Czy miłość platoniczna naprawdę istnieje?
Unsplash.com

Czy miłość platoniczna naprawdę istnieje?

Dwoje ludzi żywi do siebie uczucie, ale nie łączy ich więź seksualna. Czy miłość platoniczna zdarza się pomiędzy osobami dorosłymi? Na czym polega i jakie są jej rodzaje?
Karolina Morelowska-Siluk
15.01.2021

Miłość platoniczna to określenie, które wywodzi się z czasów antycznych.  Jako pierwszy użył go Platon i miało ono wtedy zupełnie inne znaczenie niż to, którego używamy współcześnie. Platon podzielił miłość na trzy rodzaje.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Trzy rodzaje miłości wg Platona

Eros – to miłość fizyczna. Uczony sądził, że rodzi się ona przez zapach. Dziś podobne zjawisko nazywamy działaniem feromonów. Platon uważał rodzaj miłości Eros za podstawę umożliwiającą rozwój miłości dojrzałej.

Philos – to przyjaźń. Właśnie ten rodzaj miłości można uznać za najbliższy odpowiednik dzisiejszej miłości platonicznej, czyli uczucia, któremu nie towarzyszy pożądanie. Philos to następny etap w dążeniu do miłości idealnej, czyli Agape.

Agape – to miłość do Boga. Bezinteresowna, pełna oddania. To także miłość do drugiego człowieka, jednak zawsze w kontekście Boga właśnie.

Według Platona uczucie platoniczne oznaczało miłość ewoluującą – od miłości cielesnej (Eros), do tej wzniosłej, dobrej i wyłącznie duchowej (Agape). U Platona pierwotnie była to miłość odnosząca się głównie do związków homoseksualnych, a konkretnie – relacji pomiędzy dwoma mężczyznami.

Czytaj też: Pożądanie, namiętność, intymność: z czego składa się miłość w związku?

Jak dziś rozumiemy miłość platoniczną?

Z czasem pojęcie platonicznego uczucia zaczęło ewoluować, najpierw zaczęto używać go także do określenia relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną, a następnie wymazano z niego elementy cielesności, namiętności.

I tak, dziś, miłość platoniczna  to rodzaj uczucia między dwojgiem ludzi, których nie łączy więź seksualna. Zwykle to silne zauroczenie drugim człowiekiem, bezwarunkowa akceptacja wszystkiego, co z nim związane, bezkrytyczny stosunek do jego cech i wszystkich zachowań. Zazwyczaj miłość platoniczną kojarzymy z nastolatkami, którzy jeszcze nie rozpoczęli współżycia bądź swoje pierwsze uczucia ulokowali w aktorze, piosenkarzu – swoim idolu. Jednak ten rodzaj uczucia wcale nie dotyczy jedynie młodych ludzi, zdarza się także między osobami dorosłymi.

Czytaj też: Jak kochać długo i szczęśliwie? Prof. Bogdan Wojciszke: „Miłość to nie połówki jabłka, ale wspólna wyboista droga”

Rodzaje miłości platonicznej 

Możemy wyróżnić przynajmniej kilka rodzajów miłości platonicznej. Może być to miłość nieodwzajemniona. Bardzo często wiąże się ona z idealizowaniem obiektu westchnień. Na przykład dorosła kobieta lub dorosły mężczyzna zakochuje się w koledze z pracy, szefie czy przyjacielu, który ma męża/żonę/partnera. Raczej nie ma tu więc mowy o stworzeniu związku, zakochana osoba zwykle cierpi, jednocześnie zamyka się na uczucie, które mogłoby ją uszczęśliwić, czyli uczucie do kogoś, kto je odwzajemni.

Kolejny rodzajem miłości platonicznej może być także związek na odległość. Są to wszelkie relacje wirtualne, gdy „partnerzy” nigdy nie poznali się w realnym świecie, jednak nawiązuje się między nimi silna więź emocjonalna.

Miłość platoniczna może także łączyć ludzi, którzy pozostają ze sobą w stałym związku. Czasem partnerzy świadomie rezygnują z seksu i żyją w tzw. białym małżeństwie.

I w końcu miłością platoniczną możemy także nazwać uczucie, którym darzymy członka rodziny – rodzica, rodzeństwo, dziadków, czy bliskiego przyjaciela. Takie uczucie stanowi najbardziej „czystą” odmianę miłości platonicznej. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Katarzyna Miller o miłości
Błażej Heldwein

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

– Im dłużej pracuję z kobietami, tym wyraźniej zauważam, że istnieje taka reguła: najpierw bardzo chcemy mieć faceta, a potem, jak już go mamy, to mamy z nimi same problemy – mówi psychoterapeutka, Katarzyna Miller. 
Sylwia Niemczyk
03.09.2020

Jest w Polsce dużo typów domów, z których dziewczyna wychodzi stęskniona bliskości i miłości – mówi Katarzyna Miller, psychoterapeutka, prowadząca grupy terapeutyczne dla kobiet. – I co ona robi? Marzy. Wymyśla, że gdy już założy rodzinę, to jej dom będzie zupełnie inny. Że ona będzie inna niż mama, a jej partner będzie inny niż jej ojciec: będzie mnie rozumiał, kochał, wiedział, co mi jest potrzebne.  Takie marzenia, zdaniem Katarzyny Miller, mogą być bardzo niebezpieczne, bo prowadzą do idealizacji zarówno partnera, jak i samej wizji związku. I nawet jeśli sam początek relacji jest taki, jak w marzeniach, to jednak kolejne lata przynoszą rozczarowanie. – Zawsze powtarzam: dziewczyny, romantyczna miłość jest na troszkę, na krótko. A wy marzycie o niej na całe życie. Jeśli wyobrażacie sobie, że tak będzie wyglądało całe życie, to zawsze przegracie – podkreśla Katarzyna Miller.  Katarzyna Miller: „Niedokochane kobiety są ofiarami psychopatów” – Najgorsze jest to, kiedy dziewczyna miała tatusia tyrana, agresywnego alkoholika i matkę-ofiarę, bo takie kobiety są często w dorosłym życiu wybierane przez facetów, którzy świetnie czują, jaka ona jest, czyli przez licznych psychopatów lub przez wygodnych panów, którzy dopiero w takim związku stają się psychopatyczni, bo mogą. To jest strasznie nieszczęśliwy temat – mówi Katarzyna Miller.  Psychoterapeutka zwraca też uwagę na to, że niedokochane w dzieciństwie kobiety są pozbawione wewnętrznego poczucia własnej wartości:  – Ona by chciała, aby jej ból, jej tęsknota, jej niepewność siebie, brak wiary w samą siebie były wyrównywane przez partnera. Żeby on jej cały czas dawał zachwyt, żeby był tatusiem, mamusią, księdzem,...

Czytaj dalej
zdrady
Fot. Getty Images

Zdrada w związku ma więcej przyczyn, niż myślimy. Dlaczego szczęśliwe kobiety zdradzają?

Mamy poukładane życie i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że mogłybyśmy porzucić męża, dzieci, dom. Dlaczego więc zdradzamy? Czego szukamy poza związkiem?
Karolina Rogalska
03.07.2020

Udana rodzina, wspaniałe dzieci, dobra praca i mąż, który jest partnerem i przyjacielem. Kochamy się, rozumiemy i chcemy się razem zestarzeć. Pozornie jest świetnie, ale czasem dopada nas poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. A seks stał się kolejną pozycją na liście domowych obowiązków Do tego zdarzyło nam się fantazjować o koledze z pracy albo seksownym sąsiedzie z trzeciego piętra.  Zanim dopadną nas  wyrzuty sumienia i poczucie winy albo – przeciwnie – postanowimy zaryzykować życiową stabilizację, poświęćmy kwadrans na przeanalizowanie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zdrady dopuszcza się nawet co piąta kobieta! Na początek trochę statystyk. Badania pokazują, że zdrady dopuszcza się ok. 20 proc. kobiet, a prawie każda przyznaje, że zdarzyło jej się fantazjować na temat seksu z kimś innym niż stały partner. Odsetek zdrad rośnie wraz z wiekiem, by znowu opaść do poziomu 4 proc. u kobiet przed sześćdziesiątką. Naukowcy uważają, że te dane są mocno niedoszacowane, bo zdrada kobiet to wciąż w naszej kulturze temat tabu. „Relacjonując liczbę kontaktów seksualnych, kobiety i mężczyźni kłamią, tylko w przeciwnych kierunkach – pisze prof. Bogdan Wojciszke, autor książki „Psychologia miłości”. – „Stereotyp kobiecości zawiera na ogół oczekiwanie powściągliwości seksualnej, a reputacja osoby powściągliwej jest dla kobiety społecznie korzystna”. Jeżeli do każdego aktu seksualnego potrzeba jednego mężczyzny i jednej kobiety, to liczba aktów męskich i żeńskich powinna być zbliżona. To prosta arytmetyka”. Skalę zjawiska pokazuje choćby rosnąca popularność portali randkowych przeznaczonych dla osób będących w stałych związkach. „Życie jest krótkie, pozwól sobie na romans” brzmi hasło reklamowe jednego z...

Czytaj dalej
PODŚWIADOMOŚĆ: CO TO JEST I KIEDY DOCHODZI DO GŁOSU?
Adobe Stock

Pożądanie, namiętność, intymność: z czego składa się miłość w związku?

Jaka jest miłość? Co powoduje, że obdarzamy nią drugą osobę z wzajemnością? Dlaczego jeden związek dodaje energii i uskrzydla, gdy drugi jest toksyczny i niszczy partnerów od środka? W 1986 roku powstała trójczynnikowa koncepcja miłości, która wyjaśnia te kwestie.
Karolina Morelowska-Siluk
19.10.2020

Amerykański psycholog, Robert Sternberg, jest twórcą najpopularniejszej teorii miłości – trójczynnikowej Teorii Miłości. Wedle tej koncepcji miłość należy rozumieć jako połączenie trzech elementów: namiętności, intymności i zaangażowania.  Intymność  Intymność oznacza pozytywne uczucia, a co za ty, idzie, zachowania. Składają się na nie między innymi: pragnienie troski o dobro partnera, przeżywanie szczęścia w jego obecności, wzajemne zrozumienie, dzielenie się z partnerem swoimi przeżyciami oraz dobrami materialnymi, dawanie i otrzymywanie wsparcia oraz docenianie roli partnera we własnym życiu. Dynamika tego czynnika miłości jest według Sternberga bardzo łagodna, to znaczy rośnie powoli oraz powoli opada, a wynika to przede wszystkim z umiejętności komunikowania partnerów, wzajemnego zrozumienia i chęci udzielania sobie wsparcia oraz pomocy. Ten rodzaj umiejętności wykształca się z czasem i wzajemnym poznawaniem się partnerów. Jednak intymność w związku ma także neurohormonalne źródło. Dowodem na to  jest wzajemne wyzwalanie u siebie endorfin, towarzyszących poczuciu bezpieczeństwa, czy oksytocyny, której poziom przekłada się na poczucie zaufania i więzi. Nie bez znaczenia dla tego czynnika miłości jest jeszcze coś – doświadczenia emocjonalne, szczególnie te pochodzące z okresu wczesnego dzieciństwa. Ten etap odgrywa bowiem znaczącą rolę w emocjonalno-seksualnym rozwoju człowieka. Namiętność Według Sternberga namiętność jest efektem motywacyjnego zaangażowania w relację. Takiemu zaangażowaniu towarzyszy pragnienie połączenia z partnerem. Wyraża się ono przez silne emocje, pobudzenie fizjologiczne, pragnienie bliskości fizycznej, a także uczucie podniecenia. Potrzeba seksualna jest istotnym elementem tej składowej miłości, jednak nie jest z nią tożsama – to...

Czytaj dalej
Wieża Eiffla
getty images

Miłość po zdradzie – czy każdy związek można posklejać?

Pokonując kryzys, dajemy sobie szansę na lepsze życie
Karolina Rogalska
19.02.2020

Warto walczyć o każdy związek, nawet ten, w którym doszło do zdrady. Zanim jednak zdecydujemy się na powrót do siebie, oboje musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy moja miłość jest większa niż twoja wina?”. Od tego zacznijmy – mówi psychoterapeutka Krystyna Mierzejewska-Orzechowska. Karolina Rogalska, „Uroda Życia”: Czy można naprawić związek, w którym wydarzyło się wiele zła, krzywd i cierpienia? Czy taką relację da się w ogóle posklejać? Krystyna Mierzejewska-Orzechowska:  Nie tylko można ją posklejać, ale wprowadzić na zupełnie nowe tory, na głębsze rozumienie zawiłych ścieżek miłości. Kryzys daje szansę na rozwój dojrzałej tożsamości, ludzie odkrywają prawdę o sobie – często trudną. Trzeba dużo wysiłku, aby lepiej siebie zrozumieć. Mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że pokonując kryzys, para może doświadczyć wspólnego, innego i lepszego życia. Oczywiście pod pewnymi warunkami: oboje muszą chcieć być nadal razem, a krzywdy, które sobie nawzajem wyrządzili, muszą zostać rozliczone. A nie zamiecione pod dywan. Zazwyczaj jest to bardzo długi i bolesny proces. Dlatego zanim zdecydujemy się na powrót, warto sobie odpowiedzieć na pytanie: „Czy moja miłość jest większa niż twoja wina?”. I dopiero wtedy, gdy moja miłość jest większa niż twoja wina i ufam, że to, co mówisz, jest szczere oraz naprawdę chcesz zrobić wszystko, żeby nie powtórzyć tamtych błędów, możemy zacząć budować siebie i związek na nowo. „Do tanga trzeba dwojga” Na początku terapii par zazwyczaj pada pytanie: „Czy państwo się kochacie?”. To pytanie wydaje się banalne, ale praktyka pokazuje, że jest bardzo dobrym wskaźnikiem powodzenia bądź niepowodzenia w terapii. Ludzie mogą mieć w sobie...

Czytaj dalej