Depresja u nastolatka. Jak poznać, że dziecko cierpi?
Pexels.com

Depresja u nastolatka. Jak poznać, że dziecko cierpi?

Kiedy dziecko zaczyna dojrzewać, zmienia się. To naturalny proces. Ale nagłe zmiany zachowania zawsze powinny zwrócić uwagę rodzica.
Sylwia Arlak
09.10.2020

Etap dojrzewania jest trudny zarówno dla dziecka, jak i rodzica, który często nie wie, jak reagować na zmiany w jego zachowaniu. Zastanawia się, czy to „bunt nastolatka”, a może jednak „złe towarzystwo” albo „zgubny wpływ internetu”? Czy powinien odpuścić, przeczekać trudny moment czy może zaostrzyć dyscyplinę? Jak czytamy na stronie forumprzeciwkodepresji.pl, nie ma na to uniwersalnej odpowiedzi. Czasem jednak mogą to być symptomy poważnej choroby — depresji. Szacuje się, że od 10 proc. do 15 proc. młodzieży cierpi z powodu zaburzeń depresyjnych, a niektóre dane wskazują, że objawy depresyjne można stwierdzić nawet u co trzeciego nastolatka. Jedno jest pewne — nagłe zmiany zachowania zawsze powinny zwrócić uwagę rodzica.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Depresja u nastolatka. Co powinno zwrócić szczególną uwagę?

Jeśli u twojego dziecka występuje większość z poniższych objawów przez co najmniej dwa tygodnie:

  • Drażliwość, chwiejność nastroju, impulsywność, pobudzenie psychoruchowe,
  • Obniżony nastrój, apatia, niechęć do aktywności, które wcześniej sprawiały radość,
  • Wycofanie z relacji z rówieśnikami i rodziną, brak energii, bezczynność,
  • Pogorszenie zdolności intelektualnych: problemy z koncentracją, pamięcią, gorsze stopnie w szkole
  • Zmiana apetytu — jego brak, chudnięcie lub przeciwnie — objadanie się
  • Zbyt mało lub zbyt dużo snu. Nocna aktywność, niechęć do wstawania rano
  • Skargi na nudę, poczucie beznadziei
  • Zaniechanie dbałości o wygląd
  • Krytycyzm wobec siebie, nadwrażliwość z powodu odrzucenia, poczucie winy
  • Nasilone skargi na dolegliwości fizyczne — bóle brzucha, głowy
  • Autoagresja, samookaleczanie się
  • Odurzanie się (alkohol, leki, narkotyki)
  • Zainteresowanie tematyką śmierci i samobójstw.

Czytaj też: Na czym polega choroba dwubiegunowa? Objawy i leczenie

Największym zagrożeniem związanym z depresją jest samobójstwo. Według najnowszych danych tylko w 2018 roku w Polsce osoby niepełnoletnie podjęły 746 prób samobójczych, z tego 92 ze skutkiem śmiertelnym.

Zareaguj natychmiast, jeśli dziecko:

  • Mówi wprost o chęci odebrania sobie życia lub deklaruje, że lepiej byłoby gdyby nie żyło – to mit, że jeśli nastolatek mówi o samobójstwie, to na pewno go nie popełni
  • Interesuje się tematyką śmierci, samobójstw, ogląda strony internetowe o takiej tematyce
  • Zamieszcza wpisy w mediach społecznościowych
  • Nagle, znacząco zmienia sposób funkcjonowania
  • Wycofuje się z kontaktów z rówieśnikami, izoluje się.

Nastolatki odbierają świat bardzo intensywnie. Targają nimi sprzeczne emocje. Wszystko jest dla nich czarne albo białe. W wieku dojrzewania muszą odpowiedzieć sobie na wiele ważnych pytań: „kim jestem”, „kim chcę być”, „co chcę w życiu robić”, „co chcę osiągnąć”. Do tego dochodzą zmiany w wyglądzie, porównywanie się do innych (szczególnie w dobie social mediów) i sprawdzanie się w nowych rolach społecznych. Nastolatek musi znaleźć swój sposób na poradzenie sobie z tymi wszystkimi wyzwaniami. Czasami jest to dla niego zadanie zbyt obciążające i pojawia się pierwszy epizod depresyjny.

Rodzic powinien obserwować swoje dziecko i jak najczęściej z nim rozmawiać. A jeśli nie potrafi sam poradzić sobie z problemem, skorzystać z pomocy specjalisty. Pamiętajmy, że u nastolatków chorujących na depresję główne objawy, mogą różnić się od tych, które najczęściej występują u dorosłych. Młody człowiek jest przede wszystkim rozdrażniony, drażliwy i łatwo wpada w złość lub rozpacz. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pexels.com

Rodzice patrzą na dziecko i myślą: „Buntuje się, to normalne”. A ono ma depresję i cierpi

„Ból przechodzenia z dzieciństwa w dorosłość jest tak trudny, że nie każde dziecko sobie z tym radzi” – mówi w rozmowie z nami Dorota Minta, psycholog.
Sylwia Arlak
27.10.2020

Jak nie pomylić depresji z nastoletnim buntem? Jak wspierać swoje dziecko  kryzysie, a nie dodatkowo je obarczać? Czy dzieciom jest dzisiaj trudniej, czy łatwiej niż ich rodzicom w tym samym wieku? Rozmawiamy z psycholożką kliniczną Dorotą Mintą. Depresja u nastolatków Sylwia Arlak: Nastolatek zamyka się w pokoju, wybucha złością, zamiast rozmawiać w domu, cały czas wisi na telefonie. Czy już powinnam być zaniepokojona? Dorota Minta: To normalne, że nastolatek przestaje być tak blisko rodziców i zaczyna spędzać więcej czasu z rówieśnikami. To oni stają się dla niego ważniejsi niż to, co myślą i mówią do niego rodzice. Musimy się z tym pogodzić, że trochę schodzimy na drugi plan. Niepokojące może być to, że nagle zaczyna inaczej się zachowywać, np. staje się agresywne albo wycofane. Jakie największe błędy popełniamy, jako rodzice? Najważniejsza jest więź między nami, a na nią pracuje się latami. Często zapominamy, że dzieci są niezależnymi  osobami. Że mają prawo do bycia innymi niż my, dorośli. Że mogą mieć inne pomysły na życie, inne poglądy, lubić inne rzeczy. Chcemy za nie decydować, mówimy im, co mają robić, jak mają się zachowywać, jak mają się ubierać. Dzieci przestają być niezależne, więc w pewnych momencie zaczynają się buntować.  Poza tym trochę nie umiemy rozmawiać ze sobą. Wszyscy. Wracając do domu, opowiedzmy, co nam się wydarzyło, kogo spotkaliśmy. Co nas zdenerwowało albo rozśmieszyło. W ten sposób prowokujemy dziecko do opowiadania o tym, co jest  dla niego ważne. Wprowadzajmy dzieci w świat rozmowy, ale nie zmuszajmy ich do niej. Jakie są zatem największe zagrożenia dla współczesnych nastolatków? Na pewno substancje psychoaktywne – od alkoholu i papierosów zaczynając, kończąc na uzależnieniu...

Czytaj dalej
Pexels.com

Jego córka próbowała popełnić samobójstwo. „Żeby walczyć z chorobą, musimy o niej mówić głośno i odważnie”

„Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale rzadko o tym mówimy” — podkreśla Rafał Szymański, ojciec trojga dzieci, z których jedno walczyło z depresją.
Sylwia Arlak
20.11.2020

„Moja córka po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu wzięła garść leków. Nikt z nas wcześniej nie zauważył, w jakim była w stanie. Dziecko zapadło w śpiączkę, a ja nie wiedziałem, co będzie dalej. Byłem z tym sam” — zaczyna swoją opowieść Rafał Szymański. „Próba samobójcza mojego dziecka była nieudana. Szpital wypisał ją bez pomocy i nadziei. Nie wiedziałem, gdzie się po nią zwrócić i jaka jest skala tego problemu” — podkreślał podczas konferencji TEDxWarsaw. Jedna próba samobójcza dziennie Dane są zatrważające. Jak podkreśla Szymański, każdego roku w Polsce znika z powierzchni ziemi jedna średniej wielkości szkoła „To udane próby samobójcze, których — jak podaje polska policja — jest przynajmniej jedna dziennie. Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale o tym w mediach nie mówimy” — mówi i dodaje: „Udajemy, że pewne choroby nie istnieją. Depresja nadal jest tematem tabu i rodzi wykluczenie. Nie dajemy społecznego przyzwolenia na mówienie prawdy o chorobach psychicznych dzieci i młodzieży. A niewygodna prawda rodzi wstyd. Wstyd tworzy tabu. Tabu tworzy spiralę kłamstw, gdzie nie ma miejsca na zrozumienie, wsparcie i ludzką empatię”. Czytaj też:  Sprawdź, czy to smutek, czy już depresja Jak zauważa Szymański, rodziny chorego dziecka są bezradne, zagubione. Mierzą się z poczuciem winy wewnątrz (bo wydaje im się, że zawiedli) i oskarża się ich z zewnątrz. Są totalnie osamotnione. „A problem systematycznie narasta. Z wielu względów depresję u nastolatków diagnozuje się dopiero po dwóch latach od pierwszych objawów. W tym czasie nawet jeśli zauważysz coś u swojego dziecka, jesteś z tym sam. Nie ma...

Czytaj dalej
seks nastolatków
getty images

Kim Kardashian i gwiazdy porno uczą nasze dzieci, jak wyglądać – i jak żyć

Nastolatki wierzą, że muszą być sexy!
Dominika Buczak
24.11.2018

„Gwiazdy filmów porno uczą nastolatki, na czym polega klasa, styl i czym jest seks.  Z wirtualnego świata płynie przekaz: musicie wyglądać jak Kim Kardashian” – mówi psycholożka Aleksandra Żyłkowska* i dodaje: „Dzieciom należą się nasza uwaga, czas i rozmowa, które będą alternatywą dla ich internetowych wyborów”.    *Aleksandra Żyłkowska – psycholożka i edukatorka seksualna. Pracuje w Strefie Młodzieży na Uniwersytecie SWPS, prowadząc warsztaty i szkolenia dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych.     Dominika Buczak: Czy to prawda, że coraz młodsze dzieci przywiązują wagę do tego, żeby wyglądać atrakcyjnie? Aleksandra Żyłkowska: Sekualizacja to coraz bardziej powszechne zjawisko, które polega na tym, że wartość człowieka oceniana jest tylko przez pryzmat jego atrakcyjności seksualnej. Inne cechy stają się drugorzędne. Dotyczy wszystkich, również dzieci. I to właśnie w ich przypadku ma najwięcej skutków ubocznych. Małym dziewczynkom kupujemy boa z piór, kosmetyki do malowania twarzy, perfumy. W sklepach można znaleźć stringi dla 8-, 10-latek. To wielki rynek przedmiotów, których konsumentami są dzieci. Każda z tych rzeczy może stać się elementem ich seksualizacji. Może, chociaż nie musi.   Lalki w sklepach z zabawkami wyglądają jak seksbomby. Dostępne są lalki ubrane w czarne skórzane minispódniczki i wysokie kozaki. Niektóre dzieci mogą zbudować swój wzorzec kobiecości na podstawie takiego wizerunku. Ale nie wszystkie. Są dziewczynki, które rozumieją, że kiedy bawią się w księżniczki, to nie muszą wyglądać jak księżniczki. Ale są takie, które nie łapią tej subtelnej różnicy. Podobnie jest z seksualizacją. Niektóre...

Czytaj dalej
Dylemat społeczny, Netflix
„Dylemat społeczny”, Netflix. Fot. materiały prasowe

Masz konto na FB, Instagramie czy Twitterze? Musisz obejrzeć ten film – otwiera oczy!

„Dylemat społeczny” udowadnia, że napędzanie naszego uzależnienia to świadome działanie firm technologicznych, a nie skutek uboczny mediów społecznościowych.
Magdalena Żakowska
17.10.2020

Każda z nas obserwuje na co dzień, jak media społecznościowe wpływają na nasze życie – na to, jak się ubieramy, jakie kosmetyki kupujemy, do jakich restauracji chodzimy, a nawet na to, jakie dekoracje wybieramy na święta i jakie potrawy stawiamy na stole. Posty, które czytamy potrafią wywołać w nas niepokój, frustrację, przygnębienie, a czasem łapiemy się na tym, że straciłyśmy mnóstwo czasu na przeglądanie treści, które kompletnie nas nie interesują. Oglądając dokument „Dylemat społeczny” dowiecie się, jak media społecznościowe wpływają na nasze decyzje i sposób życia, jak przejmują nad nami kontrolę. To dobry punkt startu do tego, żeby zacząć myśleć o bardziej świadomym korzystaniu z tych narzędzi. A może nawet o poście dopaminowym! Jesteś produktem Od momentu wrześniowej premiery „Dylemat socjalny” jest najchętniej oglądanym dokumentem na platformie Netflix. Brytyjski dziennik The Independent nazwał go „najważniejszym dokumentem naszych czasów”. W skrócie dokument opowiada o tym, jak Facebook, Instagram, Twitter, TikTok i inne platformy walczą o naszą uwagę i wykorzystują swoje algorytmy do tego, aby jak najdłużej zatrzymać nas w tych aplikacjach. Po co? Żeby jak najwięcej na nas zarobić.  Jeśli nie płacisz za produkt, to znaczy, że sam jesteś produktem – mówi znane porzekadło z Doliny Krzemowej. W tym wypadku produktem jest nasza uwaga, którą media społecznościowe sprzedają swoim reklamodawcom. Czym więcej uwagi poświęcamy mediom społecznościowym, tym więcej mogą jej sprzedać i tym więcej zarabiają. Nasze uzależnienie to ich większy zysk. Twórcy dokumentu dowodzą, że manipulowanie ludzkim zachowaniem dla zysku jest jedną z podstawowych zasad funkcjonowania firm technologicznych będących w posiadaniu mediów...

Czytaj dalej