Jak przetrwać święta bez kłótni i stresu? Pamiętaj o tych trzech zasadach
Pexels.com

Jak przetrwać święta bez kłótni i stresu? Pamiętaj o tych trzech zasadach

Znasz to: czekasz na nie cały rok, one mijają – nawet nie wiesz kiedy – a ty znowu jesteś rozczarowana. Mowa o świętach Bożego Narodzenia. Mija kolejny rok i sytuacja się powtarza – wielkie oczekiwania, a potem wielka klapa. Może warto coś zmienić, by móc spodziewać się innego efektu?
Karolina Morelowska-Siluk
25.11.2020

Czego najczęściej życzymy sobie, składając bożonarodzeniowe życzenia? Najczęściej mówimy sobie: „spokojnych świąt”. I wiele wskazuje na to, że nie jest to wcale jedynie wyuczona zbitka słów, bowiem święta w wielu domach kończą się podobnie. Nawet jeśli nie kłótnią, a zdarza się to całkiem często, to smutkiem, rozżaleniem i „cichymi dniami” wśród członków rodziny oraz przyrzeczeniem, że w przyszłym roku już na pewno nie spędzimy ich w tym samym gronie.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Jak przetrwać święta? Mniejsze oczekiwania – mniejsze rozczarowania

W przedświątecznym okresie w większości z nas odzywa się dziecko. Dziecko, które czeka na Boże Narodzenie jak na piękny, magiczny czas. Tęsknimy do świątecznych zapachów, smaków, do obrazów niekoniecznie przypominających własne doświadczenia, ale choćby tych z cudownych świątecznych filmów. Nasze oczekiwania rosną i znów budzi się nadzieja, że tym razem będzie inaczej. Ale ponieważ jako dorośli ludzie wiemy, że nie ma w życiu nic za darmo, rozpoczynamy „wyścig” po idealne Boże Narodzenie.

Czytaj też: Toksyczna matka może naznaczyć psychikę córki na całe życie

Co „musimy”...

Dom musi lśnić, choinka musi być symetryczna, kształtna (nawet jej kupowanie w niektórych rodzinach bywa źródłem kłótni), pięknie przystrojona, świąteczny stół – wiadomo, w ile potraw musi być „wyposażony”, prezenty muszą spełniać marzenia każdego, nawet najbardziej wybrednego członka rodziny. To jasne – żeby było fajnie, trzeba się postarać! Pula tego, co „musimy” zrobić, jest dość obszerna.

...i co „wypada” zrobić

Do tego dochodzi wszystko to, co „wypada” zrobić. A nie wypada przecież nie zaprosić kuzynki z jej rodziną, no bo od lat ją zapraszamy. Nie przepadamy za nią, nie mamy wspólnych tematów, dzieli nas światopogląd, ale… „wypada” ją zaprosić. Przecież Boże Narodzenie to rodzinne święta. „Wypada” także spędzić święta z bratem, z którym od dwóch miesięcy jesteśmy w konflikcie. Nie mamy ochoty go widzieć, ale przecież Boże Narodzenie to „czas wybaczenia”.

Czytaj także: Czy zerwanie kontaktu z rodziną może nam wyjść na dobre?

Jaki będzie dalszy ciąg wydarzeń? Dość łatwo to przewidzieć. W Wigilię obudzimy się z nadzieją, że „tym razem będzie inaczej”, jednocześnie umęczone do granic wytrzymałości – bo jeszcze o trzeciej nad ranem dopiekał się pasztet. W biegu będziemy szykować to, czego nie udało się już zrobić wczoraj, poganiając z batem domowników, z którymi już mamy drobne zgrzyty. W końcu przywitamy w drzwiach kuzynkę, z którą nie mamy o czym rozmawiać, i brata, którego nie chciałyśmy zapraszać. Jak długo da się utrzymać wspaniałą, świąteczną atmosferę?

Oto trzy proste zasady, które pomogą zminimalizować świąteczne napięcia:

  1. Nie czekaj na cuda. Święta naprawdę mogą być po prostu wystarczająco dobre. Te prawdziwe nigdy nie będą mieć nic wspólnego z tym, co widzisz w świątecznych, telewizyjnych reklamach. Pamiętaj, aktor z tej reklamy wchodzi na plan i odgrywa rolę, za to mu płacą, potem wraca do domu i przeżywa swoje prawdziwe, nieidealne święta. A ty masz po prostu kupić ten mak, który reklamował. Kup, jeśli masz czas, chęć i siłę, by przygotować domowy makowiec. Ale jeśli nie masz albo czasu, albo chęci, albo siły, kup gotowy, bez wyrzutów sumienia. Albo niech nie będzie go w ogóle, jeśli go nie lubicie. Stwórz swój własny, autorski przepis na wystarczająco dobre święta.
  2. Święta to projekt zbiorowy. Aby uniknąć scenariusza, w którym jeden z członków rodziny w wigilijny wieczór pada na twarz z przemęczenia, co powoduje, że każda uwaga staje się punktem zapalnym, zwyczajnie podziel obowiązki. Najpierw stwórz listę prac. Niech to jednak będzie lista tego, co rzeczywiście warto zrobić, co chcecie  zrobić, a nie tego, co „musi być zrobione” w ramach przedświątecznych przygotowań. Następnie podziel ją pomiędzy członków rodziny. Zwykle jest tak, że każdy ma czynności, które mniej lub bardziej lubi wykonywać. Warto uwzględnić te preferencje, to pomoże uniknąć poczucia poświęcenia się w imię świąt.
  3. Dystans psychiczny albo dystans fizyczny. Zastanówcie się dobrze w gronie domowników, czy stać was na zachowanie dystansu wobec tego, co z dużym prawdopodobieństwem wygłaszać będzie jak zawsze przy świątecznym stole kuzynka „z zupełnie innej bajki”. Oceń uczciwie swój aktualny stan psychiczny. Jeśli uznasz, że nie masz wystarczająco dużo siły, by nie dać się sprowokować do rozmów, które doprowadzą do kłótni, zweryfikuj listę gości tegorocznych gości. Może lepiej będzie nie spotykać się w tym roku?

Czytaj także: Medytacja zmniejsza stres i redukuje napięcie. Wystarczą 3 minuty dziennie

Porzuć myśl, że święta muszą być czasem wybaczania. Konflikty trzeba rozwiązywać, a nie chować pod dywan. Święta, same w sobie, nie mają także  magicznej mocy, która sprawi, że wszystko nagle się odmieni. Jeśli konflikt z bratem leży ci na sercu, spróbuj rozwiązać go wcześniej. Jeśli się to nie uda, nie licz na działanie pierwszej gwiazdki. Umów się, że na czas świąt zawieszacie pokojowe rozmowy, ale wrócicie do nich po świętach. Jeśli to rozwiązanie jest niewykonalne, a atmosfera ma być sztywna czy sztuczna, nie starczy wam psychicznego dystansu, wybierzcie dystans fizyczny – święta spędzicie osobno.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pexels.com

Psycholog Joanna Żółkiewska o toksycznych Świętach z rodziną: „Jeśli trzeba, odetnij się. Czasem to pomaga”

„Jedziemy na Święta, bo chcemy usłyszeć coś, na co od dawna czekamy. Albo mamy nadzieję na jakiś gest. A potem, jeśli nic nie idzie po naszej myśli, jesteśmy rozczarowani i zaczyna się awantura” — mówi nam psycholog Joanna Żołkiewska.
Sylwia Arlak
18.12.2020

Pytania, które uwierają jak za ciasne buty: „Czy ty w końcu wyjdziesz za mąż?” albo „Kiedy dzieci”? Te – i dużo podobnych wiele z nas co roku słyszy przy wigilijnym stole. Tak samo jak słyszymy niechciane opinie na temat Strajku Kobiet, rządu, pandemii, szczepionek zmieniajacych DNA i spisku Billa Gatesa. Czy można się jakoś na nie przygotować? Albo uodpornić na niechciane rady, opinie i pytania? Porozmawiałyśmy o tym z psycholożką Joanną Żółkiewską. Sylwia Arlak: Znowu usiądziemy przy wigilijnym stole i znowu padną te same niewygodne pytania: o ślub, dzieci, zarobki, dodatkowe kilogramy. Można nauczyć się tym nie przejmować? Joanna Żółkiewska: To wszystko zależy od tego, jak mocno zależy nam na osobach, z którymi siadamy do wigilijnego stołu, na ich opinii. Jak to wyglądało do tej pory, jak dalece nas wspierały, a w jakim stopniu raniły. Ważne jest też jak bardzo temat, który poruszają, jest dla nas istotny. Czy można nauczyć się sobie z tym radzić? Pewnie tak, ale niestety nie jest to proste. Przede wszystkim musimy się zastanowić, czy ktoś ma w ogóle prawo pytać o pewne rzeczy. W jakim stopniu jest to moja osobista sprawa, a w jakim stopniu pozwalam komuś wkraczać w moje życie prywatne. Często mamy poczucie, że pewne pytania wynikają z troski o nas. Nie zakładamy, że są złośliwe, że ktoś chce nam zrobić krzywdę. Wydaje nam się, że to normalne, bo jesteśmy do tego przyzwyczajone. A przecież nikomu na ulicy nie pozwoliłybyśmy zapytać nas o zarobki, czy o to, kiedy zajdziemy w ciąże. A nasi bliscy sobie na to pozwalają. To, na co komu pozwalamy i gdzie stawiamy granice, jest indywidualną sprawą każdego z nas. To kwestia asertywności. A jak sobie radzić z takimi pytaniami? Udawać, że nie słyszymy, zmienić temat, a może… w ogóle zrezygnować ze Świąt z osobami,...

Czytaj dalej
Katarzyna Kędzierska
simplicite.pl

„W Święta róbmy to, co chcemy, a nie to, co wypada!”, mówi Katarzyna Kędzierska, minimalistka

Czasem warto odpuścić, bo mniej znaczy tak naprawdę więcej – mówi o przygotowaniach do Świąt Katarzyna Kędzierska, minimalistka.
Kamila Geodecka
07.12.2020

Wpadamy w wir świątecznych przygotowań: kupujemy prezenty, sprzątamy domy, oglądamy kolorowe reklamy. W tym szale zapominamy często o tym, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Gubimy się i wpadamy w pułapkę robienia tego, co wypada, a nie tego, co chcemy. W odzyskaniu równowagi może nam pomóc minimalizm, o którym od lat pisze Katarzyna Kędzierska. Kamila Geodecka:  Święta kojarzą się z nadmiarem jedzenia, toną prezentów. Pani pokazuje, że można inaczej. Katarzyna Kędzierska: Od lat rozmawiam na ten temat z moimi czytelnikami. Oczywiście każdy to robi po swojemu, wprowadzając te elementy, które uznaje za bardziej minimalistyczne niż te zakorzenione w tradycji. Wiele osób w bardzo fajny sposób potrafi w swoich rodzinach wyważyć elementy tradycji i minimalizmu, czyli docenić to, co faktycznie jest dla nich ważne, i uprościć całą resztę. Jak to zrobić? Pamiętam, że jedna z moich czytelniczek umówiła się z domownikami, że każdy z członków rodziny wybiera swoją ulubioną potrawę. Potem w czasie przygotowań robili tylko te wybrane dania. Mamy więc tutaj hołd dla tradycji, która dla tej rodziny jest ważna,  ale każdy wybrał sobie z niej to, co jest najbliższe jego sercu, i żołądkowi w tym przypadku. Resztę sobie odpuścili. Sporo osób upraszcza sobie też Święta poprzez rodzinne wyjazdy. Niektórzy wyłączają też z tradycji tę część materialną, czyli dawanie sobie prezentów. Wiele osób nie wyobraża sobie, żeby pod choinką nie było prezentów. U mnie ta tradycja wręczania prezentów jest bardzo żywa i pożądana, nie chcemy z niej rezygnować. Przez wiele lat próbowałam pokazać, że można do prezentów podejść inaczej i przyznam, że przez długi czas zauważałam opór. Natomiast w tym roku niesamowite było dla...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Romantyczne filmy świąteczne. Co warto obejrzeć poza „To właśnie miłość” i „Holiday”?

Święta Bożego Narodzenia to czas radości, magii, gorących uczuć i… dobrego kina! Nasze propozycje filmowe są pełne romantycznych uniesień.
Sylwia Arlak
21.12.2020

Co roku, w okresie Bożego Narodzenia odświeżamy sobie „To właśnie miłość”. Na pamięć znamy „Listy do M”. i „Holiday” ( Czytaj też:   Klasyczne filmy świąteczne: 5 najlepszych propozycji do obejrzenia jeszcze przed Bożym Narodzeniem  oraz  Świąteczne filmy, które zobaczysz na Netfliksie i HBO Go ). Ale świąteczne kino na tym się nie kończy. Sprawdźcie nasze propozycje romantycznych filmów świątecznych, o których mogłyście nie słyszeć albo o których (w przedświątecznym szale) zapomniałyście. „Igraszki losu” Nowy Jork, John Cusack i Kate Beckinsale to zestaw idealny na Boże Narodzenie. Jonathan i Sara zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, ale (ponieważ oboje są przesądni) postanawiają się rozstać i sprawdzić, czy los ponownie ich połączy. Kiedy parę lat później decydują się poślubić swoich partnerów, mają ostatni moment, żeby się odnaleźć. Oglądając ten film, aż trudno uwierzyć, że zimowe sceny w Nowym Jorku kręcono w sierpniu.   „Last Christmas” Bohaterka Kate (w tej roli znana z serii „Gra o tron” Emilia Clarke) w okresie świąt Bożego Narodzenie pracuje jako asystentka Świętego Mikołaja. W pracy, podobnie zresztą jak w życiu, w ogóle jej się nie układa. Do czasu aż poznaje Toma (Henry Golding). To nie tylko film o miłości, ale też opowieść o poszukiwaniu siebie i sensu w życiu.   „Czekając na cud” Pięciu nieznajomych (w tym bohaterka grana przez Penélope Cruz, postać grana przez Susan Sarandon oraz bohater, w którego wcielił się Paul Walker) spotyka się razem w Wigilię w poszukiwaniu cudu. Na nowo odkrywają magię Świąt i wspólnie mierzą się z przeszłością. Twórcy produkcji przekonują nas, że w Boże Narodzenie nie ma rzeczy...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

Filmy świąteczne dla tych, które nie lubią Bożego Narodzenia: „Zły Mikołaj”, „Grinch. Świąt nie będzie”, „Wigilijne show”

Jeśli nie rozumiecie fenomenu filmu „Kevin sam w domu” czy „To właśnie miłość”, a świąteczną gorączkę chciałybyście przeczekać pod kocem, mamy dla was propozycję. Seans antyświątecznych filmów skutecznie poprawi wam humor.
Sylwia Arlak
09.12.2020

Co roku to samo. Długa lista prezentów i jeszcze dłuższa lista zakupów świątecznych. W telewizji znowu leci „Kevin sam w domu”, a pogoda za oknem nie sprzyja długim spacerom. Nie wszyscy muszą lubić Boże Narodzenie. Antyświąteczne filmy mogą wam umilić grudniowy czas.  „Zły Mikołaj” „Zły Mikołaj” to czarna komedia, w której zobaczymy Billy’ego Boba Thortona. Główny bohater, Soke, każdego roku pracuje jako Święty Mikołaj w centrum handlowym. W niczym nie przypomina on poczciwego staruszka z brodą. Jest cyniczny, wulgarny, za dużo pije i uprawia przygodny seks. A do tego każdego roku okrada swojego pracodawcę. Nikt nie ma bardziej lekceważącego stosunku do Świąt niż on.  Czytaj też:   Animowane filmy świąteczne, które warto zobaczyć na Netfliksie i HBO Go. Nie tylko dla dzieci! „Czarne święta” Film „Czarne święta” z 2019 roku opowiada o Jessice Bradford (Olivia Hussey) i jej koleżankach z college’u.  Pewnego dnia bohaterki zaczynają odbierać telefony z pogróżkami w ich akademiku. Okres świąteczny, z imprezami i kolędnikami, stanowi tło do mrocznej opowieści. Ale poza horrorem dostajemy też całkiem głęboką analizę kobiecych traum.  „Cicha noc, śmierci noc” Świąteczny slasher dla miłośniczek filmu „Krwawe święta”. „Cicha noc, śmierci noc”, klasyczny horror z 1984 roku, wzbudził wiele kontrowersji. Oburzonym rodzicom nie podobała się postać seryjnego mordercy ubranego w strój Świętego Mikołaja. Mimo tych głosów, protestów i złej prasy, obraz doczekał się aż czterech sequeli. „Gremliny rozrabiają” Billy Peltzer (Zach Galligan) dostaje na Boże Narodzenie urocze, niewinnie wyglądające stworzenie. Musi pamiętać o trzech prostych...

Czytaj dalej