Gdzieś już to widziałam! Skąd się bierze déjà vu?
unsplash.com

Gdzieś już to widziałam! Skąd się bierze déjà vu?

Większość z nas przynajmniej raz w życiu doświadczyła „déjà vu”. Choć przez pewien czas wierzono, że to zjawisko może być dowodem na... reinkarnację, dziś naukowcy tłumaczą je kompletnie inaczej.
Karolina Morelowska-Siluk
07.01.2021

„Jeśli polecisz na fascynującą wycieczkę na Bora Bora i wejdziesz do hotelu, w którym nigdy nie byłeś, do pokoju, w którym nigdy nie spałeś, i zaczniesz mieć wrażenie déjà vu, to poszukaj, czy przypadkiem w kącie pokoju nie stoi lampa podobna do tej, jaka stała u twojej babci, lub czy nie wisi obrazek przypominający ci sceny z dzieciństwa. Poszukaj w otoczeniu czegoś znanego, bo to ta rzecz, przez nieuwagę, wywołała w twoim umyśle déjà vu” – tłumaczy dr Marcin Małecki, psycholog z Uniwersytetu Humanistycznego SWPS, który zajął się polskimi badaniami nad zjawiskiem déjà vu.

Przebadał on grupę 200 osób i z jego analizy wypływa wniosek, że wystarczy jeden znany nam element, by odczucie déjà vu odnieść do całej sytuacji. Podobne wnioski płyną z badania Elizabeth Marsh z Duke University i Alana Browna z Southern Methodist University. Naukowcy wykazali, że informacje, które rejestrujemy nieświadomie, są w stanie powrócić do nas później właśnie w postaci déjà vu.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Déjà vu”, czyli ale to już było!

Określenie „déjà vu” pochodzi z języka francuskiego i oznacza dosłownie „już widziane”. To odczucie, że sytuacja, w której się aktualnie znaleźliśmy, już kiedyś nam się przydarzyła. Takie odczucia, przynajmniej raz w życiu, miało 67 proc. ludzi!

Déjà vu to taki „przebłysk”, pojawia się nagle, trwa bardzo krótko, a osoba go doznająca wie, że nie jest możliwe, by dana sytuacja już kiedyś się przydarzyła, a mimo to wydaje się ona bardzo znajoma.

Czytaj także: Podczas pandemii masz dziwne, intensywne sny? To bardzo dobrze!

Déjà vu, czyli reinkarnacja?

Próby wyjaśnienia tego zjawiska rozpoczęto już w starożytności. Zajmowali się tym między innymi filozofowie, w tym  Platon czy Arystoteles. Na przestrzeni lat déjà vu próbowano tłumaczyć działaniem duchów, wiązano je także z reinkarnacją – przychodzimy na świat wiele razy, a gdzieś głęboko w pamięci zapisują się pewne zdarzenia z poprzednich żyć, które nagle nam się przypominają. Potem pojawiła się literatura fantastyczno-naukowa z teorią  przenikania się równoległych światów.

Sprawna czy osłabiona pamięć

Jednak ostatnie odkrycia psychologów na temat déjà vu łączą ten fenomen z pracą ludzkiego mózgu. Akira O’Connor zajmujący się tym zjawiskiem stwierdził, że z dużym prawdopodobieństwem déjà vu to działanie naszego mózgu, który w ten sposób sprawdza pamięć i wysyła sygnał, jeśli istnieje rozbieżność między tym, co naprawdę przeżyliśmy, a tym, co jedynie sądzimy, że przeżyliśmy. O’Connor nie stwierdza jednak, czy déjà vu jest zatem dowodem na sprawność naszej pamięci, czy też przeciwnie – na jej osłabienie. Ustalono jednak, że déjà vu przydarza się częściej młodym osobom, u starszych ludzi raczej nie występuje, choć w przeszłości takiego zjawiska doświadczali. 

Odwrócone déjà vu

Jamais vu jest zjawiskiem, które polega na błędnym rozpoznawaniu sytuacji, podczas których nasz mózg traci dostęp do informacji sugerujących mu, że zetknął się z nią już wcześniej. Według naukowców do jamais vu dochodzi wtedy, gdy nasza pamięć zostaje ograbiona z jednego bardzo ważnego elementu – osobistych doświadczeń. Powoduje to, iż nie zdajemy sobie sprawy z tego, że z daną osobą, sytuacją czy też faktem kiedyś się już zetknęliśmy. 

Czytaj też: Jesteś taka, jakie są twoje wspomnienia! O pamięci rodzinnej i autobiograficznej mówi socjolog z SWPS

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Nostalgia za dzieciństwem
Unsplash

Tęsknisz za dzieciństwem? Mózg ma powody, by podsuwać nam miłe wspomnienia

Lepiej pamiętamy rozpakowywanie świątecznych prezentów czy przytulanie się do mamy, niż awantury i ciche dni rodziców. Mózg ma ważny powód, żeby tak decydować.
Aleksandra Nowakowska
18.05.2020

Kiedyś myśleliśmy, że ludzka pamięć przypomina nagranie wideo lub twardy dysk komputera. Dzisiaj, dzięki coraz bardziej zaawansowanym technologicznie badaniom mózgu, wiemy, że tak nie jest – nasza pamięć jest wybiórcza i bardziej przypomina półkę z domowymi przetworami, na której ustawiamy tylko najlepsze smakołyki – po to, aby sięgnąć po nie, gdy będziemy w potrzebie. Większość naszych wspomnień – zwłaszcza tych z dzieciństwa – tracimy. A te, które jesteśmy w stanie przywołać, nie są dokładną powtórką dawnych wydarzeń. Jeśli ze wspomnieniami nie wiążą się pozytywne emocje, mózg… przestaje je przechowywać. Mechanizm przechowywania wspomnień z dzieciństwa wyjaśniała w wywiadzie dla „Urody Życia” 6/2020 dr psychologii Aleksandra Piotrowska:  – Każdy z nas chce postrzegać samego siebie jako istotę cenną i swoje życie jako mające znaczenie. Dlatego zapominamy, co czuliśmy w dzieciństwie, kiedy nasz ojciec nas bił pasem, a zapamiętujemy przede wszystkim to, że kiedyś, pewnego dnia, zabrał nas na ryby czy na grzyby. Bo taka selekcja wspomnień podnosi wartość naszego dzieciństwa w naszych własnych oczach. To jest mechanizm obronny naszego ego, jeden z tych, które uruchamiają się niezależnie od naszej woli po to, żeby podtrzymać nasze dobre mniemanie o sobie. Oczywiście są też przypadki tak silnie traumatycznych wspomnień, że nie jesteśmy w stanie zsunąć ich do naszej nieświadomości, one raczej otorbiają się i pozostają w naszej pamięci. Ale to wyjątki: w większości pamiętamy pozytywne rzeczy. Miłe wspomnienia uruchamiają wyrzut dopaminy W czasopiśmie „Neuron” opublikowano wyniki badań naukowców z University of California w Davis, którzy odkryli, dlaczego naszego mózgi nadają pewnym...

Czytaj dalej
Emilia Clarke
East News

Czy Emilia Clarke na zawsze zostanie Matką Smoków z „Gry o tron”?

Minął rok od premiery ostatniego odcinka kultowego serialu HBO. Od tego czasu aktorka zagrała w „Gwiezdnych Wojnach” i komedii romantycznej „Last Christmas”, ale my wciąż widzimy w niej Daenerys.
Magdalena Żakowska
26.05.2020

Miała 23 lata, kiedy zdobyła rolę Daenerys Targaryen w serialu „Gra o tron”. Wtedy nie wiedziała jeszcze, że stworzy postać, która stanie się ikoną popkultury, a dziewczynki na całym świecie będą masowo przebierać się za nią w święto Halloween. – Nie miałam praktycznie żadnego doświadczenia w zawodzie – wspomina. – W pierwszym sezonie Daenerys jest młodą, kilkunastoletnią księżniczką. Wiedziałam tyle, że zostanie sprzedana na żonę potężnemu, muskularnemu wojownikowi Khalowi Drogo i na zawsze opuści rodzinny dom. W ciągu kolejnych siedmiu sezonów dojrzewa i rośnie w siłę. Staje się świadomą, ambitną i żądną władzy kobietą, a ja nie miałam pojęcia, jak to wszystko zagrać. Twórcy serialu tłumaczyli jej: „Masz być Joanną d’Arc, Lawrence’em z Arabii i Napoleonem jednocześnie”. Ale kto o zdrowych zmysłach ośmieliłby się zagrać kogoś takiego?! W zamian dała nam zagubioną, delikatną dziewczynę, która ma jedno marzenie: uczynić mieszkańców Siedmiu Królestw wolnymi i szczęśliwymi. Zdobywa kolejne tytuły: Khaleesi, Pierwszej Tego Imienia, Matki Smoków, Królowej Andalów, Rhoynarów i Pierwszych Ludzi, Protektorki Siedmiu Królestw. W ósmym sezonie serialu w walce o tron kibicowało jej ponad 30 milionów widzów. To sporo jak na niewielką (157 cm), początkującą aktorkę, która jeszcze niedawno dorabiała jako kelnerka. Dopiero po zakończeniu zdjęć do ostatniego sezonu Emilia Clarke opowiedziała o tym, ile kosztowała ją ta rola, w tekście, który sama napisała dla „New Yorkera”.  Pierwsze kroki w filmie i pierwsza operacja – Po zakończeniu zdjęć do pierwszego sezonu „Gry o tron” byłam przerażona. Po pierwsze tym, jak głośny i popularny okazał się serial. Po drugie tym, że...

Czytaj dalej
CHOROBA ALZHEIMERA CZY DEMENCJA STARCZA? TO NIE TO SAMO
Unsplash

Choroba Alzheimera czy demencja starcza? To nie to samo!

Zwykle słowo „demencja” kojarzy nam się z podeszłym wiekiem. Bardzo często stosujemy to określenie wymiennie z chorobą Alzheimera. To jednak dwa różne zjawiska. Czy coś je łączy i jakie są główne różnice pomiędzy nimi?
Karolina Morelowska-Siluk
13.11.2020

Demencja starcza i choroba Alzheimera bardzo często są ze sobą mylone. Zdarza się także, że te nazwy stosuje się zamiennie. To błąd. Demencja starcza i choroba Alzheimera to dwa różne zjawiska, choć rzeczywiście demencja towarzyszy im obu. Co to jest demencja starcza? Najważniejszą i podstawową kwestią w odróżnieniu tych dwóch pojęć jest to, że demencja starcza nie jest jednostką chorobową, a symptomem. To zespół objawów wywołanych zmianami w mózgu. Demencja, nazywana także otępieniem, definiowana jest jako spadek poziomu intelektualnego w stosunku do poprzedniego poziomu wiedzy. Jednak przede wszystkim jest to zaburzenie funkcji poznawczych. Demencja upośledza pamięć. Na pewnym etapie objawy są na tyle poważne, że zaburzają codzienne funkcjonowanie. Osoba, która doświadcza otępienia, traci umiejętność koncentracji, zdolność rozumienia i ekspresji języka, zdarza się także utrata umiejętności matematycznych i koordynacji psychomotorycznej. Demencja starcza może być wywoływana przez różne choroby, w tym: chorobę Alzheimera, Parkinsona, Picka, Huntingtona. Czytaj też: Tęsknisz za dzieciństwem? Mózg ma powody, by podsuwać nam miłe wspomnienia Choroba Alzheimera Alzheimer, w przeciwieństwie do demencji starczej, to jednostka chorobowa. Przyjmuje się, że demencja występuje zazwyczaj u starszych osób, zwykle ok. 70. roku życia (choć hiszpańska lekarka Maria Sagrario Manzano Palomo, koordynatorka Grupy Badawczej Zachowań i Demencji Hiszpańskiego Towarzystwa Neurologicznego, przekonuje, że użycie terminu „demencja starcza” jest niewłaściwe, ponieważ demencja może dotyczyć ludzi w każdym wieku). Natomiast choroba Alzheimera może pojawić się już ok. 45. roku życia. Demencja jest odwracalna, Alzheimer to proces chorobowy, który może być jedynie spowolniony przez...

Czytaj dalej
Dobre wspomnienia Uroda Życia
Getty Images

„Możesz mieć same dobre wspomnienia”, mówi Meik Wiking, twórca hygge

Zapamiętywanie dobrych chwil to sztuka, której możemy – a nawet powinnyśmy – się nauczyć, mówi specjalista od szczęścia w życiu.
Bartosz Janiszewski
17.02.2020

Czy to, co pamiętamy, jest zupełnie przypadkowe? Które wspomnienia zostają z nami na dłużej i kiedy po nie sięgamy? Meik Wiking założyciel Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze wyjaśnia, dlaczego mózg najchętniej zapamiętuje nowości, skąd w nas taka skłonność do nostalgii i jak się mierzy szczęście.  Bartosz Janiszewski: Pewnie odpowiadał pan na to pytanie tysiące razy, ale i tak muszę je zadać. Co to jest szczęście?  Meik Wiking: To bardzo ogólne pojęcie, prawda? Dla mnie szczęście jest jak danie, które ma wiele składników. To doświadczanie sensu i celu w życiu, poczucie połączenia z  ludźmi i zadowolenia ze swojego życia oraz to, jak czujemy się w danej chwili.  Jak się to bada?  Pytając ludzi o to, czy są szczęśliwi. Naprawdę. Oczywiście są różne, bardziej szczegółowe kwestionariusze, ale u  nas, w Instytucie, podobnie zresztą jak przy tworzeniu Raportu Szczęścia ONZ najważniejsze jest pytanie: „Jak bardzo, w  skali od 1 do 10, jesteś zadowolony/a ze swojego życia?”. Bardzo istotne są też poczucie celu i sensu życia, bo ono łączy się z poczuciem szczęścia.  Spodziewałam się czegoś bardzie konkretnego od dyrektora Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze.  Wielu ludzi reaguje sceptycznie, kiedy mówię, czym się zajmuję. Najczęściej słyszę, że szczęścia nie można badać, bo to pojęcie subiektywne – przecież każdy rozumie przez to co innego.  Nie jest tak? Jest. Ale to nie żadna przeszkoda, raczej zaleta. Jako badacz mam dowiedzieć się, jak TY doświadczasz swojego życia. Jakie jest TWOJE poczucie szczęścia. Jesteś w tej sprawie jedynym ekspertem, który może mi to powiedzieć. Nie dostanę wiarygodnej odpowiedzi od twojej matki, żony czy przyjaciela. Nauka od lat...

Czytaj dalej