5 prostych rad, jak ożywić gasnącą miłość
Fotolia

5 prostych rad, jak ożywić gasnącą miłość

Nawet najbardziej zagrożoną miłość można uratować
Marta Wilczkowska
05.11.2013

Kryzys w związku to sygnał, że trzeba nad nim trochę popracować. Jak? Terapeuci rodzinni proponują parom wcielić w życie kilka prostych strategii. Skorzystaj ze strategii specjalistów i dowiedz się, jak ożywić związek!

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

1. Odkryjcie siebie na nowo

Najbardziej udane są te związki, w których partnerzy dużo o sobie wiedzą. Ona, szykując śniadanie, pamięta np., że on nie lubi mocnej kawy, więc nigdy nie podaje mu „szatana”. On z kolei zna jej estetyczne wymagania i dlatego nie chodzi po domu w wymiętym podkoszulku, tylko stara się jej podobać. W waszym małżeństwie nikt już nie myśli o takich drobiazgach? Czas to zmienić!

  • Starajcie się rozpoznawać swoje potrzeby i odpowiadajcie na nie. Partner nie może obejrzeć ważnego meczu? Nagraj mu go, jeśli możesz. Jest szansa, że innym razem on odwzajemni się równie miłym gestem.
  • Dzielcie się ze sobą swoimi spostrzeżeniami, marzeniami, opowiadajcie o swoich upodobaniach. To ważne, bo taka wymiana myśli buduje między partnerami bliskość.

2. Postarajcie się wzajemnie lubić

To właśnie dzięki sympatii potrafimy przymknąć oko na niektóre wady partnera i wciąż widzieć w nim zalety, które kiedyś nas zauroczyły. Wy już od dawna nie zastanawiacie się nad tym, co w sobie wzajemnie lubicie? Pora zatem zacząć działać!

  • Każdego dnia starajcie się znaleźć choć jedną rzecz, która wam się w sobie podoba. Wyślijcie sobie sygnał, że zostało to przez was zauważone. Komplementy działają jak afrodyzjaki!
  • Często zadawaj sobie proste pytanie: „Co sprawiło, że właśnie tego człowieka wybrałam na wspólne życie?”. Pamiętając o dobrych stronach partnera, dużo łatwiej darujesz mu jego różne przykre zwyczaje – np. to, że nie gasi światła w łazience czy wiesza ubrania na krzesłach.

3. Stwórzcie razem zgrany duet

Kluczem do szczęścia jest robienie wielu rzeczy razem – twierdzą zgodnie psycholodzy. To proste, kiedy działamy we dwójkę, siłą rzeczy zaczynamy funkcjonować jako bardziej zgrana para. Od czego zacząć?

  • Zróbcie listę spraw, które ułatwią wam bycie razem. Co może się w tym spisie znaleźć? Choćby codzienne zakupy, gotowanie obiadu, słuchanie muzyki czy nawet plotkowanie. Każde z tych zajęć to doskonała okazja, by się do siebie przytulić, pocałować się, powiedzieć sobie coś miłego... Pamiętajcie, im więcej będzie między wami takich ciepłych, przyjaznych gestów, tym lepiej dla waszej miłości!
  • Starajcie się być razem także w trudnych dla siebie chwilach. Partner jest nie w humorze, bo miał w pracy gorszy dzień? Nie izoluj się wtedy od niego. Rozmawiajcie! Ważne, by twój mężczyzna poczuł, że ma w żonie oparcie. To może sprawić, że innym razem,  kiedy tobie z kolei będzie źle, on też spróbuje ci pomóc – choćby z uwagą cię wysłucha.

4. Szukajcie kompromisów

Zawsze warto być otwartym na opinie i argumenty drugiej strony. Tylko wtedy jest bowiem szansa, że jakoś się ze sobą w końcu dogadacie i nikt nie poczuje się skrzywdzony. Ustalcie, że odtąd będziecie gotowi rozważać także punkt widzenia „przeciwnika”. Ale to nie wszystko.

  • Rozmawiając na drażliwe tematy, kontrolujcie emocje. Zamiast krzyczeć i wzajemnie się oskarżać, mówcie wprost, czego od siebie wzajemnie oczekujecie. Czasem w gniewie masz ochotę krzyknąć: „Nigdy mnie naprawdę nie pociągałeś!”? Lepiej tego nie próbuj, bo takie słowa mają moc pocisku!
  • O problemach trzeba dyskutować rzeczowo. Unikajcie również zwrotów: „powinieneś”, „musisz”, „to twój obowiązek”. Zmieńcie je na łagodniejsze „może mógłbyś/mogłabyś”. I zawsze starajcie się znajdować punkty, co do których istnieje między wami zgoda. O porozumienie będzie wtedy dużo łatwiej.

5. Nie oceniajcie siebie surowo

Złe emocje, takie jak gniew czy niechęć, nie pojawiają się w związku z niczego. Co może do nich prowadzić? Nierzadko nasza błędna interpretacja różnych zachowań partnera – twierdzi amerykański specjalista Aaron Beck. Przykład: mąż zapomniał o twoich urodzinach. Myślisz: „On nigdy nie pamięta o tym, co dla mnie ważne”. A przecież to mogła być jednostkowa sytuacja, którą uogólniłaś na całą postawę partnera. Dosyć często zdarza ci się wpadać w taką pułapkę? Zacznij kwestionować swoje negatywne myśli!

  • Ilekroć cię korci, by o coś partnera oskarżyć, przeanalizuj fakty. Nawet jeśli on np. skłamał, nie wyciągaj od razu tragicznego wniosku: „Już nigdy nie będę mogła mu zaufać”. Pamiętaj, to szkodzi miłości.
  • Staraj się być adwokatem partnera, nie prokuratorem. Szukając argumentów na jego obronę, łatwiej sobie przypomnisz, że wciąż jest to ten sam cudowny człowiek, którego kiedyś tak mocno pokochałaś. 
 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
mediacje rodzinne
Getty Images

Rozwód? Mediacje rodzinne to ostatnia szansa przez rozpadem związku

Mediacje rodzinne może uchronić przed rozwodem albo sprawić, że rozwód przebiegnie spokojniej. Na czym polegają? Pytamy mediatorki, Anny Cebulko.
Karolina Rogalska
21.10.2018

Z perspektywy mediatorki widzę, jak często mamy kłopot w kontaktach z bliskimi. Nie rozmawiamy z partnerami o tym, co nas niepokoi. Nie komunikujemy potrzeb. Robimy to dopiero wtedy, gdy jesteśmy już ekstremalnie wściekłe i sfrustrowane. A skrajne emocje blokują nam możliwość porozumienia” – mówi w „Urodzie Życia” Anna Cybulko, wykładowczyni i mediatorka w sprawach cywilnych i rodzinnych. Karolina Rogalska, „Uroda Życia”: Mediacje rodzinne to takie rozmowy ostatniej szansy. Skrajne emocje. Pewnie się pani nasłucha płaczu, krzyków? Anna Cybulko:  Emocji jest rzeczywiście dużo. Podczas mediacji ludzie zwykle bardzo szybko wchodzą w te same schematy reagowania, które stosują, kłócąc się w  domu. Czasem destrukcyjne: agresywne, sarkastyczne, przemocowe. Rola mediatora polega między innymi na tym, żeby pomóc im te schematy dostrzec, przewentylować emocje. Żeby ludzie mogli się wzajemnie spotkać, usłyszeć, porozumieć. I wypracować wspólnie rozwiązania, które zadowolą obie strony sporu. Część par na mediacje zgłasza się z własnej inicjatywy, czasem takie rozwiązanie proponuje sąd. Ale zawsze naczelną zasadą jest dobrowolność – ludzie muszą chcieć się dogadać. Najtrudniejsze jest pierwsze spotkanie. Potem już jest tylko lepiej. Co podsyca konflikt? Powodów może być wiele. Podzieliłabym je roboczo na trzy poziomy. Pierwszy to różnice społeczne: odmienne potrzeby, wartości, oczekiwania, style życia, konteksty rodzinne, w których się wychowywaliśmy. Drugi to poziom indywidualny. Tu przeszkody mogą być natury psychologicznej: brak poczucia bezpieczeństwa, stabilności czy własnej wartości. Ostatni, ten najbliższy mojej pracy, to poziom komunikacyjny. Z perspektywy gabinetu widzę, jak duża część z nas ma z tym kłopot. Nie rozmawiamy z partnerami...

Czytaj dalej
Fotolia

5 prostych rad, jak przetrwać kłótnię z partnerem

Konflikty zdarzają się w każdym związku. I nic w tym złego!
Marta Wilczkowska
17.12.2013

Zwykle zaczyna się od jakiejś przykrej uwagi rzuconej pod adresem współmałżonka. Potem atmosfera szybko się zagęszcza, słowa stają się coraz ostrzejsze i... awantura gotowa. Znacie z partnerem ten scenariusz aż za dobrze? Wskazówki specjalistów od sztuki negocjacji pomogą wam go zmienić. Zaczepki, złośliwości, aluzje…Kiedy kłótnia wisi na włosku, najważniejsze to nie dopuścić do zbytniego zacietrzewienia się . Jak zatem postępować, żeby zaogniający się spór zamienić w rzeczową dyskusję? Spójrz na sprawę z dystansem. Wściekasz się, że jego buty znowu stoją na środku przedpokoju? Zamiast się nakręcać, pomyśl: „Czy to aż takie ważne?”. Złość szybko wtedy ustąpi i dojdzie do rzeczowej rozmowy, a nie do awantury. Spróbuj partnera zrozumieć . Denerwuje cię, że mąż w weekendy często jeździ do matki? Jeżeli weźmiesz pod uwagę, że teściowa to np. starsza schorowana osoba, dyskutując z partnerem o problemie, łatwiej pohamujesz gniew. Zastopuj gniewne emocje . Czujesz, że zaraz wybuchniesz, bo on znowu nie wyrzucił śmieci? Weź kilka głębokich oddechów lub policz listki na kwiatku w doniczce. Wyciszysz się, uspokoisz i... nie powiesz o słowo za dużo. Zawsze mów „ja” zamiast „ty” . Podczas kłótni on często słyszy: „Nic nie robisz w domu” lub  „Dziecko mało cię obchodzi”? Zastąp te zarzuty zdaniami formułowanymi w pierwszej osobie, nie w drugiej. Mów przy tym, co czujesz, np.: „Jestem zła, bo zakupy niezrobione”. „Irytuje mnie, że tylko ja sprawdzam Ani lekcje”. Niby to samo, a brzmi o wiele lepiej, prawda? Unikaj ogólników . Partner nie wie, dlaczego się dąsasz? Zamiast krzyczeć: „Ty nic nie rozumiesz!”, wyjaśnij np.: „Liczyłam na kwiaty w rocznicę...

Czytaj dalej
Decyzja o rozwodzie
Adobe Stock

Jak się rozstać, żeby potem nie żałować? 

„W związku nie wystarczy nadążać jedynie za sobą, ale trzeba też nadążać za partnerem. Trzeba trzymać cugle tych dwóch koni jednocześnie. To sztuka”
Karolina Morelowska-Siluk
01.01.2019

Zanim powiesz sobie dość, daj sobie czas. Nie działaj w pośpiechu. Najgorsze co możesz zrobić, to zamknąć oczy i skoczyć. Taki ruch zwykle odbija się czkawką – mówi  Michał Modliński, psychoterapeuta psychoanalityczny, członek Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej. Prowadzi terapie dla osób indywidualnych oraz par. Karolina Morelowska-Siluk: Pracował pan jako terapeuta z dziesiątkami par. Jak pan sądzi? Warto walczyć o związek w kryzysie? Michał Modliński: Recepty są bardzo zwodnicze. W każdym razie ja nie odważyłbym się ich wypisywać. No i przede wszystkim nie podoba mi się słowo walka, ono sugeruje konieczność wejścia na ring – szykowanie się do wojny. A w związku powinniśmy być wzajemnie swoim wyborem, a nie jedna ze stron ma zawłaszczać tę drugą. Czyli nie walczyć, ale... Zabiegać, to lepsze słowo. O związek warto zabiegać. Oczywiście, nie za wszelką cenę. No właśnie. To najtrudniejsze pytania, o cenę. To kiedy warto, a kiedy nie należy ratować związku? Pierwszy ruch to zadanie sobie kilku podstawowych pytań: „Dlaczego w ten związek weszłam/wszedłem? Dlaczego wybrałam/wybrałem właśnie tego człowieka? Czego potrzebuję, jakie są moje oczekiwania wobec związku i na ile ten człowiek w przeszłości i dziś je spełnia?”. Pytania mogą wydać się błahe, ale proszę mi wierzyć, trudno jest szczerze sobie na nie odpowiedzieć. A to także tam, u źródła kryje się odpowiedź na pytanie, czy teraz, kiedy jest ciężko, warto zabiegać o partnera, ratować związek. Oczywiście, ludzie z biegiem lat zmieniają się, dojrzewają, weryfikują się nasze potrzeby, więc pojawia się też pytanie, na ile towarzyszyliśmy sobie wzajemnie w dojrzewaniu. Bo w związku nie wystarczy nadążać jedynie za sobą, choć to bardzo ważne, ale trzeba też nadążać za partnerem. Trzeba trzymać cugle tych dwóch koni...

Czytaj dalej
relacje w związku
iStock

Seks po polsku: nie mamy czasu, ochoty ani pomysłu. Czemu nie chce nam się kochać?

„Mężczyźni nieraz opowiadają na sesjach terapeutycznych, że prosząc o seks, czują się jak pies, który siedzi pod stołem i czeka, aż pan mu rzuci kość” – mówi psychoterapeutka, seksuolożka dr Agata Loewe.
Sylwia Niemczyk
30.11.2020

Kiedyś Maria Peszek śpiewała: „Nie mam czasu na seks” i zdaniem seksuologów, to samo mogłaby zaśpiewać prawie każda inna Polka. Dopadła nas epidemia braku pożądania. Seks w stałych związkach praktycznie po kilku latach przestaje istnieć. Wystarczy, że jedno z partnerów przestanie odczuwać chęć – brak pożądania w związku może być zaraźliwy, jak mówi dr Agata Loewe, seksuolożka i psycholożka. Brak pożądania może być zaraźliwy Sylwia Niemczyk: Na dziesięć moich koleżanek trzy regularnie i chętnie uprawiają seks. Reszta nie ma ochoty.  Agata Loewe: Wszystkie moje obserwacje mówią to samo: mamy epidemię braku pożądania, coraz mniej chce się nam kochać, coraz częściej przychodzą do mnie na terapię pary, które nawet już nie pamiętają, kiedy był ten ich ostatni raz. Ale jednocześnie chcą być razem, bo się kochają, są do siebie przywiązani albo np. łączą ich dzieci. Często to ludzie, którzy są ze sobą bardzo długo, od wczesnej młodości. Pamiętają, jak na początku było wspaniale, ale potem w zupełnie inny sposób dojrzewali, inaczej kształtowała się ich seksualność. Po latach okazało się, że jedno z nich po prostu nie nadążyło za tym drugim. Bywa, że ciało kobiety z wiekiem staje się bardziej responsywne, rozwija się jej samoświadomość, a partner zostaje w tyle.  Bywa, że to nie on, ale ona zostaje daleko z tyłu.  Oczywiście, np. gdy w związku rodzi się dziecko – pamiętajmy, że zupełnie inną cenę za to płaci kobieta, a inną mężczyzna. Typowa sytuacja: kobieta zostaje matką, jej ciało jest w szoku, hormony szaleją i pożądanie spada do zera. Mija kilka miesięcy, rok, ona wciąż powtarza argument: „Karmię”, „Padam na twarz” albo: „Boli mnie”. Partner przez jakiś czas podejmuje różne działania, żeby...

Czytaj dalej