Czujesz się w swoim związku, jakbyś chodziła „po skorupkach jajek”? Chroń siebie i przestań to robić!
Pexels.com

Czujesz się w swoim związku, jakbyś chodziła „po skorupkach jajek”? Chroń siebie i przestań to robić!

Nigdy nie wiesz, czego możesz spodziewać się po swoim partnerze. Boisz się jego reakcji. W jednej chwili jest spokojny i cierpliwy, żeby za moment wybuchnąć gniewem. Na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować.
Sylwia Arlak
11.03.2021

Zastanów się, jakby to było chodzić po skorupkach jajek. Prawdopodobnie stąpałabyś lekko, żeby ich nie rozbić albo żeby nie zranić stóp. A teraz przełóż to na swój związek. Jeśli chodzisz „po skorupkach jajek” wokół swojego partnera, zawsze zachowujesz czujność. Nigdy nie wiesz, w jakim będzie nastroju, więc na wszelki wypadek chodzisz cichutko, na palcach. Każda, nawet najdrobniejsza rzecz, może sprawić, że wybuchnie gniewem.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Chodzenie „po skorupkach jajek” to przemoc emocjonalna

Stajesz się nieufna. Ostrożnie dobierasz słowa, żeby przypadkiem go nie urazić. Boisz się przekazać mu złe wiadomości albo przyznać, że popełniłaś błąd. Ukrywasz pewne informacje, żeby nie zaczął wylewać na ciebie swoich frustracji. Żeby zaznać odrobiny spokoju.

Bycie w długotrwałym związku z takim partnerem może wyczerpać psychicznie. Drastycznie zwiększa poziom lęku. Wszystko może się przecież zmienić za jednym kliknięciem, a pozornie niewinna sytuacja może w jednej chwili zmienić się w coś toksycznego lub konfliktowego.

Chodzenie „po skorupkach jajek” to forma gaslightingu, przemoc emocjonalna. Przemocowy, toksyczny partner sprawia, że zaczynasz wątpić w siebie. Potrafi tak odwrócić sytuację, że (pomimo jego przewinień) to ty czujesz się winna. Gdy jesteś w jego pobliżu, jesteś spięta i zdenerwowana. Nie potrafisz się przy nim zrelaksować, być w pełni sobą. Jego słowa, upokarzające i sarkastyczne uwagi, sprawiają, że czujesz się poniżana. Często sugeruje ci, że jesteś od niego gorsza. Nie odpowiadasz jego standardom, nie zasługujesz na niego. Kłótnie i nieporozumienia są normalne w zdrowych związkach. W toksycznych pozostają nierozwiązane. Spory trwają godzinami, dniami, tygodniami, a nawet miesiącami.

Istnieje wiele różnych powodów, dla których twój partner może się tak zachowywać. Możliwe, że jest zaburzony psychicznie, ale może też mierzyć się z niską samooceną. Czując się ze sobą źle lub niepewnie, reaguje nieadekwatnie do sytuacji. Gniewem. Jeśli masz takiego partnera, musisz nauczyć się chronić.

Czytaj też: Współzależność w związku. 10 sygnałów świadczących o tym, że tkwisz w toksycznej relacji

Zacznij od pracy nad sobą

Nie możesz kontrolować tego, co robią inni. Masz wpływ tylko na swoje zachowanie. Jeśli twój partner nie chce pracować nad waszym związkiem, wciąż możesz go poprawić, pracując nad sobą. Aby przestać chodzić „po skorupkach jajek”, zacznij od siebie. Skoncentruj się na budowaniu poczucia własnej wartości. Zastanów się, czy są jakieś obszary twojego związku, które mogłabyś poprawić.

Jakość twojej relacji w dużej mierze zależy od twojej samoświadomości i dobrego samopoczucia. Poznaj siebie, szanuj i kochaj. Musisz zacząć stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu w tym związku.

Kluczem jest również rozmowa. Brak dobrych umiejętności komunikacyjnych może powodować wiele problemów w związku. Jeśli nie potraficie ze sobą rozmawiać, oboje możecie czuć się, jakbyście chodzili wokół siebie „po skorupkach jajek”. Mów swojemu partnerowi, jak się czujesz. Bez narzekania, ale wprost. Kiedy widzisz, że jest na ciebie zły, zamiast tworzyć w swojej głowie różne historie, zapytaj: „Czy jesteś na mnie zły?”, „Jest jakiś problem?”, „Czy wszystko w porządku?”, „Czy zrobiłem coś nie tak?”. Zadawaj konkretne pytania i oczekuj konkretnych odpowiedzi. 

Czytaj też: I żyli razem długo i szczęśliwie. Czy istnieje przepis na udany związek?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

10 rzeczy, dzięki którym możesz stać się mocniejsza psychicznie

Kiedy życie daje ci w kość, szybko podnosisz się i dostosowujesz do okoliczności? A może czujesz się całkowicie przytłoczona i nie potrafisz sprostać wyzwaniu? Na szczęście odporność psychiczna to cecha, której można się nauczyć i ją doskonalić.
Sylwia Arlak
18.08.2020

Nasza odporność psychiczna często jest wystawiana na próby. Gdy okoliczności zmieniają się nieoczekiwanie i na gorsze, np. gdy umiera bliska nam osoba, tracimy pracę lub kończymy związek, wydaje nam się, że już nigdy nie będziemy szczęśliwe. Nie chcemy słyszeć, że kryzysy mogą nas wzmocnić – choć oczywiście nie zawsze tak się dzieje.  Według sondażu Nelsona aż co czwarta z nas każdego roku obiecuje sobie zadbać o formę i zdrowie, a co trzecia chce schudnąć. Niestety większość nigdy nie osiągnie tych celów. Statystycznie uda się to tylko co dziesiątej. Jak pisze „Psychology Today”, gdyby więcej ludzi skupiło się na swojej sprawności umysłowej, mieliby większą szansę osiągnąć cele, które sobie wyznaczyli (chociażby wspomnianą sprawność fizyczną). W końcu nasze ciało nie zrobi tego, czego nie powie mu umysł. Budowanie mentalnej siły to klucz do samodyscypliny. Oto 10 postanowień, które pomogą ci stać się silniejszą psychicznie: 1. Znajdź czas na refleksję Każdego dnia znajdź przynajmniej 15 minut dla siebie. Usiądź w spokojnym, cichym miejscu i zastanów się nad tym, co udało ci się do tej pory osiągnąć. Pomyśl, co jeszcze możesz zrobić lepiej. Bądź sama, staraj się nie rozpraszać. Naładujesz baterie i nabierzesz motywacji do osiągania kolejnych celów. 2. Podejmuj wyzwania Niezależnie od tego, czy zapiszesz się na zajęcia z fotografii, czy będziesz rozmawiać z nieznajomymi na ulicy, zrób coś, co zmusi cię do wyjścia poza strefę komfortu. Jeśli stawisz czoła swoim lękom, możesz zmienić sposób, w jaki postrzegasz samą siebie. Zamiast zakładać, że musisz unikać trudnych sytuacji (żeby się nie stresować, żeby nie zawieźć) odrzuć samoograniczające przekonania. 3. Praktykuj wdzięczność Zapisuj trzy rzeczy, za które jesteś...

Czytaj dalej
Pexels

11 sygnałów ostrzegawczych. Tych zachowań u partnera nie powinnaś tolerować!

Nie daj się wciągnąć w bolesne i potencjalnie niebezpieczne relacje. Ze związków, w których pojawia się przemoc (również psychiczna), trzeba uciekać.
Sylwia Arlak
29.12.2020

Życie jest o wiele za krótkie, żeby spędzać je z kimś, kto nie jest wart naszego czasu. Jeśli twój partner kontroluje cię na każdym kroku, myśli tylko o sobie albo stosuje przemoc (fizyczną, ekonomiczną i/lub psychiczną), nadszedł czas, żeby się pożegnać. To trudna decyzja, szczególnie jeśli łączy was wspólna przeszłość, wspomnienia, czasem dzieci, ale każda z nas zasługuje na szczęście. Oto jedenaście sygnałów do opuszczenia związku:  Przemoc Zdrowy związek to wzajemny szacunek i traktowanie partnera tak, jak sama chcesz być traktowana. Partner, który znęca się nad tobą emocjonalnie lub fizycznie nie jest wart twojego czasu.  Czasem przekonujemy same siebie, że to, że zdarzyło się to raz, nie oznacza, że jeszcze się powtórzy. Pamiętaj, że jeśli twój partner raz podniósł na ciebie rękę, zrobił to o jeden raz za dużo. I prawdopodobnie na tym się nie skończy. Czytaj także: Przemoc psychiczna w związku: kłamca, oszust, manipulant – jak się nie dać? Jesteś jego tajemnicą Jeśli odkryjesz, że twój partner nie powiedział o tobie swoim znajomym ani rodzinie, uciekaj. Albo jest już w innym związku, albo z jakiegoś powodu nie chce dopuścić cię do swojego świata.  Ciągle odwołuje plany Czy twój partner zawsze rezygnuje z planów w ostatniej chwili? Jasne, istnieją uzasadnione powody, dla których może się tak zachowywać (np. nieoczekiwane wezwanie do pracy), ale jeśli to się powtarza, wiedz, że cię lekceważy.  Nadużywanie substancji odurzających Wieczór przy drinku to świetny sposób na relaks, ale jeśli twój partner potrzebuje jakiejś substancji, aby dobrze się bawić (lub jeśli staje się zupełnie inną osobą, gdy jest pod jej wpływem), to czerwona lampka alarmowa dla waszego związku. Może być...

Czytaj dalej
kobieta i mężczyzna
Adobe Stock

Czy umiesz stawiać granice? Poznaj 4 proste kroki do większej asertywności

Asertywność to bycie w kontakcie ze sobą i z innymi, kiedy jesteśmy w stanie wyrazić swoje potrzeby, a jednocześnie przyjąć czyjeś pragnienia. Jak się tego nauczyć?
Aleksandra Nowakowska
30.04.2020

Asertywność z pewnością nie jest ani biernością, ani agresją. Asertywność polega na promowaniu siebie w aktywny i pozytywny sposób. To też umiejętność jasnej, bezpośredniej i uczciwej komunikacji. Mniej asertywne z reguły są osoby z wysokim poziomem lęku. Zamiast asertywności często wybierają bierną agresję  albo postawę unikową. Dlaczego tak trudno nam przychodzi asertywność? Często problemem jest system przekonań wpojony nam w dzieciństwie. Jeśli uważasz na przykład, że tylko bycie zawsze miłą umożliwi ci współdziałanie z innymi, trudno ci będzie zachować się asertywnie, nawet jeśli ktoś poważnie naruszy twoje granice. Z drugiej strony – także myślenie, że jedynie atakując ludzi i naciskając na nich, możemy coś w życiu osiągnąć, nie pozwala na zdrowe budowanie granic. Większe trudności z asertywnością mają ludzie o niskiej samoocenie, ponieważ boją się konfliktu, krytyki i odrzucenia. Z tego powodu nie biorą pod uwagą swoich potrzeb i nie wyrażają swoich opinii.  Asertywność jest umiejętnością, którą możemy się nauczyć. Jest strategią lepszą niż wycofywanie się lub ciągłe ataki. Czasem wydaje nam się, że lepiej przemilczeć swoje zdanie albo wymusić coś na kimś, ale na dłuższą metę to nie działa, ponieważ przestajemy być w kontakcie z innymi i zdradzamy siebie. Poprzez asertywność rozwijamy kontakt ze sobą i z otoczeniem. To wyraz szacunku dla siebie i innych. Dzięki praktykowaniu asertywności stajemy się autentyczni – ze swoimi prawdziwymi pomysłami, prawdziwymi wadami, prawdziwymi różnicami. Nie próbujemy stać się czyimś lustrem. Nie próbujemy tłumić czyjejś wyjątkowości. Nie próbujemy udawać, że jesteśmy idealni. Stajemy się sobą i pozwalamy na to innych. Jak się nauczyć asertywności? 1. Na bieżąco wyrażaj swoje potrzeby i...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

„Wciąż przeżywasz rozstanie? Patrz na kalendarz!” Psycholożka o długoterminowych singielkach

„Wierzymy wciąż w mit księcia, ideału. Liczymy na to, że miłość romantyczna będzie spełnieniem dziecięcych marzeń o bezwarunkowej akceptacji. A jeśli taka nie jest — wycofujemy się, kręcąc nosem” — mówi w rozmowie z nami psycholog, Katarzyna Kucewicz.
Sylwia Arlak
20.08.2020

Samotność to nie jest najgorsza rzecz na świecie – ale niekoniecznie też musi być dla nas najlepsza. Zdaniem psychologów większość z nas jest stworzona do życia w zwiazku: wg badań żyjąc w związkach, jesteśmy zdrowsze i bardziej odporne na stres. Czasem jednak – np. po  trudnym rozwodzie, wielkim rozczarowaniu albo setce nieudanych randek z Tindera – wydaje nam się, że jesteśmy już skazane na samotność do końca życia. O tym czy naprawdę tak musi być, rozmawiamy z psycholożką Katarzyną Kucewicz, współwłaścicielką gabinetu psychologicznego Inner Garden, autorką książki „Pięknie odmienni” wyd. Sensus. Życie po rozstaniu Sylwia Arlak: Jak szukać miłości, kiedy nie ma w nas już nadziei? Katarzyna Kucewicz:  Pytanie, skąd wziął się w nas ten brak nadziei? Ile trwa? Jeżeli jesteśmy po bardzo trudnym rozstaniu, włożyłyśmy dużo energii we wcześniejszt związek, w ratowanie go, a mimo to nam się nie udało, to jesteśmy rozczarowane mężczyznami, potrzebujemy czasu, regeneracji, żeby z powrotem się na kogoś otworzyć. Nie mamy wtedy nadziei, bo jesteśmy umęczone przeżywaniem żalu po stracie i jeszcze nie gotowe na przyjęcie nowej osoby. To zupełnie normalna i zdrowa reakcja. Nie warto rzucać się wówczas na siłę w kolejne związki. Lepiej dać sobie przestrzeń i przyzwolenie na to, żeby pobyć singielką, nawet jeśli wszystkie nasze koleżanki wokół mają partnerów. Dojść ze sobą do ładu i świadomie pobyć w stanie braku nadziei, apatii i zrezygnowania. Ze spokojem przyjąć te uczucia, jako naturalną reakcję organizmu na przeżycie straty. Ale będąc w tym smutku, warto patrzeć na zegarek i kalendarz. Bo jeżeli jesteśmy same już piąty rok i ze złością kręcimy głową, że już nie mamy nadziei, to znaczy, że w tej rezygnacji się zatraciłyśmy. I wtedy...

Czytaj dalej