Uważasz się za empatyczną? Sprawdź, czy naprawdę taka jesteś

Uważasz się za empatyczną? Sprawdź, czy naprawdę taka jesteś

Okazuje się, że tylko do pewnego stopnia. Bronimy się przed współczuciem, wtedy gdy boimy się cierpienia – tak dowodzą najnowsze badania.
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Empatia to zdolność do współodczuwania i rozumienia uczuć innych. To umiejętność, której potzrebuje każda z nas po to, aby tworzyć autentyczne relacje z innymi. JEmpatia jest nam konieczna do życia… ale większość z nas wcale nie chce jej odczuwać. Dowodem na to jest  badanie przeprowadzone przez zespoły kanadyjskich naukowców z Penn State University i University of Toronto. Okazuje się, że tłumimy empatię nawet wtedy, gdy doskonale zdajemy sobie sprawę, że razem z nią w pakiecie dostaniemy inne pozytywne uczucuia – wzruszenie, radość, poczucie bliskości. Czemu tak się dzieje?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Ciemna strona współodczuwania

Podczas 11 eksperymentów badawczych z udziałem 1200 osób, wyszło na jaw, że uczestnicy, mając do wyboru zdjęcia, których oglądanie wiązałoby się z okazaniem współczucia, wybierali te niewzbudzające żadnych emocji. Jedynie 35 proc. badanych odważyło się czuć. Pozostali argumentowali, że empatia wymaga od nich sporego wysiłku zarówno psychicznego, jak i mentalnego, którego nie chcą podejmować, bo boją się cierpienia. Zachęcani – okazywali poirytowanie i zaniepokojenie.

W kolejnym etapie badań uczestnicy, którym powiedziano, że są bardziej empatyczni od innych, chętniej otwierali się na zachowania pełne współczucia, po czym stwierdzali, że to nie jest takie obciążające, jak im się wydawało. Wynika z tego wniosek, że chociaż unikamy okazywania uczuć, możemy się w ich kierunku zmotywować i podoba nam się bycie postrzeganymi jako empatyczni. Poza tym praktykowanie empatii w sposób naturalny nas do niej zachęca. 

W analizę empatii zagłębił się też znany badacz z University Yale, Paul Bloom. Zauważył, że to emapria motywuje nas do altruistycznych gestów i jest podstawą budowanych przez nas relacji. Pozwala lepiej zrozumieć, co czują i myślą: partner, dzieci, przyjaciele, zwłaszcza kiedy doświadczają bólu, niesprawiedliwości czy krzywdy. Ale Bloom zauważa też ciemniejszą stronę empatii. Bywa, że pod jej wpływem, podejmujemy stronnicze decyzje – na przykład  współczując jednej osobie, opowiadamy się po jej stronie, nie widząc szerszego obrazu sytuacji i lekceważąc uczucia innych jej uczestników.

Potencjał uczuć

Naukowcy zbadali również, w jakim stopniu ludzie mają naturalne skłonności do empatii, a w jakim można je wyćwiczyć. Psychiatrzy z University of California w Los Angeles (UCLA) chcieli sprawdzić, czy analiza skanów mózgu pozwala określić poziom empatii. W tym celu zbadali 58 mężczyzn i kobiet w wieku od 18 do 35 lat za pomocą rezonansu magnetycznego. Odkryli, że aktywność mózgu w obszarach odpowiedzialnych za odczuwanie ujawnia empatyczne skłonności. Dzieje się to także wtedy, kiedy jej nie okazujemy. Sprawdzono też, że nawet osoby, które z powodu autyzmu bądź schizofrenii, mają ograniczenia w empatii, wykazują określoną skłonność do jej odczuwania.

Poddanie ich terapii w kierunku nauki empatii przyniosło rezultaty. Kolejne badania wskazały, że kluczowe dla odczuwania emocji obszary mózgu, czyli położone w głębi płatów skroniowych ciało migdałowate – amygdala, które dokonuje oceny napływających z otoczenia bodźców oraz kora przedczołowa, która zaangażowana jest w świadome przeżywanie emocji i ich aktywną kontrolę – zaktywizowały się, czyli poziom empatii wzrósł.  

Jak nauczyć się empatii?

Empatia jest czymś więcej niż stanem umysłu. To postawa pełna współodczuwania warunkująca określony sposób odnoszenia się do innych. Wrogiem w okazywaniu empatii jest założenie, że doskonale rozumiemy ludzi, w wyniku czego błyskawicznie ich oceniamy i kategoryzujemy. Robert Green w książce „Prawa ludzkiej natury” zachęca, żebyśmy pozbyli się skłonności do przedwczesnych ocen i otworzyli umysł, aby zobaczyć innych w zupełnie nowym świetle. Jeśli każdą osobę, którą właśnie poznajemy, potraktujemy jak nieodkryty jeszcze ląd, damy sobie szansę, by ćwiczyć wewnętrzną elastyczność i otworzymy się na zaskakujące opcje. Takie rozwijanie empatii pogłębia także naszą kreatywność, bo zyskujemy nowe perspektywy. Zwykle ulegamy impulsowi, żeby jak najszybciej wyrazić swoją opinię i robimy to, bazując na posiadanej wiedzy oraz zdobytym już doświadczeniu. Zamiast tego, lepiej dowiedzieć się, jaki jest punkt widzenia naszego rozmówcy. Żeby w empatyczny sposób poświęcić uwagę drugiej osobie, potrzebujemy uciszyć swój wewnętrzny monolog. Wtedy nie tylko usłyszymy, co mówi, ale wyczujemy to, co nie zostało powiedziane.

Aktywną empatią zapewniamy innym identyczny poziom wyrozumiałości, jaki mamy wobec siebie i zanim kogoś ocenimy, zastanowimy się nad okolicznościami, które mogły sprawić, że ktoś zachował się tak, a nie inaczej. Dajemy taki sam kredyt zaufania, jaki przyznalibyśmy sobie. I tu dochodzimy do tezy Greena, która zakłada, że przyjęcie postawy empatycznej zależy od jakości miłości własnej. Jeśli jesteśmy na usługach wewnętrznego krytyka, dręczy nas niepewność albo czujemy się lepsi bądź gorsi, współodczuwanie emocji innych będzie płytkie. Tym, czego potrzebujemy, żeby być empatycznym, to akceptacja siebie – swojej niedoskonałości. Robert Green namawia, żeby myśleć o sobie: „Nie jestem aniołem, mam taką samą naturę jak inni”. Dzięki takiej postawie bazującej na miłości własnej  –  zyskujemy wewnętrzną moc i co za nią idzie – psychiczną odporność. Tylko w takich okolicznościach jesteśmy w stanie kierować własną uwagę na zewnątrz.

Hipnotyzujące zwierciadło

Empatia jest instynktowna. Prędzej wyczuwamy czyjś nastrój, niż odczytujemy czyjeś myśli. Można powiedzieć, że nasze emocje wzajemnie się przenikają i że empatia przekształca reakcje fizjologiczne w wiedzę. Odczytując język ciała, wsłuchując się w ton głosu, przypatrując się gestom, jesteśmy w stanie rozszyfrować niepewność, defensywność, arogancję, frustrację czy ekscytację.

Ale to nie wszystko. Kluczowym elementem zachowania, które zdradzają nasze emocje, są intencje. Ktoś może na przykład okazywać nam zainteresowanie, obdarzyć uwagą, prawić komplementy, ale my wyczuwamy w tym jedynie próbę nawiązania kontaktu, pod którą kryje się intencja wykorzystania nas do swoich celów. Empatia pozwala koncentrować się nie tylko na słowach świadczących o sympatii czy nawet ekscytacji kierowanych w naszą stronę, a również na własnych odczuciach w stosunku do tej osoby – czy słucha nas, czy wydaje się zaabsorbowana sobą, czy utrzymuje kontakt wzrokowy. Dzięki empatii uwaga nam poświęcona może zostać zdiagnozowana jako niewiarygodna – ktoś prawdopodobnie zamierza od nas czegoś zażądać, zmanipulować, wykorzystać. 

Empatia wiąże się z funkcjonowaniem neuronów lustrzanych, które uaktywniają się, kiedy kogoś uważnie obserwujemy. Umożliwia nam to wejście w rolę tej innej osoby i poczucie się tak, jak ona się czuje. Wtedy bezwiednie, na poziomie mikroruchów, zaczynamy ją naśladować. Badania wykazały, że ludzie odznaczający się wysokim poziomem empatii, są doskonałymi mimikami. Gdy ktoś na przykład się uśmiecha, oni też to robią i dzięki temu współodczuwają z nim radość. Empatyczną reakcję możemy wywołać świadomym naśladowaniem. Porozumienie ułatwia też potakiwanie. Odzwierciedlanie emocji drugiej osoby odbywa się w sposób subtelny, prawie niewyczuwalny, taki który nie wprawia w zakłopotanie. Kiedy wchłaniamy nastrój drugiego człowieka i emitujemy go zwrotnie w jego kierunku, wytwarza się emocjonalna więź, której każdy z nas pragnie. Fakt stawania się lustrem innych ludzi ma hipnotyzujący wpływ.

Możesz zauważać więcej

Empatię instynktowną dopełnia empatia analityczna – dzięki niej jesteśmy w stanie współodczuwać z innymi ludźmi, bo ich znamy. Po prostu wiemy, jaki mają charakter, jakie wartości wyznają, jaka jest ich historia. Dlatego, kiedy poznajemy nową osobę, dobrze jest jak najwięcej się o niej dowiedzieć – pomocne są tu otwarte pytania i szczere wyznania na własny temat. Tak buduje się zaufanie. Ludzie ze swojej natury są skłonni do uczuciowego otwierania się, bo społeczne więzi zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa.

Poznając drugiego człowieka, szukajmy obszarów wrażliwości, postarajmy się zrozumieć jego doświadczenie, jego kontekst rodzinny, kulturowy (który może się przecież różnić od naszego), ustalmy, co czyni go wyjątkowym. Stawanie się osobą empatyczną to proces, który polega na rozumieniu innych na głębszym poziomie. Jak podczas każdej nauki przydatne są informacje zwrotne. Można zatem w sposób dyskretny i oparty na zaufaniu pytać ludzi o ich myśli i uczucia, by sprawdzać, czy je poprawnie odgadliśmy. Aby rozwinąć swoje umiejętności empatii, pamiętajmy, że im z większą liczbą osób będziemy wchodzić w interakcje, tym lepiej. Im bardziej różnorodne będą te osoby, tym bardziej wszechstronne stanie się nasze doświadczenie.

Relacje między ludźmi w sposób czytelny pokazują, że nic nie jest niezmienne. Dobrze jest być uważnymi na to, jak nasi interlokutorzy zmieniają się w trakcie rozmowy i jak wzajemnie na siebie wpływamy. Ludzie przecież zachowują się różnie w zależności, z kim mają do czynienia, jaki mają nastrój w danym dniu, jaki jest temat rozmowy. Świadomie praktykując empatię, zaczniemy dostrzegać coraz więcej sygnałów, jakie wysyłają inni, by informować otoczenie o swoim stanie psychicznym.

Robert Greene obiecuje, że w ogóle zaczniemy zauważać więcej. Jeśli będziemy łączyć to, co instynktowne z tym, co analityczne, poziom naszych umiejętności będzie wzrastał. Poczujemy ekscytację i motywację do jeszcze głębszych badań. Zauważymy, że łatwiej jest iść przez życie, bo unikamy niepotrzebnych konfliktów i nieporozumień, a nasze relacje nabiorą głębi i sensu, bo będziemy wobec innych pełni pozytywnych uczuć.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Empatia
Adobe Stock

Empatia nie jest współczuciem, lecz współodczuwaniem. Dlaczego niektórzy są bardziej empatyczni od innych?

Empatia obniża poziom agresji, pozwala weryfikować własne poglądy, dzięki niej się rozwijamy i stajemy lepszymi ludźmi. Z pewnym jej poziomem już się rodzimy, ale można się też jej nauczyć.
Karolina Morelowska-Siluk
29.12.2020

Postaw się w mojej sytuacji”, słyszymy czasem od partnera, rodzica, przyjaciela czy naszego dziecka. Zwykle odpowiadamy: „Wiem...”, „Rozumiem...” itd., ale czy na pewno rzeczywiście wiemy i rozumiemy? Niekoniecznie. Bo za rozpoznawanie i współodczuwanie stanów psychicznych innych osób odpowiada empatia, a nie każdy z nas ją posiada. Nie każdy z nas zdolny jest do postawienia się w sytuacji innego człowieka i przyjęcia jego sposobu myślenia. Empatia – jak się rozwija? Mówiąc najprościej, empatia pozwala zrozumieć decyzje, wybory i zachowania innych. Według naukowców posiadanie bądź nieposiadanie empatii związane jest z poziomem rozwinięcia inteligencji emocjonalnej . Wiąże się z tym wiele czynników, jednak wyróżnia się trzy zasadnicze źródła odpowiedzialne za rozwój empatii u człowieka: biologiczne, psychologiczne i środowiskowe. Źródło biologiczne to baza, którą dostajemy w genach. Rodzimy się z określonym poziomem empatii. Naukowcy twierdzą, że predyspozycje biologiczne odpowiadają za poziom empatii aż w 50 procentach! Źródło psychologiczne to miks wzorców, które dostaliśmy w rodzinnym domu, oraz jakość relacji, które były i są wśród naszych najbliższych. I tu psychologowie twierdzą, że osoby empatyczne to takie, które wychowywane są w poczuciu odpowiedzialności za innych, ale także te, którym mówiono, że nasze zachowania mają swoje konsekwencje. Natomiast osoby z niższym poziomem empatii wychowywały się w poczuciu bezkarności i braku odpowiedzialności. Źródło społeczne to wszystkie te czynniki, które kształtują nas przez całe życie. Naukowcy są zdania, że poziom empatii zmienia się z wiekiem, a zasadniczy wpływ na jego poziom ma środowisko, w którym przebywamy i...

Czytaj dalej
jaki powinien być nauczyciel
getty images

„Kiedy dziecko się boi, wtedy będzie się uczyć?” – prof. Jacek Pyżalski o empatii u nauczycieli

Wypalenie zawodowe nauczycieli zagraża uczniom.
Karolina Morelowska-Siluk
04.01.2019

Dobry nauczyciel powinien zauważyć każdą zmianę w zachowaniu dziecka. Na tym polega jego misja. Najważniejsze nie jest wcale wtłaczanie do głowy surowej wiedzy. Nauczyciel musi być czuły jak barometr” – mówi profesor Jacek Pyżalski, profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, dr hab. nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki. Karolina Morelowska-Siluk, „Uroda Życia”: Będziemy rozmawiać o empatii w szkole. Powiem szczerze, że dla mnie to zjawisko nieistniejące. Ostatnio mój dziewięcioletni siostrzeniec przyszedł ze szkoły, mówiąc mamie, że jedna z koleżanek jest ciągle smutna. Jak to jest możliwe, że smutek u dziecka dostrzega rówieśnik, a nie reaguje na niego wychowawca?  Najpierw słowo o pani siostrzeńcu – wspaniale, że dostrzega coś takiego. Witold Skrzypczyk, nieżyjący już niestety, doskonały terapeuta stworzył program „Pogotowie rówieśnicze”. Uczył dzieciaki czujności właśnie na to, co dzieje się z ich koleżankami i kolegami. Uczył, aby nie pozostawać obojętnym. Oczywiście, dziecko nie udzieli w takiej sytuacji stosownej pomocy, ale często wsparcie rówieśnika ma bardzo duże znaczenie, większe, niż moglibyśmy sądzić. Więc dzieci warto „uczulać” na drugiego człowieka od najmłodszych lat. Dobry nauczyciel powinien zauważyć każdą zmianę w zachowaniu u konkretnego dziecka. Na tym polega ta misja. Priorytetem wcale nie jest tylko wtłaczanie do głowy surowej wiedzy. Nauczyciel musi być czuły jak barometr. Musi mieć oczy szeroko otwarte, bo czasami mamy do czynienia z mało spektakularnymi zachowaniami, które mogą zwiastować kłopoty. Łatwo zauważyć, że dziecko ma siniaka, że płacze czy koledzy go popychają, ale już trudniej zauważyć, że dziecko jest przez rówieśników ignorowane. To czasami są naprawdę subtelności, na przykład...

Czytaj dalej
inteligencja emocjonalna
pexels.com

Inteligencja emocjonalna – czym jest i jak ją rozwijać?

Inteligencja emocjonalna pozwala na trafne nazywanie własnych emocji oraz rozpoznawanie ich u innych osób. Często jest także podstawą wysokich kompetencji społecznych.
Kamila Geodecka
07.12.2020

Inteligencja emocjonalna po raz pierwszy została wyszczególniona w 1990 roku przez amerykańskich absolwentów Uniwersytetu Harvarda – Johna Mayera i Petera Salavey’a. Zauważyli oni, że wysoki poziom IQ wcale nie gwarantuje tego, że będzie się dobrze zarządzało ludźmi. Potwierdzenia szukali w największych korporacjach, gdzie na stanowiskach kierowniczych wcale nie było osób o wysokiej inteligencji, którą można zmierzyć testem IQ. Co się składa na inteligencję emocjonalną? Następnie bestsellerem stał się podręcznik pt. „Inteligencja emocjonalna” napisany przez Daniela Golemana. Autor przekonuje, że sam intelekt wcale nie jest kluczem do sukcesu. Liczy się także umiejętność prawidłowego kierowania emocjami. Goleman wyronił także elementy, które składają się na inteligencję emocjonalną. Są to: Empatia Samoregulacja Motywacja Umiejętności społeczne Samoświadomość Inteligencja emocjonalna – cechy osób Osoby, która mają wysoko rozwiniętą inteligencję emocjonalną, mają też pewne cechy, które je  wyróżniają. Przede wszystkim są to osoby bardzo asertywne, które zawsze potrafią postawić jasne granice oraz stanowczo powiedzieć, co chcą robić, a czego nie. Zawsze jednak będą podejmowały decyzje z myślą o innych. Osoby z wysoką inteligencją emocjonalną będą miały także rozwinięte kompetencje społeczne, które pozwalają im na nawiązywanie oraz podtrzymywanie kontaktów międzyludzkich. W relacjach są bardzo świadome swoich oraz cudzych emocji, a dzięki dodatkowo rozwiniętej empatii chętnie będą pomagały tym, którzy tego potrzebują. Są świetnymi słuchaczami oraz zawsze będą zainteresowane ludźmi. Wycofają się jednak z każdej znajomości, która będzie miała znamiona toksyczności. Takie osoby są...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak być dobrą dla samej siebie? O trudnej sztuce samo-empatii

Obwiniasz się, nie wspierasz i nie rozumiesz swoich zachowań. Naucz się empatii wobec samej siebie.
Sylwia Arlak
20.07.2020

Uczymy się tego, jak być dobrą dla innych, ale często zapominamy o empatii wobec samych siebie. Boimy się etykietki „egoistka”, dlatego nadmiarowo, często nawet nieproszone poświęcamy swój czas i uwagę potrzebom innych ludzi. Zastanów się – kiedy ostatnio skupiłaś swoje myśli na tym, czego TY potrzebujesz, czego TY chcesz i na czym TOBIE zależy? Kiedy byłaś empatyczna wobec siebie samej? Psycholodzy alarmują, że poświęcanie się dla innych zawsze, prędzej czy później, skończy się frustracją i to obu stron. O wiele lepiej niż poświęcać się dla innych, jest budować samo-empatię i zdrowy egoizm. „Zdrowa egoistka” wie, że musi być dla siebie najważniejsza. Jest silna i bierze odpowiedzialność za siebie i własne życie. Nie obwinia innych za swoje braki czy niepowodzenia – nie oczekuje, że ktoś się „odpłaci” jej za jej poświęcenie. Jest szczęśliwa i spełniona. Chcesz taka być? Naukę empatii wobec samej siebie zacznij od kilku prostych porad. Myśl o swoich potrzebach Każda z nas chce być szczęśliwa i chce uniknąć cierpienia. To jeden z naszych najbardziej pierwotnych instynktów. Uczucia miały nam pomóc przetrwać, bo zawsze dążyliśmy do potencjalnych korzyści i unikaliśmy potencjalnych zagrożeń. Jesteśmy do tego zaprogramowani, choć część z nas może ignorować albo tłumić te popędy i postrzegać, je jako źródło słabości. Empatia wobec siebie wymaga wrażliwości na nasze potrzeby emocjonalne. Raz na jakiś czas zatrzymaj się i zastanów, czego tak naprawdę chcesz. Kto może powiedzieć więcej o twoich potrzebach, niż ty sama? Zaakceptuj, że życie to także porażki Trudno mieć dobre samopoczucie i uwolnić się od cierpienia w świecie, który tak często nas rani. Będąc empatyczną wobec siebie, wiesz, że codziennie wykonujesz...

Czytaj dalej