Czym jest mapa marzeń i dlaczego warto ją stworzyć?
Adobe Stock

Czym jest mapa marzeń i dlaczego warto ją stworzyć?

Jeśli jeszcze nie słyszałaś o mapie marzeń, na początku może ci się skojarzyć z zabawą dla dzieci, ale mimo jej lekkiej formy, jest ona bardzo skutecznym narzędziem, które psycholodzy i psychiatrzy stosują od lat. Jak działa i jak możesz ją stworzyć?
Karolina Morelowska-Siluk
28.09.2020

Mapa marzeń, czasem nazywana też mapą celów to dla niektórych tylko bezsensowne ćwiczenia czy zabawa dla dzieci, w każdym razie na pewno ukłon w stronę magii, a nie intelektu. Ale są też tacy, którzy swoją mapę marzeń stworzyli i przekonują, że okazała się dla nich początkiem nowego życia, pierwszą skuteczną drogą do celu.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Mapa marzeń – kwadrat złożony z pragnień

Z narzędzia, jakim jest mapa marzeń, korzystają także psychologowie, trenerzy rozwoju osobistego. Przekonują bowiem, że „solidne”, „uczciwe” myślenie o celach, otwiera naszą głowę na dostrzeganie szans i chwytanie okazji. Niewiele ma to wspólnego z tym, co pewnie większość z nas już przerobiła. Bo kto nie ma na swoim koncie takiej zabawy? Oto zbliża się początek roku, 1 stycznia, a my wręcz podświadomie czujemy, że: „trzeba coś zmienić”.

Powstaje więc lista noworocznych postanowień: rzucę palenie, zapiszę się na jogę, zadzwonię do znajomych, do których dawno się nie odzywałam, schudnę przynajmniej 5 kilogramów, itd. Tworzymy listę, z której – jak przyznaje większość z nas – niestety niewiele wynika. Zwykle przygotowujemy ją w pośpiechu, jest dość przypadkowa, nie poprzedza ją wnikliwe przyjrzenie się sobie, swoim prawdziwym potrzebom i oczekiwaniom, nie zawiera też żadnych wskazówek, którędy dostaniemy się do celu.

Mam listę, odhaczone i… zazwyczaj zapału, motywacji starcza nam na dłużej niż na  kilka tygodni. Potem, nie wiedzieć kiedy mija rok, a my zasiadamy do kolejnej listy, z każdym kolejnym styczniem bardziej sfrustrowani, że znowu daliśmy ciała. I co? Znowu to samo. Łatwo rezygnujemy z tego typu postanowień, bo przecież zawsze można zacząć: od jutra, za miesiąc, od następnego roku, czy od kolejnych urodzin.

Ale czy równie łatwo byłoby zrezygnować nam ze spełnienia swoich marzeń? Kto chciałby rezygnować z marzeń? Nikt!

Jak zrobić mapę marzeń?

Mapa marzeń, a raczej jej skuteczność potwierdza zasadę: jeśli myślisz, że ci się coś uda – to masz rację. Jeśli myślisz, że się nie uda – także masz rację.

Mówiąc najogólniej mapa marzeń to całkiem prosta technika wizualizacji, dowolną metodą – może być to rysunek, malunek, wyklejanka czy kolaż, swoich planów i marzeń na najbliższy czas. Chodzi o to, by przemówić do swojej podświadomości. A żeby być pewnym, że nas zrozumie, warto mówić w jej języku. Podświadomość „posługuje się” językiem obrazów i emocji, dlatego świetnie sprawdzą się w tej komunikacji rysunki, wyklejanki, itd.

Mapę tworzy się na bazie tzw. siatki bagua (mapy energii) – to metoda  feng shui. Bagua to kwadrat podzielony na 9 równych pól. Każde z nich odpowiada konkretnej wartości (bogactwo pieniądze; mądrość sława; miłość związki; rodzice autorytety; zdrowie „ja”; dzieci twórczość pasja; wiedza nauka; kariera praca; podróże przyjaciele) i każde zapełniamy graficznym symbolem swojego pragnienia z tego obszaru. 

Ważne jest, by dobrze się zastanowić, a kiedy już zaczniemy tworzyć naszą mapę marzeń, skończyć ją. Nie należy do niej wracać w celu „poprawiania”, czy „doskonalenia”. Kiedy mapa jest gotowa, trzeba umieścić ją w widocznym dla naszych oczu miejscu, chodzi o to, by jak najczęściej na nią spoglądać i pobudzać w ten sposób podświadomość. Musi być widoczna, ale warto też co jakiś czas zmienić jej miejsce, tak by oko nie przyzwyczaiło się i nie zaczęło jej omijać.

Teraz wystarczy już tylko wziąć do ręki karton, kilka kredek, farby, taśmę, zdjęcia i wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy i… do dzieła!

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mapa marzeń, czyli jak zapisywać postanowienia noworoczne
Unsplash.com

Zapisz postanowienia noworoczne jako mapę marzeń – łatwiej je osiągniesz!

Mapa marzeń pomoże ci w stworzeniu listy noworocznych postanowień, których będziesz chciała się trzymać. Na czym polega i jak ją wykorzystać?
Karolina Morelowska-Siluk
21.12.2020

Znowu to samo – zbliża się kolejny rok, legendarny 1 stycznia. Już tworzysz listę noworocznych postanowień , ale jednocześnie masz w głowie także nie najlepsze doświadczenia w tej dziedzinie. Robisz szybko krótkie podsumowanie z zeszłego roku. Ile z postanowień udało się doprowadzić do pożądanego efektu? Niewiele albo… nie dotrzymałaś ani jednego. Zatem może czas na nowe metody? Przecież: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów” – powiedział kiedyś Albert Einstein. Ciężko się z tym nie zgodzić. Oto alternatywa. Zamiast zapisywać na kartce w punktach swoje postanowienia, spróbuj rozpisać je w formie mapy marzeń! Może w ten sposób łatwiej będzie je osiągnąć? Czytaj także: Kreatywność – jak ją w sobie rozbudzić i dobrze wykorzystać? Noworoczna mapa marzeń „Postanowienie” to dla wielu z nas nieprzyjemne słowo. Ale, mimo niechęci już na samym starcie, i tak postanawiamy. Postanawiamy, że rzucimy papierosy, zaczniemy ćwiczyć na siłowni czy wreszcie zdrowo się odżywiać, a potem, kiedy mamy słabszy dzień, kiedy brakuje nam motywacji, mówimy sobie: „Dość tego, żyje się raz!” i… nie idziemy poćwiczyć, sięgamy po czekoladę czy papierosa. Z postanowienia dość łatwo zrezygnować, ale czy równie łatwo będzie nam zrezygnować z własnych marzeń?! Czytaj też: Nie wiesz jak się zmotywować do działania? Musisz spełnić kilka warunków Najprościej mówiąc, mapa marzeń to wizualne przedstawienie planów i marzeń na najbliższy czas. Technika jej tworzenia nie ma znaczenia: może być w formie rysunku, malunku, wyklejanki czy kolażu. Mapę marzeń tworzy się na tzw. siatce bagua – to metoda pochodząca z feng shui. Wspomniana bagua to po prostu kwadrat podzielony na 9 równych pól....

Czytaj dalej
Postanowienia noworoczne. Jak ich dotrzymać?
Kinga Cichewicz/Unsplash.com

Postanowienia noworoczne – czy naprawdę mają sens? Jak ich dotrzymać?

Zrzucę kilka kilogramów, będę się wreszcie ruszać, przestanę palić, zapiszę się na kurs, zacznę oszczędzać – to są myśli, które najczęściej zaczynają krążyć w naszych głowach pod koniec roku. Snujemy wielkie plany, bo ten mityczny dzień – pierwszy stycznia – od pokoleń jest datą, która zobowiązuje. Przecież wszyscy sporządzają listę postanowień noworocznych, więc ja też muszę. Czy to ma sens?
Karolina Morelowska-Siluk
24.11.2020

Kolejny rok ma być przełomem w naszym życiu, ma je diametralnie zmienić, w końcu ma zmienić nas samych. Składamy zatem obietnice, z których zwykle niewiele jednak wynika. Statystyki są tu dość jednoznaczne: z badań wynika bowiem, że co drugi Polak przygotowuję listę postanowień, oraz że… prawie 90 proc. z tych osób ich nie dotrzymuje. Postanowienia noworoczne i „gorzki poniedziałek” Kilkanaście lat temu Cliff Arnall, psycholog z Uniwersytetu w Cardiff, stworzył określenie „Blue Monday” (z angielskiego „Smutny Poniedziałek”). Nazwał tak trzeci poniedziałek stycznia i określił go jako „najnieszczęśliwszy” dzień w roku. Arnall wyznaczył tę datę przy pomocy matematycznego wzoru. W swojej pracy uwzględnił trzy czynniki: meteorologiczny – krótki dzień, bardzo mało słońca; ekonomiczny – po świętach Bożego Narodzenia mamy najmniej pieniędzy i zwykle najwięcej długów; psychologiczny – to moment, w którym świadomość niedotrzymania noworocznych postanowień osiąga najwyższy poziom, czujemy się więc po raz kolejny rozczarowani swoją postawą. Niestety, mija dwanaście miesięcy, a my znowu wpadamy w tę samą pułapkę… Czytaj także: 7 głównych typów depresji – to z nimi lekarze spotykają się najczęściej Nie bierz na siebie zbyt dużo Psychologowie podkreślają, że prawdziwa zmiana to proces. A proces wymaga czasu. Zatem, jeśli postanawiamy, że nasze życie w tę jedną noc się zmieni, a jego jakość się znacząco poprawi, zwyczajnie ulegamy iluzji. Postanowienia noworoczne zwykle z gruntu są niewłaściwie formułowane: to wielki kaliber, zdecydowanie ponad nasze siły. Nie jesteśmy na nie psychicznie przygotowani, dlatego tak szybko tracimy zapał, motywację i już trzy tygodnie później czujemy się kompletnie przegrani. Takie są...

Czytaj dalej
Bunt
getty images

Bunt to mądra niezgoda. Sygnał do zmiany i szansa na wyjście z cichej desperacji

Posłuchaj wewnętrznego głosu, który mówi – dłużej tak nie mogę!
Karolina Rogalska
29.01.2020

Bunt jest potrzebny. To wyraz wewnętrznej niezgody na sytuację, w której się znaleźliśmy. Uwolniona  po latach złość daje siłę i odwagę do zawalczenia o siebie. Jest szansą na zmianę i lepsze życie. Powinniśmy sobie za niego podziękować.  Karolina Rogalska: Filozof Henry David Thoreau już w XIX wieku zaobserwował, że większość ludzi wiedzie życie w stanie „cichej desperacji”. Czyli w poczuciu stagnacji, marazmu, niezadowolenia, rozczarowania. Ale są przecież i tacy, którzy kształtują codzienność w zgodzie ze sobą, walczą, realizują swój potencjał. Od czego to zależy? Ewa Jarczewska-Gerc:  Żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, lata temu postanowiłam studiować psychologię. 15 lat pracy w zawodzie pokazało mi, że każdy z nas może dokonać rewolucji na dowolnym etapie życia. Natura wyposażyła nas we wspaniałe narzędzia do kształtowania swojego losu, np. złość czy frustrację, które dają kopa i niesamowitą moc sprawczą, ale też nie są przyjemne i akceptowane społecznie. Dlatego często je wypieramy, tłumimy, nie słuchamy. W efekcie wolimy trwać w ciepłym smrodku codzienności, niż ruszyć na przód. Czyli warto zbuntować się przeciwko rzeczywistości? Bunt to złość, która jest fantastyczną emocją, bo powoduje, że zaczynamy chcieć zmiany. Oczywiście tę złość możemy kanalizować nieodpowiednio, np. pod postacią agresji wobec świata lub konkretnych osób, na które zrzucamy winę za swoją sytuację: rodziców, małżonków, dzieci, szefów, polityków itd. Albo odpowiednio, czyli zezłościć się na siebie. Większość porad pseudopsychologii zakłada, żeby samego siebie nie oskarżać. Tymczasem warto się od czasu do czasu na siebie wkurzyć. Skonfrontować z samym sobą. Pomyśleć: „Jestem do dupy, co ja robię ze swoim...

Czytaj dalej
maciag aga
Robert Wolański

Agnieszka Maciąg: „Ja nie przekwitam, ja się rozwijam”

To od nas zależy, jaki będzie czas naszej dojrzałości, czy będziemy nosić koronę złotą, czy cierniową – pisze Agnieszka Maciąg. Właśnie ukazuje się jej książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości".
Agnieszka Maciąg
03.06.2020

Menopauza to trudny czas w życiu każdej kobiety. Może dlatego obrosła mnóstwem negatywnych stereotypów i kojarzy się nam się zwykle z definitywnym końcem młodości, utratą kobiecości i seksapealu,  spadkiem sił witalnych. Menopauza na pewno przynosi zmianę, ale czy na gorsze?  Agnieszka Maciąg podchodzi do niej w sposób spokojny  i naturalny, traktuje ją jako kolejny rozdział w życiu, rozdział który służy naszemu rozwojowi, pozwala bowiem jeszcze lepiej i głębiej poznać siebie samą. Nasze życie jest naprawdę w naszych rękach, a to, jak będziemy się czuły i jak spędzimy następne lata w ogromnym stopniu zależy od nas – naszych nawyków jedzeniowych, aktywności fizycznej, dbałości o dobry sen, relacje z bliskimi. Ale też od nastawienia. „Nie wiedziałam dlaczego tak dobrze się czuje, skoro ta menopauza jest taka okropna" – pisze Agnieszka Maciąg.   24 czerwca ukaże się jej nowa książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości"( Wydawnictwo „Otwarte”, Kraków, 2020). Bowiem, jak tłumaczy  postanowiła zjawisko menopauzy „przytulić do serca" i naprawdę zgłębić. Agnieszka Maciąg i jej „Zaskakujące odkrycie"                   W pewien jesienny dzień – pisze Agnieszka Maciąg , pachnący liśćmi i wiatrem, mój mąż rozpalał ogień w kominku, a ja zaparzyłam herbatę z pomarańczą i cynamonem. Ukroiłam świeżo upieczone ciasto z dyni o barwie intensywnej jak zachodzące słońce. Usiedliśmy przy stole, a obok nas nasi dawno niewidziani przyjaciele. Zaczęliśmy opowiadać, co u każdego z nas się wydarzyło. Nasze ścieżki rozeszły się na kilka lat, aby tego dnia spleść się ponownie w serdecznym uścisku przyjaźni.          ...

Czytaj dalej