Ekstrawertycy mają łatwiej w życiu niż introwertycy? Nie zawsze.
Adobe Stock

Ekstrawertycy mają łatwiej w życiu niż introwertycy? Nie zawsze.

Na pewno trudniej niż introwertycy znoszą ograniczony kontakt z ludźmi. A gdzie mają przewagę?
Aleksandra Nowakowska
08.05.2020

Koncepcję introwersji i ekstrawersji po raz pierwszy spopularyzował w 1920 roku Carl Gustav Jung, znany szwajcarski psychiatra i twórca psychologii głębi. Za decydujący czynnik, uważał miejsce, skąd czerpiemy energię i gdzie ją kierujemy. Jej źródłem dla introwertyków tym miejscem będzie wnętrze, dla ekstrawertyków odwrotnie – świat zewnętrzny. Pierwsi koncentrują się na swoich emocjach, myślach, przeżyciach, drudzy – na interakcji z innymi. Którym jest łatwiej w życiu?

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Ekstrawertyk: przebojowy, optymistyczny, szczęśliwy…

Na pierwszy rzut oka ekstrawertykom zawsze jest łatwiej. Także badania wskazują, że ekstrawertycy to najwięksi optymiści, którzy deklarują wyższy poziom odczuwania szczęścia. Brytyjscy naukowcy z University of Southampton odkryli, że cechy ekstrawertyczne u ludzi w wieku 16–26 lat przekładają się na wyższą satysfakcję z życia oraz odporność psychiczną w… szóstej dekadzie życia. Wywnioskowali też, że introwertycy są bardziej podatni na depresję, niestabilność emocjonalną i choroby fizyczne, a to przekłada się na ogólny dobrostan psychiczny.

Ekstrawertycy z pewnością są towarzyscy, otwarci na nowe relacje – to są ich niewątpliwe atuty. Utrzymują kontakty z wieloma osobami, a ich domeną jest działanie. Wiodą bogate życie towarzyskie, rozwijają się i spełniają dzięki zaangażowaniu społecznemu.

Przynosi im w życiu określone korzyści: mają sieć znajomości, dzięki czemu mogą szybciej niż bardziej wycofani introwertycy dotrzeć do ludzi i miejsc, których właśnie potrzebują. Poziom ich umiejętności społecznych jest wyśrubowany, co ćwiczą w różnych okolicznościach i kontekstach. Nawiązanie kontaktu z nieznajomą osobą, utrzymanie konwersacji, lekkie prowadzenie rozmowy, szybka zmiana tematu? Żaden problem. Ekstrawertycy doskonale odnajdują się w grupie ludzi. Może to też być grupowa terapia, na której nie mają oporów przed otwieraniem się przed innymi i opowiadaniem o sobie.

„W kontakcie” to nie to samo co „w relacji”

Ale czy to jednak przekłada się na pełniejsze życie? Okazuje się, że o wiele większym wyzwaniem dla ekstrawertyków są kontakty jeden na jeden oraz bycie w autentycznie bliskich relacjach. Ekstrawertycy w gruncie rzeczy cechują się powierzchownością. Ich słabością jest czerpanie energii ze świata zewnętrznego, a to oznacza, że poczucie kontroli lokują poza sobą. Skutek? Tak naprawdę są bardziej  niż introwertycy podatni na frustrację, poza tym mogą mieć tendencję, żeby zajmować się sprawami, na które nie mają wpływu.

Innych ludzi potrzebują jak tlenu – bardziej kontaktu z nimi i wspólnego działania niż porozumienia na głębszym poziomie oraz współodczuwania. Nie koncertują się na swoich emocjach, nie zagłębiają w siebie – przede wszystkim pragną, żeby w ich życiu dużo się działo. Dlatego są bardziej niż introwertycy narażeni na FOMO – lęk, że coś ważnego ich ominie. Ekstrawertycy odczuwają przymus trzymania ręki na pulsie wydarzeń. Kiedy nie ma ich w centrum wydarzeń – czują ogromny dyskomfort.

Czują się nieswojo, jeśli pomija się ich w zaproszeniach lub ktoś odrzuca ich propozycje. Lubią robić wrażenie na innych i są uzależnieni od poklasku a na pewno do uwagi innych ludzi, co osłabia ich moc wewnętrzną. Ważny jest też dla nich społeczny prestiż, na który ciężko pracują, ale mogą go też łatwo stracić, o co się boją. Bardziej też są narażeni na wypalenie i chroniczne zmęczenie. Mimo że łatwiej znoszą stres, nie czują, kiedy trzeba powiedzieć sobie „stop”.

Z powodu tej trudności, żeby się zatrzymać, kolejnym minusem ekstrawertycznego umysłu jest mniejsza zdolność do autorefleksji oraz koncentracji. Ekstrawertycy – owszem – rzucają pomysłami, które bywają śmiałe, ale czy zawsze są kreatywne? Innowacyjna kreatywność rodzi się z wrażliwości, dostępu do uczuć, a na to typowy ekstrawertyk ma mało czasu i niewiele wewnętrznych predyspozycji. Brakuje mu cierpliwości na wsłuchanie się w podszepty intuicji, nie może się też pochwalić się wyobraźnią. Nie sprawdzi się w sytuacjach, gdzie potrzebna jest empatia i inne „miękkie” umiejętności, a także analityczne myślenie. Nie jest wynalazcą czy wizjonerem, raczej świetnym organizatorem, który potrafi łączyć ludzi. A co, jeśli kontakt z nimi – np. z powodu izolacji społecznej podczas pandemii – jest utrudniony? Ekstrawertyk może zacząć odczuwać ogromną wewnętrzną pustkę i lęk.

W czasach, w których zacznie cenić się indywidualizm, bliskie relacje, minimalizm form oraz ciszę, może być mu trudno się odnaleźć. Czy będzie umiał poczekać, aż okaże się to, co ma się okazać? I w tym czasie zająć się sobą? Może nie mieć ochoty na wewnętrzne przewartościowanie i ćwiczenie cnoty cierpliwości. Jego mocną stroną w tej sytuacji okazać się mogą: umiejętność szybkiego otrząśnięcia się z niepowodzenia, aktywne podjęcie zmiany i pójście dalej. Pod warunkiem, że to „dalej” się otworzy.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
kobieta na Skype
Adobe Stock

Bądźmy w kontakcie. Dlaczego poczucie wspólnoty jest ważne?

Izolacja społeczna oddziela nas od siebie. Tymczasem neurobiologia udowadnia, że samotność może być takim samym zagrożeniem dla życia jak brak pożywienia.
Aleksandra Nowakowska
22.04.2020

Przez pandemię znaleźliśmy się w sytuacji traumy. Teraz jest moment, w którym większość z nas zapada się w siebie. Psycholodzy, którzy pomagają w przejściu przez doświadczenia katastrof czy wypadków, na początkowym etapie pomocy nie nakłaniają do analizy uczuć. Są po prostu obok, wspierają obecnością. Mózg w tym czasie sam radzi sobie z traumatycznymi doświadczeniami. Na psychoterapię przyjdzie czas, gdy poczujemy się bezpieczniej. Obecnie możemy oddalać się od siebie, ale właśnie teraz najbardziej potrzebny jest nam kontakt z drugim człowiekiem – zwyczajna rozmowa. To ważne, żebyśmy w niedalekiej przyszłości nie odczuli groźnych skutków samotności. Samotność jak głód Uznawana jest za współczesną chorobę społeczną. Amerykańskie Towarzystwo Psychologicznej ogłosiło, że samotność bardziej zwiększa prawdopodobieństwo śmierci niż otyłość. Brak powiązań społecznych działa szkodliwie na zdrowie tak jak wypalenie 15 papierosów dziennie lub picie alkoholu każdego dnia. Brak kontaktu z ludźmi – jak udowodniono naukowo – przekłada się na zaburzenia nastrojów, stany depresyjne i lękowe. Po epidemii SARS w 2003 roku od 10 do 29 proc. osób po kwarantannie cierpiało na zespół stresu pourazowego (PTSD). Badania nad samotnością od 20 lat prowadzi neurobiolog John Cacioppo z University of Chicago, który definiuje ją jako „wrażenie izolacji społecznej”. Naukowiec sprawdził, że samotność jest takim samym zagrożeniem dla życia jak głód. Więzi z ludźmi potrzeba nam w równym stopniu co jedzenia i wody . Życie w warunkach zanieczyszczenia powietrza zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci o 5 procent, otyłość – o 20 proc., nadmierne spożywanie alkoholu – o 30 proc. A życie w samotności podnosi to ryzyko aż o 45 proc.! Ryzykujemy...

Czytaj dalej
kobieta przed laptopem

Inteligentni, wrażliwi, kreatywni... Kto w izolacji nudzi się najbardziej?

Pandemia spowodowała, że świat się zatrzymał. Dawne aktywności są nie tylko niemożliwe do wykonania, ale i straciły na znaczeniu, a my coraz bardziej popadamy w stagnację.
Aleksandra Nowakowska
03.04.2020

Myślisz szybko i irytuje cię, że inni nie nadążają za tobą? Masz wrażenie, że widzisz więcej, bywasz więc krytyczny i zdarza ci się coś ostro skomentować? Dzielisz włos na czworo, zamiast poprzestać na uproszczeniach albo ponieść się fali uczuć? Działasz według schematu – wszystko albo nic, choć czujesz, że takie perfekcjonistyczne podejście osłabia? Czasem tak przytłacza cię ogrom napływających informacji, że codzienne czynności to dla ciebie zbyt wiele? Twoje życie to wieczny rollercoaster, ponieważ potrzebujesz nieustannych bodźców? Najbardziej na świecie boisz się nudy? Funkcjonujesz między hiperaktywnością a spadkami energetycznymi? Często boisz się, ale nie wiesz dlaczego? Jeśli chociaż na część z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, należysz do ludzi określanych jako nadinteligentni, ludzi o nadwydajności mentalnej i wysokiej wrażliwości. Kwarantanna jest dla ciebie wyjątkowo trudna, ponieważ twój mózg ma mniejszą tolerancję na odosobnienie. Nietypowe IQ Nadinteligentni to typ ludzi, który szczególnie intensywnie postrzega i odczuwa wszystkie elementy zarówno świata materialnego, jak i relacji międzyludzkich. Powoduje to nieustanne pobudzenie emocjonalne, które jest źródłem lęku – to czyni bardziej kruchym i podatnym na zranienie. Myśląc o hiperinteligentnych ludziach, należy nie mylić inteligencji z osiągnięciami a kompetencji z sukcesem. Ich IQ jest wyższe nie pod względem ilościowym, ale jakościowym, oznaczającym szybsze rozumienie, analizowanie, zapamiętywanie oraz przenikliwość. To, paradoksalnie, może powodować cierpienia i porażki, bo jest niedostosowane do ogólnie powszechnych standardów. Nadinteligentni ludzie myślą intensywniej i czują pięcioma zmysłami, ich receptywność emocjonalna jest ponadprzeciętna. Te zasoby mogą stać się siłą...

Czytaj dalej
dziewczyna patrzy w morze
Adobe Stock

Ekstrawertyk z depresją. Czy to możliwe?

Tak – z powodu wypalenia, chronicznego zmęczenia oraz braku kontaktu ze sobą. Jak ekstrawertyk może chronić zasoby swojej energii?
Aleksandra Nowakowska
08.05.2020

Ekstrawertyk lepiej niż introwertyk znosi stres. Ma na niego wyższą tolerancję, potrafi działać pod presją czasu i nawet wtedy, kiedy okoliczności nie sprzyjają. Jest zdolny do ogromnego wysiłku i zaangażowania, żeby osiągnąć cel. Dobrze mu idzie współdziałanie z ludźmi i nie przejmuje się niepowodzeniami, które uważa za chwilowe i zazwyczaj nie traci optymizmu. Swoją energią zasila także innych, tylko na ile starczy mu jej dla siebie? Kolorowy motyl, dusza towarzystwa. To on. Ekstrawertyk. Gadatliwy, ruchliwy, aktywny, imprezowy. Ciągle w kontakcie i nieustannie w akcji, petarda. Nieśmiali i niepewni siebie mogą mu zazdrościć. W książce „Punkt przełomowy” Malcolm Gladwell, kanadyjski pisarz i dziennikarz, który w swoich publikacjach odwołuje się do naukowych zdobyczy psychologii społecznej, pisze o ekstrawertycznym archetypie przywódcy łącznika. Według jego słów to ekstrawertycy z charyzmą łączą nas ze sobą i ze światem, to oni kreują kręgi społeczne, będące podstawą rozwoju cywilizacji. To też ludzie, na których polegamy bardziej, niż nam się wydaje. Ekstrawertycy na zewnątrz uśmiechnięci i pełni werwy, często niosą ciężar odpowiedzialności za innych. Biorą go na swoje barki, nie tylko dlatego, że mają więcej energii, pomysłów i odwagi, ale również dlatego, że w pewien sposób są uzależnieni od współtowarzyszy życia. Swoją energię czerpią z relacji, kontaktów, wspólnego działania. Wydaje im się, że bez ludzi niewiele znaczą, prawie znikają, bo pozbawione towarzystwa życie traci dynamikę, a tego nie lubią. Ekstrawertycy bywają uzależnieni od cudzego uznania, mierzalnych społecznie i finansowo sukcesów. Na miejscu, jakie zajmują wśród ludzi, budują poczucie własnej wartości. Fundamenty ich zadowolenia z życia stoją na tym, czego nie mogą...

Czytaj dalej