Czy przyjaźń w czasach Instagrama i Facebooka jest „jakaś inna”?
Adobe Stock

Czy przyjaźń w czasach Instagrama i Facebooka jest „jakaś inna”?

Popularność naszych postów, ilość lajków i serduszek daje nam poczucie, że jesteśmy lubiani, że inni się nam interesują i nas doceniają. Ale czy jest tak naprawdę? I czy takie poczucie wspólnoty może zastąpić prawdziwą przyjaźń?
Grzegorz Kapla
31.07.2020

Sprawy, z którymi kiedyś dzwoniliśmy do bliskich, teraz lokujemy w internecie. Zwierzenia zastępujemy mailami. O to jak wygląda teraz przyjaźń i czy w dobie mediów społecznościowych ta tradycyjna jest nam w ogóle potrzebna, pytamy psychoterapeutkę Izę Falkowską-Tyliszcza z Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Przyjaźń w czasach social mediów

Grzegorz Kapla „Uroda Życia”: Redefiniujemy pojęcia patriotyzmu, wiary, rodziny, w szkołach coraz mniej klas, w których wszystkie dzieci są z rodzin trwających przy sobie długo i szczęśliwie. Wszystko się zmienia. A co z przyjaźnią? Bo wydaje się, że wciąż potrzebna jest nam w życiu bezgraniczna akceptacja. Kto nam da taki komfort, jeśli nie przyjaciele? 

Iza Falkowska-Tyliszczak: Tak pan uważa? Wyobrażenie, że możemy być akceptowani stuprocentowo, zarówno w miłości, jak i w przyjaźni, jest nierealistyczne, bo taki wyjątkowy rodzaj zaangażowania jest możliwy tylko w jednej relacji: pomiędzy matką a niemowlęciem do trzeciego miesiąca życia. Potem nie ma już takiej sytuacji, żebyśmy byli przez drugiego człowieka akceptowani bezgranicznie. 

Kultura masowa, choć o miłości po grób mówi jedynie w bajkach, wciąż utrzymuje nas w przekonaniu że przyjaźń rozwija się wedle zasady: jeden za wszystkich, a wszyscy za jednego. I że trwa bez końca. 

Zacznijmy od źródłosłowu. Przyjaźń w naszym języku ma wyjątkowo trafne konotacje. Oznacza bycie przy czyjejś jaźni. A więc niesie w sobie otwartość na zaangażowane, na akceptujące i aktywne poznawanie drugiej osoby. Rzeczywiście przyjaźń może trwać długo. Takie przyjaźnie są szczególnie cenne, ponieważ ludzie, którzy znają nas długo, stają się świadkami naszego istnienia.

W dzisiejszym świecie przywykliśmy zaznaczać naszą obecność za pomocą portali społecznościowych, dzięki którym każdy może zostawić ślad po swoim życiu: zapisać je choćby na zdjęciach i umieścić na wieki w wirtualnej chmurze. 

Słowo „chmura” wydaje się bardzo trafione. Ale nawet jeśli na Facebooku opublikujemy rodzaj pamiętnika, to nie ma żadnej pewności, że nie piszemy na Berdyczów i że tak naprawdę nikt tego nie czyta. Być może zyskujemy jedynie iluzję, że realizujemy potrzebę zwierzania się i bliskości.

Zapisując swoje życie w internecie, nie wiemy, czy komukolwiek na tym zapisie zależy. I czy trafiamy tylko do ważnych dla nas osób. Bo w gruncie rzeczy ogłaszamy swoje intymne sprawy publicznie. Jest taki rysunek: człowiek klęczy przed konfesjonałem, a po drugiej stronie jest tylko głośnik. Z przyjaźnią wygląda to inaczej. Nasze życie ma dla tej drugiej osoby realne znaczenie. I życie tej osoby ma znaczenie dla nas. Publikacje w mediach społecznościowych mogą być zatem jedynie krzykiem, którego nikt nie słyszy. Nie da się go porównać z zapisem w umyśle przyjaciela. 

Przyjaciele – rodzina, którą wybieramy

W biurze Marii Łapińskiej, gospodyni schroniska w Morskim Oku, pośród tysiąca pamiątek po wybitnych himalaistach, prezydentach, wodzach rewolucji, kosmonautach i papieżach zwraca uwagę pożółkły stary obrazek, na którym ktoś bliski Łapińskim wypisał: „Przyjaciele to rodzina, którą sami sobie wybieramy”. 

To prawda, przyjaciele w gruncie rzeczy są taką rodziną adopcyjną.

Jak to: adopcyjną?

Adopcyjną w tym sensie, że nie łączą nas z przyjaciółmi więzy krwi, nie jesteśmy więc w żaden sposób zdeterminowani do budowania relacji. Stąd coraz więcej osób organizuje wigilie przyjaciół. Albo czeka na drugi dzień świąt, żeby spotkać się z przyjaciółmi i odetchnąć od rodziny. Bo tak naprawdę rodzina z wyboru jest miejscem, gdzie czują się lepiej. Na przykład lepiej rozumiani. W rodzinie spotykają się zwolennicy różnych opcji politycznych. Różnorodność poglądów rzadziej zdarza się wśród przyjaciół. 

To bardzo ciekawe. Ale mam zupełnie inne doświadczenia. Połowa moich przyjaciół myśli zupełnie inaczej niż druga połowa i to nie przeszkadza nikomu w utrzymywaniu relacji. Przyjaźń wymaga akceptacji tej drugiej jaźni, sprawia że ludzie przestają czuć się nieomylni. Jeśli ktoś, kogo znam blisko, znam jego motywacje i poglądy, myśli inaczej niż ja, to tym samym dopuszczam możliwość, że być może on ma rację, a ja się mylę. To chyba ważny aspekt przyjaźni. Pozwala nie zasklepiać się w plemiennej naturze. 

Plemiona za sobą walczą. Przyjaciele dyskutują. Jedną z konstytutywnych cech przyjaźni jest szczerość. Bez niej przyjaźń nie istnieje. 

Konfucjusz mówił o tym, że są trzy typy przyjaźni, które przynoszą korzyść, i trzy, które przynoszą szkodę. Szkodliwe są przyjaźnie z ludźmi czarującymi,  pozbawionymi zasad i nazbyt gładkimi w wymowie. Korzystnie jest przyjaźnić się z ludźmi honoru, z ludźmi, którym można zaufać oraz z tymi, którzy są dobrze poinformowani. 

Dwa i pół tysiąca lat minęło, a stara prawda wciąż znajduje zastosowanie. 

Męska przyjaźń, a przyjaźń kobiet

Czy możemy mówić o kobiecych przyjaźniach i męskich przyjaźniach? Takich z wojska?

Męska przyjaźń ma nieco odmienny charakter, bo zwykle wiąże się z działaniem. Z rozwiązywaniem problemów, wspólnym pokonywaniem trudności lub realizacją pasji. Męskie przyjaźnie rodzą się w takich „zadaniowych” sytuacjach, ponieważ różne etapy w życiu sprzyjają nawiązywaniu przyjaźni: podwórko, szkoła, wspólne intensywne przeżycia. W męskiej przyjaźni ważne jest to wspólne doświadczenie, ten mit założycielski, który, choć minęły lata i wszystko się zmieniło, wciąż funkcjonuje i można się do niego odwołać. 

W kobiecej przyjaźni ważna jest szczerość i swoboda. W sferze osobistej strzeżone są inne sfery, bo kwestia wyglądu ma dla kobiet duże znaczenie i przekroczenie pewnych zasad jest skomplikowane. O stopniu zażyłości może nam powiedzieć prosty test: jeśli możemy się z kimś zobaczyć zaraz po wstaniu z łóżka, to znaczy, że czujemy się przy nim swobodnie. Mężczyźni nie mają takich kłopotów, ale za to kobietom dużo łatwiej przychodzi wyrażanie emocji. Mężczyznom trudno się zwierzać. Kiedy siedzą przy piwie, nie muszą ze sobą rozmawiać, wystarczy sama obecność.

Czy przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa?

A przyjaźń między mężczyzną i kobietą?

Niektórzy wierzą, że jest możliwa. Inni nie wierzą. Pamiętam znakomity film, „84 Charing Cross Road”.  Nowojorska pisarka zamawia książkę u londyńskiego antykwariusza. Piszą do siebie listy i choć nigdy nie udaje im się spotkać, to wymiana myśli na piśmie staje się tak głęboka, że rodzi przyjaźń. Na marginesie – przyjaźń „korespondencyjna” to wcale nie jest wynalazek naszych czasów. Teraz komunikujemy się za pomocą maili, SMS-ów, Skype’a, kiedyś wysyłaliśmy listy.

Ale wracając do pytania: tak, przy spełnieniu pewnych warunków przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa. Znacznie łatwiej utrzymać taką przyjaźń, jeśli obie strony się nie spotykają, bo wtedy nie rodzi się między nimi pokusa zbliżenia. W momencie kiedy pojawia się intymność, a to się zdarza w przyjaźni, może pojawić się pożądanie. Przyjaźń jest możliwa, póki ludzie nad tym panują. 

Nie każdemu się to udaje. Stąd kategoria „friends with benefits”, choć co do słowa „friends” mam spore wątpliwości. 

Bo właściwie o żadnej przyjaźni tu nie ma mowy – to rodzaj umowy, dotyczy ona często osób, które na przykład wynajmują wspólnie mieszkanie i przy okazji ze sobą bez zobowiązań sypiają. Choć ostatecznie taki układ może wymknąć się spod kontroli i kogoś zranić. Dla jednej ze stron pewnie to już miłość. 

Miłość niszczy przyjaźń? 

Przyjaźń niszczą pozory, brak lojalności, zdrada, powierzchowność, mówienie nieprawdy, żeby nie zrobić komuś przykrości, bo wtedy w przyjaźń wdziera się fałsz. Przyjaźń jest miejscem, w którym mówi się prawdę. W internecie krąży mem, z którego wynika, że przyjaciel to ktoś, kto usłyszawszy, że właśnie zabiłeś człowieka, pyta: „Gdzie go zakopiemy”. A może jednak to ktoś, kto powie: „Musimy iść na policję”?

Byłabym skłonna uznać, że ta druga postawa jest właściwa. Przyjaciel to ktoś, kto mówi ci prawdę, a nie ten, kto ją maskuje. Prawdziwa przyjaciółka nie będzie kiwać głową i powtarzać: „Rzeczywiście, twój mąż to kawał drania”. Powie raczej: „Popatrz na własne zachowania, dokonaj analizy tego, co robisz, czy wszystko od twojej strony jest w porządku”. Tak jak w memie, o którym mówiłam – przyjaciel powie raczej: „Poszukajmy dobrego adwokata”. Brak szczerości niszczy przyjaźń. Przyjaźń niszczy też, jak każdą relację, brak dbałości. 

Związki w wirtualnym świecie

Współczesny świat nie pozostawia wiele wolnego czasu. Na spotkanie z przyjaciółmi, z którymi kiedyś widywaliśmy się spontanicznie, teraz trzeba się umawiać i synchronizować terminarze. Skoro w realnym świecie mamy coraz mniej czasu na przyjaźń, to przesuwamy tę sferę do świata wirtualnego. 

Niestety, bliskość nie może pozostać jedynie w sferze wirtualnej. Wymiana myśli nie jest jedynym sposobem realizowania przyjaźni. To bardzo różnorodne zjawisko. Występuje zresztą nie tylko między ludźmi, ale jest możliwa pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem i być może także pomiędzy zwierzętami.  

Tylko z komputerem nie można się zaprzyjaźnić. 

Rzeczywiście, byłby to jakiś rodzaj onanizmu. Komputer jest tylko przedmiotem. Nie ma własnej świadomości, więc tak naprawdę kontakt z nim jest kontaktem z samym sobą… 

Kiedyś patrzyliśmy sobie nawzajem w oczy, a dziś wszyscy patrzą w ekrany telefonów. Pewnie tracimy coś istotnego. 

Nie byłabym w tych ocenach tak kategoryczna. Wirtualny świat ma plusy. Na przykład łatwiej zrobić pierwszy krok osobom niepełnosprawnym albo mającym kłopot ze swoim wyglądem. Mogą posłużyć się dowolnym awatarem i pozwolić, żeby ludzie poznali najpierw inną sferę ich osobowości. Niektórym to właśnie fizyczność utrudnia albo nawet zamyka drogę do przyjaźni. Wirtualny świat pozwala nam na obcowanie ze świeżymi informacjami, bywa zabawny, a wymiany myśli są w nim błyskotliwe i istotne. 

To też ma realną wartość. 

Więc zgadzamy się, że przyjaźni nie można sprowadzić do wirtualnego świata, ale może się tam zacząć. Komputer to tylko pudełko, ale może być źródłem inspiracji. Na przykład do podtrzymywania kontaktu z bliskimi, którzy są daleko. Umożliwia spotkania pomiędzy osobami, które nie widują się często, ale choćby przez Skype’a wciąż mogą mieć ze sobą kontakt. A właśnie dążenie do kontaktu z drugim człowiekiem jest w nas czymś immanentnym. 

To nasza wrodzona właściwość, podobnie jak konieczność oddychania, zaspokajania głodu, ucieczki przed zagrożeniem. 

Ale ten kontakt sprowadza się często do wciśnięcia „lubię” na Facebooku. 

Tak. Kultura „like or dislike” jest zagrożeniem dla przyjaźni. Jeszcze nie mamy na Facebooku przycisku „nie lubię”, ale wkrótce będziemy mieć. I to będzie wykluczające. Aktywność w świecie wirtualnym wzmacnia nie tylko dobre tendencje, ale i te negatywne. Wykluczające. To może w poważny sposób wpłynąć na postrzeganie świata. Odpowiedź na dramatyczne pytania, na przykład „kochasz czy nienawidzisz”, jest bardzo skomplikowana. Nie da się o tym rozstrzygnąć za pomocą kliknięcia.  Pomiędzy „like” i „dislike” jest mnóstwo innych odcieni rzeczywistości. Ta dychotomia prowadzi do zbytnich uproszczeń. 

Wirtualny świat obdarzył nas nieskrępowaną wolnością. Ale to wymaga uwagi i odpowiedzialności. A bez miłości i bez przyjaźni wolnością się nie podzielisz. Wówczas niewiele będzie się różniła od samotności.

Antoine de Saint-Exupéry napisał o tym książkę. Mały Książę uczy się przyjaźni. Potem odchodzi, ale Pilot będzie myślał o nim, patrząc w gwiazdy. Trudno rozstrzygnąć, czy ukąszenie Węża jest metaforą śmierci, czy rozstania, w każdym razie odejścia. Jeśli wziąć pod uwagę istotę przyjaźni, to jesteśmy blisko, przyjaciel to ten, o kim myślimy, spoglądając w gwiazdy – niezależnie od tego, czy jesteśmy blisko, czy nie. 

***

Rozmowa z Izą Falkowską-Tyliszczak ukazała się w „Urodzie Życia” 1/2016

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Przyjaźń może być toksyną! Kiedy nam nie służy, lepiej ją zakończyć

To nieprawda, że prawdziwa przyjaźń nigdy się nie kończy. Rozpad przyjaźni może boleć równie mocno, co rozpad związku. Ale toksyczna przyjaźń osłabia i nie warto jej ciągnąć na siłę.
Sylwia Arlak
14.08.2020

Czasami wymagamy od przyjaźni za dużo. Wydaje nam się, że prawdziwa przyjaciółka to ta, która zawsze, nawet w środku nocy odbierze nasz telefon. Nie chcemy słuchać, że zakłócamy jej spokój, a nasza sprawa (zazwyczaj) może poczekać do rana. Czasami wprost przeciwnie: nie wymagamy od przyjaźni nic poza tym, żeby trwała. A czasami się kończy i nie do końca wiemy dlaczego.  A jeszcze kiedy indziej bywa tak, że przyjaźń powinna się zakończyć – a jednak ciągniemy ją na siłę.  Dajemy drugie i kolejne szanse, pozwalając, by relacja, która powinna nas karmić, niszczyła nas.  Skąd mamy wiedzieć, kiedy zakończyć przyjaźń? Czasami jest to oczywiste — tzw. „przyjaciel” kradnie nam pieniądze, albo mężczyznę. Ale co zrobić w przypadku, gdy nie radzimy sobie z przyjacielem zmagającym się z nałogiem? Albo czy potrafimy przyjaźnić się z kimś, kogo wartości ulegają diametralnej zmianie? Czy zostawisz przyjaciela, z którym nie macie już wspólnych tematów? Co zrobić, gdy licealna relacja po prostu się wypaliła? Czy mam prawo odpuścić? Oto sześć pytań, które mogą rozwiać niektóre wątpliwości. 1. Czy to jest prawdziwa przyjaźń, czy to już transakcja? Niektórzy ludzie przyjaźnią się z tobą, bo wiedzą, że możesz coś dla nich zrobić. Bądź czujna, jeśli bliska się osoba wielokrotnie próbuje ci coś sprzedać, wciąż prosi o pożyczkę albo o kolejne przysługi („Jesteś mi to winien, bo opiekowałem się twoim psem”.). Ci „przyjaciele” regularnie przekraczają granicę pomiędzy przyjaźnią a biznesem. Możesz też przyjaźnić się z kimś tylko dlatego, że ta osoba darzy cię uwielbieniem. Przeglądasz się w ich oczach i rośniesz. 2. Czy macie na siebie dobry wpływ? Słynne badanie z 2007 roku w New...

Czytaj dalej
Cytaty o przyjaźni
Adobe Stock

Cytaty o przyjaźni – od Tove Jansson po Edwarda Stachurę

O przyjaźni najczęściej mówi się, że poznajemy ją w biedzie. Tymczasem o tej cennej relacji, często na całe życie, padło tak wiele innych pięknych i wzruszających słów. Oto najpiękniejsze cytaty o przyjaźni.
Karolina Morelowska-Siluk
02.11.2020

Co na temat przyjaźni pisali znani artyści i cenione postaci? Słowa innych pozwalają nam na zdobycie nowej perspektywy i zrozumienie, czym ta relacja jest dla nas.  Zobacz przyjaźń oczami innych. Cytaty o przyjaźni: „Przyjaźń rodzi się w momencie, gdy jedna osoba mówi do drugiej: »Co! Ty też? Myślałem, że jestem jedynym«”. – C.S. Lewis „Prawdziwa przyjaźń przychodzi, gdy cisza między dwojgiem ludzi jest wygodna”. – David Tyson „Prawdziwy przyjaciel nigdy nie stanie ci na drodze, chyba że idziesz w dół”. – Arnold H. Glasgow „Przyjaźń jest najtrudniejszą rzeczą na świecie do wyjaśnienia. To nie jest coś, czego nauczysz się w szkole. Ale jeśli nie nauczyłeś się znaczenia przyjaźni, tak naprawdę niczego się nie nauczyłeś”. – Muhammad Ali Czytaj też: Przyjaźń może być toksyną! Kiedy nam nie służy, lepiej ją zakończyć „Miara przyjaźni nie polega na liczbie rzeczy, o których przyjaciele mogą dyskutować, lecz na liczbie rzeczy, których nie trzeba już wyjaśnić”. – Clifton Fadiman „W końcu nie będziemy pamiętać słów naszych wrogów, lecz ciszę naszych przyjaciół”. –  Martin Luther King Jr „Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem”. – Albert Camus „Prawdziwy przyjaciel to nie ten, który odwala za ciebie całą robotę, lecz ten, który uświadomi ci, że wszystko masz zrobić sam”. –  Edward Stachura „Przyjaciel to człowiek, który wie wszystko o tobie i wciąż cię lubi”. – Elbert Hubbard...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jakie jest naprawdę twoje poczucie własnej wartości? Odpowiedz na te pytania i sprawdź.

Niska samoocena hamuje nas przed działaniem, dlatego warto budować prawidłowe poczucie własnej wartości. Jak to robić? Zacznij od uważnego przyjrzenia się sobie.
Sylwia Arlak
12.08.2020

Zawsze i wszędzie: w pracy i w domu, w relacjach z dziećmi, partnerem i z przyjaciółmi, a nawet jeśli chodzi o nasz wygląd — chcemy być perfekcyjne. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo te nasze własne wygórowane oczekiwania wpływają negatywnie na naszą samoocenę. Zdrowa samoocena pomaga nam skupić się na pozytywnych aspektach życia i nas samych. Dzięki niej tworzymy zdrowe relacje. Od czasu do czasu wszyscy doświadczamy chwil zwątpienia. Zaczynamy kwestionować własne umiejętności, wydaje nam się, że każdy poradziłby sobie lepiej od nas. Jeśli jednak stale siebie krytykujesz, prawdopodobnie borykasz się z niską samooceną. Jak to sprawdzić? Odpowiedz na poniższe pytania: Czy masz niską, czy wysoką samoocenę: Czy często wątpisz w siebie i swoje umiejętności? Szukasz otuchy u innych, by poczuć się lepiej? Masz negatywne nastawienie do życia? Doświadczasz nadmiernego wstydu, lęk, smutku? Czujesz się bezwartościowa lub niekompetentna? Masz problem z wyrażaniem swoich potrzeb? Odczuwasz silny strach przed porażką lub złym samopoczuciem? Masz problem z przyjmowaniem komplementów? Wierzysz, że inni ludzie są lepsi od ciebie i w rezultacie wycofujesz się? Jeśli na większość pytań odpowiedziałaś: Tak, nadszedł czas, aby cofnąć się o krok i zmienić sposób myślenia o sobie/mówienia do siebie. Jakie są częste powody niskiej samooceny? Częstym powodem niskiej samooceny jest brak wiary w siebie. U źródła problemu mogą leżeć własne niepowodzenia życiowe, niezdrowe kontakty z innymi, ale też  trudne doświadczenia z dzieciństwa. Rodzice mogli nam stawiać zbyt wysokie wymagania, albo wręcz przeciwnie, wszystko robić za nas. Doświadczenia z wczesnego dzieciństwa Jeśli byłaś zastraszana, znęcano się nad tobą, albo często byłaś świadkiem...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

Wielki hit „Aquaman” i popularny serial „The 100”. Netflix i HBO polecają się na weekend

Weekend zapowiada się iście filmowo, niezależnie od tego, czy macie ochotę na wielką przygodę, czy kameralną produkcję. Na Netliksie i HBO pojawią się produkcje, które dobrze znamy i takie, które obejrzymy po raz pierwszy.
Sylwia Arlak
10.07.2020

Dramaty rodzinne, problemy tożsamościowe, przyjaźń, miłość i trud dorastania. Do tego wielkie widowiska przygodowe i science fiction. W drugi weekend lipca Netflix i HBO nie zwalniają tempa. Na Netfliksie wielki hit filmowy i wielki hit serialowy Na Netfliksie już dostępny jest wielki hit „Aquaman”. Znany z roli w „Grze o tron”, Jason Momoa wciela się tu w rolę władcy, który chroni cały świat — Króla Siedmiu Mórz. Rozmach produkcji robi wrażenie.  Piękne są kolorowe podwodne scenerie, a choreografie walk stoją na wysokim poziomie. Widać też, że aktorzy dobrze bawili się na planie.  Aktorowi partneruje m.in. Amber Heard, Nicole Kidman, Patrick Wilson i Willem Dafoe. Na platformie Netflix możemy też zobaczyć w ten weekend film przygodowy „Alfa”, którego akcja dzieje się w epoce lodowcowej. Młody chłopak o imieniu Keda (Kodi Smit-McPhee) zostaje ranny podczas swojego pierwszego polowania. Od kiedy porzucają go współtowarzysze, sam walczy o przetrwanie w dzikiej puszczy. Z kolei miłośnicy seriali na Netfliksie będą mogli zacząć weekend od siódmego sezonu popularnego serialu „The 100”. Produkcja Jasona Rothenberga rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie. Ocaleni, którzy schronili się na statku kosmicznym, będą musieli wrócić na Ziemię, gdy skończą się zapasy. Serialowa adaptacja książki Kass Morgan wydanej w Polsce pod nazwą „Misja Sto” jest pełna tajemnic i niejasności. Nowości na HBO: nagradzane dramaty i filmy familijne Na HBO już od 6 lipca możemy obejrzeć „Stań przy mnie”, oparty na opowiadaniu Stephena Kinga „Ciało”. To opowieść o czterech nastolatkach (jednego z nich gra River Phoenix), którzy próbują znaleźć zwłoki rówieśnika....

Czytaj dalej