Jak i dlaczego powinnaś ćwiczyć wdzięczność? Po pierwsze — bądź cierpliwa
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak i dlaczego powinnaś ćwiczyć wdzięczność? Po pierwsze — bądź cierpliwa

Włączenie wdzięczności do codziennej rutyny przyniesie nam wiele korzyści: od lepszego snu do poprawy nastroju.
Sylwia Arlak
17.08.2020

Za co jesteś dziś wdzięczna? Możliwe, że w ogóle się nad tym nie zastanawiałaś. A nawet jeśli, skupiałaś się na wielkich rzeczach: na pracy, rodzinie, zdrowiu. A co z codziennymi momentami, takimi jak wyjątkowo  dobra kawa rano albo miły popołudniowy spacer? Zauważasz je?

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Ucz się od dzieci

Z wielu badań wynika, że ludzie, którzy regularnie ćwiczą wdzięczność, są pozytywniej nastawieni do świata. Czują się lepiej psychicznie i fizycznie, lepiej śpią i mają wyższe poczucie własnej wartości.

„Dla mnie wdzięczność to praktyka uważności. Kiedy czujemy się zagubieni lub zestresowani i tracimy kontrolę nad tym, co dzieje się w naszym życiu lub wokół nas, wdzięczność może nas zakotwiczyć w danej chwili i dać nam poczucie kontroli, której potrzebujemy” — mówi Rosemary Ikpeme, twórczyni 12-tygodniowego dziennika uważności, wdzięczności i wyznaczania celów „MYnd Map MY Journal”.

W rozmowie z portalem The Stylist Ikpeme podkreśla, że wdzięczność sprawia, iż czujemy się mniej samotnie: „Kiedy praktykujesz wdzięczność i widzisz te wszystkie niesamowite rzeczy, które zostały zrobione, abyś mógł z nich skorzystać, masz wrażenie, że życie na ciebie pracuje. Czujesz się ceniona, kochana. Masz wrażenie, że jesteś częścią większego obrazu, a to daje ci inną perspektywę w życiu” — mówi i dodaje: „Jako dzieci budzimy się podekscytowani, nie możemy się doczekać, co dzisiaj się wydarzy. Ale gdy dorastamy, przygniata nas codzienne życie. Rachunki do zapłacenia, wizyty u lekarza, praca. Zapominamy o prezentach, jakie daje nam los”.

Otwórz się na dobro

Ikpeme przytacza wyniki badań, z których wynika, że ci, którzy prowadzili dziennik wdzięczności przez 5 minut dziennie, zauważyli po pewnym czasie, że ich długoterminowe poczucie szczęścia wzrosło o 10 procent: „Nasz umysł koncentruje się na negatywach. Podświadomie możemy nawet nie być świadomi tych emocji. Ale praktykując wdzięczność, wypełniamy nasz umysł pozytywnymi słowami i uczuciami. W ten sposób otwieramy się na dobro”.

Ekspertka przyznaje, że praktykowanie wdzięczności nie jest proste. Aby weszło nam w nawyk, wymaga czasu i działania. Radzi, aby zaplanować czas, w którym będziemy ćwiczyć. Może to być pierwsza rzecz, którą zrobimy po wstaniu z łóżka albo ostatnia przed pójściem spać. Ważne, aby robić to regularnie, najlepiej każdego dnia. Ikpeme pisze, żeby na początek nie brać na siebie zbyt wiele. Proponuje zacząć od wypisywania od trzech do pięciu punktów wdzięczności np. „Jestem wdzięczna, że mam dach nad głową”, „jestem wdzięczna za ten ciepły posiłek”, „jestem wdzięczna, że mam tylu przyjaciół ”

„Nie oczekuj szybkich rezultatów.  To wymaga długoterminowego zaangażowania. Ale dobra wiadomość jest taka, że jeśli ten nawyk wejdzie ci w krew, łatwiej będzie ci wprowadzić w swoim życiu inne pozytywne nawyki” — mówi. Średnio potrzeba ok. trzech miesięcy, aby dana czynność stała się nawykiem, więc musimy uzbroić się w cierpliwość. Początkowo może być nam trudno zastanawiać się nad kolejnymi rzeczami, za które jesteśmy wdzięczne. Ale kiedy ta praktyka staje się naszym nawykiem, będzie czymś tak naturalnym jak poranne mycie zębów. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Ten, kto kocha mniej, ma łatwiej w związku i kontroluje sytuację. Prawda czy fałsz?

Osoba mniej zaangażowana w związek ma nad nim większą kontrolę. Ale jeśli zależy ci na zdrowej relacji, nie myśl o kontroli – w dobrym związku obie strony dają i biorą po równo.
Sylwia Arlak
17.08.2020

Osoba, która „kocha bardziej”  próbuje zaspokoić potrzeby partnera, stawia go w centrum swojego świata. Zatraca siebie, a to wyczerpuje. Przy kolejnej kłótni z partnerem myślisz sobie, o ile byłoby ci łatwiej, gdybyś nie była tak zaangażowana w tę relację. Wydaje ci się, że twój partner, umiejąc utrzymać nerwy na wodzy, wygrywa w tym pojedynku. Że ten, kto nie okazuje słabości, ma nad relacją większą kontrolę. Że ten, kto „kocha mniej” bierze wszystko. Jak czytamy na portalu Psychology Today, jeśli chcemy mieć zdrową relację, musimy przestać myśleć w tych kategoriach. Związek to nie pole bitwy. Relacja, w której tylko jedna osoba się stara, tylko jednej zależy, nie da nikomu ani szczęścia, ani spełnienia. W dobrym związku nie ma wygranych i przegranych. Gracie do tej samej bramki, bo zależy wam na obopólnym szczęściu. Kluczem jest zaangażowanie, praca nad relacją i oczekiwanie tego samego od swojego partnera. Codzienne wzloty i upadki, drobne nieporozumienia i błędy to część każdego związku. Ale kiedy relacja sprawia, że czujesz się gorzej niż lepiej, nie ciągnij jej na siłę. Nie wchodzisz w związek, żeby być źle traktowaną, ignorowaną lub porzuconą. Nie musisz być wykorzystywaną czy zmuszaną do znoszenia problematycznych, niedojrzałych zachowań. Toksyczna miłość sprawia, że tracisz szacunek do samej siebie. Nie próbuj na siłę ratować związku. Nie kochaj „bardziej” i „za bardzo”. Uciekaj, jeśli jest ci źle, nawet jeśli: 1. Boisz się samotności Wiele z nas woli tkwić w złym związku niż być same. Zapominamy, że odrobina samotności może nam pomóc nabrać dystansu, a ostatecznie stworzyć podstawy do zdrowego, intymnego związku. Nie chcemy słyszeć, że w kiepskim związku czujemy się bardziej samotne niż będąc singielką....

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjcie ilustracyjne

Pięć języków miłości. Jakim mówisz ty, a jakim twój partner?

Jeśli kiedykolwiek miałaś problem z komunikacją w związku (a która z nas nie miała?), na pewno wydawało ci się, że to sytuacja bez wyjścia. Ale dr Gary Chapman przekonuje, że żeby zacząć się dogadywać, wystarczy poznać nasze języki miłości.
Sylwia Arlak
30.07.2020

Czasem dochodzimy do wniosku, że nigdy nie zrozumiemy naszego partnera. Dbamy o niego, opiekujemy się, przygotowujemy pyszne kolacje i spędzamy z nim każdą wolną chwilę, a on i tak nie czuje się kochany. Wniosek? Prawdopodobnie mówicie innymi „językami miłości”. Termin ten ukuł ponad 10 lat temu dr Gary Chapman i rozpopularyzował go, dzięki swojej książce o związkach „Pięć języków miłości”. Mamy prawo kochać, tak jak chcemy O co chodzi w języku miłości? „O to, aby wiedzieć, czego potrzeba, aby dana osoba poczuła się kochana” — wyjaśnia dr Champan portalowi Sheknows.com. Najważniejsze jest to, że nie każdy wyraża swoją miłość w ten sam sposób. Świadomość różnych języków miłości może więc pomóc ci lepiej zrozumieć swój związek. „Stało się dla mnie oczywiste, że to, co sprawia, że jedna osoba czuje się kochana, nie zawsze sprawdza się u jej współmałżonka lub partnera. Odkryłem, że każda osoba rozumie i otrzymuje miłość w określonym języku, a dokładnie jednym z pięciu”  — dodaje ekspert, który od lat doradza parom w kryzysie. O tym, że dobrze jest poznać swój język miłości, bo wzmacnia więzi i uczy poprawnej komunikacji, przekonuje też psychoterapeutka dr Tina B. Tessina.  „Możesz w końcu zrozumieć, dlaczego niektóre rzeczy między tobą a innymi ludźmi nie działają. Możesz nauczyć się rozpoznawać, kiedy twój partner okazuje ci miłość, nawet jeśli nie jest to sposób, do którego jesteś przyzwyczajony” — podkreśla Tessina. Jak pięć języków miłości wyglądają w praktyce? Oto co musisz wiedzieć. Słowa Ludzie, którzy posługują się tym językiem miłości, potrzebują dowodów werbalnych. Chcą (chociaż raz na jakiś czas)...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Stres zjada nas – a my… nieraz jeszcze go same podkarmiamy! Zobacz, jak radzić sobie ze stresem

Sylwia Arlak
27.07.2020

Spóźnienie do pracy, kłótnia z przyjaciółką, nieudana randka. Stresować może nas niemal wszystko. Nic dziwnego, że właściwie na okrągło czujemy się wyczerpani psychicznie i fizycznie. Jeśli nie nauczymy się radzić sobie ze stresującymi sytuacjami, tzw. stresorami, będziemy stale rozdrażnione. Możemy skończyć jeszcze gorzej, z  wypaleniem zawodowym, depresją albo chorobami psychosomatycznymi. Ale jest też dobra wiadomość. Możemy zrobić bardzo dużo, aby poradzić sobie ze stresem i unikać go w życiu. Przypominamy podstawowe zasady, które polecają psycholodzy: Nie wracaj do stresującej przeszłości  Po co masz ponownie przeżywać stres, którego już doświadczyłaś? „Mózg nie jest w stanie odróżnić tego, o czym myślimy, od tego, co naprawdę się dzieje. Zostawmy więc natywne zdarzenia w przeszłości. Myśląc o nich, ponownie zareagujemy stresem” — podkreśla dr Kathy Gruver cytowana przez portal.healthline.com. Aby przezwyciężyć ten zły nawyk, Gruver zaleca zmianę sposobu myślenia o niektórych sytuacjach. „Naprawdę trudno jest przestać o czymś myśleć. Łatwiej jest zastąpić tę myśl pozytywnymi afirmacjami” — dodaje. Powiedz: „Jestem zdrowa”, „Mój układ odpornościowy jest silny” albo „Pewnie wkraczam w przyszłość”. Poświęć też trochę czasu na medytację. Koncentrując się na oddychaniu podczas myślenia „jestem” na wdechu i „spokojna” na wydechu, zatrzymasz stres.  Przestań zakładać najgorsze scenariusze  Koncentrując się na najgorszym, tracisz pozytywną energię. „Martwimy się o różne rzeczy, a tak naprawdę nie wiemy, co się wydarzy. Dlaczego mamy cierpieć dwukrotnie?”  — pyta retorycznie Gruver.  Z kolei znana...

Czytaj dalej