Iluzja kontroli – na co mamy wpływ, a co lepiej odpuścić?
Adobe Stock

Iluzja kontroli – na co mamy wpływ, a co lepiej odpuścić?

COVID-19 wprowadził niepokój, wywrócił nam plany do góry nogami (nawet kawę na mieście trzeba odłożyć), zweryfikował poczucie kontroli. Jak je odzyskać?
Aleksandra Nowakowska
01.04.2020

Pojęcie nieprzywiązywania się, zachowania dystansu wobec wszystkiego, co się wydarza, występuje w każdej wschodniej tradycji duchowej. Hinduski lekarz Deeepak Chopra czy holenderski pisarz i filozof Marcel Messing, który łączy zdobycze mistyki Wschodu i Zachodu, nie są jedynymi, którzy uświadamiają, że istnienie jest przelotne, a trzymanie się form życia przynosi cierpienie. Dlatego namawiają do nauki odpuszczania. 

To przywiązanie uniemożliwia nam odczuwanie wewnętrznego spokoju. Kiedy nie targają nami strach i wątpliwości, mamy szanse poczuć coś na kształt krystalicznego rozeznania, kim jesteśmy i co w życiu jest ważne. W tym stanie, zamiast mówić o jakimś doświadczeniu, że jest nasze, reagować na nie lękiem czy ekscytacją, uświadamiamy sobie, że każdy wzorzec we wszechświecie jest tymczasowy. Tu chodzi o poziom świadomości, który osiągamy we wnętrzu. Droga do tego stanu jest długa, a na niej stoi nasza potrzeba kontroli.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Dlaczego się oszukujemy?

W latach siedemdziesiątych XX wieku Ellen Langer, badaczka z UCLA, udowodniła istnienie zjawiska, które nazywała iluzją kontroli. Późniejsi badacze w wielu eksperymentach potwierdzili tę tak zwaną pozytywną iluzję. Dlaczego my, pozornie racjonalni ludzie, regularnie się oszukujemy? Udowodniono na przykład, że uczestnicy loterii wierzą, że mają większą szansę na wygraną, jeśli sami wybiorą swoje liczby, a nie zostaną one przydzielone im losowo. Uważamy, że wypadek samochodowy jest mniej prawdopodobny, jeśli sami prowadzimy auto, niż kiedy siedzimy w fotelu pasażera. Podczas grania w kości gracze mają tendencję do rzucania kostkami mocniej, gdy potrzebują większej liczby oczek. Mamy ukryte przekonanie, że dzięki pewnym naszym umiejętnościom czy działaniom możemy w jakiś sposób kontrolować wydarzenia, los, fortunę. Badania nie wykazały tu korelacji między poczuciem wpływu a poziomem inteligencji, czy posiadaną wiedzą. Wszyscy zatem ulegamy iluzji kontrolowania życia, podczas gdy tak naprawdę mamy mniej kontroli, niż moglibyśmy przypuszczać.

Gdzie mieszka kontrola?

Psycholodzy, badając kontrolę, będącą nieodzowną ludzką potrzebą, zajęli się jej umiejscowieniem. Gdzieś ją bowiem musimy lokować. Okazało się, że im bardziej wewnętrznie ją czujemy, tym bardziej wierzymy, że nasze wysiłki determinują to, co dzieje się w naszym życiu. Jeśli zaś czynniki kontroli znajdują się poza nami, mamy wrażenie, że nasza egzystencja wydana jest na pastwę sił wyższych i przypadku. Pierwsze podejście jest bardziej korzystne, ponieważ osoby, które wierzą w swą wewnętrzną moc kontrolowania rzeczywistości, deklarują wyższy poziom odczuwania szczęścia, są zdrowsze, odnoszą więcej sukcesów, skuteczniej radzą sobie z przeciwnościami. Są też bardziej otwarte na zmiany, bo wierzą, że w każdej sytuacji przejmą stery kontroli. W mniejszym stopniu ulegają negatywnemu wpływowi stresu. Ci zaś, którym wydaje się, że niewiele od nich zależy, są bardziej podatni na lęk, a także bardziej koncentrują się na innych ludziach i ich problemach, niż na sobie. Częściej bywają sfrustrowani i gorzej zarządzają swoim czasem oraz energią życiową. Potrafią mieć nawet obsesję na punkcie spraw, na które w ogóle nie mają wpływu. Do kontroli najbardziej przywiązane są osoby ściśle trzymające się rutyny, którzy żyją w przekonaniu, że jeśli oni i inni zrobią to, co do nich należy w określony sposób, zapewnią sobie bezpieczeństwo, jakiego pragną. Gdy zmieniają się czynniki zewnętrzne, dopada je lęk. Dlatego dla każdego z nas lepiej jest koncentrować się na tym, co możemy kontrolować i nauczyć się akceptować to, czego nie możemy. Kiedy nauczymy się odpuszczać to, na co nie mamy wpływu, pojawi się spokój, który obiecują mistrzowie Wschodu. Ale nie zawsze jest to łatwe.

Ewolucyjna potrzeba ładu

Z ewolucyjnego punktu widzenia pragnienie poczucia kontroli jest nie tylko naszą głęboką potrzebą psychologiczną, ale też fizjologiczną. Mózg popycha nas do kontrolowania otoczenia, bo wtedy – według niego – mamy większe szanse przeżycia. Martin Lang, antropolog ewolucyjny z Uniwersytetu Masaryka w Czechach, który bada zrytualizowanie zachowania gatunku ludzkiego, podkreśla, że nasz umysł chce wiedzieć, co się wydarzy, ponieważ pozwala nam to przetrwać w środowisku i zdobyć pożywienie. Właśnie w ewolucji upatruje przyczyny, że porządkowanie i sprzątanie redukuje stres. Według Langa chaos dookoła nas budzi lęk, a ten jest pomocnym impulsem, zmuszającym do podjęcia środków ostrożności. Mózg wysyła sygnały, żebyśmy skontrolowali najbliższe otoczenie, by niebezpieczeństwo nas nie zaskoczyło. Jeśli w naszym domu lub biurze panuje porządek, czujemy się bezpieczniej, bo możemy się swobodnie przemieszczać. Uspokaja nas nawet sama czynność sprzątania, którą wykonujemy zwykle w podobny sposób. W jednym z badań Lang stwierdził, że ludzie, którzy stresowali się publicznym wystąpieniem, więcej razy czyścili ściereczką mebel lub kuchenny blat w swoim domu, niż ci, dla których przemówienie nie było tak bardzo stresogenne. Jego odkrycia potwierdzają badania Darby Saxbe, psycholożki z University of Southern California, która też doszła do wniosku, że jeśli panujemy nad własną przestrzenią, czujemy się pewniej. Codzienne przebywanie w bałaganie przypomina nam, że nie wykonaliśmy swoich zadań, czyli nie jesteśmy sprawczy. Badania Darby Saxbe sugerują nawet, że kobiety, które postrzegają swój dom jako zaniedbany, są w ciągu dnia częściej przygnębione, podczas gdy te, które regularnie sprzątają, rzadziej doświadczają smutku. Potrzebujemy kontrolować – a stosunkowo najprościej jest nam zapanować nad stanem kurzu we własnym domu, a to koi nasz lęk i inne negatywne emocje.  

Kontrola pod kontrolą

Nadmierna kontrola oznacza rezygnację z bieżącego reagowania na zmiany, obniża zdolność angażowania się w projekty czy relacje, przeszkadza odczuwać radość, hamuje kreatywność. Próby podejmowania wysiłków, by utrzymać przejawy życia w wąskiej strefie naszego komfortu, przypomina trzymanie balona pod wodą. Im głębiej zanurzasz go pod powierzchnią, z większą siłą wypływa. Dlatego wydaje się rozsądne pamiętanie, że kontrolowanie często jest iluzoryczne, a na dodatek nas usztywnia. Za to zdolność do elastyczności – podejmowanych działań, odczuwanych emocji, generowanych myśli – jest wyróżnikiem dojrzałości emocjonalnej i zdrowia psychicznego.

Stephen Covey, mówca motywacyjny, autor bestsellerowych pozycji na temat przywództwa oraz rozwoju osobistego, w książce „7 nawyków skutecznych ludzi” wyjaśnia, że jeśli usiłujemy zmienić coś, na co nie mamy wpływu, narasta w nas bezsilność i podnosimy sobie poziom lęku. Natomiast skupiając się na rzeczach, które jesteśmy w stanie kontrolować, czujemy się bardziej skuteczni, co ogólnie podnosi zadowolenie z życia. Pierwsze sprawy Covey zalicza do kręgu lęku, drugie do kręgu wpływu. W pierwszym mieszczą się powody naszych zmartwień – na przykład zdrowie matki, życie towarzyskie nastoletniego syna, globalne ocieplenie, złośliwość koleżanki z pracy. Tak bardzo chcielibyśmy to zmienić, ale trudno nam to zrobić, więc się zamartwiamy. Covey uspokaja, że nie ma nic złego w posiadaniu takiej listy. Nie warto jednak punktom, które się na nią składają, poświęcać zbyt wiele czasu, a na pewno nie wymuszać rozwiązań na innych ludziach. Mamy skupić się na rzeczach, które nas niepokoją i na które możemy coś poradzić. Aktywni ludzie, przekonuje Covey, koncentrują swoje wysiłki w kręgu wpływów, reaktywni w kręgu lęku. Ci drudzy łatwiej obwiniają, oskarżają i stawiają się w miejscu ofiary, zaniedbując te obszary, w których mogliby zrobić coś konstruktywnego. W konsekwencji zaniedbują własne potrzeby, podważając prawo innych osób do samostanowienia, możliwość rozwiązywania własnych problemów i uczenia się na błędach. Prowadzi to do nadmiernej, ale nieskutecznej kontroli, frustracji i gniewu.

Mówca motywacyjny radzi każdemu z nas zastanowić się, ile energii poświęcamy kręgowi troski, a ile kręgowi wpływu. Następnie uczy, jak odróżnić nasze obawy od naszych wpływów. Problem polega na tym, że większość z nas przecenia własne wpływy i źle je lokuje. Wydaje się nam, że jeśli będziemy wystarczająco przekonujący, namówimy ludzi do zmiany i przyjmą nasz punkt widzenia. Jeśli oscylujemy głównie w kręgu troski, pomocne jest stworzenie sobie kręgu kontroli. To, co możemy kontrolować, jest bardzo ograniczone, ale z pewnością w tym obszarze nie jesteśmy bezsilni. Ten zbiór obejmuje wszystko to, co mówimy, robimy, myślimy i czujemy. W rzeczywistości jest to całkiem sporo i temu kręgowi należy poświęcić większość naszego czasu i energii. Stephen Covey doradza, żebyśmy narysowali sobie własny zestaw kręgów – troski (na który nie mamy wpływu ani kontroli), a potem obszarów wpływów i kontroli.

Pytania, które pomogą rozpoznać, co możemy zmienić, a na co nie mamy wpływu:

  • Co mnie teraz niepokoi?
  • Czy mam nad tym całkowitą kontrolę, wpływ (kontrolę pośrednią), czy jest poza moją kontrolą?
  • Jeśli mam kontrolę lub wpływ, jakie działania mogę podjąć?
  • Jeśli nie mam kontroli ani wpływu, co pomoże mi zaakceptować to, co jest?

Lista przykładowych spraw, które możemy kontrolować:

  • W jaki sposób do siebie mówię. 
  • Czy porównuję się do innych.
  • Jak reaguję na zachowania innych ludzi. 
  • Jak często sprawdzam swój telefon.
  • Czy szukam pomocy, kiedy jej potrzebuję. 
  • Komu i czemu mówię „tak”, a komu i czemu „nie”.
  • Czy jestem szczera. 
  • Jak często dzwonię do bliskich.
  • Gdzie kieruję swój żal.
  • W jakich okolicznościach podnoszę głos. 
  • Czy opuszczam swoją strefę komfortu. 
  • Czy wybaczam sobie.
  • Jakie mam życiowe priorytety.
  • W angażują swoją energię. 
  • Jakimi ludźmi się otaczam.
  • Czy mam życzliwość dla wad swoich i innych. 
  • Czy jestem cierpliwa. 
  • Jak zarządzam lękiem, smutkiem, gniewem.
  • Czy patrzę ludziom w oczy.
  • Czy komunikuję swoje potrzeby.
  • Jakie granice wyznaczam.
  • Jak obchodzę się ze swoimi wątpliwościami. 
  • Czy czuję i okazuję wdzięczność. 
  • Czy realizuję marzenia.
  • Czy pracuję nad koncentracją uwagi. 

 



 

 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
pocieszanie
Adobe Stock

Jak wesprzeć osobę z atakiem lęku?

Koronawirus wystawia relacje na próbę. Osoby bardziej podatne na lęk będą teraz potrzebować naszej pomocy. Postarajmy się je zrozumieć.
Aleksandra Nowakowska
01.04.2020

Mamy naturalną potrzebę przywracania kontroli i porządku, to nam zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Jeśli go tracimy, wzrasta nasz poziom lęku. Koronawirus pokazał, że kontrola nad życiem jest iluzoryczna, a bezpieczeństwo kruche. Psycholodzy radzą, by w tej sytuacji nie tłumić w sobie emocji, tylko zaakceptować je i spróbować przeżyć. Przebywanie w domu podczas izolacji społecznej można potraktować jak źródło wiedzy o nas samych i innych. Najwięcej możemy chyba dowiedzieć się teraz o naszych pokładach lęku. Jest on częścią życia i normalnym ludzkim doświadczeniem. To fizjologiczna reakcja na stres, która w niektórych sytuacjach może być korzystna. Przestaje taka być, jeśli utrzymuje się tak długo, że już nie umiemy sobie z lękiem poradzić i zaczyna nam przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu. Silnemu lękowi mogą towarzyszyć: biegunka, bóle głowy, pocenie się, napięcie mięśni, gniew, szybkie bicie serca, niezdolność do koncentracji. Atak lęku należy rozróżnić od ataku paniki, zwanego lękiem napadowym. Ma ona charakter nagły, pozbawiona jest objawów zapowiadających. Zwykle osiąga szczyt w ciągu 10 minut. Atakom paniki może towarzyszyć uczucie zbliżającej się zagłady, strach przed utratą kontroli, drżenie, hiperwentylacja, ból w klatce piersiowej, bóle głowy, ucisk w gardle, problemy z przełykaniem, uderzenia gorąca, pocenie się. W warunkach izolacji społecznej, która ma miejsce podczas pandemii koronawirusa, u osób bardziej podatnych na zaburzenia lękowe, może rozwinąć się agorafobia, kiedy pojawia się silny lęk przed opuszczeniem domu , który wydaje się jedynym bezpiecznym miejscem. Przy zaburzeniach lękowych ważne jest znalezienie odpowiedniego specjalisty, który za pomocą terapii lub farmakologii pomoże poradzić sobie z objawami, które sprawiają, że...

Czytaj dalej
kłótnia
Adobe Stock

„Ładnie ci w tej sukience, bo tuszuje twój brzuszek” – jak się bronić przed bierną agresją?

U źródła biernej agresji leży złość. Bezpośrednią przyczyną jest brak umiejętności wyrażania owej złości. Skutkiem – bolesne ranienie innych.
Aleksandra Nowakowska
25.05.2020

Bierna agresja jest kusząca, zwłaszcza dla osób, które z natury nie są konfrontacyjne, oraz tych, które mają obniżone poczucie własnej wartości, ale jednocześnie przejawiają silną potrzebę kontroli i wpływu. Robert Greene, światowy ekspert w dziedzinie manipulacji, w książce „Prawa ludzkiej natury” pisze, że jesteśmy istotami, które pragną władzy, a to pragnienie nie jest niczym złym ani aspołecznym. Wynika z tego, że zdajemy sobie sprawę z własnej słabości i wrażliwości. Jako jedyny gatunek na ziemi jesteśmy świadomi śmiertelności – wiemy, że w każdej chwili możemy umrzeć i – mniej lub bardziej świadomie – się tego boimy. Doskonale wiemy, że nasza sytuacja nigdy nie jest bezpieczna – możemy stracić pracę, status społeczny, pieniądze, bliskich, a nie do końca mamy na to wpływ. Rządzą nam wrodzone pragnienia: miłości, ekscytacji i stymulacji. A nie zawsze możemy zaspokajać je tak, jakbyśmy chcieli, ponieważ potrzebni nam są do tego inni ludzie. Jesteśmy od nich zależni, a oni są nieprzewidywalni. Podświadomie może nas to złościć czy budzić strach, dlatego szukamy sposobów, żeby sobie z tym poradzić. Załatwiamy to na różne sposoby, a jest to  uwarunkowane naszą osobowością. Ukryta złość – przyczyna biernej agresji – Osoby przejawiające bierną agresję zachowują się w sposób uprzejmy, miły i życzliwy, ale nie potrafią przeżywać złości i komunikować jej wprost – mówi Mateusz Kempiński, psycholog kliniczny z Centrum Medycznego CMP. – Właśnie złość i brak umiejętności jawnego jej okazywania leży u źródła pasywnej agresji. Emocja ta musi jednak znaleźć swoje ujście. Chociaż nie jest wyrażana w sposób od razu zauważalny, osoba, wobec której jest kierowana, odczuwa poniżenie, frustrację, zranienie,...

Czytaj dalej
Pexels

Pozytywne osoby: co robią, aby zachować dobrą energię?

Bycie pozytywnym zwyczajnie się opłaca. Nie denerwujesz się na świat, a świat ci sprzyja.
Sylwia Arlak
25.09.2020

Są ludzie, którzy ciągle narzekają na swoje życie, praktykują złe nawyki, są wiecznie przygnębieni. Ich emocje, niekorzystnie wpływają na myśli i działania innych.  Ale są też tacy, którzy potrafią zachować dobry humor w każdych okolicznościach. Jak uczą się radzić sobie z negatywnymi sposobami? Naucz się pozytywności Szukają szczęścia w sobie Szczęśliwi ludzie nie opierają swojego szczęścia na zewnętrznych bodźcach. Zdają sobie sprawę, że jeśli coś pójdzie nie tak, trudno będzie im zachować dobry nastrój. Zamiast tego szukają wewnętrznych źródeł pozytywnej energii i praktykują uważność. Ćwiczą myślenie pozytywne Myśli wpływają na nasze działania. Jeśli myślisz negatywnie, trudno będzie ci zabrać do działania (po co? Przecież i tak wszystko skończy się klęską). Pozytywni ludzie nie wierzą w wymówki, które podsuwają im ich umysły. Praktykując pozytywne afirmacje, znajdując dobrą stronę każdego problemu, są przygotowani na sukces. Wierzą w siebie Istnieją niezliczone powody, dla których warto wierzyć w siebie. Czując swoją wartość, nie będziesz potrzebowała aprobaty innych ludzi. Poczujesz się wolna i zaczniesz żyć życiem, na które zasługujesz. Pamiętaj, że większość rzeczy, które o sobie myślisz, są tylko w twojej głowie. Unikają negatywnych ludzi Twoje otoczenie ma na ciebie ogromny wpływ. Jeśli spędzasz czas z pozytywnymi ludźmi, prawdopodobnie sama będziesz szczęśliwa i zadowolona. Jeśli masz wokół siebie ludzi, którzy ciągle narzekają, wspominają przeszłość („już nigdy nie będzie tak wspaniale, jak kiedyś”) i krytykują innych, nigdy nie zaznasz spokoju. Regularnie trenują Trening fizyczny wiąże się z uwalnianiem endorfin, a te odpowiadają za nasze dobre samopoczucie. Jeśli...

Czytaj dalej
kłótnia w związku
Adobe Stock

7 zdań, które świadczą, że on chce tobą manipulować

Relacja z manipulatorem to niebezpieczna gra. Jeśli w nią wejdziemy, kwestionowane jest nasze zdanie, lekceważone uczucia, podważane decyzje. Jak nie przegrać?
Aleksandra Nowakowska
31.03.2020

Przemoc w związku miewa często charakter emocjonalny, a jej sprawcami wcale nie muszą być sadyści czy psychopaci – często są to po prostu osoby z zaburzeniami narcystycznymi. Przebywanie z manipulatorem pod jednym dachem osłabia psychicznie. Na efekty jego znęcania długo nie trzeba czekać – to podniesiony poziom niepokoju i utrata pewności siebie. Jakich wyrażeń nadużywa manipulator, żeby zachwiać naszym poczuciem własnej wartości? Manipulacja w związku 1. „Idź się leczyć”  Sugerowanie problemów ze zdrowiem psychicznym, kiedy okazujemy swoje emocje, ma sprawić, że to, co czujemy, przestaje być dla nas wiarygodne. Tracimy wewnętrzny kompas, który ma nas prowadzić i chronić. Również przed agresorami psychicznymi w relacjach. Kiedy słyszymy takie zdanie, zaczynamy wierzyć we własny brak stabilności i tracimy wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. W dalszej kolejności negujemy własne uczucia, tłumiąc je, a to z biegiem czasu może doprowadzić do depresji. Obronić nas przed tym może jawne wyrażanie swojego gniewu czy żalu, ale ciągłe powtarzanie tego stwierdzenia przez manipulatora skutecznie zamyka nam usta. 2. „Jesteś po prostu zaborcza” Osobowość narcystyczna objawia się między innymi brakiem umiejętności tworzenia autentycznych długotrwałych relacji. Jeśli dodamy do tego nieustanną potrzebę upewniania się co do swojej atrakcyjności oraz wywierania wpływu na płeć przeciwną, mamy niemal pewność, że tego typu partner będzie nas zdradzał. Nielojalność może dotyczyć zarówno zdrady emocjonalnej, jak i fizycznej. Egocentrycy potrafią wytworzyć wokół siebie skuteczną aurę pożądania, dzięki której bez problemu nawiązują flirty i romanse. W ten sposób świadomie wywołują zazdrość, niepewność i potrzebę kontroli u swoich...

Czytaj dalej