrą pamięć. Pomyślałam, że to ostatnie lata na spisanie jej wspomnień. Szybko zdałam sobie sprawę, że powinnam też porozmawiać z pozostałymi kobietami w mojej...

Czytaj dalej
Przemoc w związku
Adobe Stock

Przemoc psychiczna w związku: kłamca, oszust, manipulant – jak się nie dać?

Kiedy partner podniesie rękę, uderzy – sytuacja jest oczywista – padliśmy ofiarą przemocy fizycznej. Są siniaki, zadrapania, złamania, podbite oczy. Wszystko widać, wszystko jasne. Jednak w przypadku przemocy psychicznej o diagnozę nie jest już tak łatwo.
Karolina Morelowska-Siluk
26.10.2020

Przemoc psychiczna zwykle wkrada się w związek powoli, sygnały mogą być dość subtelne, czasem z początku wręcz niezauważalne, szczególnie kiedy ofiara jest bardzo silnie zaangażowana emocjonalnie w relację, albo gdy jej konstrukcja psychiczna sprzyja byciu w roli osoby krzywdzonej. Przemoc psychiczna stopniowo burzy poczucie wartości i niszczy zaufanie do samego siebie u ofiary. I z każdym kolejnym dniem, nawet jeśli już dostrzegamy, że partner dopuszcza się wobec nas przemocy, jest trudniej powiedzieć: „Stop”, czy tym bardziej, coraz trudniej jest odejść.  Na czym polega przemoc psychiczna? To trzeba powiedzieć jasno – przemoc to nie tylko wykorzystywanie fizycznej przewagi nad drugim człowiekiem, bicie, czy molestowanie seksualne. Przemoc to także psychiczne znęcanie się nad drugą osobą. A form takiej przemocy są dziesiątki. Zalicza się do niej między innymi: poniżanie, podnoszenie głosu, wyzywanie, stałe krytykowanie, domaganie się posłuszeństwa. Używanie rozmaitych nacisków: zabieranie dzieci, pieniędzy, samochodu, telefonu. Grożenie na różne sposoby. Lekceważenie, przerywanie rozmów partnera, nieodpowiadanie na jego pytania, brak szacunku dla jego pracy, bagatelizowanie osiągnięć, wyolbrzymianie porażek. Rozpuszczanie plotek i pomówień o partnerze, nastawianie bliskich przeciwko drugiej osobie. Narzucanie własnych poglądów, wyśmiewanie poglądów partnera, kontrolowanie go, ograniczanie czy utrudniania mu kontaktów z innymi osobami. Nadużycie jego zaufania: kłamstwa, okazywanie zazdrości, zdradzanie, niedotrzymywanie obietnic i wspólnych uzgodnień. Wmawianie choroby psychicznej, czy emocjonalny szantaż. Ofiary mają skłonność do nazywania takich zachowań partnera bardzo eufemistycznie, mówią, że partner jest cholerykiem, czy że ich związek jest burzliwy. Tymczasem jest to po...

Czytaj dalej
syndrom oszusta

Syndrom oszusta niszczy twoją pewność siebie. Rozpoznaj go, by być świadomą swoich wartości 

Syndrom oszusta to zjawisko, które może ci przeszkadzać w rozwoju oraz odczuwaniu szczęścia i spełnienia. Jest podstępne, ponieważ oszustem jesteś sama dla siebie.
Kamila Geodecka
17.11.2020

W 1978 roku amerykańskie psycholożki Pauline Rose Clance i Suzanne Imes przeprowadziły badanie na grupie wysoko postawionych kobiet sukcesu. Okazało się, że duża część z nich uważa, że swój sukces zawdzięczają jedynie szczęściu, a ich kompetencje wcale nie są wysokie. Co więcej, przebadane kobiety mówiły, że ich koledzy i koleżanki z pracy najprawdopodobniej kiedyś odkryją ich brak wiedzy i w taki sposób zdemaskują ich wieloletnie „oszustwo”. Syndrom oszusta – czym się objawia Syndrom oszusta to zjawisko psychologiczne, które objawia się brakiem wiary w swoje umiejętności. Wszystkie nasze sukcesy zawdzięczamy sprzyjającym okolicznościom, znajomościom lub po prostu szczęściu, a nie własnej wiedzy i inteligencji. Nawet w momencie, gdy osiągniemy sukces, a wszyscy dookoła gratulują nam i patrzą z podziwem, my i tak nie odczuwamy radości, bo czujemy, że nie zasługujemy na takie uznania. Gdy zmagamy się z  syndromem oszusta, myślimy, że nasze środowisko postrzega nas jako osoby lepsze, niż naprawdę jesteśmy. Wtedy zaczyna pojawiać się strach, że ktoś odkryje nasze niekompetencje i luki w wiedzy. Chociaż syndrom oszusta nie jest wpisany na listę chorób czy zaburzeń, może być przyczyną pojawienia się u nas np. zaburzeń depresyjnych. Warto o tym pamiętać i być świadomym istnienia tego zjawiska, zwłaszcza że szacuje się, że w sytuacjach stresowych może dotykać aż 70 proc. z nas. Czytaj także:  Depresja maskowana może trwać latami i skazywać nas na niewidoczne cierpienie Syndrom oszusta – kobiety Z syndromem oszusta może zmagać się nawet 2/5 osób sukcesu, a wśród nich znajduje się zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn. Dzieje się tak dlatego, że mężczyźni znacznie częściej swoje osiągnięcia przypisują własnym zdolnościom, natomiast porażki –...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej