Dysmorfofobia, czyli obsesja na punkcie wyglądu. Chorzy mogą cierpieć latami
Adobe Stock

Dysmorfofobia, czyli obsesja na punkcie wyglądu. Chorzy mogą cierpieć latami

Osoby, które cierpią na dysmorfofobię, czują się brzydkie i stale porównują się do innych. Zaburzenie, z którym się zmagają, niszczy ich życie. Jakie są objawy dysmorfofobii?
Kamila Geodecka
22.02.2021

Osoby cierpiące na dysmorfofobię dostrzegają nawet najmniejsze wady i niedoskonałości – takie, które dla innych są niemal niewidoczne. Patrzenie na swoje „nieidealne” ciało może być dla nich bardzo bolesne. Często ból staje się tak silny, że wywołuje załamanie oraz utrudnia normalne funkcjonowanie.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Co to jest dysmorfofobia?

Dysmorfofobia to jedno z zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Polega ona na nieustannym analizowaniu swojego wyglądu. Ta analiza może dotyczyć jednej części ciała (włosów, brzucha, nóg, ust, itd.) lub całego ciała. Osoby cierpiące na dysmorfofobię patrzą na siebie krytycznie. W pewnym momencie wygląd staje się ich prawdziwą obsesją. Często będzie ona związana z odczuwaniem nienawiści do części lub całości swojego ciała.

Doktor Shahram Heshmat, psycholog zajmujący się zaburzeniami odżywiania i uzależnieniami, spisał pięć najczęstszych objawów, które charakteryzują osoby zmagające się z dysmorfofobią. Jeżeli zauważyłaś u siebie któreś z nich, skonsultuj się ze specjalistą. Jak sugeruje psycholog, najskuteczniejszą formą leczenia tego zaburzenia jest terapia poznawczo-behawioralna.

Wyimaginowana brzydota

Osoby cierpiące na dysmorfofobię uważają, że są brzydkie lub zdeformowane, a ich wady fizyczne zauważa każdy – i to na pierwszy rzut oka. Taki sposób myślenia zazwyczaj prowadzi do tego, że wielu pacjentów decyduje się na różne zabiegi upiększające – w tym zabiegi chirurgiczne, dermatologiczne i stomatologiczne. Zwykle te zmiany nie są jednak korzystne, a osoba chora staje się ponownie nieszczęśliwa z powodu tego, jak wygląda.

Szczęście i wygląd

„Mogę być szczęśliwy tylko wtedy, gdy mój wygląd się poprawi” – w taki sposób często myślą osoby chore na dysmorfofobię. Często mylą bycie atrakcyjnym z byciem szczęśliwym. Uważają, że tylko osoby „idealnie piękne” mogą być spełnione. Idąc tym tropem myślenia, starają się poprawić nie tylko swój wygląd, ale także wygląd swoich partnerów, przyjaciół, a nawet swoich dzieci.

Czytaj także: 10 sposobów na to, jak żyć chwilą i poczuć większy spokój

Natrętne myśli  

Osoby z dysmorfofobią bardzo często doświadczają natrętnych myśli i obrazów w swojej głowie. Potrafią godzinami rozmyślać na temat swoich wad – tych prawdziwych oraz wyimaginowanych. Czują się wobec nich bezsilne. Nie uwierzą nikomu, kto mówi im, że wyglądają dobrze. Takie osoby same siebie postrzegają w kategoriach niedoskonałego wyglądu i zakładają, że wszyscy inni robią to samo.

Ciągłe porównania

Chorzy mogą także porównywać swoje partie ciała z konkretnymi partiami ciała innych osób. Bardzo często porównywania będą dotyczyły osób bardziej atrakcyjnych (często jest to na przykład rodzeństwo). Najczęściej chorzy wysuwają jeden wniosek: są brzydsi i gorsi, niż osoby, do których się porównują. W taki sposób zaczynają się jeszcze bardziej przyglądać swoim wadom, a ich nastrój się obniża.

Czytaj także: Graj według swoich zasad, mniej się przejmuj i... Oto 5 zasad szczęśliwego życia

Wstyd i ciche cierpienie

Dysmorfofobia to ciche i bardzo podstępne zaburzenie. Osoby, które go doświadczają, mogą całymi latami chować się i w tajemnicy obsesyjnie przejmować się swoim wyglądem. Często boją się prosić o pomoc, ponieważ chcą uniknąć krytycznych komentarzy. Zazwyczaj obawiają się, że zostaną odebrane jako próżne i zapatrzone w siebie.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Rozwój osobisty
PLAINPICTURE/FREE

Dlaczego tak bardzo chcemy być piękne i wciąż się sobie nie podobamy? Posłuchaj psychologa

Dlaczego nie podobasz się sama sobie?
Sylwia Niemczyk
04.01.2019

„Banalna ładność lansowana przez media sprawia, że zapominamy, co to prawdziwe piękno. Nasze życie to działanie. I to w nim, a nie w wyglądzie trzeba szukać źródła szczęścia” – mówi profesor Wiesław Łukaszewski, wykładowca Uniwersytetu SWPS, autor książki „Wielkie i te nieco mniejsze pytania psychologii”.  Rozmawia Karolina Rogalska.   Dlaczego chcemy być piękni? Pogoń za pięknem jest w istocie pogonią za przeciętnością. Ale nikt się do tego nie przyznaje, bo wszyscy deklarują, że chcą wyjątkowości. Działa tu też stara zasada propagandowa, zgodnie z którą kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą. Jeżeli jakiś wzorzec jest nieustannie lansowany w przestrzeni publicznej, to staje się priorytetowy, pożądany i wszyscy staramy się do niego upodobnić. A dlaczego dziewięć na dziesięć kobiet w Polsce nie akceptuje swojego wyglądu? Bo nasz mózg jest leniwy i woli to, co już zna. A schematy są łatwiej przyswajane i pociągają za sobą mniejszy wysiłek poznawczy. Zjawisko, o którym mówię, dotyczy percepcji twarzy. Udowodniono to zresztą w licznych badaniach. Jeśli nałożymy na siebie wiele zdjęć, to ten składany portret wydaje nam się znacznie piękniejszy niż każdy z portretów wyjściowych. Do tego dochodzą standardy kulturowe lansowane w mediach. Są zupełnie nierealistyczne i mało kto potrafi im sprostać. Dla wielu osób jest to źródłem ogromnej frustracji. Pisze pan w książce, że najważniejszą cechą kobiet w oczach mężczyzn jest gładka skóra, błyszczące włosy i białe zęby, czyli cechy świadczące o zdrowiu, a więc potencjalnie także o płodności. Te standardy wynikają z mechanizmów ewolucyjnych. Podobnie ludzie reagują na stosunek obwodu talii do bioder. Na przykład u wszystkich miss Ameryki na przestrzeni ostatnich...

Czytaj dalej
Fotolia

Entomofobia – nieuzasadniony lęk przed owadami

Skąd w ludziach wziął się lęk przed owadami i jak go rozpoznać?
Marta Słupska
08.01.2014

Entomofobia  oznacza nieuzasadnioną obawę przed owadami i innymi stawonogami. Osoba chora nie panuje wówczas nad swoim lękiem wobec – między innymi – much, karaluchów, os czy ważek. Czym jest entomofobia? Entomofobia jest pojęciem szerszym wobec arachnofobii (lęku przed pająkami  – chorzy często generalizują swoje obawy i do powodów swoich lęków dodają też pająki, a nawet pajęczyny) i akarofobii (lęk przed roztoczami, np. kleszczami). Skąd wziął się lęk przed owadami? Owady  od setek lat budzą wśród wielu osób lęk. Naukowcy mają na temat przyczyn  entomofobii wiele teorii. Oto niektóre z nich. Lęk przed owadami towarzyszył człowiekowi od zawsze i zwiększał jego szanse na przeżycie, gdyż wiele owadów stanowi śmiertelne zagrożenie. Entomofobia jest przekazywana z matki na dziecko i pojawia się u malca, gdy kobieta w ciąży przestraszy się jakiegoś owada (jest to najstarsza teoria dotycząca tej fobii). Awersja w stosunku do owadów jest związana z ich morfologią i osobliwym wyglądem. Większość ludzi obrzydza wielość odnóży owadów, ich obślizgłość, niezwykłe, zwarte pancerze, nieprzewidywalność i  sposób bytowania. Niechęć do owadów u niektórych osób przekształciła się w strach – entomofobię. Strach przed owadami wiąże się z ostrzeżeniami, jakie dziecko słyszy od rodzica –na przykład przed tymi, których pojawienie się jest związane z brakiem higieny (karaluchy, prusaki). Jak rozpoznać entomofobię? Osoba cierpiąca na  entomofobię: unika kontaktu z owadami; panicznie obi się owadów: nie chce nawet patrzeć na fotografie, które je przedstawiają i słuchać opowieści o nich; jest przerażona, gdy słyszy owady, np. dźwięk latającej...

Czytaj dalej
choroby psychosomatyczne
Adobe Stock

Praca ponad siły, stres, pośpiech. Nasz styl życia funduje nam choroby psychosomatyczne

Nawet dziesięć na sto dolegliwości, z którymi zgłaszamy się do lekarzy, ma podłoże psychosomatyczne. Nie łagodzą ich farmaceutyki, ale otwarta rozmowa z lekarzem i umiejętne radzenie sobie ze stresem.
Katarzyna Podhorecka
12.06.2020

Lekarze zazwyczaj bardzo nie lubią pacjentów z objawami psychosomatycznymi. Z prostej przyczyny – że zwykle nie wiedzą, jak im pomóc. Dlatego bywa, że chorzy z dolegliwościami psychosomatycznymi są traktowani w gabinetach lekarskich jak hipochondrycy, którzy próbują skupić na sobie uwagę, opowiadając o swoich wyimaginowanych dolegliwościach. Albo jeszcze gorzej: jak zwykli naciągacze, którzy próbują wyłudzić zwolnienia lekarskie. Lekarze w takiej sytuacji na odczepnego przepisują suplementy diety w nadziei, że pacjentowi „przejdzie samo”, albo że zmienią lekarza – problem w tym, że ludzie, którzy zmagają się z objawami psychosomatycznymi, nie symulują! Oni naprawdę odczuwają fizyczny ból i potrzebują pomocy.  – Najczęściej to ból głowy, brzucha, stawów, częste są także bóle w klatce piersiowej, duszności albo uporczywy kaszel, omdlenia, uczucie kołatania serca, zawroty głowy – wymienia dr Anna Plucik-Mrożek, specjalistka chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego Medicover w Warszawie i dyrektor Fundacji Exercise is Medicine Polska. Rzadziej, ale zdarzają się też szumy uszne czy pogorszenie widzenia. Osobom, które pracują głosem, z powodu nadmiernego napięcia zdarza się go stracić. Muzykom z niewyjaśnionych przyczyn sztywnieją nadgarstki.  Jeszcze inni pacjenci nie mają konkretnych dolegliwości, ale tracą apetyt, od rana czują się wyczerpani, a wieczorem nie mogą zasnąć. Tym, co łączy ich wszystkich, jest źródło dolegliwości – czyli emocje, najczęściej przewlekły stres, którego doświadczają w związku z pracą czy sytuacją rodzinną.  – To wcale nie musi być traumatyczne przeżycie, np. nieuleczalna choroba kogoś bliskiego czy utrata pracy – mówi dr Izabela Pawłowska, psycholog zdrowia,...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej