Kobiety podejmują lepsze decyzje niż mężczyźni. Są na to dowody!
Fot. iStock

Kobiety podejmują lepsze decyzje niż mężczyźni. Są na to dowody!

Zwłaszcza w stresie kobiety podejmują lepsze decyzje i dokonują mądrzejszych wyborów. Mężczyzn często prowadzi na manowce nadmierna pewność siebie. I skłonność do ryzyka.
Anna Zaleska
18.06.2020

Podobno codziennie podejmujemy średnio około 35 tysięcy decyzji. Zdecydowaną większość na szczęście całkowicie nieświadomie, inaczej nasz mózg mógłby zastrajkować. Wiele rzeczy wydarza się przy naszym minimalnym namyśle. Jajko na twardo czy na miękko? Kawa czy herbata? Serial czy książka? Ale są też takie, którym poświęcamy sporo czasu i uwagi. Dokąd wyjechać na wakacje? Do której szkoły zapisać dziecko? Wziąć kredyt na większe mieszkanie, czy męczyć się z rodziną w dwóch pokojach?

Decyzji jest jeszcze więcej, gdy pracujemy na wysokim stanowisku. Strategia, budżet, zatrudnianie, zwalnianie… I na tym właśnie polu – według wciąż świetnie mających się stereotypów – kobiety gorzej sobie radzą niż mężczyźni. Podkreślmy: według stereotypów. Coraz więcej dowodów wskazuje, że jest zupełnie inaczej.

Kobiety są oceniane bardziej krytycznie

Gdy w 2013 roku Marissa Mayer, nowo mianowana dyrektor generalna Yahoo ogłosiła, że jej firma kończy politykę pracy w domu w pełnym wymiarze godzin, jej decyzja została poddana miażdżącej krytyce. Nad szefową Yahoo pastwiono się przez wiele miesięcy. Gdy tydzień później inny znany amerykański prezes, Hubert Joly z Best Buy, zrobił to samo, jego posunięcie przeszło bez echa. Co ciekawe, decyzja Mayer dotknęła dwustu pracowników, Huberta Joly – czterech tysięcy. 

Therese Huston, doktor psychologii poznawczej, autorka wielu artykułów dla „New York Timesa” czy „Harvard Business Review”, od lat przygląda się tego rodzaju sytuacjom. Efekty swoich badań przedstawiła w książce „Jak kobiety podejmują decyzje” (Wydawnictwo Rebis). Jedno z pytań, które postawiła na starcie: gdy przy stole siedzą kobiety i mężczyźni, czy ich decyzje będą oceniane tak samo? Okazało się, że nie. „Mężczyźni uchodzą za tych, którzy podejmują lepsze decyzje”. To, co robiła Marissa Mayer, nie było  gorsze. Zostało tylko gorzej ocenione.

Kobiety są narażone na dużo większą krytykę. Przez wieki uważano, że to „słaba płeć”, że nie cechuje nas rozum, rozsądek ani siła charakteru. Przekładało się to na brak praw wyborczych, niemożność dysponowania własnym majątkiem czy kierowania swoim życiem. Do dziś coś z tego myślenia pozostało.

Kobiet na wysokich stanowiskach wciąż jest niewiele. W Polsce stoją na czele zaledwie sześciu procent spółek giełdowych, stanowią 13 procent członków zarządów (na świecie – 17 procent). Therese Huston przywołuje wskaźnik zwany statystyką Johna, z którego wynika, że w 1500 największych amerykańskich firmach więcej jest prezesów mężczyzn o imieniu John niż kobiet o jakimkolwiek imieniu! A przecież – co udowadnia – nie podejmują gorszych decyzji, często podejmują lepsze. Robią to po prostu inaczej.

Kobiety analizują, mężczyznom „wpada do głowy pomysł”

Stereotyp podpowiada, że kobiety w ważnych sprawach częściej kierują się intuicją, a to niekoniecznie budzi zaufanie. Czy tak jest w rzeczywistości, postanowili sprawdzić naukowcy z University of Leeds: Christopher Allinson i John Hayes. Rezultaty ich badań okazały się zaskakujące: kobiety myślą w pracy nie mniej analitycznie niż mężczyźni, a często nawet bardziej.

Może dlatego, że chcemy przygotować się na krytykę? Może wiedząc, że trudniej nam przekonać innych do swoich racji, chcemy mieć wszystko zapięte na ostatni guzik, nim przedstawimy pomysł czy projekt? Lubimy wesprzeć się danymi, zebrać argumenty, rozważyć inne opcje. Brak pewności siebie nie musi być tu wcale zły. Bywa, że jej nadmiar prowadzi na manowce, a częściej cechuje mężczyzn, przyjmujących strategię wizjonerów, którym po prostu „wpadł do głowy taki pomysł”.

Tu jednak pojawia się coś, co Therese Huston nazywa problemem psiego zaprzęgu. Skoro kobiety są tak analityczne, dokładne, dobrze zorganizowane i nie boją się ciężkiej pracy, niech przygotują sanie do startu w wyścigu. Kobiety się troszczą, mężczyźni dowodzą. Powozić musi mężczyzna, to daje – tak się uważa – większą gwarancję zwycięstwa. I to mężczyzna otrzyma laury.

Kobiety chętniej pytają innych o opinię

Następny „grzech” typowo kobiecy – lubimy spytać innych o zdanie. „Jesteśmy bardziej nastawione na współpracę”, przekonuje Therese Huston. „Kobieta szef chętniej prosi o opinię ludzi wokół siebie. Wierzy, że to pomoże jej dokonać lepszego wyboru. Ale jak na ironię, często jest to postrzegane jako oznaka słabości, a nie siły”. Nawet gdy mężczyzna wie mniej na dany temat albo wcześniej wyraźnie się mylił, kobieta uważnie go wysłucha i pozwoli, by wpłynął na jej osąd. W drugą stronę to rzadziej działa. Nieważne, że koleżanka jest ekspertką.

Zespół, w którym są kobiety, jest bardziej inteligentny

Sir Tim Hunt, laureat Nagrody Nobla, podczas konferencji naukowej w Seulu w 2015 roku postulował, by kobiety i mężczyźni pracowali osobno. „Pozwólcie, że wyjaśnię wam, na czym polega mój problem z dziewczynami w laboratorium. Ich obecność powoduje trzy rzeczy: zakochujesz się w nich, one zakochują się w tobie, a kiedy je krytykujesz, płaczą”. Ta wypowiedź z wielu powodów wywołała oburzenie. Ale była też niemądra dlatego, że zespół, w którym są kobiety, jest po prostu bardziej inteligentny.

Inteligencji grupowej nie można przewidzieć, uśredniając IQ osób pracujących razem. Bywało, że grupa bystrych ludzi podejmowała niemądre decyzje. Najważniejszym czynnikiem decydującym o inteligencji grupowej jest wrażliwość społeczna. Jeśli członkowie zespołu potrafią dobrze odczytywać sygnały niewerbalne pozostałych, daje to największe szanse na wypracowanie najlepszych rozwiązań. Kobiety są w tym świetne, szybko rozpoznają emocje. Widzą, czy ktoś jest przygnębiony, czy po prostu skoncentrowany. Z brzmienia głosu łatwiej odczytają irytację. I błyskawicznie potrafią reagować, wyciągać wnioski.

Kobiety w stresie podejmują lepsze decyzje

Po krachu finansowym w 2007 roku w prestiżowym magazynie „Fortune” ukazał się artykuł przekonujący, że nie doszłoby do katastrofy na taką skalę, gdyby na Wall Street było więcej kobiet. Do podobnych wniosków doszli badacze analizujący dla Credit Suisse wyniki finansowe 2400 korporacji w trudnych latach – te z kobietami w zarządzie miały wyniki wyższe średnio o 26 procent. Teraz kraje rządzone przez panie premier (Finlandia, Nowa Zelandia i Niemcy) najlepiej sobie radzą z pandemią. Powód? Jak już wiemy, zespół, w którym są kobiety, jest bardziej inteligentny. Ale jest jeszcze jedna kwestia – w sytuacji stresowej zachowujemy większy spokój. Zestresowana kobieta nie załamuje się, tylko skupia.

Ciekawy test przeprowadziły kognitywistki Mara Mather z Uniwersytetu Południowej Kalifornii i Nicole R. Lighthall z Uniwersytetu w Durham. Jego uczestników zaprosiły do udziału w grze komputerowej, której celem było zdobycie jak największej ilości pieniędzy poprzez nadmuchiwanie wirtualnych baloników. Po każdym naciśnięciu przycisku balonik rósł, a oni otrzymywali coraz większą sumę pieniędzy. Za którymś naciśnięciem balonik mógł jednak pęknąć, wtedy traciło się wszystko.

Zachowanie kobiet i mężczyzn nie różniło się, dopóki zachowywali spokój. Ale gdy w grę wszedł stres – trzymanie dłoni w zimnej wodzie przez trzy minuty znacząco podnosi poziom kortyzolu – kobiety przestały ryzykować, a mężczyźni przeciwnie, szarżowali. Zgadnijcie, kto wygrał więcej pieniędzy. „Najsilniej zestresowani mężczyźni wybierają kosztowne rozwiązania dające znikomą szansę na wielki zysk, natomiast najsilniej zestresowane kobiety preferują mniejsze, ale stosunkowo pewne zwycięstwa”, podsumowuje Therese Huston.

Niezdecydowana czy rozważna?

By podejmować dobre decyzje, trzeba wyraźnie określić priorytety, rozważyć różne opcje, sprawdzić, czy przyjęło się słuszne założenia, zdobyć poparcie i przygotować się na sytuację, gdy coś pójdzie nie tak. Kiedy długo analizujesz różne opcje, nie znaczy, że jesteś niezdecydowana, co często się kobietom przypisuje. Jesteś po prostu rozważna. I nie pozwól sobie wmawiać, że to źle.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Sanna Marin premier Finlandii
East News

Kobiety zwyciężają w walce z pandemią koronawirusa. Przykład? Sanna Marin

34-letnia Sanna Marin dwa miesiące po objęciu stanowiska premier Finlandii musiała zmierzyć się z epidemią koronawirusa. Idzie jej świetnie, podobnie jak innym kobietom u władzy!
Magdalena Żakowska
14.05.2020

Finlandia od lat bije nas na głowę pod względem równouprawnienia. Miała już prezydentkę, premierki i przewodniczące parlamentu. Teraz na czele jedenastu z osiemnastu ministerstw tego kraju stoją kobiety. Najważniejsze z nich, to oprócz 34-letniej premierki Sanny Marin, 32-letnia minister finansów Katri Kulmuni, 35-letnia minister spraw wewnętrznych Maria Ohisalo, 32-letnia minister edukacji Li Andersson i 56-letnia minister sprawiedliwości Anna-Maja Henriksson. W szowinistycznych komentarzach w internecie rząd Sanny Marin nazywany jest „rządem szminki”, co ma sugerować, że tworzą go polityczki, które urodą i wdziękiem próbują zakryć brak doświadczenia. Estoński premier nazwał Sannę Marin „niewykształconą kasjerką, która została premierem” tylko dlatego, że Marin zarabiała jako studentka na kasie w piekarni. Niedoświadczona? Nic podobnego. Wszystkie z wymienionych wyżej ministerek stały wcześniej na czele swoich partii, a Sanna Marin pełniła też funkcję ministra transportu. Zasłynęła z tego, że zrezygnowała z samochodu i przesiadła się do komunikacji miejskiej, żeby bliżej poznać jej wady i zalety. Teraz też zaskakuje. Jako pierwsza premier w historii Finlandii odmówiła przeprowadzki do Kesaranty, XIX-wiecznej willi, która od 1919 roku pełni funkcję rezydencji premiera. Zdecydowała się pozostać w swoim 100-metrowym mieszkaniu w oddalonym o dwie godziny jazdy od stolicy miasteczku Tampere, które dzieli z partnerem i trzyletnią córką Emmą. Fakt, że Sanna Marin ma nieślubne dziecko oraz to, że w dzieciństwie wychowywały ją dwie lesbijki (jej mama po rozstaniu z jej ojcem alkoholikiem związała się z drugą kobietą) nie stanowią jednak dla konserwatystów tak wielkiego problemu, jak jej młody wiek. „Na każdym stanowisku, które do tej pory sprawowałam kwestia mojego wieku...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Stres, ataki paniki, wypalenie zawodowe? Pomoże ci „leśna kąpiel”

Jeśli wiecznie się czymś zamartwiasz, weź przykład z Japończyków – i idź do lasu. Już w latach 80. XX wieku, mieszkańcy Dalekiego Wschodu wiedzieli, że nic nie działa na nas lepiej niż „leśna kąpiel”.
Sylwia Arlak
29.05.2020

Pojęcie „leśnej kąpieli” (Shinrin-Yoku) pojawiło się po raz pierwszy w Japonii w latach 80. Zamiast przepisywać pacjentom kolejne lekarstwa, lekarze zaczęli wysyłać ich na wyprawy do lasu. Zwyczaj ten szybko podchwyciły kolejne kraje. Można śmiało powiedzieć, że moda na „leśne kąpiele” opanowała część Ameryki i wiele krajów europejskich – i słusznie. Shinrin-Yoku, czyli powolne chodzenie przez las, pomoże nam przywrócić równowagę.  Nigdy nie byliśmy tak  oderwani od świata przyrody. Jak pisze magazyn „Time”, przewiduje się, że do 2050 roku 66 proc. światowej populacji zamieszka w miastach. Według badań sponsorowanych przez Agencję Ochrony Środowiska przeciętny Amerykanin spędza 93 proc.  swojego czasu w domu.  Chłoń las wszystkimi zmysłami Ale jest też dobra wiadomość. Badania wykazały, że nawet krótkie spacery wśród natury pomagają nam ukoić nerwy. Dzięki nim obniżymy poziom kortyzolu we krwi, odzyskamy spokój i siłę. Kontakt z naturą może nam pomóc w walce z lękiem i depresją. Spacer po lesie także rodzaj naturalnej aromaterapii. Wdychając leśne powietrze z naturalnymi olejkami sosnowymi czy świerkowymi, uodparniamy organizm na wiele chorób. Aby jednak skorzystać z dobroczynnego działania lasu, podczas spacerów schowaj telefon (albo jeszcze lepiej: zostaw go w domu) i postaraj się chłonąć las  wszystkimi zmysłami. Zamknij oczy i słuchaj kołysania się koron drzew albo śpiewu ptaków. Poczuj wiatr na skórze. Oddychaj głęboko. Wąchaj zielone rośliny, mech, glebę. Przegryź świeżą igłę sosnową (zawiera przeciwutleniacze i witaminę C). Jeśli czujesz się z tym komfortowo, zdejmij buty i poczuj pod stopami twardą ziemię. Las jest dla każdej z nas  Dr. Quing Li, ekspert w...

Czytaj dalej
rodzina na kanapie
Adobe Stock

Ciemna strona niebieskiego światła: stres, lęk, depresja. 

Im częściej korzystamy ze smartfonów i tabletów, tym silniej odczuwamy stres oraz lęk. I częściej chorujemy na depresję.
Aleksandra Nowakowska
03.04.2020

Bierzemy telefon do ręki „żeby tylko sprawdzić jedną rzecz” – i odpływamy w wirtualną przestrzeń. Coraz częściej telefon jest dla nas nie tylko narzędziem komunikacji, ale też najlepszą rozrywką i jedyną odskocznią od rzeczywistości. Uzależnienie od telefonu to coraz większy problem – nie tylko dlatego, że kradnie nasz czas, ale przede wszystkim dlatego, że zabiera nam zdrowie.  Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne po przeprowadzeniu wywiadów z 3,5 tys. osób opublikowało raport, z którego  wynika, że osoby, które często korzystały z telefonu, komputera czy laptopa, były o wiele bardziej zestresowane. Ale – mimo tego – tylko co trzeci z badanych wyraził chęć cyfrowego „detoksu”! Podczas innych wielkich badań znaleziono też związek między nadmiernym używaniem telefonu a stanami lękowymi. Z kolei Anders Hansen, szwedzki psychiatra i autor książki „Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie cyfrowych technologii” przytacza jeszcze inne badania, które udowadniają, że u osób poproszonych o oddanie telefonu, poziom lęku i niepokoju narastał bardziej, im dłużej pozostawali z dala od aparatu.  W ich mózgach w momencie zabrania urządzeń uruchomiła się oś: podwzgórze–przysadka–nadnercza, a mózg zaczął apelować: „Natychmiast zrób coś, żeby dostarczyć mi dopaminę!”. Strata telefonu okazała się dla mózgów ich właścicieli czynnikiem wysokiego stresu. Zachowywali się tak, jakby utracili coś ważnego dla przetrwania.  Bez e-booka przed snem Anders Hansen w swoim gabinecie psychiatrycznym zauważył też, że nowe technologie zaburzają nasz sen. Śpimy coraz krócej, średnio jedynie 7 godzin na dobę, czyli...

Czytaj dalej
Fotolia

Jak poprawnie walczyć ze stresem? Skuteczne techniki!

Jak działa stres i które techniki pozwalają go wyeliminować?
Urszula Wilczkowska
01.04.2015

Skutki stresu odczuwamy wszyscy. Wprawdzie postęp cywilizacji sprawił, że żyjemy dłużej i wygodniej, ale też drogo za to płacimy. Czujemy się coraz bardziej samotni, zagubieni. Jesteśmy zabiegani, pochłonięci rywalizacją, przywaleni nadmiarem obowiązków w pracy. Ogromna ilość otaczających nas stresorów, również środowiskowych, takich jak pogoda, dźwięki, zanieczyszczenie, zmiany pór roku sprawiają, że nie sposób przed nimi uciec. Czym jest stres i jak wpływa na nasze zdrowie i życie? Tymczasem nawet dobry stres, jeśli utrzymuje się zbyt długo lub pojawia za często, może zaszkodzić . Dlatego też trzeba w porę uchwycić moment, kiedy zaczyna on działać na naszą niekorzyść. Naukowcy przestrzegają, że za długotrwałe pozostawanie w napięciu wcześniej czy później przyjdzie nam zapłacić. A skutki tego mogą pojawić się nawet po kilku latach. Stres to nasza reakcja na bodziec pochodzący ze świata zewnętrznego, który wymaga z naszej strony podjęcia jakiś działań, reakcji. Należy pamiętać, że zdenerwowanie to nasza własna reakcja na bodziec. Zatem w znacznej mierze uzależniona jest ona od nas. Bodziec pozostaje poza naszym wpływem, ale nasza reakcja już nie. Zatem stres możemy kontrolować. Rzadko mówi się o tym, że poziom stresu w życiu powinien być optymalny. W pewnej łagodnej formie stres jest nam potrzebny po to, aby motywować nas do działania, pobudzać nasz umysł, ponieważ bezczynność jest dla naszego mózgu bardziej męcząca niż wysiłek . Techniki radzenia sobie ze stresem Poznaj, co cię stresuje . Po pierwsze, trzeba rozpoznać sytuacje, które nas stresują. Wydaje się to banalne, ale przeważnie to pierwsza rzecz, o której zapominamy.  Najlepiej przyczyny wypisać na kartce papieru. Jeśli chcemy wiedzieć jak sobie radzić ze stresem, musimy wiedzieć jakie są...

Czytaj dalej