W czasie pandemii bądźmy stoikami
Adobe Stock

W czasie pandemii bądźmy stoikami

Czy stoicki spokój jest możliwy, kiedy na świecie panuje śmiertelny wirus? Tak. Warunkiem jest zmiana myślenia i akceptacja.
Aleksandra Nowakowska
06.04.2020

Ronald Pies, profesor psychiatrii klinicznej Tufts University School of Medicine w Bostonie, pisze na jednym z amerykańskich portali psychologicznych, że zauważa u swoich pacjentów specyficzny rodzaj lęku spowodowany koronawirusem. Wysoki poziom niepokoju, który pojawia się podczas pandemii, powoduje wręcz niezdolność do pracy, a nawet do wykonywania prostych codziennych czynności. Ten lęk może obezwładniać. Psychiatra porównuje go do lęku napadowego, czyli ataków paniki. Ostrzega, że lęk może się szerzyć, powodując w zależności od naszych indywidualnych predyspozycji, różne problemy natury psychicznej: bezsenność, zmiany nastroju, stany depresyjne czy zachowania przypominające fobie. Ronald Pies źródło tego problemu widzi w tym, że  COVID-20 atakuje nie tylko płuca, ale także psychikę – na skalę dotąd niespotykaną doświadczamy bezsilności, poczucia żalu, braku zaufania, samotności i straty.

Czy Elena Ferrante naprawdę istnieje? O fenomenie pisarki opowiada Anna Zaleska

Siła racjonalizmu

Zauważając tę niebezpieczną tendencję, Ronald Pies podsuwa sposób, jak nie ulec lękowi i innym negatywnym emocjom. Pomocy i skutecznych podpowiedzi, jak sobie radzić w trudnych czasach, upatruje w filozofii stoicyzmu. Uważa, że obecnie świat potrzebuje właśnie jej, aby się uspokoić i opanować. Ronald Pies, nie tylko jako psychiatra, ale też wykładowca bioetyki i nauk humanistycznych, namawia, żebyśmy nie kojarzyli stoicyzmu z postacią Spocka ze Star Treka i z tłumieniem wszelkich emocji, w tym radości. To nie są prawdziwe konotacje stoicyzmu, podobnie jak godzenie się na status quo, bez względu na to, jakie ono jest, to nie jest też fatalistyczna rezygnacja. Odejdźmy od tych powszechnych uproszczeń głębokiej i złożonej tradycji duchowej – przekonuje Amerykanin. Kiedy czytamy starożytnych stoickich myślicieli, takich jak Epiktet, Marek Aureliusz czy Seneka – odkrywamy przecież filozofię twardego realizmu, ale nie pasywnego samozadowolenia. Stoicy byli przekonani, że nie mamy wyjścia – musimy zaakceptować rzeczy, których nie możemy zmienić i pracować nad zmianą tam, gdzie mamy moc, żeby ją wprowadzić. Wierzyli, że powinniśmy żyć w harmonii z naturą, którą uważali za rodzaj racjonalnej siły zwanej Logosem. Głównym celem stoicyzmu jest nauczenie nas, jak znaleźć prawdziwą radość poprzez życzliwe działanie, do którego motywuje nas rozsądek.

Świat to zmiana, a życie – wyobrażenie

Amerykański psychiatra cytuje rzymskiego cesarza i filozofa Marka Aureliusza, który powiedział: „Rzeczy nie dotykają duszy”. Ronald Pies zauważa, że to stwierdzenie jest fundamentem stoicyzmu. Marek Aureliusz miał na myśli to, że nie przeszkadzają nam wydarzenia, ludzie, zjawiska czy przedmioty, ale opinie, które o nich kształtujemy i które wypływają z nas. Świat to zmiana, życie to wyobrażenie, mawiał filozof. A to, co sobie wyobrażamy, powstaje w naszym umyśle. Na świecie nie ma niczego ani dobrego, ani złego, to rozróżnienie czyni jedynie nasze myślenie. Można jednak myśleć i żyć inaczej. Marek Aureliusz podpowiada: „Nie żyj tak, jakbyś miał żyć dziesięć tysięcy lat. Los jest od ciebie silniejszy. Dopóki żyjesz, dopóki można, bądź dobrym”. Ronald Pies przekonuje, że przecież od nas zależy czy denerwujemy się na kierowcę, który wymusił na nas pierwszeństwo i okładamy go inwektywami. Tak samo jest z koronawirusem. Rozważając pandemię na stoicki sposób – nie mamy wyboru, musimy przyznać, że się jej boimy. Akceptując lęk, unikniemy paniki. Lęk wysyci się i nie będzie wybuchał z paniczną siłą. W końcu uspokoimy się, zyskamy perspektywę i wróci jasne myślenie. Skoro jednym z głównych przesłań stoicyzmu jest koncentracja na rzeczach, na które mamy wpływ, a unikanie zamartwiania się tym, nad czym nie mamy kontroli, zastanówmy się, co jest w naszej mocy. Zdaniem psychiatry mamy na przykład zdolność racjonalnego myślenia, czy etycznego postępowania. Czego nie możemy kontrolować? Chociażby opinii innych – ich pochwał, obelg czy plotek, jak i całej listy katastrof – one też są poza naszą kontrolą – tornada, trzęsienia ziemi, tsunami, uderzenia pioruna i – tak – epidemie.

Twarde fakty

Jak więc stoik poradziłby sobie z obecną pandemią koronawirusa? Po pierwsze, czyniłby wszystko, co możliwe, aby dowiedzieć się, jak jest naprawdę, chciałby poznać rzeczywistość na poziomie faktów. Zapewne zwróciłby uwagę, że chociaż koronawirus jest wysoce zaraźliwy, 75-80 proc. chorych przechodzi go łagodnie i wraca do zdrowia. Około 15-20 proc. będzie potrzebowało intensywnej terapii, ale umrze około 2-3 proc. z nich. Stoik zauważyłby, że śmiertelność z powodu koronawirusa jest znacznie niższa niż w przypadku wirusa SARS, która wynosiła prawie 10 proc. Po drugie, stoik skupiłby się na praktycznych, zdroworozsądkowych krokach, które mogą mu zapewnić bezpieczeństwo. Na pewno nie popadałby w obsesje ani nie kreślił czarnych scenariuszy. Często i dokładnie myłby ręce, w miejscach publicznych nosił maskę i nie wychodził z domu bez koniecznej potrzeby. Idąc na rozumowaniem stoików, epidemie wirusowe są częścią natury, więc trzeba je akceptować. Ale natura ludzka nakazuje, żebyśmy dbali o sobie i innych. I naszym obowiązkiem – przypomina amerykański psychiatra – jest to robić.

 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
ubrania w garderobie
Adobe Stock

Iluzja kontroli – na co mamy wpływ, a co lepiej odpuścić?

COVID-19 wprowadził niepokój, wywrócił nam plany do góry nogami (nawet kawę na mieście trzeba odłożyć), zweryfikował poczucie kontroli. Jak je odzyskać?
Aleksandra Nowakowska
01.04.2020

Pojęcie nieprzywiązywania się, zachowania dystansu wobec wszystkiego, co się wydarza, występuje w każdej wschodniej tradycji duchowej. Hinduski lekarz Deeepak Chopra czy holenderski pisarz i filozof Marcel Messing, który łączy zdobycze mistyki Wschodu i Zachodu, nie są jedynymi, którzy uświadamiają, że istnienie jest przelotne, a trzymanie się form życia przynosi cierpienie. Dlatego namawiają do nauki odpuszczania.  To przywiązanie uniemożliwia nam odczuwanie wewnętrznego spokoju. Kiedy nie targają nami strach i wątpliwości, mamy szanse poczuć coś na kształt krystalicznego rozeznania, kim jesteśmy i co w życiu jest ważne. W tym stanie, zamiast mówić o jakimś doświadczeniu, że jest nasze, reagować na nie lękiem czy ekscytacją, uświadamiamy sobie, że każdy wzorzec we wszechświecie jest tymczasowy. Tu chodzi o poziom świadomości, który osiągamy we wnętrzu. Droga do tego stanu jest długa, a na niej stoi nasza potrzeba kontroli. Dlaczego się oszukujemy? W latach siedemdziesiątych XX wieku Ellen Langer, badaczka z UCLA, udowodniła istnienie zjawiska, które nazywała iluzją kontroli. Późniejsi badacze w wielu eksperymentach potwierdzili tę tak zwaną pozytywną iluzję. Dlaczego my, pozornie racjonalni ludzie, regularnie się oszukujemy? Udowodniono na przykład, że uczestnicy loterii wierzą, że mają większą szansę na wygraną, jeśli sami wybiorą swoje liczby, a nie zostaną one przydzielone im losowo. Uważamy, że wypadek samochodowy jest mniej prawdopodobny, jeśli sami prowadzimy auto, niż kiedy siedzimy w fotelu pasażera. Podczas grania w kości gracze mają tendencję do rzucania kostkami mocniej, gdy potrzebują większej liczby oczek. Mamy ukryte przekonanie, że dzięki pewnym naszym umiejętnościom czy działaniom możemy w jakiś sposób kontrolować wydarzenia, los, fortunę. Badania nie...

Czytaj dalej
kobieta w maseczce i rękawiczkach
Adobe Stock

Strach o zdrowie, niepewność, izolacja. Pandemia to test dla psychiki

Poniekąd wszyscy mamy obsesję na punkcie koronawirusa. Martwimy się o siebie i najbliższych, ale COVID-19 ma wpływ nie tylko na zdrowie. Co zrobić, żeby nie zrujnował naszej odporności psychicznej?
Aleksandra Nowakowska
30.03.2020

W czasie pandemii trudno jest zapomnieć o koronawirusie. Każdego dnia zastanawiamy się, co możemy zrobić, żebyśmy my i nasi bliscy byli bezpieczni i zdrowi. Szukamy informacji o możliwości opracowania szczepionki. Czytamy przewidywania, jakie będą skutki gospodarcze pandemii. Dowiadujemy się o dramatycznych wydarzeniach w innych krajach. Codziennie przyjmujemy do wiadomości, ile osób zostało zarażonych i ile umarło. Dlaczego koronawirus opanował nasze umysły i co z tym możemy zrobić? 5 wyzwań związanych z pandemią COVID-19 Nagłość: być może jeszcze miesiąc temu słyszeliśmy o wirusie, ale w tym czasie wydawało się to bardzo odległe. I nagle, niemal z dnia na dzień, zagrożenie jest tutaj i bezpośrednio na nas wpływa. Nagle nasze życie diametralnie się zmieniło przez koronawirusa, który nie pytał nas o zgodę i niczego nie negocjował. Bezsilność: swoją wewnętrzną moc budujemy między innymi na podstawie tego, że sobie radzimy, jesteśmy skuteczni. Tymczasem pandemia stawia nas przed faktem, że rozprzestrzenianie wirusa na świecie jest poza naszą kontrolą. Niewiele z tym możemy zrobić i jest to trudne, bo pogłębia nasze poczucie słabości. Ogrom negatywnych wiadomości: każdego dochodzą do nas złe wiadomości – o kolejnych zakażonych i zmarłych, o tym, że musimy ograniczyć nasze aktywności, że pandemia może trwać długo, że czeka nas globalny kryzys ekonomiczny o niewiadomych skutkach. Te wszystkie informacje mogą być przytłaczające. Izolacja społeczna: podważa nasze poczucie przynależności społecznej i pozbawia sprawczości. Bezpośrednie kontakty z ludźmi są jednym z bodźców do życia, a teraz jesteśmy ich pozbawieni, a to osłabia. Możemy czuć się uwięzieni w domach i samotni.  Lęk o byt: wielu z nas martwi się o swoje pieniądze. Nie tylko chodzi tu o zagrożenie zwolnieniem czy stratę zleceń, ale też...

Czytaj dalej

Przymusowa izolacja. 8 sposobów na to, jak sobie z nią poradzić

Wirus COVID-19 zmusił nas do przebywania w domu. Co to dla nas oznacza? Izolację społeczną i często pracę zdalną. Dla większości z nas to wyzwanie.
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Bez wątpienia żyjemy w niespotykanym dotąd czasie niepokoju i niepewności. Rozwijająca się pandemia COVID-19 jest bezprecedensowa, bo nasze pokolenie nie przeżyło do tej pory tak wielkiego kryzysu zdrowotnego, wiążącego się z zagrożeniem życia. Nie mieliśmy doświadczeń związanych z kwarantanną, domową szkołą, przymusową pracą zdalną, zastanawianiem się, czy wystarczy nam jedzenia i czy nasi bliscy są bezpieczni. Zostaliśmy oddzieleni od rodziców, współpracowników i przyjaciół. Izolacja społeczna dotyczy każdego z nas. Bezpośredni kontakt z ludźmi, wymiana myśli, bieżący przepływ emocji, przemieszczanie się do różnych miejsc zapewniają nam stałe bodźce, które motywują do działania. Wyniki badań opublikowane w miesięczniku „The Lancet” dowodzą, że kwarantanna, która jest specyficzną formą izolacji narażającą nas na wyższy niż zwykle poziom lęku, nawet po 3 latach może dawać objawy depresji oraz zespołu stresu pourazowego. W krótszej perspektywie czasowej może przynieść nam apatię, zmniejszoną koncentrację uwagi i produktywność działań, zwiększone odczuwanie nieuzasadnionego niepokoju, obniżony nastrój. Zwłaszcza osoby ekstrawertyczne, potrzebujące dużej aktywności i zmienności mogą być narażone na powyższe symptomy podczas przymusowego przebywania w domu. Co można zrobić, żeby sobie pomóc? Oto kilka wskazówek. 1. Trzymaj się planu Jeśli na przykład twój pracodawca zarządził miesięczną pracę zdalną, zaznacz ten czas w kalendarzu i zaplanuj działania na każdy dzień. Ustal godziny pracy a także czas, kiedy gotujesz, zajmujesz się dziećmi, czy telefonicznie lub przez komunikatory video kontaktujesz się z dalszą rodziną i przyjaciółmi. Pomyśl też, kiedy wychodzić na zakupy (tak to zorganizuj, żeby jak najrzadziej opuszczać dom)....

Czytaj dalej