Rodzice patrzą na dziecko i myślą: „Buntuje się, to normalne”. A ono ma depresję i cierpi
Pexels.com

Rodzice patrzą na dziecko i myślą: „Buntuje się, to normalne”. A ono ma depresję i cierpi

„Ból przechodzenia z dzieciństwa w dorosłość jest tak trudny, że nie każde dziecko sobie z tym radzi” – mówi w rozmowie z nami Dorota Minta, psycholog.
Sylwia Arlak
27.10.2020

Jak nie pomylić depresji z nastoletnim buntem? Jak wspierać swoje dziecko  kryzysie, a nie dodatkowo je obarczać? Czy dzieciom jest dzisiaj trudniej, czy łatwiej niż ich rodzicom w tym samym wieku? Rozmawiamy z psycholożką kliniczną Dorotą Mintą.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Depresja u nastolatków

Sylwia Arlak: Nastolatek zamyka się w pokoju, wybucha złością, zamiast rozmawiać w domu, cały czas wisi na telefonie. Czy już powinnam być zaniepokojona?

Dorota Minta: To normalne, że nastolatek przestaje być tak blisko rodziców i zaczyna spędzać więcej czasu z rówieśnikami. To oni stają się dla niego ważniejsi niż to, co myślą i mówią do niego rodzice. Musimy się z tym pogodzić, że trochę schodzimy na drugi plan. Niepokojące może być to, że nagle zaczyna inaczej się zachowywać, np. staje się agresywne albo wycofane.

Jakie największe błędy popełniamy, jako rodzice?

Najważniejsza jest więź między nami, a na nią pracuje się latami. Często zapominamy, że dzieci są niezależnymi  osobami. Że mają prawo do bycia innymi niż my, dorośli. Że mogą mieć inne pomysły na życie, inne poglądy, lubić inne rzeczy. Chcemy za nie decydować, mówimy im, co mają robić, jak mają się zachowywać, jak mają się ubierać. Dzieci przestają być niezależne, więc w pewnych momencie zaczynają się buntować.  Poza tym trochę nie umiemy rozmawiać ze sobą. Wszyscy. Wracając do domu, opowiedzmy, co nam się wydarzyło, kogo spotkaliśmy. Co nas zdenerwowało albo rozśmieszyło. W ten sposób prowokujemy dziecko do opowiadania o tym, co jest  dla niego ważne. Wprowadzajmy dzieci w świat rozmowy, ale nie zmuszajmy ich do niej.

Jakie są zatem największe zagrożenia dla współczesnych nastolatków?

Na pewno substancje psychoaktywne – od alkoholu i papierosów zaczynając, kończąc na uzależnieniu od narkotyków, których dostępność jest dzisiaj dużo większa niż kiedyś. Co roku w Polsce obniża się wiek inicjacji związanej z piciem alkoholu i zażywaniem substancji odurzających. Pandemia też nie pomogła. Dzieci zostawione same sobie zaczęły jeszcze częściej sięgać po używki.

Trzeba uświadamiać dziecko, jakie wiążą się z tym zagrożenia. Ale nie na zasadzie pogadanki, mówiąc „A ja w twoim wieku…”, bo to nie działa. Raczej np. komentujmy zachowanie bohaterów w oglądanym filmie. Rozmowa i budowanie relacje zdziała dużo więcej niż straszenie. Trzeba być czujnym, ale nie karzącym rodzicem. Słysząc od dziecka: „Na imprezie, na której byłem, pojawiły się narkotyki” nie reagujmy przesadnie, mówiąc: „W takim razie nigdy już nigdzie nie pójdziesz, zabieram ci komórkę i siedź w domu”. Raczej zapytajmy spokojnie, skąd mieli narkotyki, czy nasze dziecko po nie sięgnęło, dlaczego to zrobiło, jak się potem czuło. Rozmawiajmy w otwarty sposób. Inaczej dziecko następnym razem nic nam nie opowie.

Na pewno zagrożeniem jest coś, co szeroko nazywamy „ekranami”. Uzależnienie od gier, a więc i ekranów zostało uznane, jako zaburzenie psychiczne.  A problem dodatkowo spotęgował lockdown i nauka zdalna. Człowiek, który ma kilkanaście lat, nie ma dojrzałego układu nerwowego. Jeśli dziecko przesiaduje całe godziny przed komputerem, to staje się pobudliwe, bardziej skłonne do agresji, ale też osłabia mu się bardzo koncentracja uwagi, zaburza mu to funkcje poznawcze.

Zamiast zakazywać, karać, uświadamiany nasze dzieci. I pamiętajmy, że mówiąc do dziecka: „Odłóż ten telefon, nie możesz się od niego odkleić”, a za chwilę sami sięgamy po telefon, scrollując media społecznościowe, nie jesteśmy wiarygodni. Możemy ustalić, że o pewnej godzinie wszyscy odkładamy telefony np. kiedy przygotowujemy i jemy wspólną kolację.

Innym problemem też jest hejt w sieci. To zjawisko ogromnie wyniszczające, wprost zagrażające zdrowiu psychicznemu dziecka. Starajmy się więc śledzić czy z naszym dzieckiem nie dzieje się coś niedobrego. 

A jak na współczesne nastolatki działa nadmiar obowiązków? W szkole sprawdzian za sprawdzianem, a w domu rodzice, którzy oczekują najlepszych ocen...

Słucham często opowieści nastolatków o tym, jak wygląda ich tydzień. Spędzają w szkole po kilka godzin, chodzą na zajęcia dodatkowe, odrabiają lekcje. Wielu z nich jest obciążonych po 8-10 godzin dziennie. To zdecydowanie za dużo! W efekcie są przemęczeni, a więc trudniej im się uczyć, siedzą dłużej nad lekcjami i się zapętlają. Te dzieciaki są nadmiernie obciążone, zmęczone. Moim zdaniem ten stan to jedna z przyczyń kryzysów psychicznych u dzieci. Chcą spełniać wymagania rodziców, zaspakajać własne ambicje i gubią gdzieś po drodze radość życia.

Czy depresja u nastolatków wygląda tak samo jak u dorosłych?

Podobnie. Depresja u dorosłych też ma różne oblicza. Powszechnie kojarzy się z tym, że ktoś siedzi w wyciągniętym dresie, w kącie, nie ma siły się ruszyć i co chwilę płacze. A tak wcale nie musi być. Mamy też zjawisko „depresji uśmiechniętej”. Nastolatki nie sprawiają żadnych problemów, mają świetne oceny, nie są agresywne, a jednak wewnętrznie bardzo  smutne. Zewnętrzne atrybuty dobrego funkcjonowania działają, a wewnątrz poczucie pustki, smutku, braku akceptacji są ogromne.

Czasami zauważalne są zmiany w stylu ubierania się, czy w stylizacji włosów. Nastoletnie dziewczyny zasłaniają twarz włosami, chodzą w ubraniach, które maskują ich cielesność. Niepokojące może być to, że nasze niegdyś towarzyskie dziecko przestaje spotykać się z rówieśnikami.  Albo że przestało lubić coś, co sprawiało mu do tej pory radość. Każda zmiana w zachowaniu, która nie ma racjonalnego wytłumaczenia, powinna wywoływać czujność rodziców.

Obserwujmy dziecko, bądźmy przy nim, ale w nienachalny sposób. Warto też zapytać dziecko, czy nie chciałoby wybrać się do psychologa. Znam wiele przypadków, gdzie nastolatki same przyznały, że chciałyby z kimś porozmawiać. I to nie jest dowód na to, że dziecko przestało kochać swojego rodzica albo że przestało mu ufać. Ono po prostu czasem potrzebuje porozmawiać z kimś obcym, bo np. nie chce zranić bliskich. Depresja nie dotyka jedynie dzieci z patologicznych rodzin. Może zachorować nawet wówczas, kiedy wszystko dzieje się pozornie dobrze. Ból przechodzenia z dzieciństwa w dorosłość jest takk trudny, że nie każde dziecko sobie z tym radzi.

Czytaj też: Moje dziecko choruje na depresję. Jak mogę mu pomóc?

Doprecyzujmy. Czy nastolatek sam może szukać pomocy? Czy potrzebna jest zgoda rodziców?

Do 17. roku życia, nastolatek musi otrzymać zgodę rodziców. Chyba że mamy do czynienia z  jakąś dramatyczną, zagrażającą sytuację przemocy czy molestowania.

A jeśli padnie ta straszna diagnoza: depresja. Jak wspierać swoje dziecko, żeby dodatkowo nie obarczać go problemami?

Depresja jak każda choroba przewlekła dotyka wszystkich bliskich. Oni też muszą otrzymać wsparcie i radę, jak mają się w tej trudnej sytuacji zachowywać. Psychoterapia nastolatka to nie tylko spotkania indywidualne, ale także te z rodzicami. Zdarza się, że któryś z rodziców też potrzebuje psychoterapii czy wsparcia.

A jaka zazwyczaj jest reakcja na taką diagnozę?

Bardzo często to jest ulga, że już wiadomo, o co chodzi. Obserwuję dużą zmianę. Nastolatki nie boją się już psychologa i psychoterapeuty, ani diagnozy. Social media to nie jest samo zło, ale też dużo dobrych treści. Nastolatki wiedzą już, że na depresję zapadają także osoby lubiane, gwiazdy, ich idole.  Czytają różne artykuły, są na forach. Oswoiły ten temat. Myślę, że są bardziej otwarci niż dorośli.

Psychologowie biją na alarm, że depresja dotyka dzieci i nastolatków coraz częściej. Możemy liczyć, że przyszłym pokoleniom będzie łatwiej, czy przeciwnie?

Na razie mówi się, że zagraża nam pandemia depresji jako efekt tego, co dzieje się dookoła. Ale ja jestem z natury optymistką. Coraz więcej mówi się o tym, że depresja jest powszechna. O profilaktyce zdrowia psychicznego, o dbaniu o kondycję fizyczną, o tym, jak sobie radzić z kryzysem. Myślę, że w konsekwencji nastąpi pozytywna zmiana. 

Czy środowisko, świat, w jakim żyjemy, akceptuje ludzi chorych na depresję?

Myślę, że coraz bardziej tak. Ale mamy jeszcze wiele do zrobienia, żeby depresja i inne problemy ze zdrowiem psychicznym przestały być tabu.

A co by powiedziała pani ludziom, którzy uważają, że depresja bierze się stąd, że nie mamy większych problemów?

Myślę, że jesteśmy słabsi psychicznie, że nasze umysły są bardziej narażone na nadmiar bodźców, nie bez znaczenia jest też zanieczyszczenie środowiska. Depresja była zawsze tylko nikt nie zwracał na nią uwagi. Trochę na zasadzie: „maszeruj albo giń”. Ale też jest tak, że kiedy walczymy o przetrwanie, o to, żebyśmy mieli co zjeść, nie zastanawiamy się nad naszym zdrowiem psychicznym. To nie oznacza, że nie jesteśmy w stanie depresji.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pexels.com

Jego córka próbowała popełnić samobójstwo. „Żeby walczyć z chorobą, musimy o niej mówić głośno i odważnie”

„Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale rzadko o tym mówimy” — podkreśla Rafał Szymański, ojciec trojga dzieci, z których jedno walczyło z depresją.
Sylwia Arlak
20.11.2020

„Moja córka po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu wzięła garść leków. Nikt z nas wcześniej nie zauważył, w jakim była w stanie. Dziecko zapadło w śpiączkę, a ja nie wiedziałem, co będzie dalej. Byłem z tym sam” — zaczyna swoją opowieść Rafał Szymański. „Próba samobójcza mojego dziecka była nieudana. Szpital wypisał ją bez pomocy i nadziei. Nie wiedziałem, gdzie się po nią zwrócić i jaka jest skala tego problemu” — podkreślał podczas konferencji TEDxWarsaw. Jedna próba samobójcza dziennie Dane są zatrważające. Jak podkreśla Szymański, każdego roku w Polsce znika z powierzchni ziemi jedna średniej wielkości szkoła „To udane próby samobójcze, których — jak podaje polska policja — jest przynajmniej jedna dziennie. Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale o tym w mediach nie mówimy” — mówi i dodaje: „Udajemy, że pewne choroby nie istnieją. Depresja nadal jest tematem tabu i rodzi wykluczenie. Nie dajemy społecznego przyzwolenia na mówienie prawdy o chorobach psychicznych dzieci i młodzieży. A niewygodna prawda rodzi wstyd. Wstyd tworzy tabu. Tabu tworzy spiralę kłamstw, gdzie nie ma miejsca na zrozumienie, wsparcie i ludzką empatię”. Czytaj też:  Sprawdź, czy to smutek, czy już depresja Jak zauważa Szymański, rodziny chorego dziecka są bezradne, zagubione. Mierzą się z poczuciem winy wewnątrz (bo wydaje im się, że zawiedli) i oskarża się ich z zewnątrz. Są totalnie osamotnione. „A problem systematycznie narasta. Z wielu względów depresję u nastolatków diagnozuje się dopiero po dwóch latach od pierwszych objawów. W tym czasie nawet jeśli zauważysz coś u swojego dziecka, jesteś z tym sam. Nie ma...

Czytaj dalej
Pexels.com

Depresja u nastolatka. Jak poznać, że dziecko cierpi?

Kiedy dziecko zaczyna dojrzewać, zmienia się. To naturalny proces. Ale nagłe zmiany zachowania zawsze powinny zwrócić uwagę rodzica.
Sylwia Arlak
09.10.2020

Etap dojrzewania jest trudny zarówno dla dziecka, jak i rodzica, który często nie wie, jak reagować na zmiany w jego zachowaniu. Zastanawia się, czy to „bunt nastolatka”, a może jednak „złe towarzystwo” albo „zgubny wpływ internetu”? Czy powinien odpuścić, przeczekać trudny moment czy może zaostrzyć dyscyplinę? Jak czytamy na stronie forumprzeciwkodepresji.pl, nie ma na to uniwersalnej odpowiedzi. Czasem jednak mogą to być symptomy poważnej choroby — depresji. Szacuje się, że od 10 proc. do 15 proc. młodzieży cierpi z powodu zaburzeń depresyjnych, a niektóre dane wskazują, że objawy depresyjne można stwierdzić nawet u co trzeciego nastolatka. Jedno jest pewne — nagłe zmiany zachowania zawsze powinny zwrócić uwagę rodzica. Depresja u nastolatka. Co powinno zwrócić szczególną uwagę? Jeśli u twojego dziecka występuje większość z poniższych objawów przez co najmniej dwa tygodnie: Drażliwość, chwiejność nastroju, impulsywność, pobudzenie psychoruchowe, Obniżony nastrój, apatia, niechęć do aktywności, które wcześniej sprawiały radość, Wycofanie z relacji z rówieśnikami i rodziną, brak energii, bezczynność, Pogorszenie zdolności intelektualnych: problemy z koncentracją, pamięcią, gorsze stopnie w szkole Zmiana apetytu — jego brak, chudnięcie lub przeciwnie — objadanie się Zbyt mało lub zbyt dużo snu. Nocna aktywność, niechęć do wstawania rano Skargi na nudę, poczucie beznadziei Zaniechanie dbałości o wygląd Krytycyzm wobec siebie, nadwrażliwość z powodu odrzucenia, poczucie winy Nasilone skargi na dolegliwości fizyczne — bóle brzucha, głowy Autoagresja, samookaleczanie się Odurzanie się (alkohol, leki, narkotyki) Zainteresowanie tematyką śmierci i samobójstw. Czytaj...

Czytaj dalej
Pexels.com

Moje dziecko choruje na depresję. Jak mogę mu pomóc?

Przede wszystkim przyjmij to do wiadomości i nie lekceważ. Uważaj na to, co mówisz. Stwierdzenia typu „Jakie ty możesz mieć problemy?” mogą jedynie pogłębić stan depresyjny u twojego dziecka.
Sylwia Arlak
09.10.2020

Kiedy choruje dziecko, choruje cała rodzina. Dlatego — jak czytamy na stronie forumprzeciwdepresji.pl — problemów emocjonalnych dziecka nie da się rozpatrywać w oderwaniu od całości funkcjonowania innych domowników. Podstawową metodą leczenia depresji u nastolatków jest psychoterapia (u części chorych konieczne jest włączenie leków przeciwdepresyjnych), ale w większości przypadków konieczne jest także zaangażowanie rodziców. Czytaj też:  Wakacyjna wojna o dzieci: bezstresowe wychowanie kontra pruska dyscyplina. Kto ma rację? Jak więc mamy rozmawiać z dzieckiem, które ma problemy emocjonalne? Powiedz, że widzisz niepokojące zmiany. Spytaj, czy jest coś, w czym mogłabyś pomóc Nie zniechęcaj się, jeśli pierwsze próby nawiązania kontaktu wywołają opór i niechęć. Bądź delikatna i nie naciskaj. Jeśli trzeba, wróć do rozmowy za kilka dni. Postaraj się spokojnie wysłuchać. Powstrzymaj się od dawania rad czy szukania natychmiastowych rozwiązań. Nie bierz dosłownie wszystkiego, co mówi dziecko. Zwłaszcza jeśli krzyczy „nienawidzę cię”. Zastanów się, co się za tym kryje Nie bagatelizuj, nie umniejszaj przeżyć dziecka. Mówiąc „nie warto się tym przejmować”, „jakie ty możesz mieć problemy”, „ja w twoim wieku”, możesz jedynie pogłębić stan depresyjny. Nie próbuj pocieszać na siłę. Kiedy mówisz „zobaczysz, wszystko się ułoży...”, możesz odnieść odwrotny skutek od zamierzonego Nie skupiaj się na swoim niepokoju. Zamiast mówić „ja przez ciebie zwariuję”, „ciągle są z tobą jakieś problemy”, powiedz „wiem, że jest ci trudno” albo „spróbuję ci pomóc”. Rodzice, którzy zmagają się z...

Czytaj dalej
Uzależnienie od pornografii
Adobe Stock

Uzależnienie od pornografii to pandemia naszych czasów

Psycholog Mateusz Gola o uzależnieniu od pornografii: „Uzależnieni traktują seks instrumentalnie, może być im obojętne, czy to jest ta konkretna partnerka czy ktokolwiek inny”.
Krystyna Romanowska
04.01.2019

Uzależnienie od pornografii to coraz częstszy problem, który obserwują psycholodzy i seksuolodzy. I wbrew obiegowym opiniom ofiarami pornograficznego nałogu nie padają wyłącznie mężczyźni – choć oni stanowią przeważającą większość, ale także kobiety i nastolatki obojga płci. Nałogowe oglądanie filmów pornograficznych zaburza relacje w związku i tworzy spaczony obraz seksu (często seks zaczyna być utożsamiany z przemocą seksualną).  Krsytyna Romanowska: Uzależnienie od pornografii, podobnie jak alkoholizm i narkomania, trafiło na listę propozycji chorób WHO. Problem może dotyczyć 3 proc. dorosłych mężczyzn. Psycholog Mateusz Gola: Badania dotyczące popularności pornografii prowadzono na reprezentatywnych próbach tylko w krajach skandynawskich. Statystyki pokazują, że w Danii, Szwecji i Norwegii w grupie wiekowej od 18 do 30 lat przynajmniej raz w tygodniu korzysta z pornografii 70 do 80 proc. mężczyzn. W Polsce dopiero zaczynamy się przyglądać temu zjawisku. Zgodnie z danymi, które mamy, w naszym kraju z porno w necie w każdym miesiącu korzysta około 8,5 mln ludzi. Szacujemy, że dla 3 proc. z tej populacji może być to problematyczne zachowanie. To ponad 250 tys. osób. Czyli np. wszyscy mieszkańcy Gdyni albo Tarnowa i Opola razem wzięci. Z jednej strony mało (bo liczba uzależnionych od alkoholu to około 700 tys. osób), z drugiej – przerażająco dużo. Wśród uzależnionych spotykałem ludzi, którzy mimo że mieli czwórkę lub piątkę dzieci, wciąż znajdowali czas na nałóg. Ci, którzy mają wolne zawody i gospodarują czasem w pracy, oglądają porno poza domem. Inni – wieczorem, kiedy wszyscy śpią. Albo zamykają się w łazience z komórką. Nie są to wielogodzinne ciągi, tylko wypady do toalety kilka albo kilkanaście razy w ciągu dnia na kilkunastominutowe sesje....

Czytaj dalej