Egocentryzm: naturalny u dzieci, toksyczny u dorosłych
Adobe Stock

Egocentryzm: naturalny u dzieci, toksyczny u dorosłych

Egocentryk nie potrafi przyjąć i zaakceptować innych poglądów niż własne. Uważa, że wszyscy powinni myśleć i zachowywać się zgodnie z jego oczekiwaniami. Bywa samolubny i snobistyczny, a stworzenie z nim szczęśliwego związku to sztuka.
Sylwia Arlak
08.03.2021

Życie z egocentrykiem nie jest proste. Ma on skrajnie przerośnięte „ego” i skupia się tylko na sobie (słowo egocentryk pochodzi z języka łacińskiego i stanowi połączenie dwóch fraz: „ego” i „centrum”, czyli środek). Jest przekonany o własnej wyjątkowości, co – w jego mniemaniu – daje mu przyzwolenie do gorszego traktowania innych. Ocenia świat tylko poprzez pryzmat własnych obserwacji.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Egocentryzm często łączy się z egoizmem

Pojęcie egocentryzmu łączy się z egoizmem i egotyzmem. Egoizm jest tendencją do myślenia wyłącznie o własnych korzyściach, ignorując przy tym potrzeby innych ludzi. Egotyzm, przyrównywany czasem do narcyzmu, to nadmierne zainteresowanie własną osobą. Z kolegi egocentryzm to stawianie siebie w centrum świata i przedkładanie własnych poglądów nad cudze.

Egocentryk bierze, nie dając od siebie nic w zamian. Jest przewrażliwiony na swoim punkcie. Urazy może nosić przez całe życie. Uważa, że to cały świat powinien dostosować się do niego, a nie on do innych. Domaga się respektowania swoich poglądów, ale marginalizuje opinie innych. Uważa, że nikt go nie rozumie. Żąda bezustannej pomocy i wsparcia.

Wbrew temu, co często myślą o nim inni, nie ma wysokiej samooceny. Osoby o wysokim poczucia własnej wartości nie muszą domagać się zainteresowania ze strony innych. Nie muszą utwierdzać się w przekonaniu, że są czegoś warte, bo same to wiedzą.

Czytaj też: 11 sygnałów ostrzegawczych. Tych zachowań u partnera nie powinnaś tolerować!

Egocentryzm – cechy egocentryka:

  • jest przesadnie skupiony na sobie, stawia siebie w centrum,
  • uważa się za wyjątkowego,
  • postrzega świat tylko z własnej perspektywy, nie uwzględnia punktu widzenia innych,
  • jest przekonany o swojej nieomylności, dewaluuje przekonania innych, narzuca im swoją wolę, postrzega innych ludzi jako gorszych od siebie,
  • wykorzystuje innych do własnych celów,
  • jest zadufany w sobie,
  • często przecenia siebie i swoje osiągnięcia,
  • ignoruje potrzeby innych,
  • jest nadwrażliwy w kwestiach, które go dotyczą, wyolbrzymia przykrości i krzywdy, których doznał ze strony otoczenia,
  • ma roszczeniowy stosunek do świata,
  • ma problemy z radzeniem sobie w stresujących sytuacjach.

Egocentryczne zachowania często towarzyszą różnym zaburzeniom psychicznym, np. nerwicom.

Rodzaje egocentryzmu

Wyróżnia się dwa rodzaje egocentryzmu: egocentryzm dziecięcy, który stanowi naturalny etap w rozwoju poznawczym każdego z nas, oraz egocentryzm dorosłych. Ten drugi świadczy o braku dojrzałości emocjonalnej.

Dzieci, które nie przekroczyły siódmego roku życia, nie potrafią wczuć się w stany mentalne innych osób. Postrzegają świat wyłącznie z własnej perspektywy, brak im empatii. Najważniejsze jest dla nich zaspokojenie własnych potrzeb. Wraz z wchodzeniem na kolejne etapy rozwoju dziecko uczy się, że istnieją też inne punkty widzenia.

Czy egocentrycy to egoiści?

Egocentryk może być egoistą, choć nie zawsze nim jest. Egoiści myślą przede wszystkim o sobie i o własnym interesie (nawet kosztem innych). Mają jednak bardziej rzeczywisty obraz świata niż egocentrycy. Nie uważają, że mogą realnie wpływać na wszystko i wszystkich.

Wiele mówi się także o zdrowym egoizmie. To postawa, w której nie postępujemy zero-jedynkowo. Wciąż kierujemy się empatią i uczuciami, ale jesteśmy dobre dla samych siebie. Potrafimy stawiać zdrowe granice, umiemy rozpoznawać prawdziwe potrzeby. Dbamy o siebie bez poczucia winy. Zdrowego egoizmu uczymy się całe życie.

Czytaj też: Jak być dobrą dla samej siebie? O trudnej sztuce samo-empatii

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Empatia
Adobe Stock

Empatia nie jest współczuciem, lecz współodczuwaniem. Dlaczego niektórzy są bardziej empatyczni od innych?

Empatia obniża poziom agresji, pozwala weryfikować własne poglądy, dzięki niej się rozwijamy i stajemy lepszymi ludźmi. Z pewnym jej poziomem już się rodzimy, ale można się też jej nauczyć.
Karolina Morelowska-Siluk
29.12.2020

Postaw się w mojej sytuacji”, słyszymy czasem od partnera, rodzica, przyjaciela czy naszego dziecka. Zwykle odpowiadamy: „Wiem...”, „Rozumiem...” itd., ale czy na pewno rzeczywiście wiemy i rozumiemy? Niekoniecznie. Bo za rozpoznawanie i współodczuwanie stanów psychicznych innych osób odpowiada empatia, a nie każdy z nas ją posiada. Nie każdy z nas zdolny jest do postawienia się w sytuacji innego człowieka i przyjęcia jego sposobu myślenia. Empatia – jak się rozwija? Mówiąc najprościej, empatia pozwala zrozumieć decyzje, wybory i zachowania innych. Według naukowców posiadanie bądź nieposiadanie empatii związane jest z poziomem rozwinięcia inteligencji emocjonalnej . Wiąże się z tym wiele czynników, jednak wyróżnia się trzy zasadnicze źródła odpowiedzialne za rozwój empatii u człowieka: biologiczne, psychologiczne i środowiskowe. Źródło biologiczne to baza, którą dostajemy w genach. Rodzimy się z określonym poziomem empatii. Naukowcy twierdzą, że predyspozycje biologiczne odpowiadają za poziom empatii aż w 50 procentach! Źródło psychologiczne to miks wzorców, które dostaliśmy w rodzinnym domu, oraz jakość relacji, które były i są wśród naszych najbliższych. I tu psychologowie twierdzą, że osoby empatyczne to takie, które wychowywane są w poczuciu odpowiedzialności za innych, ale także te, którym mówiono, że nasze zachowania mają swoje konsekwencje. Natomiast osoby z niższym poziomem empatii wychowywały się w poczuciu bezkarności i braku odpowiedzialności. Źródło społeczne to wszystkie te czynniki, które kształtują nas przez całe życie. Naukowcy są zdania, że poziom empatii zmienia się z wiekiem, a zasadniczy wpływ na jego poziom ma środowisko, w którym przebywamy i...

Czytaj dalej

Narcyz jest mistrzem uwodzenia, ale związek z nim to emocjonalna pułapka

Narcyz nie potrafi okazywać empatii i nie jest w stanie tworzyć bliskich relacji. Co zatem sprawia, że osoby narcystyczne są tak atrakcyjne?
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Zła wiadomość jest taka, że większość z nas postrzega narcyzów jako zdecydowanie atrakcyjniejszych od reszty ludzi. Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez austriackiego psychologa klinicznego Emanuela Jauka: w jego eksperymencie wzięło udział 90 osób, które były na 700 randkach. Uczestnicy po tych spotkaniach deklarowali, z kim chcieliby stworzyć relacje krótkoterminowe, a także z kim chcieliby budować trwałe związki. Narcyzi wygrywali w obu przypadkach . Narcyz potrafi w sobie rozkochać Wyniki tego badania zadziwiają, bo przecież narcyzi w tworzeniu relacji akurat najlepsi nie są. Dlaczego zatem biją na głowę innych, mniej narcystycznych konkurentów? Wyjaśnienie jest bardzo proste: po prostu robią świetne pierwsze wrażenie . Silna koncentracja na sobie oznacza, że doskonale znają swoje atuty i potrafią się lukratywnie „sprzedać”. Poza tym są świetnymi uwodzicielami. Wiedzą, jak mają zadziałać, żeby ktoś się w nich zakochał. Przewagę daje im pewność siebie, która nawet jeśli nie idzie w parze z atrakcyjnością fizyczną, szybko czyni ich obiektami pożądania. I jeszcze jedna rzecz – na randkach, podczas których nawiązujemy pierwszy kontakt, narcyzom pomaga ich ekstrawertyczna osobowość . Tych kilka cech naprawdę wystarczy, żebyśmy z miejsca były w stanie zakochać się w narcyzie i wejść w relację, która w perspektywie czasu nie przyniesie nam niczego dobrego. Z biegiem czasu u boku narcyza czujemy się w najlepszym wypadku niezauważane i nieważne, w gorszym stajemy się ofiarami emocjonalnej, a nawet fizycznej przemocy. Skąd się biorą toksyczni narcyzi? Tworzymy więzi z ludźmi dzięki empatii. Pielęgnowana empatia umożliwia nam wgląd w myśli i nastroje innych i daje moc przewidywania ludzkich...

Czytaj dalej
syndrom DDA
iStock

DDA – dorosłe dzieci alkoholików mogą wyzwolić się z przekleństw przeszłości

DDA mają wiele atutów. Są wytrzymałe, zachowują zimną krew w sytuacjach skrajnych, radzą sobie z wyzwaniami. To mocna baza, na której można zbudować siebie na nowo.
Karolina Rogalska
10.09.2020

Dorosłe dzieci alkoholików (DDA) mają w sobie często nieświadomy, silny strach przed porzuceniem. W miłości starają się zaspokoić wszystkie potrzeby ukochanej osoby. A gdy cokolwiek idzie nie tak, wpadają w panikę. Jak sobie pomóc, co zrobić, by życie nie było straszne, tłumaczą psychoterapeuci Anna Maria Seweryńska i Cezary Biernacki. Karolina Rogalska: Umieć kochać i pracować – to najbardziej uniwersalna definicja zdrowia psychicznego, której autorem jest Zygmunt Freud. Dorosłe dzieci alkoholików doskonale radzą sobie w życiu zawodowym. To w miłości zazwyczaj im nie wychodzi. Cezary Biernacki: DDA funkcjonują w modelu skrajności – wszystko albo nic. Jeżeli się uczą, to najlepiej. Zawodowo są perfekcjonistami: ofiarni, lojalni, gotowi do poświęceń, nie boją się podejmowania ryzykownych działań czy pracy ponad siły. Ale pod maską kompetencji kryją się głęboki lęk i niskie poczucie własnej wartości. To emocjonalna huśtawka, balansowanie pomiędzy poczuciem „jestem najlepszy” a „jestem najgorszy, beznadziejny, jestem nikim”. Anna Maria Seweryńska: Jeśli dziecko ma potencjał intelektualny, to prze do przodu. Ale jeśli nie jest zdolne, szybko odłącza się od systemu: rzuca szkołę, kolejne prace. Uważa, że skoro nie jest perfekcyjne, to nigdzie się nie nadaje. Że człowiek jest godny szacunku tylko wtedy, gdy jest godny podziwu. C.B.: Taki komunikat jako dzieci dostały w domu. Dlatego w kolejnych relacjach towarzyszy im lęk, że ktoś je odrzuci. Wszędzie szukają zagrożenia. Żeby poczuć się bezpiecznie, starają się przejąć kontrolę nad relacją miłosną lub przyjacielską. I często jest tak, że gdy już są z kimś blisko, to z lęku przed odrzuceniem sami ją zrywają. Wycofują się, prowokują, żeby wydarzyło się to, czego podświadomie najbardziej się boją. W kółko powtarzają ten...

Czytaj dalej

Uważasz się za empatyczną? Sprawdź, czy naprawdę taka jesteś

Okazuje się, że tylko do pewnego stopnia. Bronimy się przed współczuciem, wtedy gdy boimy się cierpienia – tak dowodzą najnowsze badania.
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Empatia to zdolność do współodczuwania i rozumienia uczuć innych. To umiejętność, której potzrebuje każda z nas po to, aby tworzyć autentyczne relacje z innymi. JEmpatia jest nam konieczna do życia… ale większość z nas wcale nie chce jej odczuwać. Dowodem na to jest  badanie przeprowadzone przez zespoły kanadyjskich naukowców z Penn State University i University of Toronto. Okazuje się, że tłumimy empatię nawet wtedy, gdy doskonale zdajemy sobie sprawę, że razem z nią w pakiecie dostaniemy inne pozytywne uczucuia – wzruszenie, radość, poczucie bliskości. Czemu tak się dzieje? Ciemna strona współodczuwania Podczas 11 eksperymentów badawczych z udziałem 1200 osób, wyszło na jaw, że uczestnicy, mając do wyboru zdjęcia, których oglądanie wiązałoby się z okazaniem współczucia, wybierali te niewzbudzające żadnych emocji. Jedynie 35 proc. badanych odważyło się czuć. Pozostali argumentowali, że empatia wymaga od nich sporego wysiłku zarówno psychicznego, jak i mentalnego, którego nie chcą podejmować, bo boją się cierpienia. Zachęcani – okazywali poirytowanie i zaniepokojenie. W kolejnym etapie badań uczestnicy, którym powiedziano, że są bardziej empatyczni od innych, chętniej otwierali się na zachowania pełne współczucia, po czym stwierdzali, że to nie jest takie obciążające, jak im się wydawało. Wynika z tego wniosek, że chociaż unikamy okazywania uczuć, możemy się w ich kierunku zmotywować i podoba nam się bycie postrzeganymi jako empatyczni. Poza tym praktykowanie empatii w sposób naturalny nas do niej zachęca.  W analizę empatii zagłębił się też znany badacz z University Yale, Paul Bloom. Zauważył, że to emapria motywuje nas do altruistycznych gestów i jest podstawą budowanych przez nas relacji. Pozwala lepiej...

Czytaj dalej