Dziękowanie innym daje nam więcej, niż myślimy
Unsplash

Dziękowanie innym daje nam więcej, niż myślimy

Jeśli miałaby istnieć tylko jedna, uniwersalna modlitwa na świecie, to zawierałaby się w słowie „dziękuję”.
Aleksandra Nowakowska
27.04.2020

Mistrz Eckhart, średniowieczny niemiecki mnich i filozof, nie znał dzisiejszych metod badań naukowych, ale wygląda na to, że wiedział, że słowo „dziękuję” czyni życie oraz związki lepszymi. Bo rozwija empatię, redukuje poczucie złości i frustracji, zmniejsza niepokój, a tym samym ułatwia nawiązywanie oraz utrzymywanie dobrych relacji z ludźmi. Naukowcy z uniwersytetu Harvarda wykazali, że pary, które częściej sobie dziękują, rzadziej mają problemy w relacji. Świadomie wypowiedziane słowo „dziękuję” otwiera na uczucia drugiej strony, czyni bardziej uważnym na siebie i partnera. Ludzie, którzy często go używają, nie boją się ze sobą szczerze rozmawiać, by rozwiewać swoje wątpliwości, szybciej i skuteczniej potrafią zaradzić kłopotom. To wszystko sprzyja wzajemnemu zrozumieniu, bliskości, poczuciu wspólnego szczęścia.

Martyna Wojciechowska o wdzięczności i dziękowaniu

Ważna jest intencja

„Dziękuję” może mieć różny „ciężar gatunkowy”, różne intencje. Kiedy dziękujemy, najczęściej wyrażamy uznanie. W swoich rozważaniach na temat wdzięczności, szwedzka trenerka Porozumienia bez Przemocy i autorka książki „Wdzięczność. Najtańszy bilet do szczęścia” Liv Larsson poświęciła uznaniu sporo miejsca. Wyrażając je drugiej osobie, nie tylko okazujemy wdzięczność, ale też pomagamy jej dostrzec swój potencjał, wartość, to, ile jest w stanie dać. Dlatego niezmiernie ważne jest, byśmy sprawdzili, z jakimi intencjami chwalimy ukochaną osobę. Czy przypadkiem nie oczekujemy czegoś w zamian? Czy nie wywieramy na niej presji? Nie prowadzimy pewnego rodzaju handlu? Larsson wprowadza pojęcie prawdziwego uznania, które nazywa „wysokooktanowym”. Jest ono pełne pasji i pozwala ludziom odnaleźć w sobie siłę. Wyrażamy je, kiedy szczerze cieszymy się z osiągnięć bądź cech drugiej osoby. Pełnowartościowe „dziękuję” mówimy, gdy chcemy jej powiedzieć, że to, jaka jest lub co zrobiła, pozytywnie wpłynęło na nasze uczucia i potrzeby. Dlatego warto mówić „dziękuję” jak najczęściej – bez ukrytego kontekstu i nie odruchowo. Uznanie z pewnością nie jest „wyskooktanowe”, kiedy chcemy kogoś do czegoś zachęcić, zmotywować do większego wysiłku, wzbudzić poczucie winy, że nie wyraził uznania nam lub chcemy pokazać, że jesteśmy życzliwi dla partnera.

Zauważ swoje „dziękuję”

„Dziękuję” ma moc, ale wtedy, jeśli nie jest nastawione na efekt, nawet ten nie do końca uświadomiony. A kiedy najczęściej jest? Eckhart Tolle, nauczyciel duchowy i autor bestsellerowej książki „Potęga Teraźniejszości”, uważa, że wywieramy na siebie nacisk, prowadzimy gry, manipulujemy, kiedy gonimy za mirażem partnera idealnego. Kiedy oczekujemy, że on uczyni nasze życie bezproblemowym, a przynajmniej łatwiejszym lub wręcz zapewni uczucie spełnienia. Kiedy od ukochanej osoby oczekujemy, że nas uszczęśliwi. Eckhart Tolle twierdzi, że tak dziękujemy, jak dalece bezinteresowna jest nasza miłość.

Czujesz, że podziękowałaś partnerowi, gdy pojechał z samochodem do myjni, bo liczysz, że zrobi to następny raz i jeszcze zmieni opony? Dziękujesz, bo nie podziękował, kiedy przyniosłaś mu lekarstwa z apteki w środku nocy? Dziękujesz, bo chcesz, żeby okazywał ci uczucia? Jeśli tak i chcesz to zmienić, zacznij od tego, żeby zauważyć swoje intencje. Idąc za radami Tolle, nie zaprzeczaj temu faktowi, nie próbuj przed nim uciec, przez jakiś czas nie pragnij, żeby było inaczej. Kiedy to przyjmiesz do wiadomości, w pewnej mierze od tego się uwolnisz. Zauważ, z jaką intencją dziękujesz i miej przy tym świadomość, że nic nie możesz zrobić, żeby spowodować natychmiastową przemianę wewnętrzną. Nie zdołasz od razu zmienić siebie, a już z całą pewnością nie wywołasz takiej przemiany u partnera ani u nikogo innego.

Zacznij od tego, by być świadomą swoich uczuć, kiedy dziękujesz. Jeśli ogarnia cię gniew, wiedz o nim. Cokolwiek się w tobie budzi – zazdrość, odruchy obronne, chęć toczenia sporów i stawiania na swoim – zobacz to. Jeśli tkwiące w tobie dziecko domaga się miłości i uwagi, jeśli odzywają jakiekolwiek bolesne emocje – cokolwiek się pojawia, postaraj się to zrozumieć i uwolnić. W ten sposób możesz stworzyć przestrzeń, dzięki której dokona się przemiana a twoje „dziękuję” zabrzmi inaczej. Pomożesz temu procesowi, jeśli będziesz dziękować świadomie i jak najczęściej. Wdzięczność i uważność wzajemnie się wzmacniają.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
wdzięczność w życiu
Unsplash

Prawdziwa wdzięczność nie jest łatwa – jak się jej uczyć?

Wdzięczność ma same zalety, ale tylko wtedy, gdy jest autentyczna. Kiedy nie idzie w parze z oczekiwaniami, nie wiąże się ze wstydem, poczuciem niższości albo winy i nie jest ucieczką od problemów.
Aleksandra Nowakowska
02.04.2020

Wdzięczność zmniejsza podatność na depresję i poczucie osamotnienia, wzmacnia układ odpornościowy i podnosi samoocenę. Pomaga radzić sobie ze stresem i trudnymi doświadczeniami życiowymi, uzdrawia relacje, ponieważ umacnia więzi, zwiększa empatię oraz umiejętność słuchania. Pozwala koncentrować się na pozytywnych stronach codziennej egzystencji. Szwedka Liv Larsson, certyfikowana trenerka Porozumienia bez Przemocy i autorka książki „Wdzięczność. Najtańszy bilet do szczęścia” (wyd. Czarna Owca), udowadnia, że wdzięczność może przynosić nam same dobrodziejstwa. Ale wcale nie musi. To zależy od poziomu naszej świadomości i wewnętrznej pracy z wdzięcznością. Bądź wdzięczny, nie chciej więcej We wprowadzeniu do swojej książki badaczka wspomina skarbonkę stojącą w szkółce niedzielnej, do której, kiedy była małą dziewczynką, wrzucała datki na biednych. Wieńczyła ją figurka chłopca klęczącego z rękoma złożonymi jak do modlitwy. Za każdym razem, gdy do skarbonki wrzuciło się monetę, chłopiec kiwał głową, jak gdyby dziękując za dar. Liv Larsson pamięta, że za każdym razem, gdy wrzucała do puszki pieniądze i patrzyła na tę pokorną buzię na skarbonce, czuła wielkie zawstydzenie. Inne wspomnienie, również łączące się jednocześnie z poczuciem wdzięczności i wstydu: w szkole zarówno jej, jak i innym uczniom nakazywano zjadać wszystko, co mają na talerzu. Nauczyciele powtarzali: „Zjedz jeszcze kęs, nie zapominaj, że dzieci w Afryce są biedne”, „Bądź wdzięczny, że masz co jeść”. W efekcie Liv zawsze miała poczucie winy, kiedy zostawiała jedzenie na talerzu. Wdzięczność zatem kojarzyła się jej ze wstydem i winą, które płynęły z dyskomfortowego poczucia wyższości. Bezwiednie łączyła wdzięczność z biernością i...

Czytaj dalej
Olga Tokarczuk, Jurek Owsiak
Łukasz Giza, Łukasz Widziszowski

Oni zmieniają nasz świat na lepsze. Dzięki, że jesteście!

Od Jurka Owsiaka po Magdę Gessler i Olgę Tokarczuk. Oto nasz subiektywny ranking Polaków, którzy sprawiają, że jesteśmy lepsi i że lepszy jest także świat wokół nas.
Sylwia Niemczyk
28.02.2020

Są naszą dumą. Pokazują, jak można żyć mądrzej, ciekawiej, piękniej, a nawet… smaczniej. Robią to z potrzeby serca, z pasji, z wiary w to, że wszystko można robić lepiej. Najlepiej. Jedni tak, jak Jurek Owsiak czy Janina Ochojska niosą pomoc potrzebującym: dzieciom, ofiarom konfliktów wojennym, chorym. Inni – m.in. Paweł Pawlikowski i Olga Tokarczuk wykorzystują swój talent, rozsławiają polską sztukę na świecie i realizują swoje pasje z takim rozmachem, że uwierzyliśmy w to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeszcze inni – jak Magda Gessler – uczą nas radości życia, doceniania prostych rzeczy i czerpania przyjemności z codziennych spraw.  Podziwiamy Was, doceniamy Waszą pracę i dziękujemy!

Czytaj dalej
Magda Gessler
mateusz stankiewicz

Magda Gessler wiele zawdzięcza dziadkowi: „Dziękuję mu, na pewno mnie słyszy”

Chociaż nieraz Magda Gessler opowiadała o tym, jak ważni dla niej byli i są: pierwszy mąż, obecny partner, syn – to jednak w ramach akcji #DZIĘKUJĘ zdecydowała się podziękować przede wszystkim innemu mężczyźnie: dziadziusiowi.
Sylwia Niemczyk
03.04.2020

Gotował zupy mleczne, ucierał kogiel-mogiel i przede wszystkim: uczył malutką Madzię radości życia! Magda Gessler wczesne lata dzieciństwa spędziła w domu dziadków, w podwarszawskim Komorowie i tamten okres wspomina jako jeden z najszczęśliwszych w swoim życiu.  – Byłam otoczona miłością, zanurzona wręcz w niej – wspomina. – Dziadek nauczył mnie, że z niczego zawsze można robić coś. Że nie trzeba mieć pieniędzy, by robić piękne rzeczy i by okazywać miłość. Rodzinny dom zaszczepił w Magdzie Gessler radość życia Do dzisiaj Magda Gessler pamięta poczucie bezpieczeństwa, jakie towarzyszyło jej w rodzinnym domu. Chociaż dorastała w trudnych latach 60. i jej rodzina żyła bardzo skromnie, to jednak nie brak pieniędzy, ale poczucie radości życia, jakie zaszczepili jej rodzice i dziadkowie, jest jej najwyraźniejszym wspomnieniem z dzieciństwa.  – Dziadek pisał dla mnie wiersze, robił dla mnie zabawki na choinkę z pudełek od zapałek, obklejał je kolorowym papierem, chował do środka jakieś drobiazgi, cukierki, dzięki czemu ta biedna PRL-owska choinka stawała się jedną wielką cudowną niespodzianką. Myślę, że mam wielkie szczęście, że zdążyłam mojemu dziadziowi i babci podziękować za to, jakie dzieciństwo mi stworzyli, że umiałam wyrazić im swoją wdzięczność i miłość. Magda Gessler była w dzieciństwie niejadkiem  Do zasług babci i dziadka Magdy Gessler należy także to, że… nauczyli ją, że jedzenie może być wyrazem troski, miłości i przyjemności!  – Byłam niejadkiem i dziadek potrafił ugotować dla mnie 10 różnych zup mlecznych, bo żadna mi nie smakowała. Godzinami stał przy kuchni tylko po to, żeby jego mała wnuczka – nieznośna zresztą! – zjadła coś zdrowego. I, mimo że odsuwałam talerz albo waliłam łyżką w zupę, to on...

Czytaj dalej