Szczęście według badaczy i naukowców. Jakie są teorie psychologiczne dotyczące szczęścia?
Adobe Stock

Szczęście według badaczy i naukowców. Jakie są teorie psychologiczne dotyczące szczęścia?

Badacze, naukowcy, filozofowie i psycholodzy od lat próbują odpowiedzieć na pytanie, czym jest szczęście. Dla każdego może ono oznaczać coś zupełnie innego. Jakie są teorie psychologiczne dotyczące szczęścia?
redakcja „Uroda Życia”
29.12.2020

Filozof i historyk filozofii Władysław Tatarkiewicz pisał: „Do szczęścia potrzeba jednemu mniej, drugiemu więcej, a szczęście tego, kto się zadowala małym, nie jest ani mniej szczęściem, ani mniejszym szczęściem niż szczęście tego, kto dużo od życia wymaga”.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Czym jest szczęście?

Już w czasach antycznych mędrcy twierdzili, że wszystko, co robi człowiek, robi wyłącznie w jednym celu – by osiągnąć szczęście. Oznaczało to by, że człowiek wcale nie pragnie pieniędzy, sławy czy nawet zdrowia, ale dąży do ich posiadania tylko dlatego, że wierzy, iż one pozwolą mu odczuwać właśnie to legendarne szczęście.

Tylko ono nie jest narzędziem do osiągnięcia czegoś innego – szczęścia pragniemy dla niego samego. Sugerował to także psycholog Viktor Frankl, postulując: „Nie gońcie za sukcesem — im bardziej ku niemu dążycie, czyniąc z niego swój jedyny cel, tym częściej on was omija. Do sukcesu bowiem, tak jak do szczęścia, nie można dążyć; musi on z czegoś wynikać i występuje jedynie jako niezamierzony rezultat naszego zaangażowania w dzieło większe i ważniejsze od nas samych lub efekt uboczny całkowitego oddania się drugiemu człowiekowi. Szczęście po prostu musi samo do nas przyjść i to samo dotyczy sukcesu: sukces »przydarza się« nam, kiedy o niego nie zabiegamy”.

Czytaj także: Jak wieść (wystarczająco) spełnione życie? Poznaj proste przepisy na szczęście

Teorie szczęścia

Teorii dotyczących szczęścia powstało mnóstwo, różnią się od siebie znacząco, niektóre wzajemnie się wręcz wykluczają.

Dr Anna Poroczyńska-Ciszewska, psycholog, w książce „Cechy osobowości a doświadczanie szczęścia i poczucia sensu życia” podjęła się ich usystematyzowania i wyróżniła trzy główne grupy: teorie zaspokajania potrzeb i osiągania celów; teorie procesu lub działania oraz teorie predyspozycji genetycznych i osobowościowych.

I tak: „Zgodnie z teoriami zaspokajania potrzeb i osiągania celów źródłem szczęścia jest redukcja napięcia oraz zaspokojenie potrzeb, a także osiągnięcie celów o charakterze biologicznym i psychologicznym. W teoriach procesu lub działania zakłada się, że szczęście daje sama aktywność podejmowana przez jednostkę, co oznacza, że ludzie są najszczęśliwsi, kiedy podejmują interesujące działania, odpowiadające poziomowi umiejętności, jakimi dysponują. Przedstawiciele trzeciego nurtu koncepcji postulują, że na poziom odczuwanego szczęścia wpływ wywierają przede wszystkim trwałe predyspozycje człowieka tkwiące w jego osobowości i wyposażeniu genetycznym”, pisze Poroczyńska-Ciszewska.

Autorka podkreśla także, że współcześni psychologowie zaznaczają bardzo mocno przede wszystkim fakt, że szczęście zależy od tego, jak mała jest rozbieżność pomiędzy pragnieniami człowieka a jego rzeczywistymi osiągnięciami. 

Do znanych teorii dotyczących szczęścia zalicza się m.in. np.: teorię Martina Seligmana czy teorię polskiego socjologa Janusza Czapińskiego.

Czytaj także: Nie wiesz jak się zmotywować do działania? Musisz spełnić kilka warunków

Szczęście według Seligmana

Twórca psychologii pozytywnej, Martin Seligman, bardzo wyraźnie podkreśla różnicę między życiem przyjemnym a życiem dobrym. W swojej teorii zakłada, że na szczęście, które odczuwamy, składają się dwa różne rodzaje odczuć, czyli przyjemności oraz gratyfikacje. Według Seligmana przyjemności są odczuciami, które charakteryzuje wyraźny silnie emocjonalny element, są nietrwałe, chwilowe, nie wymagają wysiłku umysłowego. Natomiast gratyfikacje to już „wyższa szkoła jazdy”. Są zdecydowanie trwalsze, ale wymagają wysiłku: myślenia, zaangażowania, oddania się, ich bazę są zalety i cnoty człowieka. Gratyfikacje można osiągnąć wyłącznie poprzez działanie we wzniosłym celu, nie da się czerpać ich z przyjemności cielesnych. Przyjemności są zatem wytworem naszych  zmysłów, wzbudzają emocje, wiążą się z zaspokojeniem potrzeb biologicznych, a gratyfikacje opierają się na zaletach oraz cnotach człowieka i oznaczają osiągnięcie rozwoju psychicznego.

Seligman twierdzi, że życie może mieć prawdziwy sens tylko wtedy, gdy człowiek próbuje wykorzystywać swoje mocne strony, ale dla dobra innych, a nie wyłącznie na własny użytek. Nie chodzi o to, że nie mamy prawa do szukania przyjemności – mamy – ale nie może odbywać się to kosztem gratyfikacji i sensu działań. Bo dobre życie to jego zdaniem umiejętne łączenie przyjemności, gratyfikacji oraz sensu. Seligman sądzi także, że szczęśliwego życia można się nauczyć. Trzeba najpierw poznać siebie, swoje mocne strony, a potem rozwijać je poprzez dokonywanie właściwych wyborów oraz podejmowanie wyzwań.  Regularne używanie swoich zalet w głównych obszarach życia jest drogą wiodącą wprost do spełnienia i szczęścia.

Czytaj także: Co dziś dla siebie zrobiłaś miłego? Drobne przyjemności to sposób na szczęśliwe życie!

Cebulowa teoria szczęścia według Czapińskiego 

Janusz Czapiński, socjolog, na początku lat 90. stworzył pojęcie „cebuli dobrostanu” – to mechanizm psychologiczny, który wyjaśnia zależność pomiędzy subiektywnym poczuciem szczęścia a zewnętrznymi okolicznościami oraz cechami osobowości danego człowieka. 

W swojej koncepcji Janusz Czapiński wyróżnił trzy warstwy uniwersalnego modelu szczęścia: wolę życia, dobrostan subiektywny i satysfakcje cząstkowe. Każda z nich w różnym stopniu uzależniona jest od obiektywnej sytuacji życiowej i jej zmian.

Wola życia to ta najgłębsza z warstw, najmniej podatna na działania czynników zewnętrznych. Określa ogólny poziom szczęścia odczuwany przez człowieka. U niektórych jest on wyższy, u niektórych nieco niższy, ale przez całe życie utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie. Nie da się na niego wpływać, bo jest uwarunkowany genetycznie, nie mamy nad nim kontroli. Rolą tej warstwy jest podtrzymywanie chęci życia. Dlatego nawet po wielkiej traumie wola życia próbuje odzyskać swój „normalny” poziom – dzięki temu podnosimy się po najtrudniejszych przeżyciach.

Dobrostan subiektywny to kolejna, środkowa warstwa. Odpowiada naszemu ogólnemu i świadomemu poczuciu szczęścia. Kształtujemy je na bazie naszych doświadczeń, a raczej ich bilansu – co nam wyszło, a co poszło nie tak, jak byśmy chcieli.

Satysfakcje cząstkowe to warstwa „wierzchnia” – chwilowe sukcesy i potknięcia. Mogą to być np. drobne sprzeczki, ale – z drugiej strony – też awans w pracy. Od tego, jakie jest natężenie sukcesów i potknięć i jaki pozwalamy im mieć na nas wpływ, zależy nasz poziom dobrostanu subiektywnego.

Cebulowa teoria szczęścia jest teorią optymistyczną, zakłada  bowiem istnienie stałego poziomu szczęścia, który przynależny jest każdemu z nas i przez znaczącą część życia nie ulega dużym zmianom. Dlatego, gdy poniesiemy porażkę, może ona wpłynąć na nasz dobrostan subiektywny, ale w tym samym momencie nasza wola życia zacznie intensywnie działać, by wyrównać deficyt szczęścia. Prawdopodobnie, szybciej lub później, ale z powrotem osiągniemy przypisany nam poziom szczęścia.

Czytaj także: Empatia nie jest współczuciem, lecz współodczuwaniem. Dlaczego niektórzy są bardziej empatyczni od innych?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Szczęście się nie „przytrafia”, można się go nauczyć i je pielęgnować

Szczęśliwi ludzie żyją dłużej i cieszą się lepszym zdrowiem. Wszyscy chcemy być szczęśliwi, ale nie wszyscy wiemy, jak się za to zabrać.
Sylwia Arlak
05.06.2020

Choć często wolimy myśleć w ten sposób – bo tak jest nam zwyczajnie łatwiej – szczęście nie jest czymś, co nam się przytrafia. Każda z nas może o nie zwalczyć, bo pochodzi z wewnątrz. Naucz się oswajać negatywne myśli i zacznij podchodzić do życia w bardziej optymistyczny sposób. Oto cała recepta. Tak, to właśnie takie proste. Pokonaj negatywne myśli Większość z nas ma tendencję do przeżywania swoich porażek. Wolimy skupiać się na tym, co nam nie wyszło niż przyznać, w czym jesteśmy naprawdę dobrzy. Ma to zresztą swoje uzasadnienie — ucząc się na własnych, negatywnych doświadczeniach, łatwiej unikniesz ich w przyszłości. Jest duża szansa, że następnym razem w sytuacji kryzysowej zareagujesz inaczej, szybciej. Powstrzymywanie negatywnych myśli nie ma sensu. Kiedy mówisz sobie „muszę przestać o tym myśleć”, myślisz o tym jeszcze więcej. Uświadom sobie jednak, że to tylko myśl – i że to ty możesz nad nią zapanować. Zamiast „przeżuwać” w kółko słowa wewnętrznego krytyka i biczować się za błędy i porażki, powiedz sobie, że każdy człowiek ma gorsze okresy. Bądź dla siebie dobra. Jaką radę dałabyś przyjaciółce? No właśnie – teraz spróbuj zastosować ją do siebie. Pamiętaj, że większość naszych negatywnych myśli nie ma potwierdzenia w faktach. To jedynie nasze przypuszczenia, ogląd na daną sytuację. Zamiast mówić sobie „jestem porażką”, powiedz „tak, tym razem mi się nie udało, ale jedno niepowodzenie nie robi ze mnie gorszej osoby”. Jutro też jest dzień, a człowiek uczy się przez całe życie. Oddychaj świadomie Nauka dopiero zaczyna dostarczać nam dowodów na korzyści płynące z kontrolowanego oddychania. Jak pisze „New York Times”, z najnowszych badań wynika, że...

Czytaj dalej
Pexels.com

Joga na szczęście. Dobre samopoczucie można wypracować

Porzuć wszystkie pragnienia i bądź szczęśliwy – mówił swoim uczniom Swami Sivanada. Dla wielu osób ćwiczących jogę ten postulat brzmi jak utopia. Czym jest joga na szczęście?
Kasia Bem
23.12.2020

Pozbycie się pragnień wydaje się propozycją dobrą dla ascety, jogowym Everestem dostępnym tylko nielicznym adeptom, którzy zadedykowali swoje życie praktyce. A przecież wszyscy pragniemy trwałego szczęścia. To naturalne dążenie każdego człowieka. Joga na szczęście to stan pełni Trudzimy się jak mróweczki, by je osiągnąć – gromadzimy, zdobywamy, osiągamy – jednak to trwałe zadowolenie nie przychodzi. Smakujemy szczęście tylko przez chwilę, by znów popaść w niezadowolenie, frustrację, smutek czy cierpienie. Czy szczęście nie istnieje? Czy to tylko kolejna utopijna koncepcja? Iluzja, która każe nam chcieć więcej, starać się bardziej, pracować lepiej, wyglądać ładniej? Budować większe domy, zaspokajać kolejne pragnienia, spełniać niekończące się zachcianki? A może to tu tkwi błąd? Może po prostu trwałe szczęście nie istnieje w świecie zmysłowym i choćbyśmy nie wiadomo jak się starali, zawsze będzie nam czegoś do pełni szczęścia brakowało? Najpiękniejszy widok może nam się znudzić, najwspanialsze dania przejeść, najlepsza muzyka zmęczyć. Zmysłów nie da się trwale zaspokoić, one ciągle poszukują nowych doznań. Przypomnij sobie ekscytację, którą odczuwasz, gdy dostajesz wyczekiwany prezent. Jak długo ona trwa? Kilka minut? Godzinę? Pragnienie zostało zaspokojone. Natychmiast pojawia się następne. Nikt jeszcze, żaden człowiek, nie zdołał odnaleźć trwałego szczęścia w świecie materialnym. A jogini twierdzą, że joga to stan, w którym nie brakuje niczego. Stan pełni. Jak i gdzie go odnaleźć? Czytaj też:   Medytacja wdzięczności: sposób na szczęście i harmonię Joga szczęścia uczy, że to, co najlepsze jest w nas samych Szczęście zaczyna się tam, gdzie cichnie umysł. Praktyka jogi uczy, że szczęście nie istnieje w świecie zewnętrznych przeżyć czy...

Czytaj dalej
Pies w aucie
getty images

Przepis na szczęście? Wyznaczaj sobie cele. Sens i radość życia znajdziesz po drodze

Nikt nie żyje w stanie wiecznej euforii. Szczęście polega na czymś innym.
Katarzyna Montgomery
01.02.2020

To wielkie życiowe cele dają nam prawdziwe poczucie przyjemności – nawet wtedy, gdy okupione są wysiłkiem, cierpieniem. Dlaczego tak się dzieje i dlaczego czasem lepiej być eudajmonistą niż hedonistą, mówi znawca i badacz szczęścia, profesor Janusz Czapiński. Katarzyna Montgomery: W swojej psychologicznej teorii szczęścia tłumaczy pan, że jego źródło jest uwarunkowane w dużej mierze genetycznie. Jaki zatem sens poszukiwania recepty na szczęście? prof. Janusz Czapiński: Są ludzie, którym powiodło się w życiu, ale na zawsze pozostaną malkontentami, co świadczy o tym, że wobec uwarunkowań genetycznych bywamy bezradni. Jednak większość ludzi – ponad 70 proc. – rodzi się z dobrymi genami szczęścia i umiera w przekonaniu, że ich życie było udane. Jestem zdania, że wbrew temu, co twierdzi guru psychologii pozytywnej, Martin Seligman, optymizmu nie można się nauczyć. Pocieszające jest jednak to, że ogromna większość ludzi ma optymizm zagwarantowany w kontrakcie na życie, bez konieczności uczenia się.  Hedoniści kontra eudajmoniści Ale ciągle szukamy recept na szczęście? A nie ma jej nawet na to, jak budować dobre życie. Jedyne, co nas łączy, to przepis na unikanie nieszczęść, który sprowadza się do uniwersalnych prawd, żeby uważać na otwarty ogień i unikać innych niebezpiecznych sytuacji.  Ulegamy też modom, a te raz propagują slow life i np. totalną akceptację siebie, a kiedy indziej – solidny wysiłek, a jeśli wypoczynek, to tylko aktywny. To są scenariusze, które piszą nam inni. Mieszkam w okolicy wiejsko-warszawskiej i widzę, jak niektórzy z zaciśniętymi zębami biegają codziennie koło mojego płotu. Nie zazdroszczę. Uważam, że przede wszystkim trzeba mieć kontakt ze sobą i intuicyjnie wyczuwać, co jest dla mnie dobre. Wsłuchać się w swoje potrzeby i...

Czytaj dalej
wdzięczność

Medytacja wdzięczności: sposób na szczęście i harmonię 

Własne szczęście i radość musimy pielęgnować każdego dnia. W zrozumieniu tego, co naprawdę jest ważne w życiu, może pomóc medytacja wdzięczności.
Kamila Geodecka
17.11.2020

Kiedy ostatni raz odczuwałaś wdzięczność? Nie spontaniczne szczęście wynikające z danej chwili, ale prawdziwą, szczerą i harmonijną wdzięczność? Czasami to trudne, ponieważ zazwyczaj nasze myśli skupiają się na problemach, kłopotach i negatywnych stronach życia. Raz na jakiś czas warto jednak znaleźć czas na praktykę medytacji wdzięczności. Praktyka wdzięczności „Dziękuję” – to jedna z najpiękniejszych modlitw, jakie możemy powiedzieć w swoim życiu, bez względu na to, w co wierzymy. Powinniśmy powtarzać to każdego ranka i wieczora – nawet jeśli może wydawać się to banalne. Wdzięczność jest bardzo ważnym budulcem naszego szczęścia, a im częściej ją wyrażamy, tym więcej zaczniemy zauważać pozytywnych rzeczy w naszym otoczeniu. Dzięki temu podwyższymy naszą samoocenę i zredukujemy stres. Praktyka wdzięczności pozwoli nam także nieco łagodniej przejść przez wszystkie trudne sytuacje, które nas w życiu  spotykają.  Jest to także świetna nauka empatii. Jeśli regularnie jesteśmy wdzięczni, nawet za najmniejsze rzeczy, nasze życie  stanie się od razu bardziej pozytywne. Gdy wysyłamy światu sygnał, że jest dobrze, to on będzie mógł jedynie utwierdzić nas w tym przekonaniu. Czytaj także:   Martyna Wojciechowska o wdzięczności i dziękowaniu Wdzięczność – najtrudniejsza z praktyk Dlaczego więc tak rzadko jesteśmy szczerze wdzięczni? Są dwa powody, które mogą nas blokować. Po pierwsze, czasami uważamy, że niektóre rzeczy po prostu nam się z góry należą, są do nas przypisane. To, co dostajemy, traktujemy jako oczywistość. Z drugiej strony czasami jesteśmy przekonane, że szczęścia mamy za dużo. Same o sobie myślimy, że nie zapracowałyśmy na coś lub coś nam się nie należy. Te dwie skrajne postawy nigdy nie doprowadzą nas jednak...

Czytaj dalej