Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.

Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta!

Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu.

„Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”.

Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z nich, z którego korzysta już ponad 26 mln osób w 37 krajach.

Zdaniem jego założyciela, wśród użytkowniczek serwisu, najliczniejsza grupa wiekowa to panie około czterdziestki. Większość z nich ma ustabilizowane życie osobiste, z którego wcale nie chce rezygnować. Często deklarują, że kochają swojego partnera życiowego, z którym pozostają w dobrej relacji. Czego więc szukają poza związkiem

„Pytanie o przyczyny zdrady jest jednym z najczęściej powtarzanych. To pokazuje, że nasze życie nie jest łatwe. Gdy wchodzimy w związek, to zwykle nie zakładamy zdrady. Choć są i tacy, którzy uważają, że miłość jest miłością, a jednocześnie można wchodzić w związki o charakterze przelotnym” – tłumaczy prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog.

Zdrada małżeńska: chodzi nie tylko seks

Zdaniem Izdebskiego, kobiety zdradzają z różnych powodów: niektóre chcą upewnić się o swojej atrakcyjności, podbudować samoocenę.Inne mają poczucie pewnego niespełnienia w miłości, a czasem chcą po prostu przeżyć coś nowego i ekscytującego. Choć na chwilę wymknąć się z zaklętego kręgu wzorowej organizacji swoich marzeń: dom, praca, dzieci, kredyt.

„Przychodzi taki moment, najczęściej właśnie około czterdziestki, kiedy zastanawiamy się nad sensem życia, nad jego wartością. Mamy poczucie upływu czasu, stagnacji, zabiegania. Nawet jeżeli dalej kochamy partnera, to być może spodziewaliśmy się czegoś zupełnie innego A może, mimo wieku, wykazujemy się niedojrzałością Jesteśmy w związku i mamy poczucie pewnych ograniczeń, z którymi sobie nie dajemy rady” – tłumaczy prof. Izdebski.

Czasami chodzi po prostu o seks. Do niedawna uważano, że u mężczyzn zdrada dotyczy sfery fizycznej, a u kobiet emocjonalnej. Zdaniem seksuologów, dziś te granice się zacierają. Mężczyznom też często chodzi o bliskość seksualną i emocjonalną jednocześnie, a kobietom czasami zależy wyłącznie na zaspokojeniu potrzeb erotycznych. „Sądzę że w ostatnich kilkunastu latach w Polsce wzrosła bardzo świadomość seksualna kobiet, w dużej mierze dzięki kolorowym czasopismom. Nie wzrosła natomiast świadomość mężczyzn, którzy wiedzę o seksie czerpią głównie z pornografii. Kobiety coraz pewniej wiedzą, czego chcą, a mężczyźni są coraz bardziej zalęknieni, czy sprostają tym oczekiwaniom “ – tłumaczy seksuolog.

Badania pokazują, że szczyt męskich potrzeb seksualnych przypada na wiek 19–25 lat. W związku z tym między partnerami może dojść do pewnej nierównowagi. „Dla kobiety dojrzałej będącej w związku jest to okres związany z dużą chęcią doświadczenia czegoś miłego, a w sferze seksu czegoś ekscytującego – tłumaczy seksuolog. „To kobieta u szczytu rozwoju seksualnego, rozkwitu pożądania, zarówno w sensie świadomości, jak i w sensie doświadczeń. Jeżeli natomiast te doświadczania były niewielkie, to mogą pojawić się refleksje dotyczące upływu czasu. Wszyscy mamy świadomość, że nasz wygląd jest wskaźnikiem atrakcyjności seksualnej, i to także może powodować, że chcemy nadrobić stracony czas” – dodaje.

Esther Perel: „Seks, kłamstwa i domowe pielesze”

Esther Perel, nowojorska terapeutka par i autorka światowego bestselleru „Inteligencja erotyczna. Seks, kłamstwa i domowe pielesze”, przyznaje, że większość jej klientek, kobiet, które dopuściły się zdrady, deklarowała zadowolenie ze stałego związku. „To monogamistki, które pewnego dnia przekroczyły granice, których przekroczyć nigdy nie planowały” – tłumaczy Perel. Dlaczego ludzie są w stanie ryzykować utratę wszystkiego, co dla nich ważne, oraz postąpić wbrew własnym wartościom, decydując się na skok w bok, Główna teza Esther Perel zawiera się w dwóch zdaniach: „Często jest tak, że poza związkiem nie szukamy innego partnera, tylko innego »ja«. Bywa, że decydując się na romans, tak naprawdę nie chcemy zostawić osoby, z którą jesteśmy, ale osobę, którą staliśmy się podczas trwania związku”.

Zdaniem badaczki rozpowszechniony w społeczeństwach zachodnich kult miłości romantycznej utrwala całą masę szkodliwych przekonań dotyczących tego, czym „prawdziwa miłość” powinna być. Na przykład, że miłość jest wieczna i pokona wszystkie przeszkody. Tymczasem udane pożycie wymaga zamierzonych i świadomych ingerencji ze strony obu partnerów. Albo ten o porozumieniu bez słów, choć wiadomo, że dobra komunikacja, umiejętność mówienia o swoich potrzebach i stawiania granic to podstawy udanej relacji.

Bardzo rozpowszechniony jest też mit o „dwóch połówkach jabłka”. U jego podstaw leży przekonanie, że ludzie, którzy się kochają, stają się jednością. Jest to kulturowa odpowiedź na nasze wrodzone potrzeby połączenia z drugim człowiekiem, poczucia wspólnoty, bezpieczeństwa i stałości. Ale zbytnia bliskość to pułapka. Uzależnienie własnych działań, uczuć i losów od innej osoby może prowadzić do poczucia utraty kontroli nad własnym życiem. A wtedy dopada nas lęk przed zanikaniem własnej indywidualności.

„Wszyscy wiemy, że życie w bliskim związku wymaga poświęceń: rezygnacji z czegoś albo robienia czegoś, na co ma ochotę partner “– tłumaczy prof. Wojciszke. „ Poświęcenie w bliskim związku jest powszechnie oczekiwane, podziwiane i stawiane za przykład. Jednakże poświęcenie zawsze oznacza rezygnację z jakiejś cząstki siebie – z własnych pragnień, celów, a nierzadko nawet z własnej tożsamości. Koszty poświecenia zalegają na długo w postaci poczucia krzywdy lub winy, niesprawiedliwości lub niechęci”. Zdaniem psychologów, ukrywanie i tłumienie prawdziwych uczuć obniża satysfakcję ze związku, zwiększa ryzyko jego rozpadu. Obniża poczucie autentyzmu i nasila zagrożenie depresją. Szczególnie dotyczy to kobiet, wobec których społeczne oczekiwanie poświęceń dla partnera jest silniejsze i bardziej stereotypowe.

Mieć czy chcieć?

Partnerzy, którzy w trakcie trwania związku stapiają się ze sobą (nie ma już „ja”, jesteśmy „my”), tracą te właściwości, które kiedyś stanowiły trzon wzajemnej fascynacji. Przestają być dla siebie atrakcyjni. Pożądanie wygasa. Bywa, że ludzie wciąż bardzo się kochają, ale seks nie jest już taki jak kiedyś. A relacja przypomina bardziej miłość braterską niż pełne pasji i namiętności uczucie z romantycznych początków.

Zdaniem Perel, wbrew powszechnemu przekonaniu, zbytnia bliskość nie gwarantuje udanego seksu, gdyż w symbiotycznych związkach brakuje przestrzeni dla fantazji, która jest podstawą i głównym paliwem namiętności. Pożądanie potrzebuje odległości, nieobecności i tęsknoty. W namiętności chcemy „mostu do przebycia”, czyli dystansu, z którego możemy obserwować partnera i podsycać erotyczne wyobrażenia na jego temat. Bo wyobraźnia erotyczna to trzon naszej seksualności. „Jeśli miałabym określić miłość jednym słowem, byłby to czasownik »mieć«, a słowem wiążącym się z pożądaniem byłoby »chcieć«. A czy można pragnąć czegoś, co już mamy ” – pyta przewrotnie Perel.

Wszyscy dobrze to wiemy, że rutyna jest zabójcza dla uczuć. Warunkiem niezbędnym do powstania emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, jest wystąpienie zdarzeń nieoczekiwanych i przerwanie automatyzmów życia codziennego. Dlatego uczucia w bliskim związku przeżywane są tak długo, jak długo partnerzy doświadczają czegoś nowego i zaskakującego. Kiedy przestają być dla siebie tajemnicą, a relacja staje się poukładana i do bólu przewidywalna, zazwyczaj pojawia się nuda. A znudzenie to, zdaniem psychologów, jedna z najczęstszych przyczyn rozpadu związków.

Pracując nad nową książką, Perel odwiedziła ponad 20 krajów, gdzie setkom rozmówców wywodzących się z różnych kultur zadawała to samo pytanie – „Kiedy twój partner pociąga cię najbardziej ”. Odpowiedzi większości respondentów były zbliżone: „Gdy jest daleko, jesteśmy oddzieleni i ponownie się spotykamy”, „Kiedy jest w swoim żywiole, robi coś, czym się pasjonuje, kiedy jest duszą towarzystwa przyciągającą innych, bryluje na przyjęciu” albo „Kiedy widzę partnera promiennego i pewnego siebie”.

Innymi słowy partner pociąga nas wtedy, gdy patrzymy na niego z pewnego dystansu. Wówczas staje się trochę bardziej tajemniczy i nieuchwytny i właśnie w tej przestrzeni – pomiędzy mną a innym – zdaniem Perel, leży erotyczny entuzjazm i pożądanie.

Wierność jako światopogląd

„Jesteśmy jedynym gatunkiem, który prowadzi życie erotyczne, czyli seksualność przeistaczaną ludzką wyobraźnią. Jako jedyni możemy kochać się godzinami, doznawać rozkoszy, wielokrotnych orgazmów, nie dotykając nikogo, po prostu korzystając z wyobraźni. Wystarczy aluzja” – pisze Esther Perel.

W podobny sposób, na podstawie zaledwie kilku drobnych szczegółów: linii włosów nad karkiem, tembru głosu, paru rozmów na czacie czy sposobu odgarniania grzywki z czoła wnioskujemy o cechach osobowości człowieka, którego ledwie znamy. Ewolucyjnie jesteśmy przystosowani do podejmowania szybkich decyzji na temat innych. Wystarczy kilka elementów, z których nasz mózg stworzy sobie kompletny obraz bliźniego. Zwykle mało adekwatny do rzeczywistości. Ale właśnie dzięki ograniczonej wiedzy na temat drugiej osoby możemy projektować na nią swoje fantazje. Możemy sobie ją stworzyć. Dzięki czemu, prawie nieznajomy człowiek jawi nam się jako kompletna odpowiedź na nasze niezaspokojone potrzeby.

„Często idealizujemy kogoś, z kim nie jesteśmy na co dzień” – tłumaczy prof. Izdebski. „Żyjemy w układach partnerskich w domu, a w rzeczywistości często żyjemy w układzie trójkąta. Dla przykładu: niektóre kobiety, zanim pójdą do sypialni, spędzają trochę czasu w internecie, gdzie komunikują się z osobą, której właściwie nie znają. Mimo to mają poczucie spełnienia, bliskości, porozumienia. Gdy są już wystarczająco podniecone, idą do swoich mężów, do sypialni. To układ trójkąta: on, ona i ten trzeci, który jest w jej uczuciu i myślach w czasie stosunku” – dodaje.

Zdrada jest zapisana w genach?

Wiadomo, że decyzje dotyczące spraw sercowych bywają bardzo trudne. Bo jak odróżnić na fali romantycznego upojenia, prawdziwe uczucie od iluzji „Ja się nieraz bardzo cieszę, że to nie ja za ludzi podejmuję decyzje” – mówi prof. Izdebski. „ Swoich pacjentów mogę wesprzeć rozmową, wspólnie przypatrujemy się sytuacjom, które im się przydarzają. Ale to oni podejmują decyzję, co dalej z ich życiem. Myślę, że jeśli człowiek mierzy się z problemami, które go przerastają, to powinien poszukać profesjonalnej pomocy: coacha, psychologa czy innego specjalisty” – dodaje.

Wytrwania w wierności jednemu partnerowi nie ułatwia też to, że ludzka skłonność do zdrady jest zapisana w genach. Zdaniem większości badaczy, człowiek jest istotą poligamiczną, a monogamia to tylko jedna z wielu strategii reprodukcyjnych praktykowanych przez naszych praprzodków. Zarówno skłonność do flirtów pozamałżeńskich, jak i chęć budowania trwałego związku z jedną osobą są więc manifestacją naszych biologicznych uwarunkowań.

Wierność nie jest wrodzoną potrzebą kobiet, ale świadomym wyborem. Od zwierząt różni nas jednak umiejętność samokontroli i podejmowanie decyzji zgodnych z wyznawanym światopoglądem. Jeśli więc mamy pewność, że kochamy stałego partnera, a koszty zdrady przewyższą subiektywne zyski, może warto zapanować nad biologią, a niezrealizowane potrzeby ciała starać się zaspokoić w stałym związku. Fantazjując do woli. Jak mawia prof. Slavoj Žižek, filozof, socjolog i krytyk kultury ponowoczesnej, „Każdy idiota potrafi podążać za naturą, ale czy nie jest prawdziwie wielką rzeczą powiedzieć: »Kocham cię tak bardzo, że złamię dla ciebie wszystkie prawa przyrody «”.

Korzystałam z książek: Bogdan. Wojciszke, „Psychologia miłości”, Esther. Perel „Inteligencja erotyczna. Seks, kłamstwa i domowe pielesze”, Ralph Erber, Robin Gilmour „Theoretical Frameworks For Personal Relationships”.

***

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia" 5/2015

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Zadbaj o najważniejszą osobę w twoim życiu. 5 sposobów na poprawę relacji z samą sobą 

Często słyszymy, że relacje wymagają pracy, ale myślimy wówczas o związkach romantycznych. A co z naszą relacją z samą sobą? Im jest silniejsza, tym łatwiej komunikujemy swoje potrzeby i przyciągamy odpowiednich ludzi.
Sylwia Arlak
02.07.2020

Nieudana relacja z samą sobą oznacza niskie poczucie własnej wartości, obniżony nastrój i mnóstwo innych problemów. Możemy uciszyć naszego krytyka wewnętrznego, ale będzie to wymagało sporo wysiłku i czasu. Od czego zacząć? Spróbuj wprowadzić w życie jeden, dwa zdrowe nawyki. Dobry początek zmotywuje cię do dalszej pracy. Oto pięć sposobów na poprawę relacji z samą sobą: 1. Bądź ze sobą uczciwa Jeśli chcesz poprawić relację z samą sobą, musisz uczciwie odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Jakich potrzeb nie zaspokajasz, które z nich możesz wprowadzić w życie? Czy i jakie granice musisz w związku z tym postawić? Zastanów się też, co sprawia, że czujesz się wyczerpana. Być może odbierasz telefony na długo po wyjściu z pracy, albo utrzymujesz kontakt z kimś, kto wciąż cię krytykuje. Sama najlepiej wiesz, czego ci potrzeba. Idź za tym, bądź dla siebie współczująca. Tak buduje się zaufanie do samej siebie. 2. Ćwicz współczucie Współczucie może pomóc w walce z twoim wewnętrznym krytykiem i poprawić relacje z samym sobą. Istnieje wiele ćwiczeń, które mogą ci w tym pomóc. Następnym razem, gdy skrytykujesz samą siebie, zatrzymaj się. Zamiast uciekać od tych myśli, zadaj sobie pytanie, czego ci potrzeba w tym momencie. Jeśli masz wyjątkowo głośnego krytyka wewnętrznego, możesz wyobrazić sobie, co powiedziałabyś przyjaciółce w podobnej sytuacji. Teraz wystarczy, że zastosujesz te rady do siebie. 3. Opiekuj się sobą W chwilach zwątpienia, postaw na zajęcia relaksacyjne. Idź na kawę z przyjaciółką albo poczytaj kilka rozdziałów dobrej książki. Zregeneruj się. Nie pomoże ci odpowiadanie na służbowe e-maile po godzinach pracy, ani przyjmowanie dodatkowych zleceń, jeśli i tak jesteś już zawalona robotą. Naucz się odmawiać, kiedy...

Czytaj dalej
wydanie specjalne Uroda Życia
Adobe Stock

Już jest wydanie specjalne „Uroda Życia. Psychologia” – pobierz za darmo!

Jak budować relacje? Jak czerpać radość z seksu? W jaki sposób radzić sobie z trudnymi emocjami? Jak być szczęśliwą mamą i zrozumieć swoje dziecko? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w bezpłatnym e-wydaniu „Uroda Życia. Psychologia” – pobierz już dziś!
Sylwia Niemczyk
01.07.2020

Zastanawiałaś się kiedyś, skąd się bierze nasze poczucie bezpieczeństwa?  Wbrew temu, co mówią niektórzy –  jego źródłem wcale nie jest dobra praca i oszczędności. Jasne, dobrze je mieć, ale nawet jeśli mamy cały worek pieniędzy, to nadal możemy drżeć ze strachu, że utracimy wszystko, co mamy i nie będziemy umiały sobie z tym poradzić.  Więc nie: ani praca, ani pieniądze, ani nawet nie rodzina i przyjaciele dają nam poczucie bezpieczeństwa. Musimy zbudować je sami – i możemy to zrobić tylko w jeden sposób: poprzez przyglądanie się sobie.  Jaka jestem? Co umiem? Co czuję? Co mnie w życiu karmi, a co spala? Znajomość siebie to nasz największy kapitał. Jeżeli dobrze znasz siebie, to masz kontrolę nad swoim życiem – a w poczuciu bezpieczeństwa chodzi właśnie o nią. Dlatego zapraszam Was do pierwszego wydania specjalnego „Uroda Życia. Psychologia” poświęconego naszym emocjom i relacjom z innymi. Znajdziecie w nim wywiady ze znakomitymi psychologami i psychoterapeutami, opublikowane w „Urodzie Życia” w ostatnich latach, inspirujące cytaty, a także – mam wielką nadzieję – odpowiedzi na wasze własne pytania: o szczęście, harmonię i życiowy spokój.

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Szlachetna rola ofiary: dlaczego godzimy się na to, by inni nas krzywdzili?

Prawdopodobnie nigdy się do tego nie przyznasz, ale mentalność ofiary może być dla ciebie wygodna. Choć nie da ci szczęścia, czerpiesz z niej korzyści. Udowodnimy ci, że warto przejąć kontrolę nad własnym życiem.
Sylwia Arlak
30.06.2020

Będąc ofiarą, nie osiągniesz sukcesu, ani nie będziesz szczęśliwa. Nie wykorzystasz w pełni swojego potencjału. Nie warto, prawda? Stajemy się ofiarą, gdy przestajemy brać odpowiedzialność za nasz sposób działanie, słowa, które wypowiadamy i zobowiązania, których nie przestrzegamy. Wolimy obarczyć winną i odpowiedzialnością innych. To dużo łatwiejsze, ale na dłuższą metę prowadzi donikąd. Każda z nas była kiedyś przez kogoś zraniona. Ból, który nosimy z poprzednich doświadczeń, często towarzyszy nam przez całe życie. To ważny element kształtujący to, kim się stajemy. Bywa częścią naszej tożsamości. Dlatego tak kurczowo się go trzymamy. Przejmując kontrolę nad własnym życiem, nie zaprzeczasz, że odczuwasz ból z przeszłości ani nie bierzesz odpowiedzialności za okoliczności, na które mogłaś nie mieć wpływu. Oznacza to, że decydujesz się być w 100 proc. odpowiedzialna za swoje życie. Jak rozpoznać osobę z syndromem ofiary? Łatwo się denerwuje i obraża. Nigdy nie bierze odpowiedzialności za swoje działania. Łatwo ocenia i krytykuje innych. Zawsze uzasadnia swoje działania czynnikami zewnętrznymi. Szuka usprawiedliwienia, gdy mówi, że nie jest w stanie osiągnąć zamierzonych celów. Otwarcie obwinia innych i narzeka na cały świat. Jakie masz korzyści z bycia ofiarą? Wszystkie negatywne emocje przynoszą krótkotrwałe korzyści. W roli ofiary: Nie musisz ponosić żadnej odpowiedzialności. Nie musisz podejmować żadnych działań Dostajesz dużo uwagi i współczucia Czujesz się dobrze, ponieważ wina nie leży po twojej stronie Bycie ofiarą wymaga od nas niewiele pracy. Oczekujemy, że to świat będzie służył nam. Jak przestać być ofiarą? Przede wszystkim uznaj, że bycie ofiarą to twój...

Czytaj dalej