Hipochondria – choroba, nie wymysł. Poznaj jej objawy i sposoby leczenia
Keenan Constance/Unsplash.com

Hipochondria – choroba, nie wymysł. Poznaj jej objawy i sposoby leczenia

Według wielu osób „hipochondryk” oznacza „histeryk”. Jednak to bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące porównanie. Nie jest tak, że hipochondryk świadomie udaje chorobę. Nie udaje, ale naprawdę cierpi.
Karolina Morelowska-Siluk
25.11.2020

Hipochondria, czy też nerwica hipochondryczna, to choroba zaliczana do tzw. zaburzeń somatoformicznych, czyli do grupy silnych nerwic. W praktyce oznacza to, że osoba chorująca na hipochondrię rzeczywiście odczuwa objawy, które sugerują jej jakąś somatyczną chorobę, choć nie ma ku temu organicznych podstaw.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Czym jest hipochondria?

Choć hipochondryk słyszy od lekarza, że obraz jego brzucha po badaniu USG jest bardzo dobry, nic złego się nie dzieje, on czuje realny ból, a jeszcze bardziej realny jest jego lęk, że odczuwany ból oznacza bardzo poważną chorobę.

Hipochondria, z definicji, przejawia się właśnie poczuciem ciągłego lęku o własne zdrowie, przekonaniem o istnieniu ciężkiej choroby. Hipochondryk, mimo zapewnień lekarzy o dobrym stanie zdrowia, nie jest zdolny do zapanowania nad własnymi myślami i strachem.

Czytaj także: Medytacja przynosi więcej korzyści, niż myślisz

Internet pogłębia hipochondrię

Hipochondryk bardzo często pada ofiarą… Internetu. Znamy to prawie wszyscy: boli nas coś z lewej strony w dole kręgosłupa, więc włączamy komputer i w wyszukiwarkę internetową wpisujemy nasze objawy. Co dzieje się za moment? Wyskakuje nam wiele chorób, w tym także te poważne, które mogą mieć podobne objawy. O ile dla osoby bez nerwicy hipochondrycznej to jedynie informacja do zweryfikowania przez specjalistę, o tyle dla hipochondryka to jest jak wyrok. Jedynie „upewnia się”, że jest ciężko chory, bo zazwyczaj ze wszystkich chorób, które podpowiada Internet, „wybiera” dla siebie tę najpoważniejszą.

Hipochondria: objawy

Mechanizm w hipochondrii przypomina zamykające się koło: im mocniej osoba cierpiąca na nerwicowe zaburzenia hipochondryczne martwi się swoim zdrowiem, tym więcej przykrych objawów naprawdę odczuwa. Dzieje się tak, bo przecież wiele dolegliwości, takich jak na przykład: bóle głowy, brzucha, kręgosłupa, kłopoty ze snem, zaparcia, biegunki, kołatanie serca czy duszności wynika z chronicznego stresu.

Hipochondryk je odczuwa, ponieważ się boi, a kiedy długo się boi, odczuwa je jeszcze mocniej i… martwi się coraz bardziej. Hipochondria to „doskonały” przykład na wzajemne oddziaływanie naszej psychiki i ciała.

Kto najczęściej choruje na hipochondrię?

Z badań wynika, że na hipochondrię zapadają najczęściej  ludzie o typie osobowości lękowej. Choć dość często bywa również tak, że hipochondryk „ucieka” w chorobę przed problemami, niepowodzeniami czy brakiem poczucia sensu.

Czytaj także: Zaburzenia lękowe – poznaj rodzaje lęku i sposoby, jak go pokonać

Hipochondria – leczenie

Nieleczona hipochondria może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. W leczeniu najważniejsze jest odwrócenie uwagi osoby chorej od jej schorzeń i dolegliwości. Zrozumienie powodów ekstremalnego lęku o własne zdrowie może pomóc w wyborze właściwych metod terapeutycznych. Hipochondrykom często zalecana jest terapia poznawczo-behawioralna. Czasem dodatkowo konieczne jest zastosowanie leków antydepresyjnych czy przeciwlękowych.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Na czym polega dogoterapia?
iStock

Dogoterapia: pies może pomóc w leczeniu depresji, nerwicy i bezsenności

O tym, że zwierzęta mają terapeutyczną moc, wie dziś już większość z nas. Kontakt z psem czy koniem potrafi zdziałać cuda. Na czym polega dogoterapia i jakie przynosi skutki?
Karolina Morelowska-Siluk
24.11.2020

Hipoterapia (praca z koniem) czy dogoterapia (praca z psem) wykorzystywane są m.in. do leczenia porażenia mózgowego czy wspierająco w terapii dzieci z autyzmem. W Stanach Zjednoczonych terapię z udziałem zwierząt domowych (ang. pet therapy) zaczęto stosować już w latach siedemdziesiątych. Autorem samej nazwy i jednocześnie  zagorzałym propagatorem tej metody był psycholog dziecięcy Boris Levinson. Zauważył on bowiem, że autystyczne dzieci, które nie potrafiły nawiązać kontaktu z dorosłymi, ożywiały się podczas kontaktu z psami. Odkrycie psychologa zapoczątkowało kolejne badania. Dość szybko okazało się, że zastosowanie dogoterapii powinno być zdecydowanie szersze. Czytaj także: „Psów jest za dużo, mamy dziś modę na psy. I fundujemy im piekło” – mówi Sylwia Najsztub, behawiorystka Dogoterapia. Najpierw pies, potem mąż Dr Erika Friedmann obserwowała pacjentów hospitalizowanych z powodu zawału lub choroby wieńcowej. Okazało się, że fakt, iż w domu czeka na chorego pies, zdecydowanie bardziej mobilizował go do walki o zdrowie niż obecność żony/męża czy wsparcie rodziny. Dlatego w amerykańskich domach opieki wolno mieszkać ze zwierzętami, można je także przyprowadzać do szpitali. Według profesora medycyny klinicznej Kennetha R. Pelletiera powinno być to możliwe we wszystkich krajach, bo po kontakcie z psem w domu opieki pensjonariuszom spada ciśnienie krwi i tętno, a po wizycie rodziny nie ma takich efektów… Dogoterapia w Polsce i na świecie Niestety w Polsce dogoterapia wciąż  traktowana jest przede wszystkim jako sposób na codzienną pomoc osobom z niepełnosprawnością. Szkolone psy znają kilkadziesiąt  komend i są w stanie wykonać ze swoim właścicielem albo wręcz za niego mnóstwo rozmaitych czynności. W wielu miejscach na świecie, w tym w Stanach...

Czytaj dalej
joga na nerwicę

Joga na nerwicę. Zobacz, jak zapanować nad lękami

Żyjemy na najwyższych obrotach. Stres, ciągłe przemęczenie i brak snu. Taki tryb życia może sprawić, że zarówno nasz organizm, jak i nasza psychika zostaną przeciążone. Pomóc w walce z nerwicą może joga.
Kamila Geodecka
13.11.2020

Zaburzenia lekowe (nazywane często po prostu nerwicą) to poważny problem, który dotyka coraz większej części populacji. Pomoc w ukojeniu naszych nerwów może przynieść nam joga. Nie wyleczy całkowicie naszej choroby, ale może wspomóc w walce z nią, wyciszy nas i pomoże zapanować nad stresem. Nerwica, czyli zaburzenia lękowe Żeby lepiej zrozumieć nerwicę i znaleźć odpowiednie metody do łagodzenia objawów, warto na początku dowiedzieć się, z czym chcemy walczyć. Sam lęk jest naturalną emocją, która pojawia się,  gdy przewidujemy niebezpieczeństwo lub wyobrażamy je sobie. Chociaż lęk ma charakter irracjonalny, jest on zupełnie normalny i potrzebny – pełni bowiem funkcję ostrzegawczo-profilaktyczną. Gdy pojawia się lęk, zaczynamy odczuwać napięcie i niepokój, czujemy także reakcję naszego ciała np. skurcze żołądka czy ból głowy. Z lękiem do czynienia ma każdy z nas. Problem pojawia się, gdy zaczynamy odczuwać go za często – także wtedy, gdy nie mamy ku temu podstaw. W takiej sytuacji możemy mówić o zaburzeniach lękowych, które powodują dysfunkcję myślową i emocjonalną. Wpływają także na nasze zdrowie fizyczne. Do objawów nerwicy należą m.in. drżenie dłoni, pojawianie się tików, bóle głowy, kołatanie serca, nadmierna potliwość czy trudności z oddychaniem. Ponadto osoby z zaburzeniami lękowymi mogą mieć problemy z koncentracją czy pamięcią. Mogą być także ciągle poirytowane oraz zestresowane. Objawów nerwicy może być naprawdę dużo, dlatego warto zwracać uwagę nawet na najmniejsze szczegóły. Czytaj też:  Jak radzić sobie z codziennym lękiem? Zobacz, co mówią psycholodzy Jaga a nerwica Uprawianie jogi w zaburzeniach lękowych może mieć naprawdę dobry wpływ na naszą kondycję psychiczną...

Czytaj dalej
Borderline czy choroba dwubiegunowa?
Darya Ogurtsova/Unsplash.com

Borderline i choroba dwubiegunowa. Jak je rozpoznać i czym się różnią?

Zaburzenie borderline i choroba afektywna dwubiegunowa niestety dość często bywają mylone. Wynika to z faktu, że duża część objawów obu chorób jest dość podobna. Jednak leczenie jest inne.
Karolina Morelowska-Siluk
23.11.2020

Konsekwencje niewłaściwej diagnozy w przypadku zaburzenia typu borderline i choroby afektywnej dwubiegunowej mogą być dla chorego bardzo dotkliwe, wydłużają albo wręcz uniemożliwiają skuteczne leczenie. Choroba dwubiegunowa – objawy W przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) u pacjentów występują wahania nastroju, można dokonać podziału na epizody depresyjne, maniakalne oraz mieszane. Pacjenci są „dwubiegunowi”, dlatego że z okresu depresyjnego (związanego z ogólnym spadkiem aktywności, lękiem, poczuciem winy, itd.) mogą przechodzić w okres maniakalny (podczas którego dochodzi do nadmiernej aktywności, impulsywności). Niektórzy zaburzenie to nazywają  uszkodzeniem „termostatu” naszego nastroju. Wahania pomiędzy nastrojami są bardzo duże. Wyróżnia się dwa typy zaburzenia: zaburzenie dwubiegunowe typu I, w którego przebiegu występuje przynajmniej jeden epizod manii  (pobudzenie, rozdrażnienie, utrata kontroli nad popędami, chaotyczne działania) oraz zaburzenie dwubiegunowe typu II, w którym zamiast manii, pojawia się jej łagodniejsza forma – hipomania. Szacuje się, że ryzyko zachorowania u kobiet i mężczyzn jest podobne, według różnych statystyk waha się pomiędzy 1-2 proc. Czytaj także: Depresja czy choroba dwubiegunowa. Jak rozpoznać? Borderline – objawy Niektóre z symptomów choroby afektywnej dwubiegunowej są podobne do symptomów zaburzenia osobowości typu borderline. Należą do nich m.in.: impulsywność, niestabilność nastroju, nieadekwatny gniew, niestabilne relacje z innymi ludźmi. Różnica polega na tym, że pacjenci z zaburzeniem borderline często prezentują te zachowania w większym nasileniu niż pacjenci z zaburzeniem dwubiegunowym. Borderline klasyfikowane jest jako zaburzenie osobowości. Proporcja kobiet i...

Czytaj dalej
Pexels.com

Jego córka próbowała popełnić samobójstwo. „Żeby walczyć z chorobą, musimy o niej mówić głośno i odważnie”

„Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale rzadko o tym mówimy” — podkreśla Rafał Szymański, ojciec trojga dzieci, z których jedno walczyło z depresją.
Sylwia Arlak
20.11.2020

„Moja córka po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu wzięła garść leków. Nikt z nas wcześniej nie zauważył, w jakim była w stanie. Dziecko zapadło w śpiączkę, a ja nie wiedziałem, co będzie dalej. Byłem z tym sam” — zaczyna swoją opowieść Rafał Szymański. „Próba samobójcza mojego dziecka była nieudana. Szpital wypisał ją bez pomocy i nadziei. Nie wiedziałem, gdzie się po nią zwrócić i jaka jest skala tego problemu” — podkreślał podczas konferencji TEDxWarsaw. Jedna próba samobójcza dziennie Dane są zatrważające. Jak podkreśla Szymański, każdego roku w Polsce znika z powierzchni ziemi jedna średniej wielkości szkoła „To udane próby samobójcze, których — jak podaje polska policja — jest przynajmniej jedna dziennie. Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale o tym w mediach nie mówimy” — mówi i dodaje: „Udajemy, że pewne choroby nie istnieją. Depresja nadal jest tematem tabu i rodzi wykluczenie. Nie dajemy społecznego przyzwolenia na mówienie prawdy o chorobach psychicznych dzieci i młodzieży. A niewygodna prawda rodzi wstyd. Wstyd tworzy tabu. Tabu tworzy spiralę kłamstw, gdzie nie ma miejsca na zrozumienie, wsparcie i ludzką empatię”. Czytaj też:  Sprawdź, czy to smutek, czy już depresja Jak zauważa Szymański, rodziny chorego dziecka są bezradne, zagubione. Mierzą się z poczuciem winy wewnątrz (bo wydaje im się, że zawiedli) i oskarża się ich z zewnątrz. Są totalnie osamotnione. „A problem systematycznie narasta. Z wielu względów depresję u nastolatków diagnozuje się dopiero po dwóch latach od pierwszych objawów. W tym czasie nawet jeśli zauważysz coś u swojego dziecka, jesteś z tym sam. Nie ma...

Czytaj dalej