Jak podejmować ważne decyzje? Pomoże ci praktyka mindfulness
unsplash.com

Jak podejmować ważne decyzje? Pomoże ci praktyka mindfulness

Praktyka uważności może okazać się szczególnie istotna, gdy stajemy przed trudnymi wyborami życiowymi.
Kamila Geodecka
05.02.2021

Przed podjęciem ważnych decyzji często nie potrafimy myśleć racjonalnie lub z drugiej strony – analizujemy wszystko aż do granic możliwości. Ani jedna, ani druga droga nie doprowadzi nas do odpowiedzi na pytanie: co zrobić?

W takiej sytuacji może pomóc nam technika midfulness, czyli trening uważności. Dlaczego warto z niej skorzystać? Ponieważ staniemy się bardziej świadomi, racjonalni i wsłuchani w swoje wewnętrzne potrzeby. Coraz więcej badań pokazuje, że uważność sprzyja podejmowaniu decyzji.

Psycholożka oraz autorka książek  Deborah L. Davis daje sześć wskazówek, jak podejmować ważne decyzje życiowe w zgodzie ze sobą.  I z zastosowaniem techniki mindfulness!

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Zaakceptuj

Niektóre decyzje życiowe mogą mieć długotrwałe, a często nawet nieodwracalne skutki. Musimy wciąż brać odpowiedzialność za to, jaką decyzję podejmiemy. Często w takich momentach pojawiają się złość i frustracja. Pytamy samych siebie, dlaczego to właśnie my musimy podejmować tak trudne decyzje. To jednak nie pomoże. Zamiast się denerwować, zaakceptuj fakt, że trudne sytuacje po prostu się zdarzają i nie mamy na nie wpływu.

Bądź uczciwa

Bądź wobec siebie uczciwa i uszanuj swoje wartości i normy moralne. Jeśli tylko masz taką możliwość, podejmuj te decyzje, które będą zgodne z twoimi wartościami, wierzeniami i priorytetami. Nie idź na kompromisy, jeśli nie musisz tego robić. Czasami będzie to wymagało zrzeczenia się na przykład pewnej wygody finansowej, jednak świadome podążanie za tym, co uważasz za słuszne, może okazać się dużo ważniejsze.

Czytaj także: Mindfulness to sposób na pełniejsze życie. Zobacz, jak je praktykować

Masz wiele ścieżek

Niektóre sytuacje są trudne, ponieważ ścieżek wyboru jest bardzo mało. Z drugiej strony czasami stajemy na rozwidleniu dróg i widzimy, że każda z możliwości ma swoje plusy i minusy, które się równoważą. Zamiast nadmiernie stresować się takimi wyborami, doceń to, że masz tyle wspaniałych możliwości przed sobą! Poczuj prawdziwą wdzięczność: do siebie, do przyjaciół, do świata czy do losu lub Boga. Następnie zaufaj swojej intuicji.

Skup się na byciu, a nie na działaniu

To, co robisz, nie jest aż tak ważne jak to, kim jesteś. Podobnie jak to, co robisz, nie jest aż tak ważne jak to, z kim to robisz. Zastanów się, czy wolałabyś pracować fizycznie z grupą zabawnych, miłych, godnych zaufania ludzi czy wykonywać prestiżowy zawód, ale otaczać się samymi złośliwymi i zawistnymi osobami? Pamiętaj o tym, że czasami najważniejsza jesteś ty – jako istota, człowiek. Pomyśl w taki sposób, a być może podjęcie trudnej decyzji stanie się łatwiejsze.

Czytaj także: Świat wewnętrzny – to ty decydujesz, jakie emocje chcesz odczuwać

Słuchaj innych

Zapytaj swoich bliskich o to, jak oni sami podejmują trudne decyzje. Zrozum ich sposób działania, a być może zobaczysz swój problem z innej perspektywy. Bardzo pomocne może okazać się również czytanie biografii, słuchanie obszernych wywiadów, poznawanie historii innych osób – nawet nieznajomych w internecie. Często takie opowieści mogą cię zainspirować i uświadomią ci, że jest wiele różnych sposobów rozwiązywania problemów. Poczujesz się także mniej osamotniona.

Zaufaj procesowi

Podejmujemy decyzje i bierzemy za nie odpowiedzialność. Pamiętaj jednak, że żadna decyzja nie jest zła. Nawet jeśli z perspektywy czasu żałujesz, że dokonałaś pewnego wyboru, możesz wyciągnąć z tej sytuacji lekcję. Właśnie takie lekcje budują i rozszerzają naszą świadomość, sprawiają, że poznajemy siebie coraz lepiej. Życie to proces.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Iliana Ramirez
Olga Majrowska

„Intuicja uratowała mi życie” – mówi dr Iliana Ramirez, meksykańska badaczka żyjąca w Polsce

„Mamy dzisiaj kilka teorii dotyczących intuicji. Jestem przekonana, że kiedyś intuicja będzie tak samo badana, jak pamięć czy inteligencja” – mówi Iliana Ramirez, doktor farmakobiologii, żona psychologa i pedagoga dr. Mateusza Grzesiaka.
Sylwia Niemczyk
16.12.2020

Intuicja to trudny temat – lubimy się na nią powoływać, ale gdyby nas spytać, czy naprawdę ona istnieje, to  wiele z nas odżegnuje się od wiary w nią. Bo właściwie co to takiego? Pytamy o to dr Ilianę Ramirez, Meksykankę, naukowczynię z doktoratem w dziedzinie farmakobiologii i jednocześnie autorkę warsztatów m.in. o intuicji.  Sylwia Niemczyk: Kierujesz się w życiu intuicją? Iliana Ramirez: Cały czas intuicja jest u mnie na pierwszym miejscu. Dopiero w drugiej kolejności włączam logiczne myślenie. Dzięki intuicji podejmuję decyzję, dzięki logice – wiem, jak tę decyzję wcielić w życie. A co to takiego: intuicja? To określenie czegoś nieuchwytnego, czego nie umiemy jeszcze opisać naukowo, ale co z całą pewnością istnieje w nas. Kiedy nie wiemy, dlaczego robimy jedną rzecz, a nie inną, dlaczego podejmujemy taką decyzję, a nie przeciwną, mówimy: kieruje nami intuicja. Jakie życiowe decyzje intuicja pomogła podjąć ci samej? Na przykład tę największą i najważniejszą: przyjechać do Polski i wyjść tutaj za mąż. Wszystko mówiło nie, a intuicja mówiła: tak, zrób to! Wszystko wyglądało mega skomplikowanie: on Polak, ja Meksykanka. On miał w Polsce rozpoczęty doktorat, ja w Meksyku prowadziłam już naukowe badania, dostałam grant na projekt naukowy na uniwersytecie w Los Angeles, to był mój plan. Kiedy poznałam Mateusza, byłam kilka miesięcy przed wyjazdem, wszystko już miałam zaplanowane – miałam wyjechać, ale nie do Polski, tylko do Stanów. Widziałam siebie jako naukowczynię. Kiedy próbuję na poziomie logicznym wytłumaczyć komuś, dlaczego zdecydowałam się w takim punkcie życia zaangażować emocjonalnie – to nie mogę, bo tu logiki nie ma żadnej. A to nie jest tak, że po prostu kierowała tobą miłość? Oczywiście, że się...

Czytaj dalej
Pexels

Jak wieść (wystarczająco) spełnione życie? Poznaj proste przepisy na szczęście

Nie musi być idealne, ważne, by było wystarczająco dobre. Dla nas samych, nie według oczekiwań innych ludzi.
Sylwia Arlak
15.10.2020

Czytasz kolejny poradnik pod tytułem „jak prowadzić idealne życie” i kolejny raz załamujesz ręce. „Czy to musi być tak skomplikowane?” —  pytasz samą siebie. Oliver Burkeman z „The Guardian” przekonuje, że nie, o ile zmienimy oczekiwania. Słowo „idealne” zmień na „wystarczająco dobre” i koniecznie pamiętaj o kilku kwestiach. Życie wystarczająco dobre Zawsze będzie zbyt wiele do zrobienia... ... a uświadomienie sobie tego jest wyzwalające. Przestań karcić się za to, czego nie zrobiłaś. Zamiast wciąż zastanawiać się, czy czegoś nie zaniedbałaś, spędzaj czas aktywnie i  wybieraj to, co jest dla ciebie najważniejsze. „Czy to sprawi, że urosnę, czy wręcz przeciwnie? ” Zdaniem terapeuty James Hollisa, ważnych osobistych decyzji nie powinniśmy podejmować przez pytanie: „Czy to mnie uszczęśliwi?”, ale pytając: „Czy ten wybór sprawi, że urosnę, czy wręcz przeciwnie? ” Nie potrafimy przewidzieć, co nas uszczęśliwi. Drugie pytanie wywołuje głębszą, intuicyjną odpowiedzieć. Zwykle wiemy, czy odejście lub pozostanie w związku, czy pracy, jest dobre dla naszego rozwoju czy nie. Nie przejmuj się więc paleniem mostów. Nieodwracalne decyzje wydają się być bardziej satysfakcjonujące. Teraz mamy tylko jeden kierunek, w którym możemy podążać —  naprzód, niezależnie od dokonanego wyboru. Jeśli umiesz znieść lekki dyskomfort, posiadasz supermoc! To przerażające, jak łatwo odkładamy na bok nasze największe życiowe ambicje, tylko po to, by uniknąć ewentualnego dyskomfortu. Zdajesz sobie sprawę, że zainicjowanie trudnej rozmowy z przyjaciółką, zaproszenie kogoś na randkę czy sprawdzenie salda w banku, cię nie zabije, ale i tak odkładasz to w nieskończoność. Oswajaj się z uczuciem dyskomfortu. Możesz...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Szlachetna rola ofiary: dlaczego godzimy się na to, by inni nas krzywdzili?

Prawdopodobnie nigdy się do tego nie przyznasz, ale mentalność ofiary może być dla ciebie wygodna. Choć nie da ci szczęścia, czerpiesz z niej korzyści. Udowodnimy ci, że warto przejąć kontrolę nad własnym życiem.
Sylwia Arlak
30.06.2020

Będąc ofiarą, nie osiągniesz sukcesu, ani nie będziesz szczęśliwa. Nie wykorzystasz w pełni swojego potencjału. Nie warto, prawda? Stajemy się ofiarą, gdy przestajemy brać odpowiedzialność za nasz sposób działanie, słowa, które wypowiadamy i zobowiązania, których nie przestrzegamy. Wolimy obarczyć winną i odpowiedzialnością innych. To dużo łatwiejsze, ale na dłuższą metę prowadzi donikąd. Każda z nas była kiedyś przez kogoś zraniona. Ból, który nosimy z poprzednich doświadczeń, często towarzyszy nam przez całe życie. To ważny element kształtujący to, kim się stajemy. Bywa częścią naszej tożsamości. Dlatego tak kurczowo się go trzymamy. Przejmując kontrolę nad własnym życiem, nie zaprzeczasz, że odczuwasz ból z przeszłości ani nie bierzesz odpowiedzialności za okoliczności, na które mogłaś nie mieć wpływu. Oznacza to, że decydujesz się być w 100 proc. odpowiedzialna za swoje życie. Jak rozpoznać osobę z syndromem ofiary? Łatwo się denerwuje i obraża. Nigdy nie bierze odpowiedzialności za swoje działania. Łatwo ocenia i krytykuje innych. Zawsze uzasadnia swoje działania czynnikami zewnętrznymi. Szuka usprawiedliwienia, gdy mówi, że nie jest w stanie osiągnąć zamierzonych celów. Otwarcie obwinia innych i narzeka na cały świat. Jakie masz korzyści z bycia ofiarą? Wszystkie negatywne emocje przynoszą krótkotrwałe korzyści. W roli ofiary: Nie musisz ponosić żadnej odpowiedzialności. Nie musisz podejmować żadnych działań Dostajesz dużo uwagi i współczucia Czujesz się dobrze, ponieważ wina nie leży po twojej stronie Bycie ofiarą wymaga od nas niewiele pracy. Oczekujemy, że to świat będzie służył nam. Jak przestać być ofiarą? Przede wszystkim uznaj, że bycie ofiarą to twój...

Czytaj dalej
kobieta w maseczce i rękawiczkach
Adobe Stock

Strach o zdrowie, niepewność, izolacja. Pandemia to test dla psychiki

Poniekąd wszyscy mamy obsesję na punkcie koronawirusa. Martwimy się o siebie i najbliższych, ale COVID-19 ma wpływ nie tylko na zdrowie. Co zrobić, żeby nie zrujnował naszej odporności psychicznej?
Aleksandra Nowakowska
30.03.2020

W czasie pandemii trudno jest zapomnieć o koronawirusie. Każdego dnia zastanawiamy się, co możemy zrobić, żebyśmy my i nasi bliscy byli bezpieczni i zdrowi. Szukamy informacji o możliwości opracowania szczepionki. Czytamy przewidywania, jakie będą skutki gospodarcze pandemii. Dowiadujemy się o dramatycznych wydarzeniach w innych krajach. Codziennie przyjmujemy do wiadomości, ile osób zostało zarażonych i ile umarło. Dlaczego koronawirus opanował nasze umysły i co z tym możemy zrobić? 5 wyzwań związanych z pandemią COVID-19 Nagłość: być może jeszcze miesiąc temu słyszeliśmy o wirusie, ale w tym czasie wydawało się to bardzo odległe. I nagle, niemal z dnia na dzień, zagrożenie jest tutaj i bezpośrednio na nas wpływa. Nagle nasze życie diametralnie się zmieniło przez koronawirusa, który nie pytał nas o zgodę i niczego nie negocjował. Bezsilność: swoją wewnętrzną moc budujemy między innymi na podstawie tego, że sobie radzimy, jesteśmy skuteczni. Tymczasem pandemia stawia nas przed faktem, że rozprzestrzenianie wirusa na świecie jest poza naszą kontrolą. Niewiele z tym możemy zrobić i jest to trudne, bo pogłębia nasze poczucie słabości. Ogrom negatywnych wiadomości: każdego dochodzą do nas złe wiadomości – o kolejnych zakażonych i zmarłych, o tym, że musimy ograniczyć nasze aktywności, że pandemia może trwać długo, że czeka nas globalny kryzys ekonomiczny o niewiadomych skutkach. Te wszystkie informacje mogą być przytłaczające. Izolacja społeczna: podważa nasze poczucie przynależności społecznej i pozbawia sprawczości. Bezpośrednie kontakty z ludźmi są jednym z bodźców do życia, a teraz jesteśmy ich pozbawieni, a to osłabia. Możemy czuć się uwięzieni w domach i samotni.  Lęk o byt: wielu z nas martwi się o swoje pieniądze. Nie tylko chodzi tu o zagrożenie zwolnieniem czy stratę zleceń, ale też...

Czytaj dalej