Jak nie powtórzyć błędów swoich rodziców? Psycholog: „Bądź dla siebie wyrozumiała”
Pexels.com

Jak nie powtórzyć błędów swoich rodziców? Psycholog: „Bądź dla siebie wyrozumiała”

Jeśli pochodzisz z domu pełnego szacunku i miłości, można powiedzieć, że wygrałaś los na loterii. Dużo łatwiej będzie ci stworzyć szczęśliwą rodzinę. Jeśli miałaś trudne dzieciństwo, wciąż możesz przełamać ten schemat.
Sylwia Arlak
08.02.2021

Wychowywanie się w rodzinie z problemami odbija się na dorosłym życiu. Nie oznacza to jednak, że nie będziesz w stanie stworzyć szczęśliwej rodziny, wręcz przeciwnie. Możesz być lepszą mamą, bo na własne oczy widziałaś, jakie szkody mogą wyrządzić toksyczni rodzice. Jesteś jeszcze bardziej zmotywowana, żeby nie popełniać tych samych błędów. Jesteś odważna. Twoje własne dzieciństwo nie jest czymś, czego komukolwiek byś życzyła, ale to doświadczenie cię wzmocniło. Pora, byś to zauważyła.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Toksyczni rodzice walczą ze sobą i z dzieckiem

Toksyczni rodzice kłamią, manipulują i oskarżają dzieci o rzeczy, których nigdy nie zrobiły. Mają pretensje o coś, co stało się dawno temu. Oceniają, nie potrafią pocieszać. Prowokują sytuacje, z których tylko oni mogą „uratować” swoje dzieci. Krytykują, krzyczą, czasami też biją. Nic nie jest dla nich wystarczająco dobre, bez względu na to, jak bardzo dziecko się stara. Jeśli dziecko dostaje w szkole same „piątki”, pytają, dlaczego nie stać go na „szóstki”. Porównują dziecko do innych. Upokarzają je, a potem twierdzą, że „tylko żartowali”. Walczą ze sobą i walczą z dzieckiem. Dają dziecku do zrozumienia (czasem mimochodem, a czasem komunikują to wprost), że byli szczęśliwsi, zanim zostali rodzicami.

Czytaj też: Tych 10 zdań nigdy nie mów dziecku! W ten sposób nieświadomie je krzywdzisz

„Jeśli pamiętasz to z własnego dzieciństwa, masz prawo czuć się ogromnie samotna. Nawet jeśli zdajesz sobie sprawę, że nie ty jedna musiałaś się z tym mierzyć” – mówi pediatra Nerissa Bauer cytowana przez portal Parents.com. „To doświadczenie jest bolesne, krępujące i niełatwo jest się nim dzielić. Wielu ludzi może cię nie rozumieć i radzić ci, żebyś porozmawiała ze swoimi rodzicami i się z nimi pogodziła. A przecież nie zawsze jest to takie proste” – dodaje.

Dziecko, które zawsze było dla swoich rodziców „nie takie, jak trzeba”, wejdzie w dorosłe życie poranione. Nic dziwnego, że wiele z nas martwi się, że powtórzy błędy rodziców i skrzywdzi swoje dzieci albo, chcąc tego uniknąć, zastosuje zupełnie inne metody wychowawcze i tym samym również wyrządzi dziecku krzywdę. Wyrwanie się z toksycznych schematów jest jednak możliwe. Jak to zrobić?

Doceń swoje zalety, zauważ wady

Na początek zastanów się nad swoimi mocnymi i słabymi stronami. Wiesz, że kochasz swoje dzieci. Wiesz, że nie chcesz, aby czuły się tak, jak ty kiedyś. Lubisz się z nimi bawić. Pocieszasz je. Dbasz o nie. Może szybko się denerwujesz i krzyczysz. Uważasz, że zawsze masz rację, czasem „karzesz” swoje dziecko i się na nie obrażasz. „Jaki nadasz sens trudnemu dzieciństwu? U każdego rodzica pojawiają się czasem niewygodne emocje. Jeśli wychowywałaś się w domu, w którym dorośli nie radzili sobie z uczuciami, będziesz musiała bardziej się postarać. Dobra wiadomość jest taka, że im lepiej rozumiemy nasze życie wewnętrzne, tym łatwiej idziemy naprzód” – tłumaczy psycholog dr Lisa Damour.

Czytaj też: Instrukcja obsługi nastolatka: wspieraj i nigdy nie mów „a nie mówiłam”

Proś o pomoc

Wielu rodziców potrzebuje pomocy. Na szczęście coraz częściej proszenie o pomoc odczytujemy jako oznakę siły, nie słabości. Jak przekonuje terapeutka Leslie Moreland, potrzebujemy jednego dobrego wzoru do naśladowania. „Jeśli nie mogą to być rodzice, równie dobrze może to być terapeuta, pediatra, ciotka, nauczyciel, ktokolwiek, kto widzi w tobie dobro. Ta jedna osoba może zmienić wszystko” – podkreśla Moreland.

Nie wymagaj od siebie za dużo

Jak radzi Karen Young, rób małe kroki. Jeśli przez całe życie byłaś chłodną, powściągliwą mamą, nie od razu zbudujesz ciepłą relację z dzieckiem. Na początku na pewno będzie ci trudno, ale (podobnie, jak w przypadku każdych innych ćwiczeń), liczy się wytrwałość i czas. Przytul swoje dziecko, nawet jeśli czujesz, że do tej pory za rzadko to robiłaś. Przygotuj dziecko do snu i codziennie uśmiechnij się do niego na dzień dobry. „Bądź dla siebie wyrozumiała i stawiaj krok za krokiem. To, że już wiesz, jak grać w tenisa, nie oznacza, że jesteś gotowa, żeby grać podczas Wimbledonu” – tłumaczy Young.

Czytaj też: Być może twoje dziecko nie odniesie sukcesu – i nie ma w tym twojej winy!

Uporządkuj relacje ze swoimi rodzicami

Nie wymagaj od siebie niemożliwego. Żeby być dobrym rodzicem, nie musisz mieć dobrych stosunków ze swoimi rodzicami. Warto, żebyś im wybaczyła (spróbuj zrobić to dla samej siebie, poczujesz ulgę), ale jeśli nie chcą się zmienić, a ty źle czujesz się w ich towarzystwie, odpuść. „To bardzo osobisty wybór. Uporządkuj sprawy ze swoimi rodzicami na swój własny sposób i w swoim czasie” – mówi psycholog kliniczna Alyson Corner

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
zerwanie z rodziną
Getty Images

Czy zerwanie kontaktu z rodziną może nam wyjść na dobre?

Odpowiada psychoterapeutka, Ewa Chalimoniuk.
Karolina Rogalska
15.10.2018

Rodzina to źródło ciepła, bezpieczeństwa, miłości, a czasem ogromnego cierpienia. Bo konflikty, które bolą najbardziej, to te z najbliższymi. Czasami konflikty rodzinne są tak silne, że łatwiej zerwać relacje z krewnymi, niż utrzymywać więzi i spotykać się przy stole. Co zrobić, kiedy ranimy się tak mocno, że łatwiej zerwać więź, niż o nią walczyć? O tym, dlaczego bliscy nas ranią najmocniej i czy zerwanie kontaktów z rodziną może być dla nas dobre, opowiada Ewa Chalimoniuk, psychoterapeutka. Karolina Rogalska: Artyści z grupy Twożywo zrobili kiedyś plakat z napisem: „Tarcie to ciepło, ciepło to rodzina”. Czy ci, których kochamy najbardziej, mogą najmocniej nas zranić? Ewa Chalimoniuk:  Rodzina jest po to, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby emocjonalne człowieka: bezpieczeństwa, przywiązania, bezwarunkowej akceptacji i miłości. Jeśli tego nie dostajemy, to cierpimy. W stosunku do najbliższych mamy też największe oczekiwania, więc te zawody bardzo bolą. Ktoś, kogo nie kochamy, nie może sprawić nam głębokiego bólu. Jeżeli ubliży pani pijak na ulicy, to zezłości się pani i pójdzie dalej, ale jeśli zrobi to ukochany syn czy rodzic? Miłość i nienawiść to dwa końce tej samej liny. Czasem ten ból jest tak wielki, że ludziom łatwiej zerwać kontakt niż pozostać w relacji, ale czy cena, jaką za to płacą, nie jest zbyt wysoka? Jest bardzo wysoka. Myślę jednak, że rzadko kto zrywa kontakt z rodziną bez ważnego powodu. Musimy czuć się mocno zranieni, nierozumiani czy nieakceptowani w jakiejś swojej decyzji – wyboru partnera, wiary czy ścieżki życiowej – że dokonujemy tak ostatecznego gestu. Najczęściej decydują się na to ludzie, którzy nie mieli bezpiecznej więzi z rodzicami. Doświadczający w tej relacji upokorzeń, odrzucenia albo przemocy psychicznej, fizycznej czy...

Czytaj dalej
André Stern
getty images

„Pozwólmy dzieciom być dziećmi!” – mówi André Stern, ekspert od wychowania

Szczęśliwe dziecko musi się pobawić, pobrudzić i ponudzić...
Aleksandra Pezda
19.02.2020

Chociaż nigdy nie chodził do szkoły, biegle zna pięć języków, jest muzykiem i lutnikiem gitar. Jego rodzice, nauczycielka Michèle Arellow i pedagog Arno Stern, uznali, że będą go uczyli w domu. André Stern jest mówcą edukacyjnym i propagatorem „ekologii dzieciństwa”. Co to właściwie oznacza? Aleksandra Pezda „Uroda Życia”: Prowadzisz wykłady i konferencje o wychowaniu dzieci i mówisz na nich zawsze to samo: „Dajcie dzieciom wolność”. André Stern:  Przemawiam w ich imieniu, bo dziś dużo się dyskutuje o dzieciach, ale rzadko kto je pyta o zdanie. A ja nadal czuję się dzieckiem przez to, jak mnie wychowano.  Przyznajesz się do niedojrzałości? Przeciwnie. Rodzice od zawsze traktowali mnie poważnie i ufali mi. I myślę, że dzisiaj jestem takim człowiekiem, jakim byłby każdy z nas, gdyby pozwolono nam wszystkim żyć w zgodzie ze sobą. Jeśli więc mówię, że czuję się ciągle dzieckiem, to dlatego, że podziwiam dzieci i dzieciństwo. To wspaniały okres w życiu: możesz wymyślać, kim chciałbyś być, kim będziesz, wszystko cię ciekawi i możesz się nieskrępowanie wszystkiego uczyć. Zwłaszcza jeśli – tak jak ja – nie musisz stawiać czoła absolutnie żadnym oczekiwaniom dorosłych. Niemożliwe, żeby rodzice niczego od ciebie nie oczekiwali. Nigdy ci nie mówili, na przykład: „Zostań muzykiem”?   Nie, nigdy. I byli pionierami na tym polu. Moi rodzice postanowili nie mieć na mnie żadnego „pomysłu”, nie uczestniczyć w żadnym „projekcie dziecko”. Po prostu pozwolili mi swobodnie żyć, podczas gdy większość rodziców widzi w nowo narodzonym dziecku niegotową jeszcze istotę ludzką. Cały czas ludzie wierzą, że dziecko to niezapisana tablica, którą oni mają obowiązek zapełnić jakimiś...

Czytaj dalej
homoseksualne dziecko
iStock

„Moje dziecko nie jest hetero” – rodzice na coming out swojego dziecka LGBT reagują żałobą

Dyskusja o osobach LGBT (lesbijkach, gejach, osobach biseksualnych i transpłciowych) wciąż nie prowadzi do większej tolerancji i akceptacji. Nieheteronormatywne osoby często boją się powiedzieć o swojej orientacji seksualnej własnym rodzicom – a rodzice na taką wiadomość często nie wiedzą, jak zareagować.
Anna Zych
17.06.2020

Szok, niedowierzanie. Rodzice osób LGBT często mówią, że podczas coming outu swojego dziecka czuli się tak, jakby nastąpił koniec świata, jakby spotkała ich jakaś kara. Złoszczą się, zamykają w sobie, zaprzeczają. Nie zdają sobie sprawy, że syn czy córka nie obudzili się pewnego dnia z takimi słowami na ustach: „Jestem gejem”, „Jestem lesbijką”. Oni przeszli wiele trudnych chwil, załamań, czuli się inni. Z terapeutką Paulą Chmielewską rozmawia Anna Zych. Coming out dziecka Anna Zych: „Mamo, tato, muszę wam coś powiedzieć…”. I rodzic słyszy, że jego dziecko jest homoseksualne. Co teraz?  Paula Chmielewska: Gdy dziecko ujawnia nieheteronormatywną tożsamość, w rodzicu przelewają się różne emocje. Pierwszymi reakcjami najczęściej są złość, niedowierzanie, szok, potem smutek, żal, nawet żałoba.  Żałoba? Brzmi strasznie. Tak. Rodzic nagle dowiaduje się, że w ogóle nie zna swojego dziecka. Zdarza się oczywiście, że coś podejrzewał, widział, że syn czy córka odróżniają się od rówieśników, ale mimo wszystko ta informacja zaskakuje, bo najczęściej sygnały były bagatelizowane. Mogą pojawić się wyrzuty sumienia, poszukiwanie winy w sobie. Rodzic zaczyna analizować sposób wychowania dziecka, postępowania z nim. I zastanawia się, gdzie popełnił błąd? Tak. W przestrzeni publicznej funkcjonuje dużo stereotypów na temat tego, skąd bierze się orientacja inna niż heteroseksualna. Jest dużo teorii zupełnie nieprawdziwych, np. że przyczyną mógł być nieobecny ojciec czy nadopiekuńcza mama. A to nie ma wpływu na tożsamość dziecka, ona warunkowana jest biologicznie. Czyli nie da się dziecku zaszczepić homoseksualności czy transpłciowości. Albo w drugą stronę: nie da się zaszczepić...

Czytaj dalej
Agnieszka Stein o wychowaniu dzieci
getty images

Agnieszka Stein: Nastolatek zaufa nam wtedy, kiedy na to sobie zasłużymy

Zakazy i nakazy szkodzą wychowaniu, bo burzą zaufanie między dzieckiem a rodzicem. A bez zaufania nie można mówić o prawdziwej relacji.
Karolina Morelowska-Siluk
04.11.2020

Pragniemy, aby dzieci nam ufały, a my chcemy ufać im. To trudna sztuka, ale możliwa do opanowania. Obie strony uczą się jej od pierwszego wspólnego dnia. A nie, jak często myślimy, od momentu, kiedy dziecko wychodzi na pierwszą imprezę. Co robić, czego nie robić i jak naprawiać błędy popełniane po drodze –mówi psycholog Agnieszka Stein, psycholog, autorka m.in. książki „Dziecko z bliska idzie w świat”. Pracuje z dziećmi i rodzicami w warszawskim Ośrodku Polana. Lekcja wychowania Karolina Morelowska-Siluk: Kiedy dziecko się rodzi, ufa nam w sposób naturalny. A w wieku 16 lat nie chce powiedzieć już nam nic. Czy to jest tak, że przychodzi czas, kiedy na to zaufanie musimy zacząć pracować od nowa? Agnieszka Stein: Na zaufanie dziecka pracujemy cały czas, każdego dnia. Ale kiedy ono ma 16 lat, to powodem, dla którego nie mówi o czymś rodzicom, nie musi być to, że im już nie ufa, tylko może po prostu zaczyna traktować pewne obszary jako swoją prywatną sferę. I tyle.   Oczywiście, ale są sytuacje, w których pomoc, rada rówieśników nie wystarczą, aby rozwiązać problem. Potrzebna jest pomoc dorosłego, ale wcześniej ten dorosły musi dowiedzieć się, co się dzieje. Człowiek w pewnym wieku, kiedy czuje się już dorosły, a to właśnie ten etap, potrzebuje – i to bardzo dobrze – doświadczyć i zwyczajnie sprawdzić, z którymi sytuacjami da sobie radę sam, a z którymi nie. Rodzic musi wiedzieć, że w pewnym momencie pójście do mamy czy taty nie jest już naturalnym kierunkiem, bo kojarzy się dorastającemu człowiekowi z byciem dzieckiem. A tego nie chce. I dodam, aby otrzeć łzy zdesperowanym rodzicom, że jest to dobry znak.   Ale nadal jesteśmy w punkcie wyjścia, bo wciąż nic nie wiemy. Powiedziała pani, że na zaufanie dziecka pracujemy...

Czytaj dalej