Depresja poporodowa: przyczyny, objawy, leczenie
Jenna Norman/Unsplash.com

Depresja poporodowa: przyczyny, objawy, leczenie

Depresja poporodowa to fizyczna oraz psychiczna reakcja ciała na narodziny dziecka. Choć niestety wciąż słyszy się, że „narodziny dziecka to najszczęśliwszy moment w życiu”, kobiety coraz częściej cierpią na depresję poporodową. Dotyka ona już co ósmą matkę.
Karolina Morelowska-Siluk
04.12.2020

Tuż po urodzeniu dziecka w życiu każdej kobiety zachodzi wiele różnych zmian. Gwałtownie spada poziom hormonów płciowych, które podczas ciąży odpowiadały za jej prawidłowy przebieg. Do tego pojawiają się zupełnie nowe obowiązki, ale także oczekiwania wobec nowego życia. To oczywiste, że większość kobiet marzy i stara się być najlepszą matką świata. Tym samym nakłada na siebie ogromne poczucie odpowiedzialności. W takim napięciu każde, nawet najmniejsze potknięcie urasta do wielkich rozmiarów i ma bardzo zły wpływ na stan psychiczny kobiety.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Czym jest depresja poporodowa?

Depresja poporodowa to stan depresyjny, u którego źródła leżą zmiany hormonalne towarzyszące ciąży oraz poczucie ogromnej odpowiedzialności po porodzie związane z opieką nad dzieckiem. Do najczęstszych objawów należy poczucie bycia niedobrą matką połączone z obsesyjnym zamartwianiem się o zdrowie dziecka. Kobiety z depresją poporodową boją się zostać same z dzieckiem i wciąż odczuwają lęk, że sobie nie poradzą. Dodatkowo zupełnie nie czują więzi z dzieckiem, wydaje się im ono obce,  czasem budzi gniew. Odczuwają zmęczenie, zniechęcenie, wydaje im się, że obowiązki je zdecydowanie przerastają. Mogą u nich wystąpić objawy somatyczne, takie jak bolesność piersi i brzucha.

Depresji poporodowej nie należy mylić z baby blues, czyli smutkiem poporodowym. Baby blues pojawia się zwykle w okresie nawału mlecznego i trwa od 10 do 14 dni. Czasem przedłużyć może się do miesiąca.

Czytaj także: Objawy depresji. 10 najczęstszych symptomów, których nie należy lekceważyć

Objawy depresji poporodowej

Poniżej objawy, które powinny nas skłonić do zwrócenia się po pomoc do specjalisty:

  • ciągłe uczucie smutku, obniżony nastrój, permanentny stan podenerwowania,
  • poczucie, że nic nas nie cieszy, nawet to, co dawniej sprawiało wielką radość,
  • powtarzające się uczucie lęku: o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka; o to, że nie damy sobie rady; o to, jak zostaniemy ocenione w roli matki przez inne osoby,
  • poczucie bycia złą matką i pewność, że to się już nie zmieni,
  • ciągłe poczucie winy,
  • poczucie, że nikt  nie jest w stanie nam pomóc, poczucie osamotnienia i smutek, że nigdy nie będzie dobrze,
  • problemy z podjęciem najprostszych decyzji, np. czy wyjść na spacer, czy zostać w domu; w co ubrać dziecko,
  • brak siły i chęci do działania, czasem wręcz do wstania rano z łóżka,
  • zaburzenia apetytu: jego brak lub przeciwnie – objadanie się,
  • trudności ze snem,
  • ciągłe uczucie zmęczenia i osłabienia.

Depresja poporodowa – leczenie

Wystąpienie wszystkich albo nawet tylko niektórych z tych objawów powinno „zaprowadzić” nas do specjalisty. Depresja poporodowa wymaga leczenia. W zależności od konkretnego przypadku stosuje się odpowiednie działanie, może być to farmakoterapia, psychoterapia, psychoedukacja. Czasem łączy się je ze sobą. Jak w przypadku każdej depresji, tu także szalenie ważne jest wsparcie najbliższej rodziny, przyjaciół.


Czytaj też: Choroby psychosomatyczne: poznaj „chicagowską siódemkę” najczęstszych chorób ze stresu

Depresja trzeciego dnia

Około 3-4 dnia po porodzie może również pojawić się coś w rodzaju kryzysu nazywanego „depresją trzeciego dnia”. Kobieta może być bardziej płaczliwa, drażliwa, zakłopotana. Jednak jest to stan przejściowy, mija po kilku dniach. Jeśli objawy utrzymują się dłużej, może to oznaczać, że to depresja poporodowa. Zamiast czekać, aż ten stan minie, należy udać się po poradę do psychiatry lub psychoterapeuty.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Depresja sezonowa. Czym jest?
Unsplash.com

Depresja sezonowa może dotknąć każdego. Psycholożka tłumaczy, jakie objawy powinny nas zaniepokoić

Depresja sezonowa, depresja jesienna, SAD – wszystkie te nazwy mają określać to samo: obniżony nastrój w okresie jesienno-zimowym.
Kamila Geodecka
30.11.2020

Depresja sezonowa to zaburzenie, które zazwyczaj pojawia się w okresie jesienno-zimowym i trwa kilkanaście dni. Zazwyczaj odczuwamy wtedy obniżony nastrój, senność i spadek energii. Chociaż dolegliwości związane z jesienną  depresją mogą minąć samoistnie, zawsze warto być czujnym i w razie jakichkolwiek wątpliwości zgłosić się do specjalisty. Depresja sezonowa – przyczyny Ludzie już od wieków odczuwają obniżony nastrój w okresie jesienno-zimowym. Według naukowców jest to naturalna reakcja człowieka na zmniejszony dostęp do światła słonecznego, wskutek czego dochodzi do zaburzeń w wydzielaniu pewnych substancji w naszych  organizmach – np. melatoniny lub serotoniny.  – Być może wchodzą też w grę inne procesy, ale to jeszcze nie jest do końca zbadane. Wiemy natomiast, że depresja sezonowa częściej spotyka ludzi, którzy mieszkają w tych częściach geograficznych, w których dostęp do światła słonecznego jest faktycznie mniejszy.  Być może jest to mechanizm związany z witaminą D3, dlatego dużo mówi się teraz o konieczności jej suplementacji – tłumaczy nam dr Magdalena Nowicka,  psycholożka oraz psychoterapeutka. Istnieje także teoria, która mówi, że depresja sezonowa jest związana z naturalnym rytmem, którym żyje przyroda. W okresie zimowym wiele zwierząt zapada w sen, a cała natura nieco obumiera. Przez wiele wieków także człowiek był zmuszony do życia podporządkowanego rytmowi zmieniającej się przyrody. Rutynę dnia dyktowało m.in. słonce będące często głównym źródłem światła. Czytaj także: Sprawdź, czy to smutek czy już depresja Depresja sezonowa – objawy – W przypadku depresji sezonowej mamy coś, co nazwalibyśmy melancholią, utratą energii....

Czytaj dalej
Pexels.com

Objawy depresji. Oto dziewięć mniej znanych objawów, które łatwo przeoczyć

Od utraty libido do zmiany apetytu. Skąd mam wiedzieć, czy to, co czuję to objawy depresji? Jak sobie pomóc?
Sylwia Arlak
10.11.2020

Chociaż o depresji mówi się coraz więcej, wciąż nie zawsze potrafimy ją rozpoznać. To bardzo trudne, bo każdy z nas może chorować inaczej. Jedni będą więcej jeść i dłużej spać, a inni doświadczą całkowitej utraty apetytu i mają zaburzenia snu. „Każdy człowiek jest inny. Odmienny skład biologiczny, psychologiczny i społeczny wpływają na objawy, których doświadczamy” — wyjaśnia dr Syed Omair Ahmed, psychiatra i konsultant z Priory Group w rozmowie z „The Stylist”. Jedynie rozumiejąc i rozpoznając mniej znane objawy depresji, jesteśmy w stanie skutecznie walczyć z chorobą. Nieleczona może skończyć się tragedią. Tylko w zeszłym roku życie odebrało sobie 5100 osób, z czego 100 to nastolatkowie. Oto objawy depresji, o których rzadko się mówi. Nie lekceważmy żadnej z nich: Objawy depresji. Trudności z podejmowaniem decyzji „U osoby chorej na depresję zmniejsza się zdolność skupienia i koncentracji, co utrudnia jej podejmowanie decyzji. Depresja prowadzi również do zaburzeń snu i letargu. Brak energii to kolejny czynnik, który wpływa na zdolność myślenia” — wyjaśnia dr Ahmed. Objawy depresji. Zwiększone bądź zmniejszone łaknienie Jak podkreśla ekspert, depresja może wiązać się też ze zwiększonym bądź zmniejszonym apetytem. „Kiedy mamy niższy poziom energii, możemy być mniej zmotywowani do przygotowywania posiłków. I odwrotnie, niektórzy ludzie mogą »pocieszać«” się jedzeniem” — tłumaczy. Objawy depresji. Trudności w domu, pracy lub życiu rodzinnym „Brak snu może sprawić, że będziemy rozdrażnieni, a to z kolei może mieć wpływ na relację z bliskimi” — ostrzega ekspert. Podobnie jest z używkami. Sięganie po alkohol czy narkotyki to szybka droga do utraty partnera i...

Czytaj dalej
Czy jesteś toksyczną matką?
Pexels.com

Toksyczni rodzice są obciążeniem dla dziecka. Sprawdź, czy nie jesteś toksyczną matką

Bycie dzieckiem toksycznej matki to bagaż na całe życie. Według specjalistów szanse na samodzielne pozbycie się tego obciążenia bliskie są zeru. Zazwyczaj to dopiero lata psychoterapii pozwalają stanąć na nogi i przerwać niszczący wpływ toksycznego rodzica na teraźniejsze, dorosłe życie.
Karolina Morelowska-Siluk
26.11.2020

Toksyczność matki przejawiać się może na wiele różnych sposobów. Toksyczna matka może być nadopiekuńcza, osaczająca, nieszanująca granic, uważająca, że dziecko – nawet to całkiem dorosłe – jest jej własnością. Czasem działa jak taran, czasem w białych rękawiczkach, więc trudno zauważyć, jaką destrukcję wprowadza w nasze życie. Trudno zorientować się, że depresja, nerwica, zaburzenia lękowe czy niemożność budowania trwałych i bliskich relacji są efektem działania toksycznej matki. Toksyczna matka to nie zawsze matka przemocowa Bardzo często jest tak, że taka matka nie zdaje sobie sprawy ze swojej toksyczności, przez co nie wie, jaki wpływ ma na swoje dziecko. Sprawdź, czy w twoim matczynym zachowaniu nie ma symptomów toksyczności. Czytaj też: Jacek Masłowski, psychoterapeuta apeluje do nadopiekuńczych matek: „Puść go!” Przyjaciółka Toksyczna matka bywa przyjaciółką swojego dziecka. Musi wiedzieć wszystko, dziecko ma się jej zwierzać w taki sposób, w jaki opowiadamy o sobie przyjacielowi.  Na bazie tej wiedzy nieproszona „doradza”, a raczej wymusza podejmowanie konkretnych decyzji, wydaje polecenia. W ten sposób czuje się bardziej pewna siebie, okazuje wyższość, rywalizuje z dzieckiem. O sobie samej Toksyczna matka bywa skupiona wyłącznie na sobie. Każdą rozmowę, prędzej czy później, przekierowuje na siebie. Dla dziecka, jego przemyśleń, odczuć czy kłopotów nie ma miejsca. Matka jest centralnym punktem każdego spotkania, każdej wymiany zdań. Zawsze źle Toksyczna matka bywa najbardziej surowym krytykiem swojego dziecka. Wciąż wytyka błędy, narzeka, poucza, gani, nigdy nie chwali. Wynikiem jej postawy jest stopniowe obniżanie samooceny dziecka. Czytaj też: Nie walcz z wewnętrznym krytykiem. Zaprzyjaźnij się z nim Nie...

Czytaj dalej
Małgorzata Nocuń „Wczesne życie”
Jakub Włodek

„Mój synek był dzielniejszy ode mnie”. Co czuje matka, gdy urodzi za wcześnie?

W Polsce co roku przychodzi na świat 25 tysięcy wcześniaków. Często patrzymy na nie ze wzruszeniem: w inkubatorze leży wzruszające maleństwo, okruszek, Calineczka. Waży pół kilograma, ale cóż, przecież niedługo urośnie…
Anna Zaleska
17.11.2020

Opisując swoją osobistą historię i narodziny synka, dziennikarka i pisarka Małgorzata Nocuń w książce „Wczesne życie” opowiada o wielkim dramacie i heroizmie matek wcześniaków. Dla wielu z nas niewidocznym, choć dzieje się tuż obok. Dramat matek wcześniaków Anna Zaleska: Julek w tym roku poszedł do przedszkola. Jak było? Małgorzata Nocuń: Nie było łatwo. Pierwszego dnia wręczono mi go z sześcioma parami zasikanych spodni. Nic nie chciał jeść i cały dzień płakał. No ale trudno, musi przez to przejść i my z mężem też musimy, nie ma wyjścia. Wiem, że kontakt z rówieśnikami jest dla dziecka najlepszy.  U pani wrażliwość i lęk o dziecko po tej drodze, jaką z Julkiem przeszliście, mogą być wyjątkowe. Jestem zapewne bardziej wrażliwa, mam wyrzuty sumienia, że znów muszę zamknąć jakieś drzwi i zostawić dziecko z obcymi ludźmi. Ale Julek tyle w życiu przeszedł, że pozostanie z rówieśnikami w przedszkolu jest tylko naturalnym krokiem do życia w większej dojrzałości. W sierpniu świętowali państwo trzecie urodziny synka. Jakim jest chłopcem? Gadatliwym, energicznym, wesołym. Chyba przez to, że poświęcaliśmy mu z mężem bardzo dużo uwagi, nie umie się zajmować sam sobą, lubi być cały czas w interakcji. To, że przyszedł na świat jako wcześniak, widać tylko po jego drobnej sylwetce. Ma też słabą odporność i poważną postać dysplazji oskrzelowo-płucnej. Początek życia Julka był dramatyczny: urodził się w 29. tygodniu ciąży, ważył 1080 gramów, trafił na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka.  Pewnie nigdy tego nie zapomnę. Często wspominam ten moment, gdy lekarz wyciąga go z mojego brzucha i nastaje taka straszna, najgorsza w życiu cisza. Nic nie słychać, dziecko jest nieme… Tygodnie, które potem nastały, opisuje pani jako piekło....

Czytaj dalej