Intuicja: na czym polega i czy naprawdę istnieje?
unsplash.com

Intuicja: na czym polega i czy naprawdę istnieje?

Jak często słyszysz głos służący radą w swojej głowie? Nazywamy go intuicją. Dla jednych to wyznacznik i kompas, którym warto się kierować, dla innych – tajemny wymysł pseudoekspertów i magiczny głos, który nie istnieje. A jak jest z intuicją w rzeczywistości?
Karolina Morelowska-Siluk
30.11.2020

„Twój czas jest ograniczony, a więc nie marnuj go na życie cudzym życiem. Nie daj się złapać w pułapkę przeżywania życia, będąc sterowanym przez innych. Nie pozwól, by zgiełk opinii innych zagłuszył twój wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miej odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. One jakimś cudem już wiedzą, kim tak naprawdę chcesz zostać. Wszystko inne ma wartość drugorzędną!”. To słowa Steve’a Jobsa, jednego z założycieli firmy Apple. Skoro człowiek sukcesu wielkiego kalibru tak dużą rolę przypisuje intuicji – coś w niej musi być!

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Czym jest intuicja?

Intuicja to słowo, które wywodzi się od łacińskiego „intuitio” oznaczającego „wejrzenie”.  Mówimy o niej też „szósty zmysł”, „wewnętrzny  kompas” czy po prostu „przeczucie”. Najprościej intuicja to właśnie nasze przeczucia dotyczące np. wydarzeń czy osób. To myśli, które pojawiają się jakby „znikąd”. Nie zastanawiamy się, nie rozważamy, a nagle pojawia się przeczucie. Czujemy np., co za chwilę zrobi czy powie nasz partner, ktoś może powiedzieć – to jasne, znamy go. Ale bywa przecież, że owo przeczucie pojawia się w odniesieniu do zupełnie obcej osoby.

Spotykamy kogoś po raz pierwszy i zaledwie kilka sekund wystarczy nam, by mieć o tym człowieku opinię. Mówimy wtedy np.: „On od razu zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie”, czy przeciwnie: „Od pierwszej chwili wiedziałem, że to nie jest ciekawa postać”. Ale czy nasza ocena jest rzeczywiście trafna? Otóż jak dowodzą badania, bardzo często bywa, że tak.

Czytaj też: Narcyz jest mistrzem uwodzenia, ale związek z nim to emocjonalna pułapka

Jak działa intuicja?

Ponoć nasza podświadomość, w której ulokowana jest intuicja, posiada specyficzną umiejętność „krojenia wiadomości na cienkie plasterki”. Nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć, skąd bierze się nasze przeczucie w stosunku do czegoś lub kogoś. W ciągu zaledwie chwili jesteśmy w stanie przetworzyć docierające do nas informacje, „pokroić je na plasterki” i wydobyć z nich to, co najistotniejsze.

Z książki „Błysk! Potęga przeczucia” autorstwa Malcolma Gladwella wynika jasno, że instynktowne przeczucia odgrywają w naszym życiu bardzo ważną rolę i, zaskakująco często, okazują się niezwykle trafne. Można się więc pokusić o odważną tezę, że intuicja jest równie przydatna co długie, dogłębne analizy. Albert Einstein mówił: „Myślenie bez intuicji jest puste, intuicja bez myślenia jest ślepa”.

Intuicja dość często w znaczący sposób wpływa na nasze życie, codzienne funkcjonowanie. Jednak czasem, z pewnością wie to każdy z nas, potrafi także zawodzić. Choć naukowcy wciąż prowadzą badania nad intuicją, nadal nie do końca wiadomo, z którym rejonem mózgu jest najsilniej powiązana, ale wiele wskazuje na to, że wszystko, co wiąże się z ludzkimi przeczuciami, skrywa się pomiędzy półkulami mózgu.

Czytaj też: Lewa półkula i prawa półkula mózgu – czym się różnią i za co odpowiadają?

Lęk czy intuicja?

Prawdopodobnie intuicja jest czymś, z czym się rodzimy i nie sposób się jej nauczyć czy ją wyćwiczyć. Czasem mylimy ją z lękiem. Na przykład, kiedy ktoś ma złe doświadczenia z wodą, mówi czasem, że intuicja podpowiada mu, by nie wchodził do jeziora. Jednak nie jest to podpowiedź intuicji, ale efekt reakcji lękowej. Intuicja nie bazuje bowiem na doświadczeniach z przeszłości, nie „wyciąga” wniosków, bo nie wynika z logicznego myślenia.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Czym jest miłość platoniczna?
Unsplash.com

Czy miłość platoniczna naprawdę istnieje?

Dwoje ludzi żywi do siebie uczucie, ale nie łączy ich więź seksualna. Czy miłość platoniczna zdarza się pomiędzy osobami dorosłymi? Na czym polega i jakie są jej rodzaje?
Karolina Morelowska-Siluk
15.01.2021

Miłość platoniczna to określenie, które wywodzi się z czasów antycznych.  Jako pierwszy użył go Platon i miało ono wtedy zupełnie inne znaczenie niż to, którego używamy współcześnie. Platon podzielił miłość na trzy rodzaje. Trzy rodzaje miłości wg Platona Eros – to miłość fizyczna. Uczony sądził, że rodzi się ona przez zapach. Dziś podobne zjawisko nazywamy działaniem feromonów. Platon uważał rodzaj miłości Eros za podstawę umożliwiającą rozwój miłości dojrzałej. Philos – to przyjaźń. Właśnie ten rodzaj miłości można uznać za najbliższy odpowiednik dzisiejszej miłości platonicznej, czyli uczucia, któremu nie towarzyszy pożądanie. Philos to następny etap w dążeniu do miłości idealnej, czyli Agape. Agape – to miłość do Boga. Bezinteresowna, pełna oddania. To także miłość do drugiego człowieka, jednak zawsze w kontekście Boga właśnie. Według Platona uczucie platoniczne oznaczało miłość ewoluującą – od miłości cielesnej (Eros), do tej wzniosłej, dobrej i wyłącznie duchowej (Agape). U Platona pierwotnie była to miłość odnosząca się głównie do związków homoseksualnych, a konkretnie – relacji pomiędzy dwoma mężczyznami. Czytaj też: Pożądanie, namiętność, intymność: z czego składa się miłość w związku? Jak dziś rozumiemy miłość platoniczną? Z czasem pojęcie platonicznego uczucia zaczęło ewoluować, najpierw zaczęto używać go także do określenia relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną, a następnie wymazano z niego elementy cielesności, namiętności. I tak, dziś, miłość platoniczna  to rodzaj uczucia między dwojgiem ludzi, których nie łączy więź seksualna. Zwykle to silne zauroczenie drugim człowiekiem, bezwarunkowa akceptacja wszystkiego, co z nim związane, bezkrytyczny...

Czytaj dalej
para na rowerze
magnum photo/photo power

I żyli razem długo i szczęśliwie. Czy istnieje przepis na udany związek?

Skoro namiętność wygasa po 4 latach, jak przeżyć razem 60?
Karolina Rogalska
28.01.2020

Aby związek był udany nie musimy być idealnie dobrani. Teoria o dwóch połówkach jabłka odchodzi do lamusu. Szczęsliwy związek to patrzenie w tym samym kierunku i decyzja, że pomimo dzielących nas różnic chemy iść tą samą drogą. Razem.  Karolina Rogalska: W książce „Psychologia miłości” pisze pan, że namiętność wygasa po czterech latach. Czy to nieunikniony etap romantycznej relacji, czy średnia statystyczna? prof. Bogdan Wojciszke:  Arthur Aron, badacz, który od 40 lat zajmuje się bliskimi związkami, twierdzi, że nie musi tak być. Uważa, że namiętność może trwać w nieskończoność, a mija tylko komponent omamienia, czyli stan, w którym siada ci obszar mózgu odpowiedzialny za krytyczne myślenie, gdy patrzysz na zdjęcie ukochanej osoby. Ale ta idealizacja jest niezbędna, żeby stworzyć parę. Bo gdybyśmy od początku wiedzieli, jacy naprawdę jesteśmy, to może w ogóle nie decydowalibyśmy się na wchodzenie w związki. Na szczęście człowiek jest istotą obdarzoną nadzieją, która z definicji jest głupia, ale też piękna. Mam córkę, która jest wypisz wymaluj podobna do mnie. Ma taki sam sposób odczuwania świata, jest bardzo racjonalna. Właśnie się zakochała. Obserwuję z boku, jak nadzieja w niej przygasa, a za chwilę wybucha z wielką siłą. I ja mimo całego mojego racjonalizmu życzę jej z całego serca, żeby poszła za głosem nadziei i wybrała miłość. Cóż lepszego może nas w życiu spotkać? A jednak w ostatnich latach lawinowo rośnie liczba rozwodów. Co trzecie małżeństwo się rozpada. Przestaliśmy dbać o związki? Reguła jest taka, że przeciętne małżeństwo pogarsza się w miarę czasu jego trwania. Gołym okiem tak bardzo tego nie widać, bo najgorsze związki się rozpadają i zostają tylko te bardziej udane. Ale zmiana...

Czytaj dalej
hollis
Fot. iStock

Work-life balance? Nie istnieje, równowaga między pracą a życiem prywatnym to mit. I to szkodliwy

Praca i dom zawsze będą konkurencyjne.Będą kradły dla siebie nasz czas. Mówienie, że można harmonijnie łączyć wszystkie życiowe obowiązki wpędza nas tylko w poczucie winy.
redakcja „Uroda Życia”
17.10.2020

Domyślam się, że kwestia równowagi między domem a pracą spędza sen z powiek każdej pracującej mamie. Ktoś kiedyś wspomniał o istnieniu takiej możliwości – wyrażając w ten sposób swoją opinię – a media ochoczo podchwyciły temat. Gdy ktoś z trudem łączy różne życiowe obowiązki i stale ma poczucie braku równowagi, automatycznie zakładamy, że nie poradził sobie z właściwym wyważeniem składowych swojego życia. Lista macierzyńskich niepowodzeń, na której mamy już „niezbyt udaną fryzurę do szkoły” i nie ten jogurt, co trzeba, wydłuża się tym samym o kolejny punkt... Ech... Szczerze nie cierpię wszystkiego, od czego kobiety czują się gorzej i utwierdzają się w przekonaniu, że sobie z czymś nie radzą – mówi Rachel Hollis, pisarka, blogerka i mówca motywacyjny. Jej książki m.in. „Dziewczyno ogarnij się”, pisane zawsze z bardzo osobistej perspektywy trafiały na listę bestsellerów „New York Timesa”. W nowej książce „Dziewczyno, przestań ciągle przepraszać!” namawia kobiety, by nie przeglądały się stale w oczach partnerów, matek, dzieci, znajomych. Tylko realizowały siebie i swoje życiowe cele. Cóż to jest ta równowaga między życiem zawodowym a osobistym? Już sama nazwa sugeruje, że mamy do czynienia z dwoma harmonijnymi elementami, które da się równo rozłożyć na szalach życia - tłumaczy Racchel Hollis. Tymczasem moja praca i moje życie rodzinne nigdy, przenigdy nie znajdowały się w stanie równowagi, nawet gdy jako siedemnastolatka robiłam kanapki w Sub Station w moim rodzinnym mieście. Nawet wtedy zdarzało się bowiem, że z powodu jakiegoś ważnego projektu do szkoły musiałam ograniczyć liczbę godzin przeznaczonych na pracę. Zdarzało się też, że rezygnowałam ze spotkania z przyjaciółmi,...

Czytaj dalej
Zaburzenia lękowe
Adobe Stock

Zaburzenia lękowe – co to takiego?

Zaburzenia lękowe nazywane są inaczej zaburzeniami nerwicowymi. Są bardzo różnorodne, a w ich powstawaniu, rozwoju i przebiegu bardzo istotną rolę pełnią czynniki psychologiczne.
Karolina Morelowska-Siluk redakcja „Uroda Życia”
24.09.2020

Zaburzenia lękowe uznane są za choroby, diagnozuje się je i leczy.  W umiarkowanym natężeniu dotykają co dziesiątej osoby na świecie, zaś w mocnym obserwuje się u aż około 10% populacji! Nie dość, że zaburzenia lękowe same w sobie są bardzo obciążające, często występują wspólnie z innymi schorzeniami, takimi jak depresja czy uzależnienia.   Badania wskazują wyraźnie, że zaburzenia lękowe częściej diagnozowane są u kobiet niż u mężczyzn. Ciężko określić, że te dane odpowiadają stanowi faktycznemu, bowiem przekazy kulturowe sprawiają, że mężczyznom zdecydowanie trudniej jest przyznać się, że lęk ich dotyczy, przecież: mężczyzna nie płacze, nie boi się, itd. Dlatego szacuje się, że około 30% zaburzeń lękowych pozostaje nierozpoznanych. Zaburzenia lękowe są najpowszechniejszymi  zaburzeniami emocjonalnymi, „dopadają” każdego: dorosłych w różnym wieku, ale także dzieci. Niektóre zaburzenia lękowe mają podłoże genetyczne, inne związane są z konkretnymi etapami rozwoju, a jeszcze inne mogą pojawić w reakcji na konkretną, trudną sytuację życiową. Najbardziej charakterystyczne „ataki” lękowe wiążą się z poczuciem niezrozumienia, obawą przed odrzuceniem oraz krytyką, a także strachem przed podejmowaniem rozmaitych działań, często związane są też z nieuzasadnionym strachem o własne zdrowie. Objawy zaburzeń lękowych To, co może dziać się z ciałem osoby doświadczającej zaburzeń lękowych, może mieć bardzo różny przebieg w zależności od przyczyn, które ten stan wywołują. Kiedy podłożem traumatyczne doświadczenie, chory przeżywa ponownie objawy somatyczne wiążące się z danym wydarzeniem. Stany lękowe i ataki paniki wywołują ból w klatce piersiowej, zaburzenia oddechu i rytmu serca, zawroty głowy, czasem także ból brzucha, odczuwany jako...

Czytaj dalej