Jego córka próbowała popełnić samobójstwo. „Żeby walczyć z chorobą, musimy o niej mówić głośno i odważnie”
Pexels.com

Jego córka próbowała popełnić samobójstwo. „Żeby walczyć z chorobą, musimy o niej mówić głośno i odważnie”

„Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale rzadko o tym mówimy” — podkreśla Rafał Szymański, ojciec trojga dzieci, z których jedno walczyło z depresją.
Sylwia Arlak
20.11.2020

„Moja córka po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu wzięła garść leków. Nikt z nas wcześniej nie zauważył, w jakim była w stanie. Dziecko zapadło w śpiączkę, a ja nie wiedziałem, co będzie dalej. Byłem z tym sam” — zaczyna swoją opowieść Rafał Szymański. „Próba samobójcza mojego dziecka była nieudana. Szpital wypisał ją bez pomocy i nadziei. Nie wiedziałem, gdzie się po nią zwrócić i jaka jest skala tego problemu” — podkreślał podczas konferencji TEDxWarsaw.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Jedna próba samobójcza dziennie

Dane są zatrważające. Jak podkreśla Szymański, każdego roku w Polsce znika z powierzchni ziemi jedna średniej wielkości szkoła „To udane próby samobójcze, których — jak podaje polska policja — jest przynajmniej jedna dziennie. Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale o tym w mediach nie mówimy” — mówi i dodaje:

„Udajemy, że pewne choroby nie istnieją. Depresja nadal jest tematem tabu i rodzi wykluczenie. Nie dajemy społecznego przyzwolenia na mówienie prawdy o chorobach psychicznych dzieci i młodzieży. A niewygodna prawda rodzi wstyd. Wstyd tworzy tabu. Tabu tworzy spiralę kłamstw, gdzie nie ma miejsca na zrozumienie, wsparcie i ludzką empatię”.

Czytaj też: Sprawdź, czy to smutek, czy już depresja

Jak zauważa Szymański, rodziny chorego dziecka są bezradne, zagubione. Mierzą się z poczuciem winy wewnątrz (bo wydaje im się, że zawiedli) i oskarża się ich z zewnątrz. Są totalnie osamotnione. „A problem systematycznie narasta. Z wielu względów depresję u nastolatków diagnozuje się dopiero po dwóch latach od pierwszych objawów. W tym czasie nawet jeśli zauważysz coś u swojego dziecka, jesteś z tym sam. Nie ma nic bardziej dramatycznego niż bezradność wobec cierpienia własnego dziecka” — podkreśla.

Zdaniem gościa TEDxWarsaw, aby leczyć depresję, należy o niej mówić głośno i odważnie. Twarzą w twarz. Należy oswajać ją w rodzinie, wśród przyjaciół, kolegów z pracy, w najbliższym otoczeniu. „Rozmowa o chorobie jest pierwszym krokiem do podjęcia leczenia. Następnie powinniśmy usunąć negatywne czynniki wpływające na depresję. Największym problemem jest w tym przypadku depresja rodziców, która dotyka 80 proc. opiekunów dzieci z chorobami psychicznymi” — mówi Szymański.

Lek na depresję to akceptacja, zrozumienie i rozmowa

„W rodzinie depresja to porywacz, który siada z nami do niedzielnego obiadu, a każdy udaje, że go nie ma. Padają zdania »ta choroba nie istnieje«, »tego kiedyś nie było«, »ona jest po prostu rozwydrzona«, »za moich czasów wystarczyłoby przylać pasem i byłby spokój«”, dodaje.

Jak tłumaczy dalej Szymański, w leczeniu depresji potrzebujemy akceptacji i zrozumienia. „Twoje dziecko jest chore i potrzebuje wsparcia. Podobnie jak wtedy, gdy zachoruje na anginę, bierzesz je go lekarza, kładziesz do łóżka i nie wymagasz, żeby wzięło się w garść i następnego dnia poszło do szkoły” — podkreśla i zaraz ostrzega przed problemem nadopiekuńczości: „Śledzenie nerwowo każdej aktywności dziecka, patrzenie na zegarek, czy nie siedzi za długo w toalecie, mu nie pomoże. Podobnie, jak podsuwanie ulubionego jedzenia i wypychanie na spacer. W ten sposób tylko mu zaszkodzimy. Nie myślmy, że wiemy lepiej, tylko porozmawiamy z dzieckiem o jego potrzebach”.

Czytaj też: „Nie popisuj się, nie wychylaj się, już nie bądź taki mądry” – mówimy do dzieci. A one to biorą do siebie

Depresję można leczyć i to — jak zauważa Szymański — bardzo skutecznie. Przytacza dane, z których wynika, że 67 proc. nastolatków, którym udało się pokonać chorobę, nie miało nawrotu. „Ale nieleczona depresja zabija. Jest najczęstszym powodem samobójstw nieletnich. Przez nią nasze dzieci sięgają po używki. Wychowujemy je w świecie, w którym jak coś boli, bierzemy tabletkę. Nie ma jednak tabletek dla duszy” — ostrzega Szymański.

„Depresja to podstępny gracz. Kidnaper bez twarzy, który drobnymi kroczkami, ale metodycznie i wyjątkowo skutecznie uprowadza Twoje dziecko z Waszego życia. Trwa to długo, nawet kilka lat. Jeśli w porę się nie zorientujesz, stracisz je bezpowrotnie” — mówi Szymański i przypomina, że kiedy cierpimy psychicznie, nie wiedząc, gdzie jest źródło bólu, cierpimy wszędzie. Dlatego tak często cierpiący na depresję, okaleczają się. Łatwiej im opanować ból fizyczny niż psychiczny.

„Ty też możesz pomóc. Jak? Mówiąc o depresji głośno, bez wstydu i zażenowania. Najtrudniej jest zacząć. To wymaga odwagi” — zwraca się do nas wszystkich Rafał Szymański. Gość TEDxWarsaw zaangażował się w działalność charytatywną na rzecz młodzieży. Przez kilka lat współprowadził bloga o depresji nastolatków, obecnie pracuje nad portalem dla rodziców i bliskich dzieci z problemami psychicznymi.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak NIE rozmawiać z osobą chorą na depresję? Zamiast „weź się w garść” lepiej „słyszę, co mówisz”.

Wszystkie bywamy czasem smutne, ale to nie to samo co depresja. Chora osoba wymaga zrozumienia.
Sylwia Arlak
19.08.2020

Osoby chore na depresję potrzebują wsparcia, ale mądrego. Motywacyjne hasła w stylu „Weź się w garść!”. „Wyjdź do ludzi”. „Inni mają gorzej” nie pomogą – osoby chore na depresję wiedzą doskonale, że powinny wziąć się w garść, że powinny wyjść do ludzi i że są jacyś inni, którzy mają gorzej – to jednak nie zmienia faktu, że przygniata je smutek, lęk, zniechęcenie do jakiegokolwiek działania. Takie pocieszajki na pewno nie pomogą, mogą nawet przynieść odwrotny skutek od zakładanego – chora na depresję osoba może czuć jeszcze większe niezrozumienie przez innych i może jeszcze bardziej zamykać się w swojej chorobie. Depresja to choroba, a nie moda No właśnie – bo depresja to nie smutek, nie zmęczenie, nie niewyspanie. Depresja to choroba. „U chorych na depresję wszystkie bodźce z otoczenia przepuszczane są przez swoisty »depresyjny filtr«, co powoduje, że postrzegają oni świat w sposób diametralnie odmienny od ludzi zdrowych. Słowa pocieszenia mogą odbierać jako próbę wytknięcia ich słabości. Właśnie dlatego, zamiast udzielać rad i podnosić na duchu, w rozmowie z chorym warto podkreślać, że depresja jest stanem przejściowym, że to przykre samopoczucie w końcu minie. Stosujmy zwroty „jestem z tobą”, „tak, wyzdrowiejesz”, „tak, depresja minie” – mówi dr n. med. Monika Dominiak, lekarz, specjalista psychiatra, adiunkt w Zakładzie Farmakologii, Instytut Psychiatrii i Neurologii Wyniki ostatnich badań zrealizowanych na zlecenie Ministerstwa Zdrowia nie są optymistyczne. Aż 62 procent Polaków podejrzewało, że ktoś z ich otoczenia cierpi na depresję. 49 procent spośród nich przyznało, że był to członek najbliższej rodziny. Jak podkreśla Dominiak, świadomość społeczna depresji powoli wzrasta, ale wciąż...

Czytaj dalej
Pexels.com

„Czubek, histeryczka, zaburzony, świr” – uważaj, jak mówisz! Jedno słowo może wyrządzić krzywdę

Osoby w kryzysie psychicznym na co dzień mierzą się z odrzuceniem i niezrozumieniem. Wystarczy jedno krzywdzące słowo, żeby np. zamknęły się w sobie i odmawiały leczenia.
Sylwia Arlak
08.10.2020

Niewłaściwe użyte słowo, nawet to wypowiedziane bez złych intencji, może wyrządzić ogromną krzywdę. Szczególnie jeśli mówimy o osobach, które znajdują się w kryzysie psychicznym i które potrzebują szczególnego wsparcia. Kampania „Wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi” ma nam uświadomić, że język, jakiego używamy na co dzień, może wpływać na życie innych osób. Słowa mogą ranić i budować O tym, że słowa mają moc przekonuje dr Sławomir Murawiec, psychiatra, członek Zarządu Głównego i Rzecznik Prasowy Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego: „Słowa mogą budować albo ranić. Osoby z zaburzeniami psychicznymi często mierzą się z odrzuceniem, izolacją, stygmatyzacją, także poprzez słowa. Wiele jest niesprawiedliwych przesądów, lęków, opinii, które ranią chore osoby, a to wymaga aktywnych działań”. Już jedno bezmyślnie rzucone krzywdzące słowo może sprawić, że przestaną szukać pomocy. Zrezygnują z leczenia, albo nawet zdecydują się zakończyć swoje życie. Jak mówi dr hab. Katarzyna Kłosińska, językoznawca, przewodnicząca Rady Języka Polskiego, używając takich określeń, jak „ma szmergla”, „ma chyzia” czy „kuku na muniu” sugerujemy, że dana osoba ma bałagan w głowie. Że my „zdrowi ludzie” jesteśmy ponad to. „W języku potocznym jest mnóstwo takich krzywdzących stereotypów. Zastanówmy się dziesięć razy, zanim powiemy o kimś, kto przebywał w szpitalu psychiatrycznym „czubek” albo „świr”. I nie chodzi wcale o to, aby usuwać pewne ze słowa ze słownika. Chodzi o to, aby zastanawiać się, w jaki sposób ich używamy” — podkreśla dr Kłosińska. Czytaj też:   Chcesz być szczęśliwsza? Spokojniejsza? Wprowadź do swojego...

Czytaj dalej
Pexels.com

Objawy depresji. Oto dziewięć mniej znanych objawów, które łatwo przeoczyć

Od utraty libido do zmiany apetytu. Skąd mam wiedzieć, czy to, co czuję to objawy depresji? Jak sobie pomóc?
Sylwia Arlak
10.11.2020

Chociaż o depresji mówi się coraz więcej, wciąż nie zawsze potrafimy ją rozpoznać. To bardzo trudne, bo każdy z nas może chorować inaczej. Jedni będą więcej jeść i dłużej spać, a inni doświadczą całkowitej utraty apetytu i mają zaburzenia snu. „Każdy człowiek jest inny. Odmienny skład biologiczny, psychologiczny i społeczny wpływają na objawy, których doświadczamy” — wyjaśnia dr Syed Omair Ahmed, psychiatra i konsultant z Priory Group w rozmowie z „The Stylist”. Jedynie rozumiejąc i rozpoznając mniej znane objawy depresji, jesteśmy w stanie skutecznie walczyć z chorobą. Nieleczona może skończyć się tragedią. Tylko w zeszłym roku życie odebrało sobie 5100 osób, z czego 100 to nastolatkowie. Oto objawy depresji, o których rzadko się mówi. Nie lekceważmy żadnej z nich: Objawy depresji. Trudności z podejmowaniem decyzji „U osoby chorej na depresję zmniejsza się zdolność skupienia i koncentracji, co utrudnia jej podejmowanie decyzji. Depresja prowadzi również do zaburzeń snu i letargu. Brak energii to kolejny czynnik, który wpływa na zdolność myślenia” — wyjaśnia dr Ahmed. Objawy depresji. Zwiększone bądź zmniejszone łaknienie Jak podkreśla ekspert, depresja może wiązać się też ze zwiększonym bądź zmniejszonym apetytem. „Kiedy mamy niższy poziom energii, możemy być mniej zmotywowani do przygotowywania posiłków. I odwrotnie, niektórzy ludzie mogą »pocieszać«” się jedzeniem” — tłumaczy. Objawy depresji. Trudności w domu, pracy lub życiu rodzinnym „Brak snu może sprawić, że będziemy rozdrażnieni, a to z kolei może mieć wpływ na relację z bliskimi” — ostrzega ekspert. Podobnie jest z używkami. Sięganie po alkohol czy narkotyki to szybka droga do utraty partnera i...

Czytaj dalej
problemy psychiczne nastolatków
iStock

„Codziennie odbieramy po 200–300 telefonów” – rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania

Do Telefonu Zaufania dzwonią najczęściej 15-17-latkowie, choć coraz częściej zdarza się w słuchawce nawet i dziesięciolatek. Dzieci mówią, że chcą się zabić, że nienawidzą swojego życia, że nic dobrego już ich nigdy nie spotka.
Magdalena Felis Igor Nazaruk
22.12.2020

Przejście z roli dziecka w rolę dorosłego to ciężkie wyzwanie. Czasem potwornie boli, szczególnie jeśli dziecko tę drogę w dorosłość pokonuje bez prawdziwego wsparcia kogoś z dorosłych. Rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania 116 111 w Fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę” Igor Nazaruk i Magdalena Felis: Mówi się, że „kiedyś było jakoś fajniej”. W tych czasach, kiedy byliśmy dziećmi. Nie chodziliśmy do psychologów, nie potrzebowaliśmy telefonów zaufania i jakoś żyliśmy. Anna Morawska: Ale czy faktycznie tak było? Czy to raczej nasza tendencja do idealizowania przeszłości, zwłaszcza dzieciństwa? Z drugiej strony coraz powszechniejsze staje się wśród nas, dorosłych, korzystanie z pomocy psychologa, terapeuty, również psychiatry. Ale może gdybyśmy w dzieciństwie nie musieli sobie ze wszystkim radzić i „brać się w garść”, gdybyśmy mieli możliwość skorzystania ze wsparcia psychologicznego w razie potrzeby, to dziś byśmy go nie potrzebowali aż tak bardzo? Być może mielibyśmy też większą zdolność do wspierania własnych dzieci?  Depresja u nastolatka może wyglądać jak bunt W naszym pokoleniu dzieci wysyłane były do psychologa zazwyczaj za karę. Prawie jak do poprawczaka.  I to przekonanie wciąż, niestety, pokutuje. Co gorsze, ponieważ sami dorastaliśmy z brakami, z których nie zdawaliśmy sobie sprawy, dziś jako rodzice często nie umiemy rozmawiać z naszymi dziećmi, kiedy przechodzą kryzys. I kiedy nie mają w nas oparcia, dzwonią do waszego Telefon Zaufania? Codziennie odbieramy około 200, 300 połączeń.  Kto najczęściej dzwoni? Nastolatkowie od 13. do 19. roku życia, najczęściej w wieku 15–17 lat, ale coraz częściej zdarzają się młodsi rozmówcy, nawet 10-latkowie w kryzysie, z przedłużającym...

Czytaj dalej